Nie powinno być różnic w dostępie do leczenia. Prof. Wróbel: Do tej „łodzi” powinien wejść każdy pacjent

Dodano:
Prof. Tomasz Wróbel Źródło: Archiwum prywatne
Mamy dostęp do bardzo nowoczesnych terapii w hematologii, jednak nie możemy wszystkich chorych leczyć w ośrodkach wysoko specjalistycznych. Każdy pacjent powinien jednak czuć, że nie jest odstawiony na boczny tor, tylko ktoś nad nim czuwa – mówi prof. Tomasz Wróbel. Wskazuje też na obecnie najważniejsze potrzeby lekowe w hematoonkologii.

  • W dniach 7-10 maja w Lublinie odbywała się największa w tym roku w Polsce konferencja hematologiczna: VI Konferencja „Hematologia Kliniczna i Doświadczalna”, podczas której hematolodzy rozmawiali o najważniejszych potrzebach pacjentów hematologicznych, jak również kierunkach rozwoju hematologii i transfuzjologii.
  • Ważnym tematem była konieczność przeprowadzenia zmian organizacyjnych. Rośnie liczba pacjentów hematologicznych, m.in. z powodu coraz lepszych efektów leczenia pacjenci żyją coraz dłużej. Wyzwaniem jest taka organizacja opieki, by każdy pacjent w Polsce był optymalnie leczony, niekonieczne w ośrodku o najwyższej referencyjności.
  • O konieczności zmian organizacyjnych, ale również najważniejszych potrzebach w dostępie do nowych terapii, mówi prof. Tomasz Wróbel, kierownik Kliniki Hematologii, Terapii Komórkowych i Chorób Wewnętrznych Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu

Katarzyna Pinkosz, NewsMed, Wprost: Podczas konferencji „Hematologia Kliniczna i Doświadczalna” rozmawiacie na temat obecnych możliwości leczenia nowotworów hematologicznych, ale też przyszłości leczenia hematoonkologicznego. Co dziś jest największym wyzwaniem?

Prof. Tomasz Wróbel: Ogromny postęp w leczeniu chorych na nowotwory hematologiczne, rozwój immunoterapii i terapii celowanych, sprawił, że rokowanie pacjentów jest coraz lepsze. To dziś bezdyskusyjne. Ten sukces obnażył jednak potrzebę zmian organizacyjnych, które sprawią, żeby wszyscy pacjenci mieli podobny dostęp do leczenia i mogli skorzystać z optymalnych dla nich terapii. To dla nas ogromne wyzwanie logistyczne, ponieważ mamy coraz więcej pacjentów, którzy żyją coraz dłużej, natomiast w takim tempie nie przybywa hematologów.

Dlatego konieczne są zmiany organizacyjne, logistyczne, by właściwie pomóc pacjentom. Te zmiany muszą objąć wszystkich – lekarzy POZ, ambulatoryjną opiekę specjalistyczną (AOS), konieczne jest też określenie referencyjności oddziałów hematologicznych: to są kierunki, które pozwolą nam optymalnie wykorzystać możliwości leczenia pacjentów.

Mamy obecnie dostępne dobre leki hematologii, a wyzwaniem obecnie jest organizacja leczenia w hematologii?

Do tej „łodzi” z najlepszym leczeniem powinien wejść każdy pacjent. Nie powinno być żadnych różnic dla chorych w dostępie do leczenia. Żeby to zrobić, musimy zmienić organizację leczenia. Ośrodki wysoko specjalistyczne nie są w stanie przyjąć wszystkich pacjentów. Zresztą, wszyscy pacjenci nie muszą być leczeni w ośrodkach wysoko specjalistycznych. Część z nich może być leczona w poradniach specjalistycznych, część w ośrodkach hematologicznych o niższym stopniu referencyjności.

To jest wielkie wyzwanie, ponieważ konieczna jest współpraca, a umiejętność współpracy nie jest łatwa. Jako środowisko musimy się skonsolidować, jeszcze bardziej ze sobą się zintegrować, żeby umieć ze sobą współpracować i rozmawiać o pacjencie, przekazać go do innego ośrodka: w zależności od potrzeb – wyższej lub niższej referencyjności, albi pod opiekę lekarza POZ. To jest wyzwanie, któremu teraz musimy sprostać.

Konieczne jest spojrzenie bardziej systemowe, regionalne.

Ważne jest też spojrzenie z perspektywy chorego. Pacjent, który przychodzi do mnie do gabinetu, wcześniej przeszedł długą drogę. Pytanie, czy on na pewno musi jechać tyle kilometrów, żeby do mnie przyjść. Być może będzie tak samo dobrze leczony w miejscu bliżej swojego miejsca zamieszkania czy nawet w swoim miejscu zamieszkania.

Musi jednak wierzyć, że ten ośrodek bliżej miejsca zamieszkania jest równie dobry jak ośrodek kliniczny..

Tak, pacjent musi mieć taką pewność, ale konieczna jest też komunikacja między ośrodkami. Jeśli będziemy potrafili konsultować pacjentów, kierować ich losami tak, żeby każdy pacjent czuł, że on nie jest przekazany gdzieś na boczny tor, tylko ktoś nad nim czuwa, to ten problem będzie w znacznym stopniu rozwiązany. Trzeba zidentyfikować pacjentów, którzy wymagają super specjalistycznego leczenia w wyspecjalizowanych ośrodkach, oraz pacjentów, którzy mogą być leczeni bliżej miejsca zamieszkania. Oczywiście, powinni oni mieć możliwość korzystania z programów lekowych i wszystkich terapii, które są refundowane.

Pacjenci czekają na nowe terapie – o nich również rozmawiacie podczas Konferencji. Jakie są obecnie największe potrzeby w hematologii? Hematologia nadal mocno się rozwija?

Trudno wymienić wszystkie potrzeby w dostępie do nowych leków. Gdybym miał jednak wskazać dziś na największą potrzebę, to w chłoniaku z komórek płaszcza są to inhibitory kinazy Brutona, czyli ibrutynib dla młodszych pacjentów oraz akalabrutynib dla starszych pacjentów – w leczeniu pierwszej linii.

To nie jest duża grupa pacjentów, jednak taki sposób leczenia wyraźnie poprawia wyniki leczenia.

Druga kwestia to nowe terapie w szpiczaku plazmocytowym. Jest to terapia CAR-T i dwa schematy z belantamabem mafadotyny: są to terapie nakierowane przeciw antygenowi BCMA – dla pacjentów w nawrocie choroby.

To pilna potrzeba, ponieważ mamy super pierwszą linię leczenia, ale niestety ta druga linia leczenia nie jest optymalna. Wydaje mi się kluczowe, żeby obecnie zaopatrzyć właśnie tę drugą i trzecią linię, ponieważ – jeśli chodzi o czas całkowitego przeżycia – to najwięcej można uzyskać dzięki skutecznemu leczeniu w pierwszych liniach. To są najważniejsze momenty w leczeniu nowotworów, w których mamy tendencję do nawrotów.

Gdy najwięcej uzyskamy na początku, tym lepsze jest rokowanie pacjenta. Im jesteśmy dalej, jeśli chodzi o linie leczenia, stosujemy bardziej wyrafinowane, drogie terapie, jednak ich efektywność spada.

Czyli – mimo że w hematologii jest wiele nowoczesnych leków, to jednak będą pojawiały się kolejne opcje?

Tak; jest to konsekwencja postępu. Ponieważ leczenie pierwszej linii jest coraz bardziej skuteczne, mniej pacjentów ma nawrót choroby. Jeśli jednak dochodzi do nawrotu, to choroba jest zwykle bardziej agresywna: wymagają oni innych sposobów leczenia: one powodują, że możemy nadal kontrolować chorobę.

Gdy leczenie pierwszej linii było nieoptymalne, to cieszyliśmy się z leczenia drugiej linii, które było skuteczne. Tak właśnie było w przypadku chłoniaka z komórek płaszcza – obecnie mamy dostępny w programie lekowym ibrutynib w leczeniu nawrotu choroby, ale nie mamy go w leczeniu pierwszej linii. Wykorzystujemy ten lek, ale dopiero w przypadkach nawrotowych i opornych, a lepiej byłoby wykorzystać go wcześniej, bo wyraźnie widać, że to pomaga – w przypadku chłoniaka z komórek płaszcza praktycznie nie trzeba wykonywać autologicznej transplantacji szpiku, która jest bardziej obciążająca dla pacjenta.

Źródło: NewsMed
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...