„Zakochałem się w medycynie paliatywnej”. Decyzja, która zaprowadziła go na Podlasie

Dodano:
Dr Paweł Grabowski – założyciel Hospicjum Proroka Eliasza Źródło: Archiwum prywatne
Praca z pacjentami u kresu życia stała się dla niego przełomem. Dr Paweł Grabowski opowiada o fascynacji medycyną paliatywną, doświadczeniu granicznym i decyzji o stworzeniu hospicjum tam, gdzie nikt wcześniej się na to nie odważył.

Anna Kopras-Fijołek, NewsMed, Wprost: Ciągle było panu doktorowi chyba za mało. Ciągle porywało do robienia jednak czegoś więcej?

Dr n. med. Paweł Grabowski: „Zgubną” okazała się zdolność do refleksji i do myślenia, co się dzieje z tymi pacjentami, którym nie potrafimy pomóc. Kiedy nowotwór staje się nieoperacyjny albo dochodzi do rozsiewu procesu nowotworowego, kiedy choroba jest nieuleczalna. Tak trafiłem do hospicjum. Na Ursynowie poznałem pana doktora Jerzego Jarosza, panią doktor Elżbietę Jarosz, prowadzących hospicjum. Postanowiłem, że będę wolontariuszem. Sam byłem koordynatorem medycznym wolontariatu w Centrum Onkologii. Do tej pory prowadzę tam zajęcia dla wolontariuszy – z ramienia fundacji „Dobrze, że jesteś”, którzy pracują i w Centrum Onkologii w Warszawie, i w Krakowie. Wtedy poznałem medycynę paliatywną. Zobaczyłem, co się dzieje z pacjentami, którym lekarz mówi: – Nic się już więcej nie da zrobić. I zobaczyłem, jak wiele da się jeszcze wtedy zrobić. Medycyna paliatywna wciągnęła mnie bardzo mocno i zakochałem się w niej po uszy.

To wyjątkowa miłość...

Zobaczyłem dziedzinę medycyny, która widzi pacjenta bardzo, bardzo szeroko. Widzi pacjenta chorującego w kontekście społecznym, w kontekście najbliższej rodziny, przyjaciół. Widzi to cierpienie, które jest cierpieniem nie tylko płynącym z ciała, fizycznym. Fizyczne cierpienie to nie jest tylko ból – tłumaczy medycyna paliatywna. Pokazuje cierpienie społeczne, cierpienie psychiczne, cierpienie duchowe, dylematy, przed którymi staje człowiek u kresu życia. Zobaczyłem przebogatą specjalizację, tak szeroko traktującą pacjenta. Z żalem myślałem – tak nie traktuje się człowieka za każdym razem, kiedy choruje, kiedy coś w jego życiu się wali.

Kolejny pomysł na specjalizację. I – znowu pod górkę...

Okazało się, że zgodnie z rozporządzeniem Ministra Zdrowia można zrobić tę specjalizację, będąc internistą, okulistą, laryngologiem. Nie można – będąc chirurgiem szczękowo-twarzowym... Napisałem do ministerstwa, z takim żalem, że wszystkie specjalizacje są uwzględnione, a ta moja – nie. Proszę sobie wyobrazić – wtedy jeszcze chyba miałem telefon stacjonarny w domu – któregoś dnia zadzwonił, odebrałem i usłyszałem, jak ktoś śmieje się i mówi: Chciałem panu powiedzieć, że panu, jednoosobowemu lobby, udało się zmienić rozporządzenie. Może pan otwierać specjalizację! To było dla mnie cudowne wydarzenie.

Kiedy otworzyłem specjalizację, poczułem, że robię to, co zawsze chciałem robić – widzieć człowieka bardzo, bardzo szeroko. Są badania, publikacje na ten temat mówiące, że to nie jest żadna fanaberia jakiegoś dziwaczącego doktora, który chce być lekarzem humanistą, tylko że medycyna paliatywna i jej szerokie rozumienie choroby i chorowania sprawiają, że to po prostu działa.

Nie poprzestał pan doktor jednak na tym. Pojawiły się kolejne marzenia...

Tak, pojawiła się myśl, żeby wykorzystać tę wiedzę szerzej. Pracowałem wtedy w hospicjum w Warszawie, na Krakowskim Przedmieściu, w hospicjum w Błoniu. Któregoś dnia, podczas testu omdleniowego (CISS) doszło u mnie do zatrzymania krążenia, oddychania. Zwolniło serce, praktycznie się zatrzymało. Skończyło się wszczepieniem rozrusznika serca. I refleksją – tym razem nad własnym życiem. Że jest tak kruche. Że właściwie jeden moment i może mnie już nie być. Pomyślałem sobie, że rzeczywiście być może jest to czas, żeby zacząć robić w życiu nie tyle rzeczy ważne, tylko bardzo ważne. Najważniejsze. Skoro mam wiedzę, mam umiejętności, jestem sam, nie odpowiadam za rodzinę, nie muszę dbać o to, żeby zebrać pieniądze na wykształcenie, na wychowanie dzieci, mogę zrobić jakąś rzecz bardziej szaloną. Może rzeczywiście otworzyć hospicjum w miejscu, gdzie go nie ma?

Rzucił pan doktor wszystko?

To byłoby nieroztropne. Nie chciałem rzucać wszystkiego i jechać gdziekolwiek. Wiedziałem, że trzeba dać temu jakieś ramy prawne – jako stowarzyszenie lub fundacja. Radziłem się przyjaciół, prawników. Nie miałem pojęcia o organizacjach pozarządowych, więc aplikowałem do Szkoły Liderów Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności. Uczyłem się, na czym polega funkcjonowanie NGO. Zapisałem się też na Wydział Zarządzania Zakładami Opieki Zdrowotnej Szkoły Głównej Handlowej, skończyłem studia podyplomowe. Dopiero tak przygotowany wyjechałem na Podlasie, żeby od podstaw postawić tam hospicjum.

Dlaczego wybrał pan doktor Podlasie?

Mierzyłem w różne miejsca. Na Podlasiu były w tym czasie potężne białe plamy w opiece paliatywnej. Co do wyboru konkretnego miejsca, rozesłałem wici. Ksiądz prof. Henryk Paprocki, prawosławny duchowny, powiedział mi, że jest taka wioska – Nowa Wola, parafia dostała szkołę i szuka na nią jakiegoś pomysłu. „Może się dogadacie z proboszczem i uda się?”. Udało się. To była nasza pierwsza siedziba. Siedziba hospicjum domowego. Działało tam kilka lat. Potem przenieśliśmy się do pobliskiego Michałowa. Dostaliśmy całe piętro ośrodka zdrowia. Potrzeba było większego metrażu. Po kilku latach, kiedy zapadła decyzja o tym, że trzeba budować ośrodek stacjonarny, wy przenieśliśmy się do Makówki. Tu mamy siedzibę, hospicjum domowe i stacjonarne. Cały nasz ośrodek hospicyjno-opiekuńczo-edukacyjny.

Dalsza część wywiadu z dr Pawłem Grabowskim – wkrótce. Zobacz też 1 część wywiadu – Nie odpuścił marzenia o medycynie. Droga, która zaczęła się od porażki, zmieniła wszystko

Dr n. med. Paweł Grabowski – chirurg szczękowo-twarzowy, specjalista medycyny paliatywnej, bioetyk. Pracował m. in. w Klinice Nowotworów Głowy i Szyi Centrum Onkologii w Warszawie. Założyciel i prezes Fundacji Hospicjum Proroka Eliasza w Makówce. Laureat nagród, m. in. „Okulary ks. Kaczkowskiego. Nie widzę przeszkód”, Totus Tuus w kategorii „Promocja godności człowieka”, przyznawanej przez Fundację Dzieło Nowego Tysiąclecia, Zloty Krzyż Zasługi od Prezydenta RP. Pisarz, dramaturg, poeta.

Źródło: NewsMed
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...