Lex szarlatan. Czy nowe przepisy ograniczą działalność dietetyków?
Kilka tygodni temu rząd przyjął projekt nowelizacji ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, czyli tzw. Lex Szarlatan. Obecnie ustawa jest procedowana w Sejmie. Nowe przepisy wprowadzają zakaz stosowania „praktyk pseudomedycznych” i rozszerzają uprawnienia Rzecznika Praw Pacjenta, który będzie mógł nakazać zaniechanie takich praktyk oraz nakładać kary finansowe.
W założeniu Lex Szarlatan ma skuteczniej chronić pacjentów przed pseudomedycyną, dezinformacją i działalnością osób podszywających się pod specjalistów medycznych.
Lex Szarlatan a dietetycy
Projekt budzi wiele obaw i wątpliwości. Dotyczą m.in. działalności dietetyków, którzy bardzo aktywnie działają w serwisach społecznościowych.
Resort zdrowia i RPP tłumaczą jednak, że celem ustawy nie jest ograniczenie działań dietetyków. „Dietetyk może edukować, układać jadłospisy i wspierać zmianę nawyków. Problemem byłoby twierdzenie, że sama dieta zastąpi insulinę, chemioterapię, leczenie psychiatryczne lub terapię choroby autoimmunologicznej” – wyjaśniają autorzy projektu.
Rzecznik Praw Pacjenta Bartłomiej Chmielowiec podkreśla, że w sytuacji, kiedy ma to swoje umocowanie naukowe, działania w tym zakresie nie będą podejmowane. „Diety są sprawdzoną metodą w leczeniu wielu chorób, np. nadciśnienia tętniczego. Ale jeżeli ktoś będzie twierdził, że jego cudowna dieta wyleczy nowotwór piersi – powinniśmy zareagować. Jeżeli ktoś w ramach zielarstwa będzie wskazywał, że ostropest plamisty jest na wątrobę, to jest zgodne z prawdą, ale jeżeli będzie twierdził, że pozwoli wyleczyć nowotwór nerki, powinniśmy działać” – wyjaśniał.
Projekt nie ograniczy dietetyki
W trakcie konsultacji społecznych pojawiła się uwaga, że projekt poważnie ograniczy w Polsce dietetykę. "Z Internetu będzie musiało zniknąć 90 proc. treści publikowanych przez dietetyków, bo np. informują w nich oni o dietach albo suplementach, których skuteczność i bezpieczeństwo jest opisane w literaturze naukowej, ale nie jest wpisane w oficjalne wytyczne".
MZ odpowiada, że uwaga jest niezasadna. „Jednym z podstawowych praw pacjenta jest prawo do świadczeń zdrowotnych odpowiadających wymaganiom aktualnej wiedzy medycznej. Przepis ten nie wprowadza definicji legalnej aktualnej wiedzy medycznej, a jej rozumienie zostało ukształtowane w literaturze i orzecznictwie. Wiedza medyczna wykorzystywana w celu udzielania pacjentowi świadczeń zdrowotnych w danym czasie musi spełniać bezwzględny warunek aktualności, rozumiany – zgodnie z definicją słownikową – jako obowiązujący w danej chwili. Jedynie metoda bezpieczna dla pacjentów, zweryfikowana naukowo oraz skuteczna w leczeniu danych chorób może być uznana za odpowiadającą wymaganiom aktualnej wiedzy medycznej” – wyjaśniał resort.
To może być uznane za pseudomedycynę
W opinii dyplomowanych dietetyków, a także organizacji branżowych (m.in. Polskiego Towarzystwa Nauk Żywieniowych) problemem jest fakt, że zawód dietetyka w Polsce wciąż nie jest uregulowany. Dietetykiem może nazwać się zarówno osoba po studiach, jak i po tygodniowym kursie.
W Ministerstwie Zdrowia trwają prace nad projektem ustawy o zawodach medycznych, w tym o zawodzie dietetyka. Dlatego obecnie ci specjaliści podlegają pod zapisy dotyczące osób „niewykonujących zawodu medycznego”, a udzielanie świadczeń zdrowotnych przez takie osoby spełnia definicję praktyk pseudomedycznych.
Co to oznacza dla dietetyków?
- Konieczność informowania pacjenta, że oferowane przez nich usługi nie stanowią świadczenia medycznego (jeśli nie posiadają innych uprawnień medycznych).
- Zakaz promowania niesprawdzonych metod jako skutecznych i bezpiecznych.
- Zakaz rozpowszechnianie informacji o szkodliwości lub nieskuteczności metod zgodnych z aktualną wiedzą medyczną.
- Zakaz podejmowania działań mogących wpływać na efekt farmakoterapii lub sugerowania pacjentom rezygnacji z terapii lekarskiej lub farmakoterapii na rzecz samej diety bądź suplementacji.
- Rekomendowanie suplementów wyłącznie w granicach aktualnej wiedzy naukowej.