„Skuteczna tam, gdzie inne leki nie działały”. Pacjenci z chorobami zapalnymi jelit czekają na nową terapię.
Co dziś jest najważniejszym celem leczenia nieswoistych chorób zapalnych jelit?
Dr Magdalena Kaniewska, Klinika Gastroenterologii PIM MSWiA: Najważniejszym celem terapii w nieswoistych chorobach zapalnych jelit (NZJ) jest dziś osiągnięcie tzw. disease clearance, czyli pozbycie się choroby. Dla nas oznacza to, że pacjent nie ma objawów choroby, nie będzie bolał go brzuch, nie będzie miał biegunki ani krwawienia z przewodu pokarmowego i nie rozwijał powikłań. Po drugie, uzyskamy remisję biochemiczną, czyli wszystkie parametry będą prawidłowe, w tym kalprotektyna, a po trzecie pacjent nie będzie miał zmian widocznych w badaniu endoskopowym.
Coraz więcej mówi się również o remisji histologicznej, gdy nawet w biopsji nie stwierdzamy nacieku zapalnego. To wciąż przyszłość, ale do niej dążymy.
Leczenie NZJ nie ogranicza się wyłącznie do kontroli zapalenia. Remisja całościowa oznacza, że pacjent nie ma chorób współtowarzyszących, jest w dobrostanie psychicznym i fizycznym. Np. dzieci powinny prawidłowo rosnąć i chodzić do szkoły, a kobiety powinny móc zajść w ciążę i nie mieć zaburzeń miesiączkowania.
Bardzo wiele aspektów bierzemy pod uwagę i walczymy o to, żeby stworzyć program opieki skoordynowanej, w ramach której pacjent oprócz gastroenterologa będzie miał dostęp do innych specjalistów, np. reumatologa czy dermatologa, jeśli to jest konieczne, do wyspecjalizowanej pielęgniarki, która zna się na opiece nad chorymi z chorobami zapalnymi jelit, do pielęgniarki stomijnej, ponieważ część pacjentów jest po zabiegach operacyjnych i nie wie, jak opiekować się stomią. Chcemy to umożliwić pacjentowi.
W programie lekowym leczenia NZJ dostępne są nowoczesne terapie biologiczne i małocząsteczkowe. Na niektóre leki jednak czekamy. Na jakie – i dlaczego są one tak ważne?
Bardzo czekamy na te nowe leki. Muszę podkreślić to, że Polska jest jednym z nielicznych krajów, w której są dostępne wszystkie leki już od pierwszej linii leczenia, i to jest naprawdę dla nas bardzo dobre, ponieważ bardzo często pacjenci mają nie jedną, ale więcej chorób autoimmunologicznych. Patrzymy całościowo na chorego i dobieramy lek, który najlepiej do niego pasuje – także pod względem sposobu podania. Wybieramy lek, który najbardziej pasuje do pacjenta.
Dla nas bardzo ważne jest to, żebyśmy mieli wybór, bo te leki działają w różny sposób. Mamy dostępnych większość leków, obecnie czekamy na dwa: przeciwciała skierowane przeciw interleukinie 23 (IL-23). Te leki teoretycznie mają takie samo działanie, jednak są pewne niuanse, które będą decydowały o tym, że u konkretnego pacjenta podamy jeden lek, a u innego pacjenta – inny.
Dla nas jest to bardzo ważne, ponieważ te leki cechują się wysokim profilem bezpieczeństwa i świetną skutecznością. Są bardzo bezpieczne, możemy je podawać także kobietom w ciąży. Mamy też pacjentów po nieskuteczności terapii lekami anty-TNF-alfa. Inhibitory interleukiny 23 są bardzo skuteczne także po nieskuteczności stosowania leków anty TNT-alfa, zwłaszcza w chorobie Leśniowskiego-Crohna. Dlatego możliwość ich stosowania jest dla nas tak niesamowicie ważna. Chodzi o to, by pacjent miał wybór i otrzymał takie leczenie, które on akceptuje, a które będzie dla niego skuteczne i bezpieczne.