180 tys. zgonów, których można uniknąć. Jak działa Krajowa Sieć Kardiologiczna po roku?

Dodano:
MZ podsumowało rok działalności KSK Źródło: Materiały prasowe / Ministerstwo Zdrowia
Dzięki Krajowej Sieć Kardiologicznej pacjent ma przejść przez proces diagnostyki, leczenia i rehabilitacji, aby mógł w pełnym zdrowiu wrócić na rynek pracy i być samodzielnym – mówi wiceminister zdrowia Katarzyna Kęcka.

Ustawa o Krajowej Sieć Kardiologicznej weszła w życie roku temu. Z tej okazji Ministerstwo Zdrowia podsumowało pierwsze efekty wdrażania systemu.

180 tys. zgonów, których można uniknąć

Wiceminister zdrowia Katarzyna Kęcka wyjaśniła, dlaczego ważna jest KSK i koordynacja w leczeniu kardiologicznym. – Trzeba w odpowiedni sposób zarządzić ścieżką pacjenta. Pacjent, wchodząc w system ochrony zdrowia, jest zagubiony, nie ma poczucia bezpieczeństwa. Dlatego pojawiła się idea koordynacji. W czerwcu 2025 r. została podpisana ustawa o Krajowej Sieci Kardiologicznej. Ustawa wymaga, aby pacjent przeszedł przez proces diagnostyki, leczenia i rehabilitacji, aby mógł w pełnym zdrowiu wrócić na rynek pracy i być samodzielnym – powiedziała.

W KSK bierze udział 1 277 podmiotów (Ośrodków Kardiologicznych) na różnym poziomie referencyjności:

  • OK1 to oddziały internistyczne i poradnie kardiologiczne, które mają zdiagnozować pacjenta i zająć się podstawowym leczeniem,
  • OK2 (136 podmioty) to bardziej specjalistyczne leczenie, m.in. kardiologia interwencyjna i rehabilitacja,
  • OK3 to 26 najbardziej wyspecjalizowanych podmiotów, zajmujących się m.in. kardiochirurgią.
Choroby układu krążenia odpowiadają za 40 proc. zgonów w Polsce. To 180 tys. zgonów, których można uniknąć dzięki KSK – podkreśliła Kęcka.

– Nadrzędnym celem wszystkich podejmowanych działań pozostaje poprawa wyników zdrowotnych Polaków – ograniczenie liczby możliwych do uniknięcia zgonów, wydłużenie życia w zdrowiu oraz budowa systemu, który nie tylko skutecznie leczy, ale także coraz efektywniej zapobiega chorobom – wyjaśniła.

KSK ma ograniczać różnice regionalne i organizacyjne wpływające na dostęp do diagnostyki i leczenia, tak aby standard opieki nie zależał od miejsca zamieszkania pacjenta..

Dodała, że poprawiła się dostępność do opieki kardiologicznej. Rok temu pacjent czekał 100 dni, obecnie średni czas oczekiwania to 85 dni. – Są też województwa, gdzie mamy w pełni rozwiniętą sieć opieki koordynowanej i tam czas oczekiwania to 2-3 miesiące – zaznaczyła.

Wyjaśniła też, że trudno oszacować dokładnie, ilu pacjentów jest obecnie objętych KSK. – Mamy ponad 1700 pacjentów, którzy weszli do sieci ze ścieżki POZ. Ale jest też grupa pacjentów, którzy zgłaszają się bezpośrednio do OK1 oraz tacy, którzy korzystają z sieci z pominięciem poradni kardiologicznej – mówiła.

– Koordynowanymi ścieżkami terapeutycznymi objęte jest pół populacji Polski, drugie pół populacji jeszcze z tej możliwości nie skorzystało – dodała.

2,6 mld zł dla szpitali

Senator Agnieszka Gorgon-Komor zaznaczyła, że środki z KPO, które zostały przeznaczone na rozwój KSK, są „niebagatelne”. – To 2,6 mld zł na inwestycje w 376 szpitalach kardiologicznych. Jeden szpital mógł otrzymać nawet 30 mln zł – powiedziała.

– Widzę moich kolegów kardiologów, którzy mogą pracować na nowoczesnym sprzęcie, ale to prezent nie dla nich, ale dla naszych pacjentów. Polska to duży kraj członkowski Unii Europejskiej, inne kraje mogą się od nas uczyć – dodała.

Kardiologia wydłuża życie

Prof. Janina Stępińska, dyrektor Narodowego Instytutu Kardiologii, przewodnicząca Krajowej Rady Kardiologicznej, podkreśliła, że kardiologia w Polsce ma się znakomicie.

– Mamy świetnie wykształconych kardiologów i bardzo dobrze przystosowane ośrodki na każdym z tych trzech poziomów. Pacjenci najbardziej chwalą to, że mają osoby, które nimi kierują w zawiłościach systemu i temu między innymi ma służyć sieć – zaznaczyła.

Dodała, że są jeszcze dwa bardzo ważne elementy KSK. Pierwszy to poprawa jakości leczenia kardiologicznego i systemy kontroli tej jakości. – Drugi element to lepsza dostępność. Dzięki KSK pacjenci będą szybciej trafiali do specjalistów na takim poziomie zaplecza szpitalnego, jaki jest dla nich potrzebny – zaznaczyła.

Pacjent objęty opieką w ramach KSK na drugim i trzecim poziomie dostaje swojego koordynatora leczenia, który pomaga zorganizować leczenie, zrozumieć plan, umawia kolejne wizyty i wspiera pacjenta w poruszaniu się po systemie. Sieć koordynatorów jest w trakcie tworzenia, a odpowiada za to Narodowy Instytut Kardiologii.

Zwróciła się też z prośbą do pacjentów, aby nie wszyscy chcieli być leczeni przez całe życie w ośrodku, który ma najwyższą referencyjność. – Bo wtedy dostępność będzie za mała, a kolejki zbyt duże. KSK sprawi, że pacjenci po załatwieniu najważniejszego problemu będą trafiać na do ośrodków, które są najwłaściwsze i dzięki temu będzie lepsza drożność systemu – dodała.

Wyjaśniła, że w ramach sieci pacjent nie musi się piąć po ścieżce, może od razu trafić do najwyższego poziomu referencyjnego i tam otrzymać najbardziej skomplikowane świadczenia.

Dodała, że na kardiologię w Polsce każdego roku wydaje się coraz więcej. W ubiegłym roku było to 10 mld zł. Jest coraz więcej pacjentów i coraz więcej wysokospecjalistycznych świadczeń.

Dzięki kardiologii żyjemy dłużej. Kardiologia ratuje i wydłuża życie – podkreśliła.

Wyjaśniła, że jeszcze za wcześniej na ocenę skuteczności KSK i konkretne liczby, bo „jesteśmy jeszcze w okresie przejściowym”. Sieć w pełni ruszy w styczniu 2027 r.

Leczenie na wielu poziomach

Profesor Marek Gierlotka, prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, wyjaśnił jak wygląda ścieżka pacjenta w KSK.

– Kardiolodzy pracują w systemie, który pozwala wymieniać informacje i zarządzać drogą pacjenta. Leczymy na bardzo różnych etapach. Najpierw jest to pierwsze rozpoznanie, później skomplikowane zabiegi, następnie rehabilitacja. Na końcu opieka ambulatoryjna, która ma sprawić, że pacjenci nie będą mieli zaostrzeń choroby, nie będą trafiać z powrotem do szpitala – powiedział.

Jako przykład dobrze funkcjonującego systemu podał program KOS Zawał i leczenie zawałów w Polsce. – Pacjent błyskawicznie trafia tam, gdzie powinien trafić, niezależnie od tego gdzie mieszka i gdzie się znalazł. Po ostrej fazie w sposób skoordynowany trafia na rehabilitację i na kontrolne wizyty kardiologiczne – wyjaśnił.

Dodał, że nie wszystkie świadczenia opieki zdrowotnej muszą się wiązać z wizytą u lekarza. – Można to robić również w warunkach domowych. Mamy coraz więcej narzędzi, coraz więcej możliwości, aby zdalnie monitorować pacjentów. Szczególnie będzie to miało znaczenie u pacjentów z niewydolnością serca, którzy stanowią bardzo potężne obciążenie dla systemu opieki zdrowotnej – mówił prof. Gierlotka.

Będzie też karta eKOK

Dr Michał Miszczak przypomniał, że w polskim systemie opieki zdrowotnej są trzy poziomy: przychodnie (POZ), ambulatoryjna opieka specjalistyczna (AOS) i lecznictwo szpitalne. Krajowa Sieć Kardiologiczna ma na celu usprawnienie leczenia, ujednolicanie przekazu i lepszą koordynację pacjentów.

– Wprowadzenie instytucji koordynatora opieki kardiologicznej spowoduje to, że przechodzenie poszczególnych etapów jest bardziej płynne, a pacjent jest mniej osamotniony. Ten proces jest ciągły i zapewnia większe efekty leczenia – wyjaśnił.

– Zaburzenia komunikacji między lekarzem rodzinnym a AOS powodują, że pacjent ma opóźnienie diagnostyki, opóźnienie leczenia, co się przekłada na gorsze rokowania – dodał.

Wyjaśnił, że ważnym elementem KSK będzie wprowadzenie elektronicznej karty opieki kardiologicznej (eKOK). – Dzięki temu lekarze będą mieli szczegółowe dane na temat pacjenta, co w dzisiejszych czasach jest bardzo ważne, ponieważ pacjenci nie posiadają pełnej wiedzy na temat swojego stanu zdrowia – podkreślił.

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...