Tylko co trzecia Polka wykonuje mammografię. Lekarz rodzinny: Mam sposób, żeby to zmienić
- W Polsce mammografię wykonuje średnio zaledwie co trzecia uprawniona kobieta. Ale są gminy, w których zgłasza się na badanie nawet dwa razy więcej kobiet.
- W niektórych gminach zgłaszalność na mammografię wynosi 60 proc., czyli jest dwa razy wyższa niż średnia dla całej Polski, ale nie zadziało się to przez system kar. Kara zniechęca, powoduje negatywne emocje. Lepiej nagradzać za profilaktykę – mówi dr Tomasz Zieliński, odnosząc się do nowych propozycji NFZ.
Katarzyna Pinkosz, NewsMed, Wprost: Mammografia ratuje życie, bo dzięki niej można wykryć raka piersi we wczesnym stadium, kiedy jest możliwe wyleczenie. A mimo to średnio w Polsce wykonuje ją ok. 1/3 uprawnionych kobiet. Widać ogromne zróżnicowanie nawet pomiędzy gminami. Są gminy, gdzie zgłaszalność wynosi nawet 60 proc. np. gmina Latowicz i gmina Wodynie (województwo mazowieckie). Są też gminy, gdzie ta zgłaszalność jest znacznie niższa. Od czego to zależy?
Tomasz Zieliński, lekarz rodzinny, konsultant w dziedzinie medycyny rodzinnej dla województwa lubelskiego, wiceprezes „Porozumienia Zielonogórskiego”: Temat jest złożony: z jednej strony trzeba namówić kobiety do badań, z drugiej – musi być miejsce, gdzie to badane można wykonać. Z punktu widzenia lekarzy POZ, ważna jest wiedza, która pacjentka powinna wykonać badanie profilaktyczne, a jeszcze tego nie zrobiła. Do profilaktyki powinniśmy namawiać wszyscy. Na pewno warto, żeby o tym badaniu mówili lekarze POZ, pielęgniarki, położne; a także żeby o tym przypomniał ginekolog.
Jestem też za tym, żeby systemy informatyczne w gabinetach lekarzy POZ przypominały o tym, która pacjentka powinna mieć wykonane badanie profilaktyczne. Na potrzeby naszego POZ zorganizowaliśmy taki system informatyczny. Pobieramy z SIMP (System Informatyczny Monitorowania Profilaktyki) dane, kto podlega pod dany program profilaktyczny. Przerobiłem ten plik tak, żeby był możliwy do zaimportowania przez oprogramowanie, którego używam w przychodni.
Na podstawie tych danych „oznaczam” pacjentów, którzy podlegają pod mammografię, badanie w kierunku HPV czy kolonoskopię. Gdy pacjent rejestruje się do lekarza, gdy przyjmuję go w gabinecie, to cały czas wyświetla mi się, czy ma wykonane badanie profilaktyczne. Mam taką informację, a więc mogę przypomnieć o badaniu.
Druga rzecz, która jest niezbędna – to dostępność do badań.
Jeśli chodzi o dostępność do mammografii profilaktycznej, to ona jest: na połowę września było w całej Polsce ponad 370 tys. wolnych miejsc…
To prawda: dzięki e-rejestracji kobieta może sama zapisać się na wolny termin na mammografię. Problem jest w mniejszych miejscowościach, gdzie takich badań nie ma. Tu rozwiązaniem są mammobusy, tyle że informacja, kiedy ma przyjechać mammobus, powinna być znacznie lepsza. Owszem, są takie informacje na stronach wojewódzkich oddziałów NFZ, ale muszę sam to sprawdzać i aktualizować. Nie wiem, co stoi na przeszkodzie, żeby wojewódzkie oddziały NFZ wysyłały takie informacje do wszystkich POZ w gminie, do której ma przyjechać mammobus.
Niestety, zdarzają się też sytuacje, kiedy mammobus nie dojeżdża. Niedawno dyskutowałem z koleżanką z Lubelszczyzny, czekała na przyjazd mammobusa, jej gmina była na liście NFZ. Nie przyjechał – okazało się, że za mało osób się zgłosiło. Tak nie powinno być. Jeśli przyjechałby, to zapewne przyszłyby też osoby, które się nie zgłosiły. A tak, to następnym razem mogą nie przyjść osoby, które teraz się zgłosiły, bo czują się zawiedzione.
Uważam jednak, że najwięcej może zrobić personel medyczny, jeśli chodzi o poprawę zgłaszalności na mammografię. Część kobiet sama pilnuje badań profilaktycznych, część dostanie teraz „przypominajkę” o badaniu przez SMS lub w IKP, jednak ogromną rolę mogą odegrać zachęty personelu medycznego.
Ma Pan informacje o swoich pacjentach, czy badają się profilaktycznie. Czyli można takie informacje już dziś pozyskać i aktywnie namawiać do profilaktyki?
Ja osobiście uważam, że profilaktyka jest najważniejsza w systemie opieki zdrowotnej. Gdy rozpocząłem pracę 25 lat temu, to polegała ona głównie na medycynie naprawczej i reagowaniu na problemy pacjenta. Uznałem, że jednym z moich celów jako lekarza rodzinnego jest szerzenie profilaktyki. Dziś widzę efekty: profil pacjentów zdecydowanie się zmienił i więcej czasu zajmujemy się profilaktyką niż leczeniem. Jeśli pacjent jest wyedukowany, to rzadziej i lżej choruje.
Widzi Pan efekty stawiania na profilaktykę?
Widzę. Na przykład nie muszę już jeździć do pacjentów, którzy zasłabli z powodu hipoglikemii, bo takie sytuacje już się nie zdarzają. Nie mogę sobie nawet przypomnieć, kiedy ostatnio byłem u pacjenta, któremu spadł tak poziom glukozy, że wymagał nagłej interwencji. Staramy się edukować pacjentów, jak mają postępować, jeśli choroba ulega zaostrzeniu. Chodzi o to, żeby pacjent z astmą nie przychodził, jak trudno mu oddychać, tylko żeby wiedział, co ma zrobić wcześniej. Jeśli edukuje się w ten sposób pacjentów przez lata, to widać efekty.
To pokazuje, że można przekonać Polaków do przestrzegania zaleceń, a także do profilaktyki, np. do mammografii?
Można – do profilaktyki chorób układu krążenia, do mammografii, do kolonoskopii. Wydaje mi się, że w małej miejscowości łatwiej to zrobić, bo np. pielęgniarki mają możliwość przekonać na imprezie rodzinnej, w sklepie, w kościele. Wszyscy tu się znają. W dużym mieście pielęgniarki nie są w stanie rozpoznać swoich pacjentów na ulicy. W małej miejscowości wszyscy się znają rodzinnie, towarzysko.
Od przyszłego roku ma obowiązywać współczynnik korygujący jeśli chodzi o mammografię. Przy bardzo niskiej zgłaszalności na mammografię, NFZ zapłaci o 5 proc. mniej. Czy taki mechanizm zmotywuje przychodnie do namawiania pacjentki na badanie?
Ja uważam, że motywować powinno się pozytywnie, a nie negatywnie. Powinno się nagradzać za efekty, a nie karać. Co prawda, nagrody za mammografię też są, ale wzrosty, jakie trzeba uzyskać, żeby otrzymać premię, są dla większości podmiotów nieosiągalne. A jak coś jest nieosiągalne, to nikt zwykle nawet się o to nie stara. Bardziej motywujący byłby mechanizm, że jeśli uda się osiągnąć wzrost o określony procent, to dostanie się nieco więcej pieniędzy. A jeśli ten wzrost będzie jeszcze większy, to pieniędzy byłoby więcej.
Kara zniechęca, powoduje negatywne emocje. Pomijam fakt, że w ocenie nas i naszych prawników, to nie jest w ogóle zgodne z prawem, ponieważ ustawa nie przewiduje karania, tylko nagradzanie za uzyskiwanie określonych wartości wskaźników. Poza tym kara spowoduje, że POZ będzie miał mniej pieniędzy, ale jak będzie ich miał mniej, to pacjentom na pewno się nie poprawi.
Generalnie jednak minimalne progi zgłaszalności na mammografię, żeby nie dostać kary, są niskie. Będzie grupa podmiotów zagrożonych karami, ale niewiele. Moim zdaniem to nie jest właściwe rozwiązanie. Powinniśmy jednak raczej zastanowić nad tym, dlaczego w danym województwie jest taka niska zgłaszalność i pomóc. Dziś już jest wiele narzędzi, dzięki którym możemy poprawić zgłaszalność na badania profilaktyczne. Jest e-rejestracja, są SMS, zawiadomienia. Brakuje spięcia w całość gotowych narzędzi informatycznych.
Wrócę jeszcze do skuteczności profilaktyki, którą Pan prowadzi. Czy postawienie na nią faktycznie spowodowało, że pacjenci mniej chorują, mają lepiej kontrolowane choroby przewlekłe, a jeśli zdarza się nowotwór, to jest on wykrywany na wcześniejszym etapie?
Nie mam twardych danych, to raczej moje odczucie, jednak na pewno zmalała zgłaszalność w stanach nagłych, ostrych. Ma sens edukacja, że leki na nadciśnienie trzeba przyjmować stale, a nie tylko wtedy, gdy boli głowa, że trzeba kontrolować poziom glukozy, zgłaszać się na badanie profilaktyczne. Stałe wspieranie pacjenta daje wyraźnie odczuwalny efekt. Mogę postawić na profilaktykę, mam więc więcej czasu dla pacjenta.
Staramy się jak najwcześniej wykrywać nowotwory, w tym raka piersi – temu służą badania profilaktyczne. Niedawno była u mnie pacjentka z małym guzkiem w piersi, wykrytym podczas mammografii. Od razu została skierowana na onkologię, miała szybko usunięty mały nowotwór. Są duże szanse na jej wyleczenie. Dzięki stałemu przypominaniu o badaniach profilaktycznych sprawiamy, że pacjenci po prostu je wykonują.