Pacjent czeka na PET/CT, choć ma wskazania. Eksperci chcą zniesienia limitów
Pacjent ma wskazania medyczne do wykonania badania PET/CT, ale placówka diagnostyczna wyczerpała już środki przewidziane w kontrakcie z Narodowym Funduszem Zdrowia. W takiej sytuacji ośrodek może wykonać badanie ponad limit, bez pewności uzyskania zapłaty, albo wyznaczyć pacjentowi późniejszy termin. Dla chorego onkologicznie może to oznaczać opóźnienie diagnostyki i decyzji dotyczącej dalszego leczenia.
Polskie Towarzystwo Medycyny Nuklearnej (PTMN) postuluje zmianę zasad finansowania PET/CT. Zdaniem ekspertów NFZ powinien płacić za wszystkie badania wykonywane zgodnie z obowiązującymi wskazaniami medycznymi, niezależnie od wartości kontraktu zawartego z placówką. Nie chodzi jednak o wykonywanie dowolnej liczby procedur. Towarzystwo proponuje utrzymanie ścisłych kryteriów kwalifikacji, kontroli zasadności badań i monitorowania wydatków.
Postulat ma poparcie środowiska pacjentów – Rada Organizacji Pacjentów przy Ministrze Zdrowia przyjęła rekomendację dotyczącą zniesienia limitów finansowych na PET/CT.
Pacjent spełnia kryteria, ale badanie może zostać odłożone
PET/CT, czyli pozytonowa tomografia emisyjna połączona z tomografią komputerową, jest jedną z metod wykorzystywanych w diagnostyce onkologicznej. Pozwala ocenić określone procesy zachodzące w organizmie i powiązać je z obrazem struktur anatomicznych. Badanie może być pomocne między innymi w ustalaniu stopnia zaawansowania nowotworu, ocenie odpowiedzi na leczenie oraz diagnostyce podejrzenia wznowy choroby. Nie jest jednak potrzebne u każdego pacjenta onkologicznego. O jego zastosowaniu powinno decydować konkretne pytanie kliniczne, na które wynik PET/CT może odpowiedzieć.
W Polsce finansowanie tego badania ze środków publicznych jest uzależnione od spełnienia szczegółowych wskazań określonych w przepisach.
– To swoisty ewenement limitujący dostępność badania już na wstępie –
mówi prof. Leszek Królicki, konsultant krajowy w dziedzinie medycyny nuklearnej.
Lekarz kierujący na PET/CT musi uwzględnić nie tylko stan pacjenta, ale również kryteria zawarte w rozporządzeniu Ministra Zdrowia. Dopiero ich spełnienie umożliwia zakwalifikowanie chorego do badania finansowanego przez NFZ.
Drugą barierą jest limit finansowy zapisany w kontrakcie placówki. Jeśli zostanie wykorzystany, ośrodek może mieć trudności z wykonaniem kolejnych badań mimo istniejących wskazań medycznych.
Badania PET/CT bez limitów. Co z kosztami dla NFZ?
Zniesienie limitów finansowych może rodzić obawy o wzrost liczby wykonywanych procedur i zwiększenie wydatków publicznego płatnika. Eksperci PTMN przekonują jednak, że podstawowym zabezpieczeniem powinny pozostać obowiązujące wskazania kliniczne.
– Nie postulujemy zniesienia kryteriów medycznych. Wnioskujemy o usunięcie limitu finansowego, który blokuje wykonanie badania u chorego właściwie zakwalifikowanego do badania PET/CT. Liczba badań nie wzrośnie istotnie tylko dlatego, że zmieni się sposób ich rozliczania. Nadal „ogranicznikiem” pozostają ścisłe kryteria medyczne kwalifikacji do badania
– wyjaśnia prof. Rafał Czepczyński, prezes Polskiego Towarzystwa Medycyny Nuklearnej.
Towarzystwo proponuje, aby skierowanie na PET/CT nadal zawierało rozpoznanie, etap leczenia i pytanie kliniczne, na które badanie ma odpowiedzieć. Pozwoliłoby to ograniczać wykonywanie procedur bez uzasadnionej wartości diagnostycznej, zwłaszcza gdy potrzebne informacje można uzyskać za pomocą innych metod.
Więcej badań nie może oznaczać rezygnacji z kontroli
PTMN proponuje, aby finansowaniu wszystkich prawidłowo zakwalifikowanych badań towarzyszyły systematyczna kontrola ich zasadności oraz analiza danych przekazywanych przez ośrodki diagnostyczne.
Placówki medycyny nuklearnej już obecnie podlegają kontroli NFZ i wymaganiom związanym z bezpieczeństwem stosowania promieniowania jonizującego.
– Ośrodki medycyny nuklearnej już obecnie podlegają kontroli NFZ oraz wymaganiom ustawowym związanym z bezpieczeństwem stosowania promieniowania jonizującego. System posiada więc podstawy do skutecznego nadzorowania zasadności procedur – przekonuje prof. Leszek Królicki.
Ośrodki mogłyby regularnie raportować liczbę wykonanych badań, wskazania kliniczne, czas oczekiwania i stopień wykorzystania aparatury. Pozwoliłoby to zarówno kontrolować koszty, jak i lepiej przewidywać zapotrzebowanie na PET/CT w poszczególnych regionach.
– Dane powinny być analizowane osobno dla diagnostyki wstępnej, monitorowania efektów leczenia oraz diagnostyki wznowy choroby po terapii. Pozwoliłoby to właściwie szacować faktyczne zapotrzebowanie lokalne – mówi dr n. med. Andrzej Kołodziejczyk, wiceprezes PTMN.
Zniesienie limitów nie wystarczy. O dostępności decydują też kadry i aparatura
Finansowanie jest tylko jednym z czynników wpływających na czas oczekiwania na PET/CT. Znaczenie mają również dostępność aparatury, liczba zespołów medycznych, organizacja pracy oraz możliwość zapewnienia radiofarmaceutyków niezbędnych do wykonania badania. Samo zniesienie limitów kontraktowych nie gwarantuje automatycznego skrócenia kolejek. Ośrodek, który wykorzystuje już wszystkie dostępne terminy i możliwości sprzętowe, nie zawsze będzie w stanie zwiększyć liczbę badań.
– Przed decyzją o finansowaniu świadczeń należy ustalić nie tylko „moce” ośrodka, ale również warunki zapewnienia bezpieczeństwa pacjenta. Analiza powinna obejmować nie tylko czas pracy aparatury, liczbę dostępnych zespołów, dostępność radiofarmaceutyków oraz liczbę pacjentów oczekujących, ale przede wszystkim kompleksowość opieki i właściwie zaplanowany łańcuch postępowania diagnostyczno-terapeutycznego – mówi prof. Bogdan Małkowski, kierownik Zakładu Medycyny Nuklearnej w Centrum Onkologii im. F. Łukaszczyka w Bydgoszczy.
Z perspektywy chorego najważniejsze jest nie tylko uzyskanie terminu badania, ale również wykonanie go na odpowiednim etapie diagnostyki lub leczenia. Ewentualna zmiana finansowania powinna iść w parze z analizą możliwości poszczególnych placówek oraz rzeczywistego zapotrzebowania na badania.
Czy dodatkowe finansowanie poprawi leczenie? Eksperci wskazują mierniki
Polskie Towarzystwo Medycyny Nuklearnej podkreśla, że skuteczności nowego modelu nie należy oceniać wyłącznie na podstawie liczby wykonanych badań. Istotne powinny być przede wszystkim czas oczekiwania, odsetek badań wykonanych we właściwym momencie procesu diagnostycznego oraz ograniczenie konieczności podróżowania przez pacjentów do innych województw. Ważne jest również sprawdzenie, czy wynik PET/CT rzeczywiście został wykorzystany przy podejmowaniu dalszych decyzji klinicznych.
– Ocena powinna również uwzględniać prawidłowość kwalifikacji oraz wykorzystanie wyniku PET/CT w dalszym postępowaniu. Pozwoliłoby to sprawdzić, czy dodatkowe finansowanie rzeczywiście poprawia ścieżkę diagnostyczno-terapeutyczną pacjenta, co we wskazaniach onkologicznych przy wprowadzaniu karty eDiLO będzie proste – przekonuje prof. Piotr Rutkowski z Narodowego Instytutu Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie – Państwowego Instytutu Badawczego w Warszawie.