Szpiczak, białaczki, chłoniaki: przełomowe terapie zmieniają rokowanie, ale system wymaga zmian

Dodano:
Spotkanie prasowe Fundacji Carita Źródło: Materiały prasowe / Fundacja Carita
Nowoczesne terapie sprawiają, że pacjenci ze szpiczakiem, białaczkami i chłoniakami żyją coraz dłużej, a część z nich może wracać do aktywności zawodowej i rodzinnej. Eksperci i przedstawiciele organizacji pacjentów wskazują jednak, że kolejnym krokiem powinno być dostęp do kolejnych innowacyjnych terapii oraz kompleksowej opieki nad chorymi.

Nowotwory hematologiczne są coraz lepiej leczone – mówili eksperci i pacjenci na spotkaniu prasowym zorganizowanym przez Fundację Carita im. Wiesławy Adamiec z okazji Międzynarodowego Dnia Walki z Nowotworami Krwi.

– Hematologia bardzo dynamicznie się rozwija, pojawiają się coraz lepsze możliwości leczenia, co daje nam, pacjentom, szansę na dłuższe życie, a często także na prowadzenie normalnego życia zawodowego, rodzinnego. Doskonale to widzimy i dziękujemy za ten postęp. Są jednak też wyzwania, z którymi pacjenci się mierzą, jak dostęp do diagnostyki, nowych opcji leczenia. Wspólnie z ekspertami i decydentami chcemy budować w Polsce lepszą opiekę hematologiczną. Tylko dialog daje szansę na poprawę – mówi Łukasz Rokicki, prezes Fundacji Carita im. Wiesławy Adamiec.

– Dziś wskazywanie na niezaspokojone potrzeby pacjentów pokazuje, jak medycyna się zmienia, pojawiają się terapie lepsze niż dotychczasowy standard, co jest bardzo ważne dla pacjentów – potwierdza prof. Krzysztof Giannopoulos, prezes Polskiego Towarzystwa Hematologicznego i Transfuzjologicznego (PTHiT).

Szybki rozwój hematologii powoduje, że pojawiają się nowe potrzeby refundacyjne. Za każdą z terapii stoją konkretne osoby potrzebujące leczenia, dlatego zarówno pacjenci, jak i eksperci liczą, że Ministerstwo Zdrowia odpowie na najważniejsze wyzwania, które również zalazły się na liście TOP 10 Hemato 2026 przygotowanej przez PTHiT jako priorytety refundacyjne.

Szpiczak plazmocytowy: eksperci apelują o zmiany w pierwszych liniach

W leczeniu szpiczaka wiele zmieniło się w ostatnich latach, pojawiły się nowe opcje terapii, dzięki czemu chorzy żyją coraz dłużej. Mimo wielu dostępnych schematów, są pewne luki: przede wszystkim w pierwszych liniach leczenia.

W pierwszej linii szpiczaka obecnie oczekiwana zmiana polega na wprowadzeniu nowego schematu czterolekowego – zarówno dla pacjentów kwalifikujących się do przeszczepienia szpiku, jak niekwalifikujących się do przeszczepienia (chodzi o schemat złożony z czterech leków: daratumumab, bortezomib, lenalidomid, deksametazon).

– W obu grupach można stosować schematy z daratumumabem, bardzo skutecznym lekiem, pozwalającym na głębokie odpowiedzi. Co więcej, możemy stosować schematy czterolekowe także u chorych niekwalifikujących się do przeszczepienia, którzy do tej pory nie mogli otrzymać bardziej intensywnego leczenia. Odeszliśmy od chemioterapii, mamy schematy, które mogą być bezpiecznie stosowane także u chorych, których nie mogliśmy leczyć intensywnie z racji wieku czy chorób współistniejących. Pierwsza linia leczenia jest najważniejsza, dzięki nowemu schematowi spodziewamy się bardzo długich odpowiedzi na leczenie w obu grupach chorych – zaznacza prof. Giannopoulos.

Coraz lepsze leczenie w pierwszej linii powoduje wyzwania w leczeniu choroby nawrotowej, ponieważ dotychczas stosowane leki przestają być skuteczne w kolejnych liniach. Od drugiej linii konieczny jest dostęp do terapii nakierowanych na nowy cel: antygen dojrzewania limfocytów B, czyli BCMA.

– Mamy dwie opcje, które mogą być zastosowane z powodzeniem od drugiej linii. Pierwsza to dwie terapie zawierające belantamab mafadotyny, czyli połączenie przeciwciała monoklonalnego skierowane przeciwko antygenowi BCMA z toksyną komórkową. Pierwszy schemat został zarejestrowany dzięki badaniu DREAMM-7 (belantamab, bortezomib i deksametazon), drugi na podstawie badania DREAMM-8 (belantamab, pomalidomid, deksametazon).

Ten drugi jest szczególnie ważny dla pacjentów opornych na lenalidomid; wydaje mi się, że on będzie częściej wykorzystywany. Obie terapie są w trakcie procesu refundacyjnego. Mamy nadzieję, że już latem tego roku będziemy mogli je wykorzystywać – mówi prof. Dominik Dytfeld, prezes Polskiego Konsorcjum Szpiczakowego.

Drugą terapią oczekiwaną już w pierwszym nawrocie szpiczaka jest terapia CAR-T (cilta-cel).

– To bardzo skuteczna terapia CAR-T, zarejestrowana od linii drugiej. Leczenie jest bardzo skuteczne, a co bardzo istotne: podawane tylko jeden raz. Pacjent nie musi dostawać innych terapii, nie musi przyjeżdżać do ośrodka, jest wolny od leczenia – zaznacza prof. Dytfeld.

Nie są to terapie konkurujące, ponieważ inni pacjenci będą leczeni terapią CAR-T, a inni schematami z belantamabem mafadotyny. – Szpiczak plazmocytowy staje się chorobą przewlekłą, w przypadku wielu pacjentów możemy już mówić nawet o tzw. funkcjonalnym wyleczeniu, czyli o przeżyciu pięciu lat bez wykrywalnej choroby resztkowej. To jest możliwe dzięki optymalnemu leczeniu już od pierwszych linii, ponieważ później choroba coraz szybciej nawraca, mimo stosowania bardzo skutecznych leków. Dlatego tak bardzo zależy nam na stosowaniu najskuteczniejszych terapii już od pierwszych linii – mówi prof. Krzysztof Jamroziak, wiceprezes Polskiego Konsorcjum Szpiczakowego.

Chłoniaki agresywne: od kwietnia 2026 refundowana nowa terapia CAR-T

Od 1 kwietnia 2026 r. polscy pacjenci chorujący na chłoniaki agresywne zyskali dostęp do nowej terapii CAR‑T: od drugiej linii leczenia. Nowa dostępna terapia jest bezpieczniejsza, ryzyko wystąpienia ciężkich działań niepożądanych znacząco niższe. To właśnie dzięki temu może być stosowana u pacjentów, którzy wcześniej nie kwalifikowali się do przeszczepienia szpiku.

– Terapie CAR-T są już wykorzystywane w Polsce w leczeniu chłoniaków agresywnych i ostrej białaczki limfoblastycznej. Do tej pory jednak terapia CAR-T w przypadku chłoniaków była zarezerwowana dla pacjentów kwalifikujących się do przeszczepienia szpiku, od trzeciej linii leczenia.

Terapia, która teraz została objęta refundacją, jest bardzo dobrze tolerowana, dlatego będzie mogła być stosowana już od drugiej linii, także u pacjentów niekwalifikujących się do przeszczepienia szpiku. Mamy więc trzecią terapię CAR-T w chłoniakach agresywnych, rozszerzenie na pacjentów niekwalifikujących się do przeszczepienia szpiku i rozszerzenie dostępności już od drugiej linii leczenia: a wiemy, że wcześniejsze podanie jest skuteczniejsze. To bardzo dobra decyzja refundacyjna; teraz czekamy na kolejne, gdyż pojawia się potrzeba stosowania terapii CAR-T także w chłoniakach indolentnych: gdy choroba przyspiesza, to staje się bardzo trudna do leczenia. Dwa takie produkty są w procesach refundacyjnych – podsumowuje prof. Krzysztof Giannopoulos.

Agresywny chłoniak z komórek płaszcza: potrzebne nowe leki w pierwszej linii i nawrocie

Na nowe możliwości leczenia czekają pacjenci z chłoniakiem z komórek płaszcza: rzadkim nowotworem, o agresywnym przebiegu.

– Kluczowa jest pierwsza linia: jeżeli tu nie będziemy leczyć bardzo skutecznie, to później choroba może mieć bardzo szybki, agresywny przebieg. Zmiana, na którą oczekujemy w pierwszej linii, to wprowadzenie leku celowanego: inhibitora kinazy Brutona – mówi prof. Krzysztof Jamroziak. Chodzi o ibrutynib dla pacjentów, którzy kwalifikują się do transplantacji autologicznej szpiku, oraz akalabrutynib dla pacjentów niekwalifikujących się do transplantacji.

Pacjenci niekwalifikujący się do przeszczepienia to szczególnie trudna grupa chorych, w leczeniu których od ponad 10 lat nie pojawiła się żadna nowa opcja leczenia. Możliwość dołączenia akalabrutynibu do standardowej immunochemioterapii jest pierwszym od wielu lat przełomem w tej grupie chorych.

– To bardzo trudna populacja chorych, często powyżej 65. roku życia, z chorobami towarzyszącymi. Duże badanie randomizowane wykazało, że dołączenie akalabrutynibu, czyli inhibitora kinazy Brutona drugiej generacji, obniża ryzyko progresji choroby i zgonu u tych pacjentów o ok. 30 proc. Lek jest tak samo skuteczny jak ibrutynib, ale istotnie mniej toksyczny, i to w zakresie toksyczności bardzo istotnych dla pacjentów starszych, czyli przede wszystkim powikłań kardiologicznych, jak migotanie przedsionków, nadciśnienie – dodaje prof. Krzysztof Jamroziak.

W przypadku nawrotu chłoniaka z komórek płaszcza oczekiwaną przez ekspertów i pacjentów opcją jest inhibitor kinazy Brutona trzeciej generacji, czyli pirtobrutynib. – To tzw. inhibitor kinazy Brutona niekowalencyjny, który inaczej łączy z się z kinazą Brutona. Dzięki temu jest skuteczny u pacjentów, którzy byli leczeni innymi klasami inhibitorów BTK, wcześniejszych generacji. Ma on również bardzo dobry profil bezpieczeństwa. Jest to lek doustny, dobrze tolerowany, dlatego z czasem byłaby również możliwość jego stosowania w ramach Ambulatoryjnej Opieki Specjalistycznej, co jest również bardzo istotne z powodu dużego obłożenia ośrodków hematologicznych – zaznacza prof. Giannopoulos.

Wyzwania organizacyjne w terapii CAR-T: pójdziemy drogą Hiszpanii?

W przypadku terapii CAR-T barierą dostępu dla pacjentów jest m.in. organizacja systemu i odległość pacjentów od nielicznych ośrodków wysokospecjalistycznych. Rozwiązaniem mógłby być model hybrydowy, inspirowany systemem hiszpańskim, polegający na rozdzieleniu etapów terapii. W takim modelu regionalne centra krwiodawstwa lub lokalne ośrodki mogłyby wykonywać aferezę (pobranie limfocytów), które następnie trafiałyby do producenta. Dopiero gotowy produkt byłby podawany w certyfikowanym ośrodku. Dzięki temu można by zwiększyć dostępność leczenia CAR-T w Polsce, odciążając główne centra i przybliżając innowację do miejsca zamieszkania chorego.

Chłoniak grudkowy: leczenie ograniczone w czasie

Chłoniak grudkowy to choroba nawracająca, a pacjenci po co najmniej dwóch liniach leczenia stanowią grupę o szczególnie złym rokowaniu. Dla tych pacjentów rozwiązaniem jest innowacyjna klasa leków – bispecyficzne przeciwciała angażujące limfocyty T, jak mosunetuzumab. Dzięki określonemu czasowi trwania terapii (ok. 7,5 miesiąca), pacjenci zyskują „wakacje od leczenia”, co pozwala na regenerację organizmu i szybki powrót do aktywności zawodowej. Skończony czas terapii optymalizuje przepustowość oddziałów, zwalniając zasoby kadrowe i fotele terapeutyczne dla nowych chorych, co zapobiega kumulowaniu się pacjentów w systemie.

Przewlekła białaczka limfocytowa: ważna indywidualizacja terapii i poprawa leczenia w nawrocie

To najczęściej występujący nowotwór krwi, choć nie wszyscy pacjenci muszą być leczeni. Obecnie w programie lekowym w Polsce jest ponad 4 tys. chorych, co miesiąc dołączanych jest ok. 200 nowych. W leczeniu PBL bardzo ważna jest personalizacja leczenia. W pierwszej linii są obecnie dostępne w programie lekowym terapie o ograniczonym czasie podawania oraz terapie podawane w sposób ciągły.

– W tym roku na konferencji Amerykańskiego Towarzystwa Hematologów przedstawiono przełomowe wyniki badania, porównującego skuteczność stosowania terapii ciągłej z terapią ograniczoną w czasie: w okresie trzyletniej obserwacji nie wykazano przewagi terapii ciągłej. Oczywiście, u pacjentów wysokiego ryzyka terapie podawane w sposób ciągły mają swoje miejsce, jednak większości chorym można zaproponować terapię ograniczoną w czasie. Po 12/ 24 miesiącach kończymy leczenie. To korzyść dla pacjenta, ponieważ będzie miał przerwę w leczeniu, często wieloletnią. Przerwa w leczeniu oznacza też, że pacjent jest krócej narażony na ewentualne działania niepożądane.

Terapie ograniczone w czasie są ważne dla systemu ochrony zdrowia, gdyż pacjentów hematologicznych przybywa, a w takim tempie nie rośnie liczba hematologów. Ważna jest też kwestia ekonomiczna dla płatnika. Coraz częściej myślimy także o terapiach ograniczonych w czasie, złożonych z dwóch leków doustnych; dzięki czemu pacjent później może być prowadzony w trybie ambulatoryjnym, nie obciąża więc oddziałów szpitalnych – zaznacza prof. Giannopoulos.

W przypadku pacjentów wysokiego ryzyka, obciążonych niekorzystnymi czynnikami ryzyka cytogenetycznego, lepszym wyborem mogą być terapie podawane w sposób ciągły.

– Chodzi przede wszystkim o pacjentów z zaburzeniami w genie TP53: wiele badań wykazuje, że w ich przypadku terapia ciągła jest optymalna. Obawiamy się u nich stosowania leczenia ograniczonego w czasie ze względu na ryzyko wcześniejszego nawrotu. Jednym z dwóch leków, które są optymalne w takiej sytuacji, jest zanubrutynib: inhibitor kinazy Brutona drugiej generacji. Zanubrutynib jest w wygodnej postaci dawkowania doustnego. Pacjenci z wysokim ryzykiem genetycznym to według wszelkich zaleceń na pewno kandydaci do terapii ciągłej – mówi prof. Krzysztof Jamroziak.

Dostępne opcje terapeutyczne z czasem mogą jednak tracić skuteczność, stąd ważne są skuteczne opcje leczenia nawrotu choroby. Dla pacjentów, u których dotychczasowe opcje leczenia (zarówno terapie ciągłe, jak ograniczone w czasie), przestały być skuteczne, potrzebną opcją leczenia jest pirtobrutynib – pierwszy niekowalencyjny inhibitor BTK. Jest on kluczowy dla grupy tzw. pacjentów podwójnie opornych – czyli tych, u których przestały działać zarówno kowalencyjne inhibitory BTK, jak i antagoniści BCL-2 (wenetoklaks). Dla tych chorych obecnie nie ma w systemie żadnej innej skutecznej alternatywy terapeutycznej, dlatego refundacja pirtobrutynibu jest jednym z najpilniejszych priorytetów.

– Ma on rejestrację po inhibitorach BTK pierwszej i drugiej generacji, czyli po ibrutynibie, ale też po zanubrutynibie i akalabrutynibie. Jest to opcja również bardzo potrzebna, jeśli pacjent otrzymywał leczenie wykorzystujące antagonistę BCL-2 (wenetoklaks). Tych pacjentów naprawdę nie byłoby już jak leczyć. To grupa, którą definiujemy jako podwójnie opornych pacjentów: na inhibitory BTK i na antagonistę BCL-2. Dla nich dziś naprawdę nie ma opcji terapeutycznej, bo cofanie się do immunochemioterapii nie jest dobrym rozwiązaniem: skuteczność minimalna, jeśli w ogóle, a toksyczność duża. Tak więc jest bardzo duża potrzeba refundacji pirtobrutynibu od drugiej linii leczenia dla chorych na przewlekłą białaczkę limfocytową – zaznacza prof. Giannopoulos.

Ostra białaczka szpikowa: pacjenci wysokiego ryzyka

Ostra białaczka szpikowa to choroba, która nieleczona może doprowadzić do śmierci w ciągu kilku tygodni. Zidentyfikowano kilkadziesiąt mutacji odgrywających kluczową rolę w powstawaniu, rokowaniu i leczeniu. U ok. 30 proc. chorych występuje mutacja w genie FLT3, co wiąże się z agresywnym przebiegiem i wysokim ryzykiem nawrotu choroby. Dla tych pacjentów wskazane jest allogeniczne przeszczepienie komórek krwiotwórczych. W leczeniu nawrotu choroby w Polsce są refundowane terapie celowane dla pacjentów z mutacją FLT3, ale nie są refundowane jako leczenie podtrzymujące po przeszczepieniu szpiku, a moment tuż po transplantacji jest okresem największego ryzyka nawrotu. Dlatego ważne byłoby wprowadzenie refundacji leczenia podtrzymującego.

– Ostre białaczki szpikowe to dziś największe wyzwanie w hematologii. Dopiero w ostatnim roku w rejestrach amerykańskich pięcioletnie przeżycie przekroczyło 30 proc. W ostatnich latach pojawiły się nowe leki celowane, również inhibitory FLT3. Na pewno grupa chorych po przeszczepieniu szpiku kwalifikujących się do leczenia konsolidującego wymaga podjęcia decyzji refundacyjnej. Leczenie ostrej białaczki szpikowej będzie się zmieniało, widzimy rozwój terapii celowanych, jest kilka rejestracji w ostatnich latach, które zmieniają rokowanie pacjentów. Mamy nadzieję, że dramatyczne statystyki poprawią się – mówi prof. Giannopoulos.

Choroba przeszczep przeciw gospodarzowi

Stosowane w hematoonkologii bardzo agresywne leczenie może stać się przyczyną powikłań, często bardzo poważnych, które również wymagają leczenia. Jedną z takich chorób jest cGvHD (chronic graft-versus-host disease): przewlekła choroba przeszczep przeciw gospodarzowi. To reakcja immunologiczna rozwijająca się po allogenicznym przeszczepieniu szpiku. Komórki dawcy atakują tkanki biorcy, co prowadzi do przewlekłego stanu zapalnego i włóknienia. Najczęściej dochodzi do zajęcia skóry, jamy ustnej, oka, może też dojść do uszkodzenia płuc, wątroby, zmian w narządzie ruchu.

– Gdy przeszczepiamy szpik, to przeszczepiamy zarazem układ immunologiczny dawcy – wyjaśnia prof. Giannopoulos. Mamy terapię dla ostrego i przewlekłego GvHD, bardzo się z tego cieszymy. Jednak nie wszyscy pacjenci na nią reagują, dlatego pojawia się potrzeba nowej opcji terapeutycznej: myślę, że będziemy dużo o tym mówić – zaznacza prof. Giannopoulos.

Skuteczne leczenie jest opłacalne: to pokazuje raport NFZ i PTHiT

Nowe opcje leczenia – często kosztowne – okazują się bardzo skuteczne w praktyce klinicznej. Są już na to „twarde” dowody dzięki raportowi „NFZ o zdrowiu. Szpiczak plazmocytowy. Analiza programu lekowego B.54”. – Raport to przykład bardzo dobrej współpracy PTHiT z NFZ, już po raz drugi, ponieważ pierwszy wspólny raport przygotowaliśmy w 2019 roku. Obydwa bazują na danych NFZ i pokazują faktyczną skuteczność leczenia – mówi prof. Giannopoulos.

Wyniki raportu pokazują, jak poprawiło się przeżycie pacjentów ze szpiczakiem dzięki nowym opcjom leczenia. – W 2019 roku mediana przeżycia chorych niekwalifikujących się do przeszczepienia autologicznego szpiku wynosiła dwa lata. To były dramatyczne dane, mocno odstawaliśmy w stosunku do krajów Europy Zachodniej czy Stanów. Nowy raport, gdy mamy już nowe opcje leczenia, pokazuje, że mediana przeżycia chorych niekwalifikujących się do przeszczepienia szpiku, czyli tych „trudniejszych”, jest zbliżona do mediany przeżycia pacjentów leczonych za pomocą przeszczepienia szpiku. Pokazuje to, że skuteczna farmakoterapia może odwracać niekorzystne rokowanie związane z czynnikami ryzyka u pacjenta. Nie ma już dramatycznej sytuacji, że ci, których nie zakwalifikujemy do przeszczepienia, będą bardzo źle rokowali. To pokazuje, że decyzje płatnika dają efekt i powinny stymulować Ministerstwo Zdrowia do kolejnych decyzji refundacyjnych, bo to ma sens – podkreśla prof. Giannopoulos.

Z kolei nieefektywne leczenie to koszty, na które również trzeba zwracać uwagę.

– Warto policzyć, ile państwo traci na tym, że ciągle pewne terapie są suboptymalne i pacjenci nie otrzymują najskuteczniejszych leków. Słowacki ekonomista i ekspert zdrowia publicznego, profesor Robert Babela, obliczył koszty nieefektywnego leczenia dla Słowacji, Chorwacji i Węgier. Chcielibyśmy, żeby takie koszty policzył też dla Polski. To koszty zwolnień lekarskich, rent, przedwczesnych zgonów. A są też koszty ponoszone przez opiekunów, którzy też często muszą zrezygnować z pracy– mówi Barbara Leonardi z Fundacji Carita, prezes Myeloma Patients Europe.

Koszty, na które zwracają uwagę pacjenci, są też m.in. związane z częstymi dojazdami do ośrodków leczenia, przez wiele lat – jeśli choroba jest przewlekła. Przygotowany przez Myeloma Patients Europe oraz Fundację Carita raport „Jak pacjenci ze szpiczakiem oceniają sposób, czas i miejsce otrzymywania leczenia”, zrealizowany w formie badania ankietowego w 22 krajach, pokazuje, że znaczna część pacjentów chciałaby mieć możliwość leczenia bliżej miejsca zamieszkania. – To choroba przewlekła, nie da się zawiesić życia na kołku, odłożyć swoich innych spraw. Leczenie trzeba wkomponować w życie rodzinne, zawodowe, hobby. Nie każdy mieszka w mieście, blisko ośrodka leczenia. Nie będzie zaskoczeniem, że pacjenci najchętniej stosowaliby leki doustne. Znaczna część zdecydowałaby się też na podawanie sobie samemu leku podskórnego, jeśli miałaby możliwość nauczenia się tego – zaznacza Barbara Leonardi.

Jakie leczenie: to decyzja lekarza i pacjenta

Część pacjentów jednak zdecydowanie pewniej czuje się, jeśli jest pod opieką ośrodka, dlatego w hematoonkologii coraz mocniej wybrzmiewa możliwość indywidualizacji i personalizacji leczenia oraz kwestia wspólnego podejmowania decyzji terapeutycznych (shared-decision making) przez pacjenta i lekarza. Zwracają na to uwagę zarówno pacjenci jak lekarze.

– Ja jestem przyzwyczajony do tego, że rozmawiamy po partnersku i tak moi pacjenci ze mną rozmawiają. Natomiast do tej pory nie było zbyt wielu opcji leczenia; teraz to się zmienia. Oczywiście, pacjenci muszą być świadomi i wyedukowani, to ogromna rola organizacji pacjentów. My lubimy pracować ze świadomym pacjentem – zaznacza prof. Giannopoulos.

Potrzebę personalizacji leczenia pokazuje też raport „Indywidualizacja terapii podstawą optymalizacji leczenia pacjentów hematologicznych” powstały z inicjatywy All.Can Polska. – Bardzo ważna jest podmiotowość pacjenta, powinien on wiedzieć, jak może być leczony, konieczne są konsultacje z lekarzem, konsylia. Pacjent powinien być świadomy, dlaczego ma taką a nie inną drogę leczenia – mówi Aleksandra Rudnicka, przewodnicząca Prezydium All.Can Polska.

Dla poprawy leczenia pacjentów hematologicznych ważna jest też kompleksowa opieka, obejmująca również pomoc psychologa, dietetyka, fizjoterapeuty, co często jest problemem w systemie ochrony zdrowia. Tu bardzo pomocne są organizacje pacjentów. – Chociaż jesteśmy ośrodkiem dawców szpiku, a w naszej bazie jest zarejestrowanych już ponad 2,2 mln potencjalnych dawców, to nie ograniczamy się tylko do takiej działalności. W 2024 roku uruchomiliśmy bezpłatną poradnię żywieniową dla pacjentów hematologicznych. Z badania, które niedawno przeprowadziliśmy wśród organizacji hematologicznych, wynika, że ponad 80 proc. z nich zapewnia pacjentom pomoc psychologiczną. Niezależnie od innowacyjnych terapii, które są potrzebne, ważna jest jakość życia pacjenta. Mamy też nadzieję, że system ochrony zdrowia zobaczy też te obszary i wypełni luki – mówi Monika Mizerska-Gryko z Fundacji DKMS.

Skuteczne leczenie to element bezpieczeństwa państwa

Na skuteczne leczenie warto patrzeć szerzej: również jako na element bezpieczeństwa społeczeństwa i państwa.

– W ostatnim czasie bardzo dużo mówi się o bezpieczeństwie militarnym, zakupach uzbrojenia, nowoczesnych systemów, które będą wprowadzane do Polskich Sił Zbrojnych. Jednak najbardziej zaawansowane technologie nie mają racji bytu bez społeczeństwa, które będzie tymi systemami dysponowało. Dlatego na bezpieczeństwo należy patrzeć nie tylko przez pryzmat uzbrojenia, kwestia bezpieczeństwa zdrowotnego ma istotny wpływ na odporność państwa. Muszą to zrozumieć wszyscy politycy – zaznacza senator gen. Mieczysław Różański.

– Gdy w 2021 roku zachorowałem na szpiczaka, czytałem o prognozach swojego przeżycia. Ja już tę barierę lat przekroczyłem, co również pokazuje, jak obecne leczenie wspaniale się rozwija, jak jest skuteczne i warto w nie inwestować – dodaje senator Różański.

Źródło: Fundacja Carita im. Wiesławy Adamiec
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...