Pacjent hematoonkologiczny wciąż czuje się niewidzialny. Bezpieczeństwo krwi to pilne wyzwanie

Dodano:
Katarzyna Lisowska Źródło: Archiwum prywatne
Brak opieki skoordynowanej, problemy z ciągłością leczenia i „niewidzialność” choroby – to zdaniem Katarzyny Lisowskiej sprawia, że pacjenci hematoonkologiczni nie czują się bezpieczni. Dodatkowym wyzwaniem jest rosnące zapotrzebowanie na krew i potrzeba szerszego stosowania metod inaktywacji patogenów.

W związku z naszą kolejną konferencją "Wizjonerzy – Liderzy zmian w zdrowiu 2026" zapytaliśmy organizacje pacjenckie, czy pacjent w Polsce może dziś czuć się bezpiecznie? – Polski pacjent nie jest w pełni bezpieczny w systemie ochrony zdrowia – mówi Katarzyna Lisowska, liderka stowarzyszenia Hematoonkologiczni i prezeska Fundacji Per Humanus.

Choć postęp medycyny umożliwia wieloletnie życie z chorobami krwi i nowotworami hematologicznymi, pacjenci wciąż zmagają się z barierami systemowymi. Kluczowym problemem pozostaje brak dobrze zorganizowanej, skoordynowanej opieki.

Ze względu na wielochorobowość chorzy wymagają podejścia holistycznego – dostępu nie tylko do hematologa, ale także do rehabilitacji, fizjoterapii czy wsparcia psychologicznego. Tymczasem – jak podkreśla Katarzyna Lisowska – pacjenci przewlekle chorzy często nie mogą korzystać z rozwiązań dostępnych dla osób formalnie uznanych za ozdrowieńców.

„Niewidzialność choroby” i problemy z orzecznictwem

Jednym z bolesnych zjawisk jest tzw. niewidzialność choroby.

- Piękni, młodzi pacjenci bywają ignorowani, bo choroby nie widać na pierwszy rzut oka

– wskazuje Katarzyna Lisowska.

Dotyczy to m.in. komisji orzekających o niepełnosprawności, gdzie wygląd zewnętrzny może fałszywie sugerować brak poważnych problemów zdrowotnych. Tymczasem choroby hematologiczne często postępują dynamicznie i wymagają stałego leczenia.

Rosnące zapotrzebowanie na krew

Od pięciu lat Lisowska prowadzi kampanię „Bezpieczeństwo krwi – bezpieczeństwo pacjentów”. Starzenie się społeczeństwa i wzrost liczby pacjentów onkologicznych oraz hematologicznych powodują systematyczne zwiększanie zapotrzebowania na transfuzje.

Im więcej przetoczeń, tym większe znaczenie ma ich bezpieczeństwo. W Polsce zdarzenia niepożądane po transfuzjach są raportowane rzadziej niż w części krajów zachodnich, co utrudnia pełną ocenę skali problemu.

Inaktywacja patogenów – standard przyszłości?

W wielu krajach rutynowo stosuje się metody inaktywacji patogenów w składnikach krwi, m.in. z wykorzystaniem amotosalenu. Technologia ta jest zatwierdzona przez amerykańską FDA oraz europejskie agencje regulacyjne, a jej skuteczność potwierdzono w badaniach klinicznych i laboratoryjnych.

W Polsce metoda ta jest stosowana w kilku ośrodkach, jednak nie jest jeszcze standardem ogólnokrajowym. – Chcemy, aby pacjent miał pewność, że system wykorzystuje wszystkie dostępne, potwierdzone naukowo metody zwiększające bezpieczeństwo krwi – podkreśla Lisowska.

Zdaniem środowiska pacjentów inwestycja w rozwiązania prewencyjne może ograniczyć ryzyko transmisji wirusów i bakterii, a tym samym poprawić bezpieczeństwo terapii takich jak przeszczepienie komórek krwiotwórczych czy CAR-T.

Źródło: NewsMed
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...