Smartwach zamiast EKG. Kardiolog sportowy: Arytmia w czasie wysiłku może być groźna
Katarzyna Pinkosz, NewsMed, Wprost: Niedawno, wraz z dr. Mariuszem Kłopotowskim i prof. Pawłem Derejką, opublikował Pan w Journal of Clinical Medicine wyniki badań dotyczących 10 sportowców, u których zaburzenia rytmu serca pojawiały się tylko podczas wysiłków fizycznych. Czy można mieć arytmie, które ujawniają się tylko przy wysiłku fizycznym i jak on musi być duży, żeby tak się stało?
Prof. Łukasz Małek, kardiolog sportowy: Arytmie zdarzają się zarówno u osób aktywnych fizycznie jak mniej aktywnych. Aktywność fizyczna generalnie zmniejsza częstość wielu arytmii, jednak może się zdarzyć, że występują one tylko przy wysiłku fizycznym.
Arytmia to pojęcie bardzo ogólne – nierówne bicie serca. Kluczem do tego, żeby ocenić, czy jest to łagodna czy niebezpieczna przypadłość, jest ocena szeregu czynników ryzyka, między innymi zachowania się arytmii w trakcie wysiłku. Generalnie, arytmie pojawiające się w trakcie wysiłku są bardziej niebezpieczne. Arytmia, która występuje w spoczynku, ale znika w czasie wysiłku, jest raczej uznawana za bardziej łagodną. Oznacza to, że organizm prawidłowo toleruje wysiłek i wycisza ogniska, które próbują narzucić zaburzenia rytmu.
W przypadku opisywanych sportowców arytmie zostały zdiagnozowane za pomocą takich urządzeń jak smartwatche czy pasy piersiowe. Można się na nich opierać w diagnostyce?
U sportowców zdarza się, że zaburzenia rytmu serca pojawiają się tylko w określonych okolicznościach, które trudno udokumentować. Sportowcy czują, że coś się dzieje, gdyż znają bicie swojego serca; są przyzwyczajeni, że bije ono równo, wiedzą, jak reaguje na wysiłek. Zdarza się jednak, że występują jakieś nieprawidłowości.
W opisywanych przez nas przypadkach działo się to z różną częstością – czasami raz na kilka miesięcy, czasami tylko pod wpływem określonego wysiłku, albo np. startu w zawodach. Trudno jest to udokumentować klasycznymi metodami, takimi jak Holter czy próba wysiłkowa, gdyż przy tych badaniach nie dało się odtworzyć arytmii. Wierzymy tym sportowcom, a oni też mają poczucie, że nie jest to błąd urządzenia, tylko faktycznie serce wpada w za szybki rytm w stosunku do poziomu wysiłku. Może to powodować różne objawy – np. zawroty głowy, uczucie spadku wydolności, braku sił.
Sportowcom przeszkadzało to w treningach, w zawodach, ponieważ sportowiec musi mieć poczucie, że jego serce działa bez zarzutu. Jeśli obawia się, że mogą wystąpić zaburzenia rytmu serca, nie może skupić się na treningach czy zawodach. Rozwiązaniem, żeby pomóc tej grupie sportowców, jest szersze zastosowanie urządzeń, które tradycyjnie zakłada się do monitorowania wysiłku, czyli np. pasa piersiowego albo różnego rodzaju zegarków sportowych, smartwatchów, które mierzą tętno, mogą zrobić jednokanałowe EKG.
Wykorzystywaliśmy dane pozyskane z tych urządzeń. Gdy okazywało się, że zaburzenie było powtarzalne, był wyraźny skok tętna w czasie wysiłku, nieadekwatny do tempa w danym momencie, a jednocześnie pojawiały się niepokojące objawy, to uznaliśmy, że to wystarcza, by skierować sportowca na diagnostykę inwazyjną i usunięcie zaburzeń rytmu.
Badanie inwazyjne potwierdziło w 100 procentach obecność arytmii, a jednocześnie umożliwiało jej leczenie. Po zabiegu sportowcy wracali do aktywności, do pełnych treningów, do startów. Czuli się bezpiecznie, nie mieli też żadnych objawów. W obserwacji, która trwała do 4 lat, nie był widoczny nawrót arytmii. Te urządzenia pozwoliły na skrócenie diagnostyki, szybsze postawienie rozpoznania, rozpoczęcie leczenia.
Warto takie urządzenia stosować przy uprawianiu aktywności fizycznej?
Tak, jednak trzeba pamiętać, że nie są to urządzenia medyczne sensu stricte, jak Holter czy próba wysiłkowa. Już od pewnego czasu środowiska kardiologiczne podkreślają, że te urządzenia mogą być pomocne, jednak zapisy z tych urządzeń muszą być poddane analizie lekarskiej, żeby nie dochodziło do nadrozpoznawania arytmii, których w rzeczywistości nie ma.
Być może w przyszłości algorytmy AI pomogą w interpretacji, pojawią się też dodatkowe wytyczne, by z jednej strony przyspieszyć diagnostykę i wykrycie zaburzeń rytmu, a z drugiej strony – żeby nie prowadzić do nadrozpoznawalności i niepotrzebnych zabiegów, jeśli nie są one potrzebne. Różnego typu smartwache są obarczone ryzykiem błędu, zwłaszcza w czasie intensywnego wysiłku, kiedy się pocimy, rusza się nadgarstek – ten zapis jest mniej dokładny niż w czasie testów medycznych.
Czy warto w związku z tym zalecać tego typu urządzenia do uprawiania sportu?
Nie zastąpią urządzeń medycznych, ale czasem mogą pokazać pewne nieprawidłowości, skłonić do pogłębienia diagnostyki. Są one zalecane pomocniczo w diagnostyce zaburzeń rytmu u pacjentów, u których pojawiają się niepokojące objawy w czasie wysiłku, a my nie jesteśmy w stanie tego ocenić w próbie wysiłkowej czy badaniu holterowskim. Zegarek nie zastąpi jednak diagnostyki pod kątem ryzyka nagłego zgonu sercowego. W diagnostyce medycznej zwracamy też uwagę na wywiad rodzinny, objawy, wykonujemy EKG, echo serca.
Jest też grupa osób za bardzo polegających na tych urządzeniach. Miałem pacjentów, którzy normalnie czuliby się dobrze, uprawialiby sport, a przez błędy zegarka – albo przez to, że przy dużej liczbie pomiarów czasem któryś z nich nie mieści się w normie – zaczynają doszukiwać się u siebie różnego rodzaju chorób, nawet do tego stopnia, że zaprzestają uprawiania sportu.
Jednych może to więc motywować do uprawiania sportu czy wykonania diagnostyki, a innych – niepotrzebnie stresować, zniechęcać do aktywności.
Czy każde kołatanie serca powinno wzbudzić niepokój?
Nie każde przyspieszenie akcji serca musi być objawem choroby – niekiedy jest to wynik wysiłku fizycznego, stresu. Czasem jednak nie ma wysiłku, nie ma stresu, a nagle serce zaczyna bardzo szybko bić, albo nierówno, czyli „przeskakuje”, czujemy napady kołatania czy trzepotania serca. Warto to zdiagnozować. Dopiero wykonanie badań podstawowych w postaci EKG, Holtera, czasem echo serca, pozwala określić, czy to w ogóle jest arytmia, a jeśli tak, to czy jest niegroźna, czy wymaga leczenia.
Generalnie jednak wysiłek fizyczny działa pozytywnie na pracę serca?
Pozwala sercu pracować spokojniej zwłaszcza w okresie między wysiłkami, kiedy ono jest bardziej „zrelaksowane”, bardziej podlega wpływowi układu przywspółczulnego. Dzięki umiarkowanej, regularnej aktywności fizycznej zaburzeń rytmu serca jest mniej. Serce zwykle bije spokojniej i bardziej miarowo.
Kiedyś uważano, że jeśli ktoś ma chorobę serca, to lepiej, żeby nie uprawiał żadnej aktywności. Obecnie – wręcz przeciwnie – wiemy, że aktywność fizyczna jest jak lek. Musimy tylko ją dopasować do stanu pacjenta i przyczyny problemów. Najczęściej aktywność fizyczna zmniejsza nasilenie arytmii np.częstość napadów w migotaniu przedsionków. Czasem dzięki odpowiednio zaplanowanej aktywności fizycznej nie trzeba robić ablacji, czyli zabiegów usuwania arytmii. Aktywność fizyczna jest porównywalna z leczeniem, jednak w przypadku występowania arytmii lekarz określi, czy zaburzenia rytmu w czasie wysiłku są powiązane z chorobą, czy są niebezpieczne, czy nie.
Warto jednak podjąć leczenie: nie trzeba kończyć uprawiania sportu?
Większość osób przez nas badanych nie wyobraża sobie życia bez sportu. W tej grupie były też osoby wyczynowo uprawiający sport. Czasem nawet wielu kardiologów mówi: „proszę przestać uprawiać sport”. To łatwo powiedzieć osobie, która nie uprawia sportu, prowadzi siedzący tryb życia. Dla części osób sport, wysiłek fizyczny to styl życia, ich całe życie. Powiedzieć, żeby przestała to robić, to tak, jakby powiedzieć, żeby ktoś zmienił zawód, całkowicie zmienił życie. Zresztą wiemy, że aktywność fizyczna przynosi szereg korzyści, dlatego dużo łatwiej jest usunąć arytmię prostym zabiegiem powiązanym z dwudniowym pobytem w szpitalu i uwolnić się od problemu, by bezstresowo uprawiać sport.
Czy jest granica bezpiecznego uprawiania sportu?
Taka nadmierna aktywność dotyczy promila osób, które mogą się przeciążyć, przetrenować, przeciążyć organizm. To znacznie mniejszy problem niż olbrzymi problem braku aktywności fizycznej u większości osób. Największy problem jest z aktywizacją ludzi. Nadmiar aktywności fizycznej dotyka garstki osób; z medycznego punktu widzenia nie stanowi to problemu. Oczywiście, mówię o osobach zdrowych. W przypadku osób mających problem z sercem, trzeba problem zdiagnozować i dostosować wysiłek fizyczny do diagnozy.
Prof. dr hab. Łukasz Małek, kardiolog i kardiolog sportowy, pracuje w Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie, prowadzi Poradnię Kardiologii Sportowej w Centrum Kardiologii Klinicznej PIM MSWiA w Warszawie