Wysoki cholesterol nie boli. Prof. Jankowski ostrzega: skutki mogą być tragiczne
Podwyższone stężenie cholesterolu należy do najczęstszych problemów zdrowotnych w polskiej populacji. Jednocześnie hipercholesterolemia wciąż zbyt często pozostaje nierozpoznana albo jest leczona niewystarczająco skutecznie.
– Hipercholesterolemia jest jedną z najczęstszych chorób, nie tylko chorób układu krążenia, ale w ogóle chorób w polskim społeczeństwie. Jednocześnie jest chyba jedną z najsłabiej diagnozowanych i niewystarczająco skutecznie leczonych
– mówi prof. dr hab. n. med. Piotr Jankowski.
Znaczenie hipercholesterolemii wynika przede wszystkim z jej związku z miażdżycą oraz jej powikłaniami.
– Istnieje ścisły związek między stężeniem cholesterolu a rozwojem miażdżycy, ryzykiem zawału serca, udaru mózgu, wielu powikłań kardiologicznych i wreszcie zgonów
– podkreśla ekspert. Jak zaznacza, hipercholesterolemia należy do czynników, które istotnie wpływają zarówno na długość życia, jak i liczbę lat przeżytych w zdrowiu.
Cholesterol jest potrzebny, ale jego nadmiar szkodzi
Cholesterol pełni w organizmie wiele ważnych funkcji. Jest składnikiem błon komórkowych i bierze udział w powstawaniu niektórych hormonów. Problemem nie jest więc jego obecność w organizmie, ale za wysokie stężenie, zwłaszcza cholesterolu frakcji LDL.
– Cholesterol pochodzi w organizmie człowieka z dwóch źródeł. Po pierwsze z diety, jest wchłaniany w jelitach, a po drugie jest produkowany w organizmie, przede wszystkim w wątrobie
– wyjaśnia prof. Jankowski. Dlatego na jego stężenie można wpływać zarówno poprzez sposób odżywiania, jak i za pomocą odpowiednio dobranego leczenia.
– Cholesterol jest oczywiście potrzebny do rozwoju i funkcjonowania organizmu, ale jego wystarczająca ilość jest naprawdę niewielka
– dodaje ekspert.
Przy nadmiernym stężeniu LDL cholesterol może odkładać się w ścianach tętnic i uczestniczyć w rozwoju procesu miażdżycowego.
– Cholesterol wnika do ściany naczynia i prowadzi do rozwoju zapalenia. To jest zapalenie jałowe – nie ma tam wirusów ani bakterii – ale w ścianie tętnicy występują klasyczne cechy procesu zapalnego
– tłumaczy kardiolog. Z czasem może to prowadzić do powstawania blaszek miażdżycowych, zwężenia tętnicy, a w określonych sytuacjach także do jej nagłego zamknięcia.
Miażdżyca może skończyć się zawałem lub udarem
Konsekwencje miażdżycy zależą m. in. od tego, które tętnice zostają nią objęte. – Jeśli choroba dotyczy tętnicy prowadzącej krew do serca, objawem mogą być bóle w klatce piersiowej, czyli dławica piersiowa, będącą objawem choroby wieńcowej, a także prowadzić do zawału serca – mówi prof. Jankowski.
Zmiany miażdżycowe w tętnicach zaopatrujących mózg mogą prowadzić m. in. do niedokrwiennego udaru mózgu. Z kolei miażdżyca tętnic kończyn dolnych może powodować bóle nóg podczas chodzenia i ograniczać sprawność ruchową. Może też doprowadzić do konieczności amputacji kończyny.
Choroba zwykle nie dotyczy wyłącznie jednego naczynia.
– Miażdżyca najczęściej jest chorobą ogólnoustrojową. To znaczy, że jeśli pojawia się w jednej tętnicy, to najpewniej jest również w innych miejscach organizmu. Tylko nie zawsze jest wszędzie tak samo nasilona
– zaznacza ekspert.
Geny mogą mieć ogromne znaczenie
Na poziom cholesterolu wpływają dieta, masa ciała i aktywność fizyczna, ale u części osób bardzo ważną rolę odgrywają czynniki genetyczne. – Są osoby, które mają taki zestaw genów, że ich organizm produkuje bardzo dużo cholesterolu. U nich miażdżyca może rozwijać się bardzo szybko – mówi prof. Jankowski.
W przypadku genetycznie uwarunkowanych bardzo wysokich stężeń cholesterolu LDL zmiany miażdżycowe mogą pojawiać się w wyjątkowo młodym wieku.
– Czasem w niektórych rodzinach nawet u młodzieży czy u dwudziestokilkuletnich osób pojawia się miażdżyca i jej powikłania, na przykład zawał serca
– podkreśla kardiolog.
Z drugiej strony osoby, które przez całe życie mają genetycznie uwarunkowane bardzo niskie stężenie LDL, są w znacznie mniejszym stopniu narażone na rozwój miażdżycowej choroby sercowo-naczyniowej.
Obniżenie cholesterolu zmniejsza ryzyko
Hipercholesterolemia jest jednym z tych czynników ryzyka, na które można skutecznie wpływać.
– Potrafimy zapobiegać rozwojowi miażdżycy, blokować jej postęp oraz zmniejszać ryzyko zawału serca, udaru mózgu i ryzyko zgonu dzięki zmniejszaniu stężenia cholesterolu
– mówi prof. Jankowski.
Pierwszym elementem postępowania jest zdrowy styl życia. – Cholesterol zmniejszamy po pierwsze poprzez zmianę naszych wyborów żywieniowych, opierając dietę w większym stopniu na produktach pochodzenia roślinnego. Po drugie – poprzez regularną aktywność fizyczną i walkę z nadwagą oraz otyłością – wyjaśnia ekspert.
Znaczenie ma również unikanie palenia tytoniu oraz kontrola innych czynników ryzyka sercowo-naczyniowego. Nie u każdego jednak sama zmiana stylu życia wystarczy. Szczególnie u osób, u których z powodów genetycznych organizm produkuje dużo cholesterolu, zmiana stylu życia może być niewystarczająca.
- Nawet jeśli ktoś dostarcza niewiele cholesterolu z dietą, organizm może nadal produkować go za dużo
– mówi prof. Jankowski.
Kiedy potrzebne są leki?
Jeżeli zmiana stylu życia nie pozwala osiągnąć odpowiedniego poziomu cholesterolu LDL albo pacjent ma już rozpoznaną chorobę miażdżycową lub wysokie ryzyko sercowo-naczyniowe, lekarz może zalecić leczenie farmakologiczne.
– W takiej sytuacji podstawowym sposobem jest leczenie farmakologiczne i obniżenie stężenia cholesterolu za pomocą leków
– mówi kardiolog.
Obecnie dostępnych jest kilka grup leków obniżających stężenie cholesterolu LDL. Różnią się mechanizmem działania i sposobem podawania. Część przyjmuje się doustnie, inne stosowane są w postaci iniekcji podawanych w określonych odstępach czasu.
– Mamy kilka grup leków o różnych mechanizmach działania, zarówno w formie tabletek, jak i zastrzyków. Wszystkie mają prowadzić do skutecznego obniżenia stężenia cholesterolu i zmniejszenia ryzyka związanego z miażdżycą
– wyjaśnia ekspert.
Jednym z podstawowych problemów pozostaje jednak brak regularności terapii. – U wielu osób hipercholesterolemia jest niewystarczająco skutecznie leczona albo w ogóle nie jest leczona. Czasem wysoki cholesterol zostaje stwierdzony, ale leczenie nie jest podejmowane. Innym razem pacjent stosuje je nieregularnie albo je przerywa – mówi prof. Jankowski.
Zdarza się również, że intensywność leczenia nie jest wystarczająca, by osiągnąć indywidualny cel terapeutyczny.
– Jeśli stężenie cholesterolu nie jest odpowiednio obniżone, miażdżyca może nadal postępować zwiększając ryzyko zawału serca lub udaru mózgu
– dodaje profesor.
Jaki poziom LDL jest prawidłowy?
Nie istnieje jedna wartość LDL, którą można uznać za prawidłową dla wszystkich ludzi.
– Norma nie jest taka sama dla każdej osoby
– podkreśla prof. Jankowski.
Docelowe stężenie LDL zależy przede wszystkim od całkowitego ryzyka sercowo-naczyniowego. Inny cel będzie dotyczył młodej osoby bez istotnych czynników ryzyka, a inny pacjenta z rozpoznaną miażdżycą.
Przy małym ryzyku sercowo-naczyniowym celem jest stężenie cholesterolu LDL poniżej 115 mg/dl, czyli 3,0 mmol/l. Przy umiarkowanym ryzyku dąży się do wartości poniżej 100 mg/dl, czyli 2,5 mmol/l. U osób z dużym ryzykiem celem jest stężenie cholesterolu LDL poniżej 70 mg/dl, czyli 1,8 mmol/l, a przy bardzo dużym ryzyku – poniżej 55 mg/dl, czyli 1,4 mmol/l.
W grupach dużego i bardzo dużego ryzyka znaczenie ma również odpowiednio duża redukcja LDL w stosunku do wartości wyjściowej.
– Im większe ryzyko pacjenta, tym niższego stężenia cholesterolu LDL oczekujemy
– tłumaczy ekspert. Dlatego wyniku lipidogramu nie powinno się interpretować wyłącznie przez porównanie go z zakresem wydrukowanym przez laboratorium. Lekarz bierze pod uwagę m. in. wiek, ciśnienie tętnicze, palenie tytoniu, cukrzycę, choroby nerek, występowanie miażdżycy oraz inne czynniki ryzyka.
Jak często badać cholesterol?
Częstotliwość kontroli zależy od sytuacji klinicznej oraz zastosowanego postępowania.
– Jeśli wprowadzamy przede wszystkim zmianę stylu życia, najczęściej kontrolujemy cholesterol po kilku miesiącach. Natomiast jeśli pacjent ma zalecone leczenie farmakologiczne, warto ocenić efekt wcześniej, bo czasem trzeba zmodyfikować leczenie
– mówi prof. Jankowski.
Po rozpoczęciu lub zmianie terapii lekarz zwykle zleca kontrolę lipidogramu po kilku-kilkunastu tygodniach. Dalsza częstość badań zależy od wyników i ryzyka danego pacjenta.
„Nie należy bać się leczenia”
Wokół leczenia wysokiego cholesterolu wciąż funkcjonuje wiele mitów. – Mitem jest, że obniżanie cholesterolu jest szkodliwe. To nieprawda – mówi prof. Jankowski. Jak podkreśla, każdy skutecznie działający lek może powodować działania niepożądane. Nie oznacza to jednak, że pacjent powinien samodzielnie przerywać terapię. – Każdy działający lek może dawać pewne działania uboczne. Jeśli mamy jakieś wątpliwości, trzeba po prostu skonsultować się z lekarzem. Pacjent wspólnie z lekarzem podejmuje wtedy decyzję o zmianie sposobu leczenia albo o jego kontynuacji – podkreśla ekspert.
Jeśli lekarz stwierdzi wskazania do terapii, jej regularne stosowanie ma znaczenie dla zmniejszenia ryzyka powikłań sercowo-naczyniowych. – Jeśli lekarz mówi, że należy tak leczyć, najlepszym wyjściem jest stosowanie się do tego zalecenia – mówi prof. Jankowski.
Farmakoterapia nie oznacza jednocześnie rezygnacji z innych elementów profilaktyki.
– Zdrowy styl życia jest zawsze podstawą leczenia, również u pacjentów, którzy stosują leki
– zaznacza kardiolog.
Czy obniżanie cholesterolu zwiększa ryzyko demencji?
Jednym z powtarzanych mitów jest przekonanie, że bardzo niskie stężenie cholesterolu lub jego intensywne obniżanie może prowadzić do demencji. Dostępne dane nie potwierdzają, aby skuteczne obniżanie stężenia cholesterolu LDL samo w sobie zwiększało ryzyko zaburzeń poznawczych czy demencji.
– Mitem jest, że obniżenie cholesterolu zwiększa ryzyko demencji
– mówi prof. Jankowski. Jednocześnie miażdżyca tętnic zaopatrujących mózg może zwiększać ryzyko udaru niedokrwiennego, a także przyczyniać się do rozwoju zaburzeń funkcji poznawczych.
Najważniejsze jest więc właściwe określenie ryzyka sercowo-naczyniowego i ustalenie dla konkretnego pacjenta docelowego stężenia cholesterolu LDL.
– Norma cholesterolu zależy od pacjenta – od jego wieku, innych chorób i całego profilu ryzyka. Im większe ryzyko, tym niższego stężenia LDL potrzebujemy
– podsumowuje prof. Piotr Jankowski.