„Jesteśmy już za czerwonym światłem”. Eksperci apelują o skuteczne leczenie otyłości i niewydolności serca

Dodano:
Debata na temat chorób cywilizacyjnych. Wizjonerzy Zdrowia Źródło: Tomasz Adamaszek
Podczas debaty na temat chorób cywilizacyjnych konferencji „Wizjonerzy Zdrowia” eksperci skupili się na otyłości i skutecznym oraz bezpiecznym leczeniu niewydolności serca. – Nie ma na co czekać, przejechaliśmy już czerwone światło – podały apele o konkrety i szybkie działania. Z Ministerstwa Zdrowia płyną pierwsze dobre wiadomości dla chorych na otyłość w Polsce.

Ponad 9 mln dorosłych Polaków choruje na otyłość, 30 proc. ośmiolatków ma nadwagę i otyłość. – Te dane to już nie jest czerwone światło, jesteśmy już dalej, za czerwonym światłem, teraz możemy spodziewać się konsekwencji i powikłań, które będą coraz poważniejsze. Już jest świadomość, że otyłość jest chorobą, jednak jesteśmy skonfrontowani z coraz większą liczbą pacjentów, których przybywa z roku na rok. Szykujemy się, że najbliższe lata nie będą lepsze, bo jeśli 30 proc. ośmiolatków ma nadwagę i otyłość, to oni będą chorującymi na nadwagę i otyłość dorosłymi – mówiła prof. Alina Kuryłowicz.

Apelowała o stworzenie międzysektorowej strategii, obejmującej zarówno profilaktykę, jak leczenie.

Edukacja na temat żywienia nie może pochodzić z reklam. Potrzebujemy też działań ekonomicznych; tak długo jak na reklamę niezdrowej żywności będą przeznaczane ogromne środki, tak długo jesteśmy skazani na przegraną. Potrzebujemy wsparcia ze strony ministerstwa edukacji i strategii – zaznaczała prof. Kuryłowicz.

W odpowiedzi na telefon od premiera Tuska

W ostatnich latach wzrosła świadomość, że otyłość to nie jest problem kosmetyczny tylko poważna choroba, ale nie przełożyło się to na zmniejszenie liczby osób z otyłością w Polsce. Co można szybko zrobić, żeby zahamować ten trend?

– Gdyby zadzwonił do mnie pan premier Donald Tusk i powiedział: „Pani Marto, mówi pani dużo o otyłości, to proszę: tu jest dla Pani biurko, laptop i proszę działać”, to uważam że konieczne jest zrozumienie, czym jest profilaktyka otyłości i kto w poszczególnych sektorach jest za nią odpowiedzialny.

– Ważne do wprowadzenia są trzy kwestie. Pierwsza: restrykcje w reklamach produktów spożywczych szkodliwych dla zdrowia, skierowanych dla dzieci. Takie działania już wprowadziła Norwegia i Wielka Brytania, przymierzają się do nich Dania i Rumunia. WHO wystąpiła do Komisji Europejskiej, by w 2026 roku ten temat znacznie mocniej pojawił się na wokandzie UE – mówiła Marta Pawłowska, przewodnicząca Prezydium Partnerstwa na rzecz Profilaktyki i Leczenia Otyłości.

Podkreśliła, że drugą kwestią jest stworzenie prawdziwych standardów zdrowej placówki oświatowej i objęcie nimi przedszkoli i szkół; a trzecią – ciągła komunikacja do społeczeństwa m.in. na temat możliwości korzystania np. z porad dostępnych na portalu Diety NFZ czy w Narodowym Centrum Edukacji Żywieniowej. – I czwarta rzecz: aktywizacja jednostek samorządowych, być może dofinansowanie tych, którzy lepiej radzą sobie z problemem otyłości – mówiła Marta Pawłowska.

Miejsce farmakoterapii w leczeniu otyłości

Wciąż jeszcze nawet lekarze o farmakoterapii otyłości mówią, że to „droga na skróty”. – To jedno z najbardziej bulwersujących stwierdzeń w ustach medyka. Wynika z niezrozumienia istoty choroby otyłościowej. Nikt nie proponuje w leczeniu nadciśnienia wyłącznie nieużywania soli i medytacji, bo wiemy, że to jest choroba. U osoby chorującej na otyłość pojawiają się zmiany biologiczne, dotyczą one kontroli głodu i sytości, funkcjonowania tkanki tłuszczowej. Chory jest objęty procesem zapalnym, którego nie da się ugasić wyłącznie za pomocą modyfikacji stylu życia – mówiła prof. Alina Kuryłowicz prowadząca Poradnię Leczenia w szpitalu im. Orłowskiego w Warszawie.

Zaznaczyła, że celem leczenia nie jest „schudnięcie”, tylko uniknięcie powikłań.

– Nowoczesne leki nie tylko redukują masę ciała, ale też ratują życie, sprawiają, że pacjenci doświadczają mniej zawałów, udarów. Nie można chorym na otyłość odmówić leków, podobnie jak nie odmawiamy ich chorym na cukrzycę – mówiła prof. Kuryłowicz.

Odniosła się też do fake newsów dotyczących stosowania leków w otyłości. – Bilans korzyści i ryzyka przemawia zdecydowanie na korzyść ich stosowania – zaznaczyła, podkreślając, że problemem jest refundacja. – Kogo wybrać? Można szczególnie myśleć o dwóch grupach. Pierwsza to osoby mające tak zaawansowane powikłania choroby otyłościowej, że nie mają szansy sami zredukować masy ciała: to np. pacjenci przygotowujący się do zabiegów ortopedycznych, którzy przed operacją powinni zredukować masę ciała. A drugą grupą są osoby na początku choroby, np. które mają stan przedcukrzycowy: czasem roczna terapia, która odsunie pojawienie się na lata cukrzycy, będzie przełomem w ich życiu – zaznaczała.

KOS BAR: czekamy na wprowadzenie

Prof. Mariusz Wyleżoł, prezes Polskiego Towarzystwa Leczenia Otyłości, podkreślił, że z Ministerstwa Zdrowia płyną ostatnio bardzo optymistyczne informacje dotyczące wejścia już w najbliższym czasie programu KOS BAR jako świadczenia gwarantowanego.

– Nie ma co kolejny raz udowadniać, że program KOS BAR ma sens; to tak jakby kardiologów pytać, czy program KOS Zawał ma sens. To przykład programu, w którym płaci się nie za samo leczenie, tylko za jego efekty. Może on być wzorem dla wielu krajów. Wiedząc jednak, że leczenie otyłości ratuje życie, musimy przyspieszyć. Nie ma czasu na kolejne miesiące i lata tracone na dyskusje – zaznaczył prof. Wyleżoł.

Podkreślił, że warto, żeby program został zmodyfikowany, np. rehabilitacja powinna być dostosowana do pacjentów; ważne jest też wydłużenie okresu przygotowania do operacji. – Często to konieczne, ponieważ po przeprowadzanej diagnostyce okazywało się, że niezbędne jest leczenie np. z powodu choroby nowotworowej. U 1 proc. kobiet, które zgłosiły się do nas do programu KOS BAR, wykryto nowotwór złośliwy narządu rodnego; to efekt tego, że kobiety chorujące na otyłość mają ogromny problem, by chodzić na regularne badania ginekologiczne. Konieczne jest też wydłużenie okresu pooperacyjnego, gdyż część kobiet musi mieć korekcję powłok skórnych ze względów medycznych – zaznaczył prof. Wyleżoł.

Ministerstwo Zdrowia zapowiada już wkrótce wejście programu KOS BAR

Dominika Janiszewska-Kajka podkreśliła, że nie każdy pilotażowy program kończy się wdrożeniem do systemu ochrony zdrowia, jednak w przypadku programu KOS BAR wszystko na to wskazuje.

– Zostało to potwierdzone przez Pana Ministra Tomasza Maciejewskiego, a także na komisji zdrowia. Program KOS BAR tak dobrze się sprawdził, że po prostu musi zostać implementowany. Myślę, że będzie to możliwe już od 1 lipca, ponieważ mamy już gotowe założenia do trzech rozporządzeń, dotyczących leczenia szpitalnego, AOS i rehabilitacji. Teraz wszystko zależy od możliwości finansowych – mówiła Dominika Janiszewska-Kajka.

Zapowiedziała, że projekt wkrótce powinien znaleźć się w konsultacjach publicznych. – Wejście programu od 1 lipca 2026 r. jest możliwe, dlatego przyspieszamy. Jest zielone światło, musimy jak najszybciej wdrożyć go do koszyka świadczeń gwarantowanych – mówiła.

Zaznaczyła też, że został reaktywowany zespół w Ministerstwie Zdrowia, który miał opracować dwie ścieżki: dla dzieci z otyłością oraz dla pacjentów dorosłych z otyłością, którzy nie wymagają interwencji chirurgicznych. – Myślę, że te ścieżki dla pacjentów zostaną wypracowane – zapowiedziała Dominika Janiszewska-Kajka.

Pacjenci z otyłością u kardiologa

Problem otyłości doskonale widzą kardiolodzy, gdyż większość ich pacjentów to osoby chorujące na otyłość.

– 80 na 100 pacjentów z otyłością umrze z powodu powikłań ze strony układu sercowo-naczyniowego. Nie docenialiśmy przez wiele lat tkanki tłuszczowej, a ona jest olbrzymim gruczołem wydzielania wewnętrznego, powoduje insulinooporność, zwiększa krzepliwość krwi, stan zapalny, prowadzi więc do progresji miażdżycy. Ktoś, kto waży 20 kg za dużo, przez całą dobę chodzi z dwudziestokilogramowym plecakiem, co ma wpływ na układ sercowo-naczyniowy, który musi podołać większej pracy. On nigdy nie odpoczywa, zawsze jest w marszu – mówił prof. Przemysław Mitkowski, kierownik Pracowni Elektroterapii Serca I Kliniki Kardiologii UM w Poznaniu.

W Polsce rośnie liczba pacjentów z niewydolnością serca, a 50 proc. z nich to pacjenci z zachowaną frakcją wyrzutową, których rokowanie jest tak samo złe jak osób po zawale. Jednym z czynników prowadzących do rozwoju tego podtypu niewydolności serca jest otyłość: aż 80 proc. pacjentów w tej populacji ma nadwagę i otyłość – podkreślała prof. Agnieszka Pawlak, zastępca Kierownika Kliniki Kardiologii PIM MSWiA.

Zaznaczyła że w przypadku pacjentów z otyłością postępowanie powinno być szybkie, skuteczne i radykalne. – Razem z przepisywaną tabletką konieczna jest aktywność fizyczna, bo redukcja masy ciała jest jednoczesna z redukcją masy mięśniowej, więc jeśli pacjent nie będzie aktywny fizycznie, to pojawią się kolejne problemy – podkreślała.

Hiperkaliemia: medycyna ma dziś na nią coraz lepszą receptę

Prof. Agnieszka Pawlak przypomniała, że 5-letnia śmiertelność u pacjenta z rozpoznaniem niewydolności serca wynosi 50–75 proc., czyli jest nadal znacznie gorsza niż w przypadku wielu nowotworów. Konieczne jest optymalne leczenie, ale na przeszkodzie często staje problem, który jest dużym wyzwaniem m.in. dla pacjentów z niewydolnością serca: hiperkaliemia (zbyt wysoki poziom potasu). Może ona pojawić się po niektórych lekach stosowanych m.in. w niewydolności serca.

– Mamy dziś standard czterech filarów leczenia niewydolności serca. Dwie grupy leków wykazują nieprawdopodobną poprawę rokowania pacjentów, redukcję śmiertelności o 20 proc., dlatego bardzo ważne jest ich stosowanie. Niekiedy jednak u pacjentów stosujących te leki dochodzi do wzrostu poziomu potasu, co może powodować zaburzenia rytmu serca i nagłe zgony z powodów sercowo-naczyniowych. Do tej pory radziliśmy sobie z tym, nie zwiększając i nie optymalizując dawek leków, jednak takie postępowanie nie jest optymalne, gdyż pogarsza rokowanie tych chorych – mówiła prof. Pawlak.

Dziś medycyna ma już receptę na ten problem. – Pojawiły się nowe leki, których stosowanie jest szansą na to, że pacjent będzie mógł być leczony optymalnymi dawkami leków ratujących życie, a jednocześnie w organizmie będzie utrzymywany właściwy poziom potasu – zaznaczała prof. Pawlak.

Chodzi np. o sodu cyrkonu cyklokrzemian, który obniża stężenie potasu, nie doprowadzając do konieczności zmniejszania dawek lub odstawienia leków wpływających na układ renina-angiotensyna-aldosteron. Dzięki temu nie będzie konieczne zmniejszanie dawek leków, których stosowanie w przypadku niewydolności serca ratuje życie i przedłuża rokowanie.

– Wiemy, że jeśli pacjenci z niewydolnością serca otrzymują leki z tych czterech grup, ale w nieoptymalnych dawkach, to nie poprawia ich rokowania. Nie wystarczy leki podać, trzeba je podać w odpowiedniej dawce. Musimy dążyć do stosowania wartości docelowych leków, bo tylko wtedy dają one największą skuteczność – potwierdzał prof. Przemysław Mitkowski.


W debacie: „Czas działać. Otyłość, cukrzyca, choroby serca pod lupą zdrowia publicznego” podczas konferencji „Wizjonerzy – Liderzy Zmian w Zdrowiu 2026” wzięli udział: Dominika Janiszewska-Kajka, zastępca dyrektora Departamentu Analiz i Strategii Ministerstwa Zdrowia, prof. Alina Kuryłowicz, Poradnia Leczenia Otyłości Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego im. Profesora Witolda Orłowskiego w Warszawie, prof. Przemysław Mitkowski, kierownik Pracowni Elektroterapii Serca I Kliniki Kardiologii UM w Poznaniu; prof. Agnieszka Pawlak, zastępca Kierownika Kliniki Kardiologii PIM MSWiA; Marta Pawłowska, dyrektor Prezydium Partnerstwa na rzecz Profilaktyki i Leczenia Otyłości; prof. Mariusz Wyleżoł, prezes Polskiego Towarzystwa Leczenia Otyłości

Źródło: NewsMed
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...