Nie Ebola, nie Nipah. Eksperci: W Polsce te wirusy są dużo groźniejsze
– W ostatnich dniach w Polsce mówi się dużo o wirusie Nipah, on jest bardzo groźny w przypadku zakażenia, ale to nie jest problem Polski, tylko problem Zachodniego Bangladeszu, Indii. Nie pojawi się w Polsce, nie spowoduje pandemii ani epidemii. Są za to wirusy, które faktycznie mogą być dla nas groźne – zaznaczał prof. Piotr Rzymski, biolog z Zakładu Medycyny Środowiskowej Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, na spotkaniu z dziennikarzami zorganizowanym przez Dziennikarski Klub Promocji Zdrowia.
Za ok. 2 tygodnie możemy spodziewać się szczytu zachorowań na grypę, a w połowie lutego będzie też szczyt zakażeń RSV: wirusem, który w Polsce wciąż jest lekceważony. – Badania pokazują, że 57 proc. lekarzy traktuje zakażenie RSV jako błahą infekcję, ponad 60 proc. pacjentów nie uważa RSV za poważny problem. Większość osób sądzi, że infekcje nim są groźne tylko dla dzieci – mówił dr Michał Sutkowski.
RSV był niegroźny bo… niewykrywalny
Przez wiele lat uważało się, że RSV jest groźny wyłącznie dla małych dzieci, szczególnie dla niemowląt, których układ odpornościowy jest niedojrzały, a infekcja może u nich skończyć się zapaleniem oskrzeli, płuc i pobytem w szpitalu. W przypadku dorosłych wydawało się, że RSV powoduje stosunkowo niegroźne infekcje górnych dróg oddechowych. Dopiero po pojawieniu się testów, okazało się, że to właśnie zakażenia RSV są często przyczyną ciężkich zapaleń płuc, konieczności pobytu w szpitalu, konieczności zastosowania wentylacji mechanicznej, powikłań sercowo-naczyniowych.
W odróżnieniu od grypy, nie ma leków skierowanych bezpośrednio przeciw RSV, które mogłyby zatrzymać replikację wirusa i jego namnażanie się w organizmie.
– Kiedy w 2018-2019 roku w Europie Zachodniej, USA i Japonii było ok. 5 mln zakażeń spowodowanych RSV, pół miliona hospitalizacji z powodu infekcji RSV i ok. 33 tys. zgonów, to w Polsce o RSV nie wiedzieliśmy nic. Co nie znaczy, że choroby nie było. Dopiero od 2023 roku w Polsce są raportowane dane dotyczące zakażeń RSV, co spowodowało, że o RSV zaczęto myśleć nie tylko jako o chorobie małych dzieci – mówi dr Sutkowski.
W 2023 roku odnotowano 12 tys. zakażeń RSV w Polsce; w 2024 – 41 tys., a do połowy września 2025 r. – 92 tysiące. Te liczby wciąż są niedoszacowane, gdyż testy wykonuje się rzadko, nie wszystkie zachorowania są zarejestrowane. I nie zawsze wynikom testu można wierzyć.
Minus w teście RSV nie zawsze oznacza negatywny wynik
– Testy antygenowe mają bardzo dużą specyficzność, czyli jeśli wykazują wynik pozytywny, to możemy być niemal pewni, że pacjent jest zakażony RSV. Czułość testów jest zróżnicowana, w zależności od wieku. Są fantastycznie czułe w przypadku dzieci; niestety, w przypadku dorosłych jest gorzej: jedna metaanaliza pokazała że ich czułość może być nawet niższa niż 30 proc. I to nie jest wina producentów – mówi prof. Rzymski.
– U dzieci wirus replikuje dłużej w górnych drogach oddechowych, z których pobiera się wymaz, i jego ładunek jest wyższy. U dorosłych replikacja w górnych drogach oddechowych jest krótsza, ładunek jest mniejszy, dlatego „okienko”, w którym można wykryć wirusa, bardzo się zawęża. Dlatego negatywny test w kierunku RSV nie wyklucza zakażenia – wyjaśnia prof. Rzymski.
RSV niebezpieczny dla osób starszych
– Czynnik ryzyka ciężkiego przebiegu infekcji RSV to wiek oraz choroby współistniejące – potwierdza dr Michał Sutkowski. Dużym zagrożeniem jest też to, że infekcja, a także jej ciężki przebieg, zaostrza przebieg chorób współistniejących, jak cukrzyca, choroby serca, przewlekła obturacyjna choroba płuc.
– Nawet u 20 proc. pacjentów hospitalizowanych występują powikłania sercowo-naczyniowe. Po ciężkim przechorowaniu infekcji pacjent nigdy nie będzie już taką samą osobą jak przed chorobą – zaznacza dr Michał Sutkowski.
RSV, podobnie jak inne wirusy układu oddechowego, toruje drogę innym infekcjom bakteryjnym, np. pneumokokom.
Związek RSV i pneumokoków jest groźny; mamy dane pokazujące, że pierwotne infekcja RSV sprzyja lepszej kolonizacji dróg oddechowych przez pneumokoki. A wtórne infekcje bakteryjne to większe ryzyko ciężkiego przebiegu, hospitalizacji, wentylacji mechanicznej i zgonu.
Jeszcze można (i warto) się zaszczepić
Pod koniec stycznia widać wzrost liczby zachorowań spowodowanych RSV. Obecnie jesteśmy przed szczytem zachorowań, który jest spodziewany w połowie lutego. Eksperci podkreślają, że szczepienie również w trakcie trwającego wzrostu zachorowań przynosi korzyści ochronne, szczególnie u osób najbardziej narażonych na ciężki przebieg choroby. Plusem jest to, że wystarczy jedna dawka szczepionki.
Eksperci zachęcają do szczepień zwłaszcza osoby starsze, z chorobami współistniejącymi. Szczepionki są bezpłatne dla wszystkich osób powyżej 65. roku życia, a dla osób w wieku 60-65 lat dostępne z 50-proc. refundacji. Szczepienia przeciw RSV są też bezpłatne dla kobiet w ciąży.