Coraz więcej dzieci trafia do szpitali. Urazy mózgu po jeździe na rowerach i hulajnogach elektrycznych
Coraz więcej dzieci i nastolatków trafia do szpitali po wypadkach na rowerach i hulajnogach elektrycznych. Niepokoi nie tylko liczba zdarzeń, ale także ciężkość obrażeń. Z najnowszego badania zespołu Stanford Medicine wynika, że wśród młodych pacjentów poszkodowanych podczas jazdy na pojazdach elektrycznych urazy mózgu występowały około dwukrotnie częściej niż u dzieci korzystających z tradycyjnych rowerów i hulajnóg.
Wyniki opublikowano na początku listopada w prestiżowym czasopiśmie „JAMA”. Naukowcy przeanalizowali dokumentację medyczną 13 307 pacjentów poniżej 18. roku życia, którzy od stycznia 2023 do końca marca 2026 roku byli leczeni z powodu urazów związanych z jazdą na rowerach, hulajnogach i deskorolkach w sześciu dużych amerykańskich ośrodkach pediatrycznych. To jedna z analiz pokazujących, jak szybko rozwój elektrycznych środków transportu zmienia charakter urazów u najmłodszych.
Urazów na e-rowerach przybywało o 33 proc. na kwartał
W badanym okresie liczba urazów związanych z jazdą na rowerach elektrycznych rosła średnio o 33 proc. w kolejnych kwartałach. W przypadku hulajnóg elektrycznych wzrost wynosił 15 proc. na kwartał. Jak podkreśla dr Alan Schroeder, pediatra ze Stanford Medicine i główny autor publikacji, były to wzrosty znacznie większe niż obserwowane w przypadku tradycyjnych rowerów i hulajnóg.
Badacze zaznaczają jednak, że analizowali dokumentację pacjentów trafiających do określonych placówek medycznych. Nie dysponowali pełnymi danymi o liczbie użytkowników ani przejazdów poszczególnymi pojazdami. Wyniki pokazują więc gwałtowny wzrost liczby leczonych urazów, ale nie pozwalają bezpośrednio ustalić, jak zmieniało się ryzyko wypadku przypadające na jeden przejazd. Szczególnie niepokojące jest to, że za statystykami kryją się również poważne obrażenia wymagające długotrwałego leczenia i rehabilitacji.
Urazy mózgu dwa razy częstsze niż na zwykłym rowerze
Wśród dzieci, które doznały obrażeń podczas jazdy na rowerze elektrycznym, 8 proc. miało urazy zakwalifikowane jako ciężkie. W przypadku tradycyjnych rowerów odsetek ten wynosił 4 proc. Podobną różnicę zaobserwowano u użytkowników hulajnóg. Ciężkie obrażenia stwierdzono u 5 proc. poszkodowanych korzystających z hulajnóg elektrycznych, w porównaniu z 2 proc. w grupie poruszającej się na zwykłych hulajnogach.
Badacze zaliczali do ciężkich obrażeń między innymi urazy wymagające leczenia na oddziale intensywnej terapii, poważne uszkodzenia narządów i układów oraz złamania wymagające operacji.
Jeszcze bardziej wymowne są dane dotyczące urazów mózgu. 10 proc. dzieci poszkodowanych na rowerach elektrycznych doznało urazu mózgu, wobec 5 proc. użytkowników tradycyjnych rowerów. 9 proc. poszkodowanych na hulajnogach elektrycznych miało uraz mózgu, wobec 4 proc. korzystających ze zwykłych hulajnóg. 17 proc. pacjentów z urazami związanymi z e-rowerami wymagało hospitalizacji.
Co czwarte dziecko poszkodowane na e-rowerze nie miało 12 lat
Wyniki badania zwracają uwagę również na wiek pacjentów. Około jednej czwartej urazów związanych z rowerami elektrycznymi oraz niemal połowa urazów na hulajnogach elektrycznych dotyczyły dzieci poniżej 12. roku życia. Zdaniem autorów publikacji to argument za poważną dyskusją o ograniczeniach wiekowych oraz możliwościach technicznych pojazdów udostępnianych najmłodszym.
Problemem jest nie tylko prędkość, ale również przyspieszenie i sposób prowadzenia pojazdu. Dziecko, które dobrze radzi sobie na zwykłym rowerze, nie musi być przygotowane na gwałtowną reakcję pojazdu z napędem elektrycznym.
Badacze opisują przypadek 15-latka, który pożyczył e-rower od kolegi. Nie wiedział, jak dużą moc ma pojazd. Po zbyt mocnym użyciu manetki przyspieszenia przednie koło uniosło się, a chłopiec stracił kontrolę. Upadek zakończył się złamaniem kości udowej i zwichnięciem kolana. Konieczna była operacja, a powrót do pełnej sprawności miał potrwać wiele miesięcy.
W Polsce także przybywa wypadków. Od czerwca obowiązują nowe przepisy
Bezpieczeństwo użytkowników hulajnóg elektrycznych stało się istotnym problemem również w Polsce. Według danych Polskiego Obserwatorium Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego Instytutu Transportu Samochodowego w 2022 roku odnotowano 543 wypadki z udziałem hulajnóg elektrycznych, a w 2025 roku już 1158. W tym okresie liczba ciężko rannych wzrosła ze 162 do 358, a liczba ofiar śmiertelnych z 3 do 11.
W odpowiedzi na rosnącą liczbę niebezpiecznych zdarzeń w Polsce zmieniono przepisy dotyczące najmłodszych użytkowników rowerów i hulajnóg. Od 3 czerwca tego roku osoby poniżej 16. roku życia mają obowiązek używania kasków ochronnych podczas jazdy na rowerach, rowerach elektrycznych, hulajnogach elektrycznych i urządzeniach transportu osobistego.
Z kolei od 3 marca obowiązuje zakaz kierowania hulajnogą elektryczną lub urządzeniem transportu osobistego przez dzieci poniżej 13. roku życia na drogach, z przewidzianym w przepisach wyjątkiem dotyczącym strefy zamieszkania pod opieką osoby dorosłej.
Nowe regulacje mają ograniczyć liczbę poważnych obrażeń. Kluczowe znaczenie ma jednak również przestrzeganie zasad bezpieczeństwa.
Kask to podstawa. Naukowcy wskazują, co jeszcze trzeba zmienić
Autorzy badania Stanford Medicine podkreślają, że ochrona dzieci nie może ograniczać się do apelowania o ostrożność. Wskazują na potrzebę odpowiednich ograniczeń wiekowych, skutecznego ograniczania prędkości pojazdów oraz zabezpieczeń uniemożliwiających łatwe zwiększanie ich osiągów.
Ważny jest także dobór kasku do charakteru jazdy. Przy większych prędkościach ochrona głowy i twarzy może wymagać wyposażenia zapewniającego wyższy poziom bezpieczeństwa niż podstawowy kask rowerowy.
Nie mniej istotna pozostaje edukacja. Dzieci powinny znać zasady ruchu drogowego, rozumieć działanie pojazdu i potrafić ocenić sytuacje, w których należy zwolnić lub zrezygnować z jazdy.
Rodzice powinni natomiast zwracać uwagę nie tylko na wiek dziecka, ale również na parametry techniczne pojazdu, jego stan, możliwą prędkość i umiejętności młodego użytkownika.