„To nie tylko choroba płuc, ale też choroba godności”. Eksperci: Ryzyko zachorowania w Polsce może rosnąć

Dodano:
Prątki gruźlicy Źródło: Unsplash / CDC
Spodziewaliśmy się, że wojna w Ukrainie spowoduje wzrost zachorowań w Polsce na gruźlicę. Migracje na świecie i w Polsce są faktem, dlatego możemy spodziewać się dalszego wzrostu zachorowań. Dlatego nasz system ochrony zdrowia musi być dobrze przygotowany – mówi prof. Adam Nowiński, dyrektor Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc.

– Gruźlica to nie tylko choroba płuc, ale też choroba godności, dlatego żeby ją wyleczyć, trzeba zadbać o środowiska najbardziej wykluczone. To wciąż jedna z najbardziej śmiertelnych chorób, jedocześnie wyleczenie jest możliwe – mówiła Nico Berdzuli, dyrektor WHO w Polsce podczas spotkania w Instytucie Gruźlicy i Chorób Płuc. 24 marca obchodzimy światowy Dzień Walki z Gruźlicą – w tym roku pod hasłem: „Yes, we can end TB!” – „Tak, możemy skończyć z gruźlicą”.

Gruźlica w Polsce nie zniknęła. Zachorowania mogą rosnąć

Gruźlica w Polsce nie zniknęła – dlatego w Polsce wciąż pozostają obowiązkowe szczepienia noworodków przeciw gruźlicy. Chronią one przed najcięższymi, rozsianymi postaciami gruźlicy, np. zapaleniem opon mózgowo-rdzeniowych. Dzięki szczepieniom, coraz wyższemu poziomowi higieny, a także temu, że młodzi rodzice nie są w grupie ryzyka zachorowania, zachorowań u dzieci na gruźlicę w Polsce jest coraz mniej: w 2025 roku zachorowało 63 dzieci do 14. roku życia.

– Polska ma mniej przypadków gruźlicy u dzieci niż średnia w Europie. Jesteśmy na poziomie Skandynawii, co pokazuje, że profilaktyka stosowana w Polsce jest bardzo skuteczna – zaznacza prof. Adam Nowiński.

Inaczej jest u dorosłych.

Zachorowania w Polsce to ok. 10 proc. wszystkich zachorowań w UE. W 2025 roku w Polsce na gruźlicę zachorowało ponad 3,5 tys. osób.

– W Polsce jest więcej przypadków zachorowań na gruźlicę niż w Niemczech. Najwięcej w Europie przypadków zachorowań jest w Rumunii, Litwie i w Portugalii – dodaje prof. Andrzej Nowiński. Chorują głównie osoby w wieku średnim, przede wszystkim mężczyźni w wieku 45-64 lata. – To jest grupa, na której szczególnie musimy się skupić. Co piąty pacjent umiera z powodu gruźlicy. To wciąż jest ciężka i poważna choroba – zaznacza ekspert.

Instytut Gruźlicy i Chorób Płuc przeprowadził badanie, którego celem było stwierdzenie, dlaczego pacjenci umierają z powodu gruźlicy. – Okazało się, że najczęściej przyczyną są zaburzenia odporności wynikające z przyczyn socjalnych – picia alkoholu, zażywania substancji psychoaktywnych. Czynnikiem ryzyka jest też gorsza sytuacja socjalna, zachorowanie na nowotwór, palenie papierosów.

– Cukrzyca 4 razy zwiększa ryzyko zgonu u chorych na gruźlicę. Gruźlica to jest choroba społeczna– potwierdza prof. Nowiński.

Po wybuchu wojny w Ukrainie eksperci spodziewali się wzrostu zachowań na gruźlicę w Polsce; tak faktycznie się stało. – Migracje są faktem w Europie, także w Polsce. Będzie u nas coraz więcej obcokrajowców, a jeśli na świecie przypadków gruźlicy jest więcej, to znaczy, że w Polsce też przypadków gruźlicy będzie coraz więcej. Podobnie jest w całej Europie, np. w Norwegii ponad 85 proc. zachorowań to przypadki u obcokrajowców. I na to wszystko musimy się przygotować, by jak najwcześniej wykrywać chorobę i ją leczyć – zaznacza prof. Nowiński.

Gruźlica wielolekooporna wciąż największym problemem

Największym wyzwaniem jest leczenie gruźlicy wielolekoopornej. W przypadku gruźlicy wielolekoopornej prątki są oporne na dwa główne leki – ryfampicynę ora izoniazyd.

Gruźlica wielolekooporna była ogromnym problemem m.in. w krajach byłego Związku Radzieckiego. Po wybuchu wojny w Ukrainie eksperci obawiali się przede wszystkim, że w Polsce pojawi się wielu pacjentów z gruźlicą wielolekooporną. Dlatego w 2022 roku powstał program pilotażowy, wdrożony przez Instytut Gruźlicy i Chorób Płuc, wspólnie z Ministerstwem Zdrowia, WHO i organizacją Lekarze Bez Granic, którego celem było wdrożenie nowych mechanizmów leczenia i kontroli: skrócenie leczenia w szpitalu, dalsze leczenie w trybie ambulatoryjnym, ale w połączeniu ze zdalnym monitorowaniem pacjentów. Stworzono centralną dystrybucję leków, poprawiono diagnostykę gruźlicy.

Efektem jest to, że dużego wzrostu zachorowań nie było, a od 2025 r. widać już spadek zachorowań. Efektem programu pilotażowego jest to, że mamy dziś dobry system opieki. Udało się zmienić leczenie gruźlicy wielolekoopornej, ale też cały system leczenia gruźlicy. Powstał też projekt Krajowego Programu Profilaktyki i Leczenia Gruźlicy, który jest aktualnie procedowany przez Ministerstwo Zdrowia.

Choroby jednak nie można lekceważyć, o czym świadczy ponad 3,5 tys. tys. zachorowań w 2025 roku.

Krajowy Program Profilaktyki i Leczenia Gruźlicy

Eksperci chcieliby szybciej wykrywać przypadki gruźlicy i szybciej rozpoczynać leczenie.

– Chcielibyśmy zwiększyć aktywne wykrywanie gruźlicy u członków rodzin osób zakażonych, by ewentualnie zacząć leczenie profilaktyczne. Druga rzecz – chcemy poszukiwać pacjentów w grupach wykluczonych, np. w Domach Pomocy Społecznej, w noclegowniach. Dziś wykrywamy gruźlicę, jednak często za późno, gdy pacjenci mają już rozwiniętą formę choroby. A chcielibyśmy to robić wcześniej, zanim choroba stanie się zaawansowana – zaznacza prof. Nowiński.

Eksperci proponują – w przypadkach, kiedy to jest możliwe – skrócenie czasu leczenia w szpitalu i stosowanie leczenia ambulatoryjnego, a także preferowanie schematów skracających czas leczenia.

Proponują również m.in. stworzenie karty diagnostyki i leczenia gruźlicy, zapewniającej przyspieszenie rozpoznawania i leczenia. Ważnym elementem Programu jest też stworzenie centralnego repozytorium leków przeciw gruźlicy – co pozwoli na zakup leków przez państwo, a następnie ich szybkie przekazywanie zainteresowanym ośrodkom

Źródło: NewsMed
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...