Organizacje pacjenckie: Limitowanie dostępu do diagnostyki to droga do inwalidztwa. Pacjent nie może ponosić kosztów
Onkofundacja Alivia wraz z innymi organizacjami pacjenckimi podczas konferencji „Cięcia w NFZ i ich wpływ na zdrowie pacjentów” przedstawiły zagrożenia dla pacjentów związane z planowanymi przez Ministerstwo Zdrowia zamianami w finansowaniu świadczeń. Wg nowych zasad placówki medyczne otrzymają jedynie część środków za tzw. nadwykonania, czyli badania (tomografia komputerowa, rezonans magnetyczny czy gastroskopia) wykonane ponad limit.
160 mld deficytu
Joanna Frątczak-Kazana, wicedyrektor Onkofundacji Alivia, podkreśliła, że to spowoduje wydłużenie i ograniczenie dostępu w do diagnostyki i leczenia onkologicznego. A kolejki rosną od dłuższego czasu.
W I kwartale ubiegłego roku było 150 tys. oczekujących osób w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej (AOS) i ponad 150 tysięcy w opiece szpitalnej. Mowa o przypadkach pilnych. Mediana oczekiwania wynosi 55 dni w AOS i 22 dni w leczeniu szpitalnym, „z trendem wzrostowym”.
– O kryzysie finansowym wiemy co najmniej od początku 2024 roku, a szacowana luka finansowa w systemie ochrony zdrowia na lata 2025-27 to 129-159 mld zł. – zaznaczyła. Przypomniała, że resort zdrowia podjął działania, które teoretycznie mają tę lukę zmniejszyć. W październiku MZ przygotowało plan, który zawierał trzy elementy: nowelizacja ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia w podmiotach leczniczych (już wiadomo, że to się nie stanie), ograniczenie i likwidacja stażu dyplomowego oraz trzeci element polegający na „cięciach w budżecie, które bezpośrednio wpływają na pacjentów”.
Te badania wykrywają nowotwory
Frątczak-Kazana, podkreśliła, że badania, których mają dotyczyć ograniczenia finansowania, są tymi, które pomagają wykrywać nowotwory.
Nowotwory nie są w większości wykrywane u onkologów i w ramach diagnostyki leczenia onkologicznego, tylko przede wszystkim wtedy, kiedy pojawiają się jakieś objawy – powiedziała.
– NFZ zapewnia, że pacjenci onkologiczni nie ucierpią na tych cięciach. To jest nieprawda – podkreśliła.
Dodała, że już w tej chwili są bardzo duże opóźnienia diagnostyczne. Przytoczyła badania, z których wynika, że 37 proc. respondentów czekało dłużej niż 3 miesiące na diagnozę, a 19 proc. dłużej niż 6 miesięcy.
Opóźnienia w diagnostyce to droga do inwalidztwa
– Jesteśmy świadkami niebezpiecznego precedensu, ponieważ nasze państwo próbuje oszczędzać na tym, co dla nas jest najważniejsze, czyli na czasie pacjenta. Dla naszych podopiecznych każda złotówka zaoszczędzona teraz to są setki tysięcy złotych wydane w ciągu najbliższych lat na leczenie operacji, na leczenie powikłań – mówiła z kolei Dagmara Samselska, prezeska zarządu Amicus, Fundacji Łuszczycy i ŁZS
Podkreśliła, że pacjent z podejrzeniem zapalenia stawów czy zapalnej choroby jelit nie może czekać na badanie obrazowe.
W chorobach zapalnych stawów leczenie trzeba zacząć w czasie 3 do 6 miesięcy. Jeśli pacjent będzie czekał rok, to już jest nieodwracalne inwalidztwo – zaznaczyła.
– Nie możemy zgadzać się na ograniczenia w terapiach pacjentów. Nie możemy limitować szans na zdrowie i żądamy natychmiastowego zasilania NFZ dodatkowymi środkami i zatrzymania projektów, które cofają nas do realiów sprzed dekady. Zdrowie pacjenta to inwestycje, to nie jest koszt, który można dowolnie wycinać w Excelu – dodała.
W podobnym tonie wypowiadała się Violetta Zajk, prezesa Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Młodych z Zapalnymi Chorobami Tkanki Łącznej „3majmy się razem”. Podkreśliła, że w chorobach reumatycznych średni czas diagnozy wynosi 8 lat, co często prowadzi do znacznej niepełnosprawności. Niektóre choroby tkanki łącznej, jak toczeń, są śmiertelne, jeśli nie są odpowiednio wcześnie zdiagnozowane i leczone.
Agnieszka Wołczenko, prezeska Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Pacjentów ze Schorzeniami Serca i Naczyń EcoSerce, zaznaczyła, że blisko połowa Polaków ma schorzenia kardiologiczne. – Dziesięć milionów pacjentów ma nadciśnienie tętnicze. Dwa miliony ma chorobę niedokrwienną serca. 20 milionów może mieć podwyższony cholesterol – wyliczała.
– Brak diagnostyki w odpowiednim czasie albo limitowanie dostępu do niej spowoduje – po pierwsze – pogorszenie stanu zdrowia, a po drugie to zostanie przerzucone na diagnostykę szpitalną. A wtedy każdy pobyt, to nie będzie 500 złotych za jedno badanie, tylko kilkanaście czy kilkadziesiąt tysięcy kosztów hospitalizacji – zaznaczyła.
Monika Kaczmarek, prezes Zarządu Głównego Polskiego Stowarzyszenia Diabetyków wyliczała natomiast, że w Polsce 3 miliony osób ma zdiagnozowaną cukrzycę, 5 milionów ma stan przedcukrzycowy, a w tym schorzeniu bardzo często występuje wielochorobowość.
– Powikłania są bardzo groźne w cukrzycy, jak stopa cukrzycowa, retinopatia czy zaćma. W stopie cukrzycowej czas odgrywa ważną rolę. Nie wyobrażam sobie leczenia zespołu stopy cukrzycowej bez pełnej diagnostyki – zaznaczyła. Podkreślała, że diagnostyka czyli odpowiednie zapobieganie powikłaniom to jest inwestycja.
Rak wcześnie wykryty jest tańszy w leczeniu
– Ja reprezentuję dwie grupy pacjentów. W obu tych grupach badania radiologiczne są wręcz jedynym podstawowym badaniem – mówiła Dorota Korycińska, prezeska Ogólnopolskiej Federacji Onkologicznej i Stowarzyszenia Neurofibromatozy,
Zaznaczyła, że zmniejszenie finansowania nie oznacza ograniczenia, tylko tak naprawdę brak diagnostyki. – Przy tych proponowanych cięciach 40 proc. żaden oddział szpitalny, żaden lekarz nie zdecyduje się na skierowanie pacjenta na badania – podkreśliła.
– Od lat w onkologii słyszymy o tym, że rak wcześniej wykryty jest wyleczalny i krótko się leczy. I to jest bardzo opłacalne dla systemu. Zmiany będą oznaczać, że rak nie będzie wcześnie wykryty, leczenie będzie długie, ze słabą efektywnością, ograniczy możliwości życiowe, zawodowe, społeczne i rodzinne pacjenta – zaznaczała. Jej zdaniem to doprowadzi w przyszłości do ogromnych długów i wydatków,
To nie może być kosztem pacjenta
Przedstawicielki organizacji pacjenckich podkreślały, że nie wskazują konkretnych rozwiązań systemowych, ale oczekują jednego – solidarnego podejścia do kryzysu finansowego ochrony zdrowia. Oszczędności nie powinny być wprowadzane wyłącznie kosztem pacjentów.
Nie może być tak, że tylko pacjent i w szczególności ten wykluczony najbardziej, ten z małej miejscowości, ten, który nie ma zasobnego portfela, poniesie koszty – zaznaczały.
– My wiemy, że to są wieloletnie zaniedbania, ale niech rządzący mają odwagę, a my jako pacjenci będziemy ich wspierali, ale nie naszym kosztem. My nie możemy być jedyną grupą, która ponosi konsekwencje sytuacji, z którą mierzy się aktualnie Narodowy Fundusz Zdrowia – mówiła Frątczak-Kazana.
Dodała, że Onkofundacja Alivia wystosowała apel do premiera, w którym pacjenci domagają się, aby:
- niezwłocznie zasilić NFZ dotacją, która jest aktualnie potrzebna,
- zawiesić pracę nad projektami zarządzeń, które będą wprowadzały limity na diagnostykę ambulatoryjną i na opiekę specjalistyczną,
- wprowadzić audyt, który da odpowiedź na pytanie dlaczego wysokość limitów finansowania świadczeń wynosi 40 proc.
- przedstawiono długoterminowe propozycje dotyczące udostępniania terapii i świadczeń pacjentom.
Oczekujemy też przedstawienia stabilnego planu finansowania Narodowego Funduszu Zdrowia – dodała.
Dorota Korycińska zwróciła uwagę, że pacjentów interesuje to, ile wydajemy na zdrowie. – Ogólnopolska Federacja Onkologiczna od początku swojego istnienia zadaje to pytanie. Do dzisiaj nie otrzymaliśmy wielu odpowiedzi na nasze pytania – powiedziała.
Dodała, że stronie federacji jest tabela "Słowa nie leczą", w której monitorowane są obietnice dotyczące systemu ochrony zdrowia. – Ostatnio ukazało się wiele wspaniałych obietnic, w związku z tym tabela będzie uaktualniana – przyznała.
Politykę resortu zdrowia nazwała polityką unikania. Dotyczy to wszystkich ministrów na przestrzeni wielu lat. – Obiecuję, że nasze organizacje będą nadal monitorować realizację zadań, do których się resort zdrowia zobowiązuje. Będziemy monitorować również obecną sytuację, będziemy sprawdzać, jak wygląda faktyczna dostępność do diagnostyki przy wprowadzeniu tego dramatycznie fatalnego rozwiązania – powiedziała.