Krok milowy w chorobie, która odbiera oddech. Cierpi na nią 2 mln Polaków

Dodano:
Taki kaszel może oznaczać coś więcej niż przeziębienie Źródło: freepik
– Nie sądziłam, że będzie taki przełom w leczeniu POChP – mówi dr Małgorzata Czajkowska-Malinowska, krajowa konsultant w dziedzinie pulmonologii. – Leczenie biologiczne jest niezbędne pacjentom z zaostrzeniami, które są groźne jak udar czy zawał – dodaje dr hab. Piotr Dąbrowiecki, przewodniczący Polskiej Federacji Chorych na Astmę, Alergię i POChP.

Na przewlekłą obturacyjną chorobę płuc (POChP) choruje ponad 2 mln Polaków: dziś to już trzecia przyczyna zgonów. Mimo to świadomość istnienia tej choroby a także zagrożeń, jakie niesie, jest niewielka: nawet w grupach ryzyka. Dlatego choroba jest rozpoznawana późno, gdy płuca są już w dużym stopniu zniszczone. A degradacji płuc nie daje się odwrócić.

POCHP: nieznana, za późno w Polsce rozpoznawana

POCHP to choroba przewlekła, postępująca, związana z ograniczeniem przepływu powietrza przez drogi oddechowe. Dochodzi do obturacji (zwężenia) dróg oddechowych. Równocześnie toczy się też proces zapalny, który doprowadza do niszczenia miąższu płuc.

Choroba powoduje bardzo dokuczliwe objawy: kaszel i postępującą duszność.

Kaszel często jednak jest lekceważony i traktowany jako tzw. „kaszel palacza” – zaznacza dr Małgorzata Czajkowska-Malinowska, która oburza się, że wciąż dozwolona jest reklama tzw. „syropu na kaszel palacza”. Wybitnie szkodliwa, bo każdy kaszel, przedłużający się ponad 4 tygodnie, powinien być bezwzględnym wskazaniem do pogłębienia diagnostyki. Przyczyną może być rak płuca, ale także POChP – choroba, która powoli i systematycznie odbiera życie.

Drugi objaw POChP to duszność w trakcie wysiłku. – Początkowo np. podczas wejścia na czwarte piętro, podbiegnięcia do autobusu. Potem podczas wejścia na pierwsze piętro. Zwykle dopiero wtedy pacjent przychodzi do lekarza, ale to już jest późno, gdyż połowa rezerw wentylacyjnych jest już utracona, a nasze możliwości leczenia są ograniczone – zaznacza dr Czajkowska-Malinowska.

POChP rozpoznaje się dzięki spirometrii: jeśli jest nieprawidłowa, konieczne jest podanie leku rozszerzającego oskrzela. Wtedy ponownie wykonuje się spirometrię. Jeśli znów jest nieprawidłowa, rozpoznaje się POChP. Najczęściej jest to już zaawansowane stadium.

Czynniki ryzyka to długoletnie palenie papierosów, ale także narażenie na zanieczyszczenie środowiska i częste infekcje w dzieciństwie.

– Dochodzi do destrukcji płuc, pojawia się rozedma, czyli uszkodzenia struktur pęcherzyków płucnych, które stają się nieaktywne w procesie wymiany gazowej. A z drugiej strony dochodzi do niedrożności oskrzeli, utrudniony jest przepływ powietrza przez oskrzela. POChP rozwija się powoli; objawy, które niepokoją pacjenta, pojawiają się dopiero w stadium zaawansowanym – potwierdza dr Małgorzata Farnik z Kliniki Pneumonologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego.

Leczenie biologiczne: kolejny przełom w leczeniu

Możliwości leczenia POChP w Polsce są dobre – większość nowoczesnych terapii jest refundowana. Większość pacjentów może być skutecznie leczona: pod warunkiem prawidłowego przyjmowania leków. Z tym jest problem, ponieważ w większości przypadków są to leki wziewne, w inhalatorach. – Lek źle zastosowany, nie jest skuteczny. Niestety, wielu pacjentów nie potrafi przyjmować leków w inhalatorach, lekarz powinien ich tego nauczyć – zaznacza dr Dąbrowiecki.

U części pacjentów choroba przebiega wyjątkowo ciężko: to POChP tzw. zależne od zapalenia typu 2: u tych osób często zdarzają się zaostrzenia.

– Zaostrzenie POChP jest bardzo niebezpieczne. Jeśli jest to ostre zaostrzenie, gdy konieczna jest hospitalizacja, rokowanie pacjenta jest podobne jak w przypadku zawału serca czy udaru mózgu – ostrzega dr Czajkowska-Malinowska.

Potwierdza to dr hab. Piotr Dąbrowiecki:

– 1/3 spośród osób, które miały ciężkie zaostrzenie POChP, prawdopodobnie umrze w ciągu roku. Ciężkie zaostrzenie zwiększa 10-krotnie ryzyko zawału serca, udaru mózgu w okresie 30 dni.

W przypadku pacjentów, którzy mają tzw. fenotyp zaostrzeniowy – często zdarzają się u nich zaostrzenia – a dodatkowo tzw. zapalenie typu 2, konieczna jest terapia trójlekowa, w inhalatorach.

Część pacjentów ma zaostrzenia mimo prawidłowego leczenia. Dla nich przełomem może okazać się leczenie biologiczne, które już doskonale „sprawdziło się” w przypadku innych chorób, np. ciężkiej astmy oskrzelowej.

– Są dwa leki zarejestrowane w leczeniu POChP dla pacjentów, którzy mimo stosowania optymalnego leczenia nadal mają objawy, zaostrzenia i nadmiar eozynofilii, które naciekają płuca uszkadzają je, wywołując kaszel i duszności. Podając leki biologiczne, takie jak dupilumab czy mepolizumab, „wyganiamy” eozynofile z płuc. Dzięki temu pacjent ma drożne oskrzela, mniej objawów, mniej duszności, mniej zaostrzeń. Lepiej i dłużej żyje– zaznacza dr Dąbrowiecki.

Obydwa leki biologiczne w POChP są już zarejestrowane w Europie i znalazły się w najnowszych zaleceniach GOLD (Global Initiative for Chronic Obstructive Lung Disease). Nie są jednak jeszcze dostępne w Polsce.

– Nie sądziłam po tylu latach pracy, że będzie taki przełom w leczeniu POChP, kolejny krok milowy. Krokiem milowym jest leczenie biologiczne, na które wszyscy czekamy. 2026 rok – ogłoszony przez Polskie Towarzystwo Chorób Płuc „Rokiem POChP”, mającym patronat wicemarszałek Sejmu Moniki Wielichowskiej, minister zdrowia, GIS, WHO – jest rokiem przełomowym. Chcemy dużo zmienić w leczeniu POChP dzięki wczesnemu wykrywaniu, przedstawić nowe standardy postępowania. Liczymy też na nowe terapie biologiczne, które są w procesie refundacyjnym. To nowe leki, pierwszy z nich był zarejestrowany w 2024 w USA i UE, a drugi w 2025 roku. Leki biologiczne to olbrzymi postęp. W Polsce nie jesteśmy „w tyle”, jeśli chodzi o leczenie POChP; jesteśmy w awangardzie leczenia, ale nowe leki biologiczne są nam potrzebne dla najciężej chorych – zaznacza dr Czajkowska-Malinowska.

Pacjenci z POChP potrzebują wsparcia psychologicznego

– Pacjenci dowiadują się o tej chorobie najczęściej w zaawansowanym stadium. Na początku wiążą objawy z przeziębieniem, z wiekiem; lekarze na początkowym etapie nie wyprowadzają ich z błędnej wiedzy. Dlatego dopiero na końcowym etapie, gdy już nie można zaprzeczać chorobie, dowiadują się, czym ta choroba naprawdę jest – zaznacza dr n. hum. Dominika Łęcka z Pracowni Pedagogiczno-Socjologicznej „Alternatywa”, współautorka (wraz z dr hab. Piotrem Dąbrowieckim) raportu „Moje życie z POChP”.

– Miałam możliwość rozmowy z pacjentami na różnych etapach. Bardzo ważne jest, żeby lekarze nie zwlekali pacjentom z przekazywaniem informacji o tym, że przewlekła choroba obturacyjna płuc to choroba postępująca, że pacjentów spotka coś trudniejszego niż sobie wyobrażali. Takie informacje powinny być już do nich kierowane już na samym początku – dodaje dr Łęcka.

Z POChP żyje się ciężko, jednak trzeba walczyć

Pan Zbigniew od wielu lat choruje na POChP. Dziś ma 40 proc. objętości płuc. – Po płaskim mogę powoli iść, i to nawet kilometrami, ale gdy tylko chodnik idzie lekko w górę, to od razu dostaję zadyszki. Na drugie piętro wchodzę z trzema przystankami. Już ponad 20 lat nie palę papierosów, ale płuca się nie regenerują – zaznacza.

Najtrudniej jest zimą: czas między listopadem a końcem marca: to kwestia ostrego powietrza, ale też zanieczyszczeń. Nie poddaje się jednak. Cały czas jest aktywny, pracuje – z zawodu jest artystą fotografikiem. Uczy też studentów.

– Jestem dość dynamicznym człowiekiem, choroba zabrała mi część tej dynamiki, ale nie poddaję się – zaznacza. Stosuje leki, nauczył się prawidłowo oddychać, dużo spaceruje, żeby zachować sprawność fizyczną. Ma marzenie, żeby osoby z POCHP przeszły w półmaratonie – lub ćwierć maratonie. – Każdy ma swój „maraton”. Dla jednej osoby będzie to 42 km, dla innej połowa tego dystansu, dla kogoś innego ćwierć maraton. A dla innej osoby maratonem będzie przejście z pokoju do kuchni. Najważniejsze, żeby się nie poddawać – dodaje.

– Jeśli pacjent aktywnie prowadzi leczenie, jak również rehabilitację ruchową, dba o profilaktykę, szczepi się – to wszystko ma bardzo pozytywny wpływ na powstrzymanie postępu choroby – podkreśla dr Małgorzata Farnik.

Źródło: NewsMed
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...