„Lex Kacprzyk” w Senacie. Kary i wykluczenia dla lekarzy
Senacka Komisja Zdrowia opowiedziała się za całkowitym usunięciem przepisów umożliwiających wieloletnie, a w określonych przypadkach nawet dożywotnie, wykluczenie lekarza z udzielania świadczeń finansowanych przez NFZ. Podczas posiedzenia 3 listopada senatorowie poparli poprawkę Wojciecha Koniecznego przewidującą wykreślenie regulacji określanej jako „lex Kacprzyk”. Za takim rozwiązaniem opowiedział się również wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski.
To istotny zwrot w pracach nad nowelizacją ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. Wcześniej rozważano złagodzenie sankcji, jednak komisja ostatecznie poparła całkowitą rezygnację z tego mechanizmu.
Nawet dożywotni zakaz pracy z NFZ. Co przewiduje „lex Kacprzyk”?
Przepisy określane jako „lex Kacprzyk” zostały dodane podczas prac sejmowych nad nowelizacją ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. Sejm uchwalił ją 22 października. Regulacja przewiduje możliwość nałożenia sankcji na lekarza lub lekarza dentystę, który umyślnie poświadczy nieprawdę w określonych dokumentach związanych z wykonywaniem zawodu. Chodzi między innymi o informacje dotyczące udzielonych świadczeń, ich rozliczania oraz wystawianych zaświadczeń.
Zgodnie z tekstem uchwalonym przez Sejm prezes NFZ mógłby orzec zakaz udzielania świadczeń finansowanych ze środków publicznych na okres od jednego miesiąca do ośmiu lat. W przypadku ponownego naruszenia, po rozpoczęciu obowiązywania wcześniejszego zakazu, sankcja miałaby charakter dożywotni. Nie byłoby to formalne pozbawienie prawa wykonywania zawodu. Lekarz straciłby jednak możliwość udzielania świadczeń finansowanych przez publicznego płatnika, co mogłoby poważnie ograniczyć jego aktywność zawodową.
Decyzja prezesa NFZ przed wyrokiem sądu. Poważne zastrzeżenia prawne
Jednym z najbardziej kontrowersyjnych elementów regulacji jest tryb nakładania zakazu. Zgodnie z ustawą uchwaloną przez Sejm zakaz podlegałby wykonaniu już od następnego dnia po doręczeniu decyzji prezesa NFZ. Lekarz miałby prawo odwołania do sądu okręgowego – sądu pracy i ubezpieczeń społecznych, jednak wniesienie odwołania nie wstrzymywałoby wykonania decyzji.
Lekarz mógłby zostać odsunięty od udzielania świadczeń finansowanych ze środków publicznych jeszcze przed prawomocnym rozstrzygnięciem sprawy przez sąd. Zastrzeżenia do tego rozwiązania zgłosiło Biuro Legislacyjne Senatu. Wskazało również na problem proporcjonalności sankcji, zwłaszcza obligatoryjnego dożywotniego zakazu przy ponownym naruszeniu przepisów.
Wątpliwości budził także sam sposób wprowadzenia „lex Kacprzyk” do ustawy. Regulacje te nie znalazły się w pierwotnym projekcie rządowym, lecz zostały dodane podczas prac sejmowych. Zdaniem legislatorów tak rozbudowana odrębna regulacja mogła wykraczać poza dopuszczalny zakres poprawek, co rodzi zastrzeżenia dotyczące zgodności z konstytucyjnymi zasadami stanowienia prawa.
Biuro Legislacyjne zwróciło ponadto uwagę na brak wystarczająco precyzyjnych kryteriów określania długości zakazu oraz na fakt, że sankcje miałyby dotyczyć wyłącznie lekarzy i lekarzy dentystów, a nie innych osób wykonujących zawody medyczne. Zaproponowało wykreślenie całego mechanizmu wraz z powiązanymi przepisami.
Komisja chciała usunięcia przepisów. Rozważano też łagodniejsze kary
Podczas posiedzenia senackiej Komisji Zdrowia 3 listopada dyskutowano nie tylko o całkowitym wykreśleniu „lex Kacprzyk”, ale również o możliwości złagodzenia sankcji.
Senator Tomasz Grodzki zaproponował rozwiązanie kompromisowe: rezygnację z dożywotniego zakazu i ograniczenie sankcji do pięciu lat w przypadku ponownego, umyślnego naruszenia przepisów. Argumentował, że całkowite wykreślenie regulacji może nie uzyskać poparcia Sejmu. W takim przypadku w ustawie mogłyby pozostać pierwotne, surowsze rozwiązania.
Do dyskusji włączył się również poseł Janusz Cieszyński, jeden z autorów przepisów. Dopuszczał złagodzenie sankcji, wskazując na potrzebę ich dostosowania do charakteru naruszenia.
Komisja zdecydowała się jednak poprzeć dalej idącą propozycję senatora Wojciecha Koniecznego. Przyjęta poprawka przewiduje usunięcie wszystkich przepisów dotyczących zasad i trybu orzekania wobec lekarzy i lekarzy dentystów zakazu udzielania świadczeń opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych.
Za wykreśleniem regulacji opowiedział się również obecny na posiedzeniu wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski.
Skąd wzięło się „lex Kacprzyk”?
Nazwa regulacji nawiązuje do sprawy lekarza Dawida Kacprzyka, związanej z podejrzeniami nieprawidłowości w rozliczaniu świadczeń w warszawskim Szpitalu Południowym. Sprawa stała się jednym z impulsów do przygotowania rozwiązań, które miały umożliwić skuteczniejsze reagowanie na umyślne nadużycia w publicznej ochronie zdrowia. Zwolennicy przepisów argumentowali, że lekarze świadomie poświadczający nieprawdę w dokumentacji wykorzystywanej do rozliczania świadczeń powinni ponosić konsekwencje również w zakresie możliwości korzystania z publicznego finansowania.
Krytycy zwracali uwagę, że nawet uzasadniony cel, jakim jest przeciwdziałanie nadużyciom, nie zwalnia ustawodawcy z obowiązku zapewnienia proporcjonalności sankcji i odpowiednich gwarancji prawnych.
Decyzja należy do parlamentu
Senacka Komisja Zdrowia 3 listopada zarekomendowała wprowadzenie kilkudziesięciu poprawek do ustawy. Jedną z najważniejszych jest całkowite wykreślenie „lex Kacprzyk”. Komisja zaproponowała również inne zmiany dotyczące zasad zatrudniania personelu medycznego, czasu pracy oraz funkcjonowania NFZ. Poprawki zostaną rozpatrzone przez cały Senat. Jeżeli izba je przyjmie, ustawa wróci do Sejmu.