Polskie badanie jednym z pierwszych na świecie. „To może prowadzić do dezinformacji”
Narodowy Instytut Onkologii rozpoczyna nowatorski projekt, który sprawdzi, jak język medyczny wpływa na postrzeganie terapii i wybory pacjentów. To jedno z pierwszych badań tego typu na świecie w onkologii oraz pierwsze w obszarze radioterapii.
Badanie „RADiation Therapy TERMinology” prowadzone jest pod kierownictwem dr n. med. i n. o zdr. Dominika Wawrzuty z Zakładu Radioterapii II NIO.
Język medyczny a emocje pacjenta
NIO zaznacza, że radioterapia pozostaje jedną z kluczowych metod leczenia nowotworów, jednak jej społeczny odbiór wciąż bywa obciążony lękiem, nieporozumieniami i utrwalonymi stereotypami. Projekt dr Wawrzuty koncentruje się na pytaniu, czy terminologia stosowana w komunikacji medycznej może nieświadomie wpływać na poziom obaw pacjentów oraz ich zaufanie do proponowanej terapii.
— W psychologii i ekonomii od lat opisuje się zjawisko tzw. framingu, czyli wpływu sposobu formułowania komunikatu na decyzje ludzi. Dotychczas nie analizowano go jednak systematycznie w kontekście nazewnictwa procedur onkologicznych. Nasze badanie sprawdzi, czy różne określenia tej samej metody leczenia mogą zmieniać poczucie bezpieczeństwa, poziom lęku oraz gotowość do podjęcia terapii — wyjaśnia dr Wawrzuta.
Główną hipotezą projektu jest założenie, że terminologia silnie kojarzona z promieniowaniem jonizującym może wywoływać wyższy poziom lęku i niższe poczucie bezpieczeństwa niż język neutralny, ściśle medyczny. Badanie koncentruje się na tym, jak nomenklatura używana w rozmowie z pacjentem może wpływać na te obszary.
Jak podkreśla badacz, problem ten wpisuje się w szerszy kontekst dezinformacji zdrowotnej. — Badania wskazują, że nawet 90 proc. pacjentów onkologicznych w trakcie choroby styka się z dezinformacją dotyczącą leczenia. Nie dotyczy to wyłącznie mediów społecznościowych. Analizy prasy amerykańskiej pokazują, że znaczna część publikacji o radioterapii eksponuje ryzyko kosztem rzetelnego opisu korzyści, co może wzmacniać obawy pacjentów — mówi dr Wawrzuta.
– Walka z dezinformacją nie polega jedynie na prostowaniu faktów. Kluczowe znaczenie ma również sposób komunikowania informacji. Jeśli słownictwo medyczne budzi lęk, pacjent może być bardziej podatny na niesprawdzone przekazy i alternatywne metody leczenia. Niepotrzebny stres może nasilać efekt nocebo czyli obniżać komfort terapii oraz zaufanie do zespołu medycznego — dodaje.
Słowa mają znaczenie w onkologii
Inspiracją dla projektu były wyniki badania zespołu dr Wawrzuty opublikowanego w artykule "The rise of negative portrayals of radiation oncology: A textual analysis of media news" („Wzrost negatywnego przedstawiania radioterapii onkologicznej: analiza treści doniesień medialnych”) w 2024 roku w czasopiśmie „Radiotherapy and Oncology”, oficjalnym periodyku European Society for Radiotherapy and Oncology.
Analiza artykułów publikowanych na łamach „The New York Times” na przestrzeni ponad stu lat ujawniła niepokojący trend: mimo ogromnego postępu technologicznego i rosnącej skuteczności leczenia, radioterapia coraz częściej przedstawiana jest w kontekście budzącym obawy.
Zespół badawczy zauważył również, że materiały o bardziej niepokojącym wydźwięku częściej wykorzystywały w tytułach słowo „radiation” (promieniowanie) – termin kojarzony z katastrofami nuklearnymi czy bronią atomową. Tego rodzaju skojarzenia mogą wzmacniać lęk odbiorców i wpływać na sposób interpretacji przekazu.
Wnioski te doprowadziły badaczy do pytania: czy podobny mechanizm może działać również w gabinecie lekarskim? Innymi słowy, czy słowa używane w rozmowie z pacjentem mogą nieświadomie zwiększać jego niepokój jeszcze przed rozpoczęciem leczenia i kształtować postrzeganie terapii?
Medycyna zorientowana na pacjenta
Projekt zaplanowano na 12 miesięcy. Prace rozpoczęły się w styczniu, a publikacja wyników przewidywana jest pod koniec roku.
— Badanie obejmie około 3000 dorosłych uczestników — po 1500 w Polsce i w USA. Będzie to randomizowany eksperyment ankietowy. Respondenci otrzymają opis tej samej sytuacji klinicznej, różniący się jedynie nazwą proponowanej terapii, a następnie odpowiedzą na pytania dotyczące swoich odczuć, poziomu lęku, postrzeganego bezpieczeństwa oraz potencjalnych decyzji terapeutycznych — wyjaśnia dr Wawrzuta.