Marcin Lewandowski: Polscy naukowcy to światowa czołówka

Dodano:
Marcin Lewandowski, członek zarządu Naukowej Fundacji Polpharmy Źródło: Wprost
Dokonania naszych naukowców możemy obserwować na arenie międzynarodowej. Znajdują się w zagranicznych grupach roboczych, pracują w najlepszych laboratoriach na świecie, otrzymują angaże i staże w wiodących ośrodkach badawczych na całym świecie – mówi Marcin Lewandowski, członek zarządu Naukowej Fundacji Polpharmy.

Adrian Dąbek, NewsMed/Wprost: Naukowa Fundacja Polpharmy za chwilę będzie świętować jubileusz 25-lecia. To zazwyczaj okazja do podsumowań. Z czego jesteście najbardziej dumni?

Marcin Lewandowski, członek zarządu Naukowej Fundacji Polpharmy: Przede wszystkim w ciągu tych 25 lat udało nam się pomóc niezwykle licznej rzeszy badaczy. Te 25 lat to jest przeszło 40 milionów, które fundacja zainwestowała w rozwój polskiej nauki, medycyny i farmacji. Dumni jesteśmy z tego, że mogliśmy w tym czasie dołożyć swoją cegiełkę do tego, żeby nauka w Polsce się rozwijała.

Lata 90. to nie był najlepszy okres dla polskiej nauki, jeżeli chodzi o finansowanie. Mimo że zawsze mieliśmy świetnych badaczy, naukowców, lekarzy, a poziom kształcenia u nas stał na niezwykle wysokim poziomie, to kwestia wdrażania różnych projektów badawczych zawsze była piętą achillesową, ponieważ nie było środków z funduszy publicznych na to, żeby tę naukę odpowiednio wesprzeć. Dostrzegając tę lukę, w 2001 roku pan Jerzy Starak postanowił powołać do życia Naukową Fundację Polpharmy, stawiając sobie za punkt honoru i cel nadrzędny, aby fundacja stała się największą w Polsce platformą finansowaną w 100 proc. ze środków prywatnych, ukierunkowaną na wsparcie dla młodych, obiecujących badaczy, tak by mogli rozwijać skrzydła, mieć wartościowy wkład w rozwój polskiej nauki i przełożyć swoje działania na poprawę standardów leczenia pacjentów.

Naukowa Fundacja Polpharmy od lat realizuje swój flagowy projekt – konkurs grantowy. Czy mógłby Pan opowiedzieć, jak rodzi się pomysł na temat przewodni tego konkursu i w jaki sposób corocznie wybieracie zagadnienia, które mają największe znaczenie dla środowiska naukowego i medycznego w Polsce?

Konkurs na grant to projekt organizowany cyklicznie od początku istnienia fundacji. Staramy się w każdym roku dobierać temat konkursu grantowego tak, aby odpowiadał aktualnym problemom, na które polscy lekarze i naukowcy muszą odpowiedzieć.

Kiedy pojawiła się na świecie pandemia koronawirusa, nasze tematy grantowe oscylowały wokół tematyki COVID-u i post-COVID-u. W ostatnich dwóch latach bardzo dużo mówi się o problemie z psychiatrią w Polsce, szczególnie z psychiatrią dzieci i młodzieży, brakuje miejsc w szpitalach, brakuje też lekarzy. Na koniec 2024 r. było około 560 specjalistów psychiatrii dzieci i młodzieży, na całą Polskę. To liczba zatrważająco niska, biorąc pod uwagę, jak duża liczba dzieci, młodzieży, styka się z problemami natury psychicznej w erze mediów społecznościowych, hejtu, dostępu też do substancji odurzających. Dlatego temat naszego ostatniego konkursu, skupiający się wokół poprawy standardów leczenia w psychiatrii, odpowiada na realne problemy, przez którymi staje dzisiejsza medycyna w Polsce i na świecie.

Najnowszy konkurs dotyczy zdrowia psychicznego i tego, jak nowoczesna technologia może poprawić dobrostan Polaków. Natomiast wcześniejszy mówił o sztucznej inteligencji. I tutaj chyba wypada zadać pytanie, które chyba wszystkich nurtuje. Czy powinniśmy się bać sztucznej inteligencji? Czy jednak można ją ujarzmić i zaprzęgnąć w pozytywnym sensie?

Myślę, że absolutnie nie powinniśmy się bać sztucznej inteligencji. Nasza fundacja w poprzednich latach organizowała debaty społeczne z udziałem wiodących liderów w kontekście AI w medycynie. Konsultowaliśmy i omawialiśmy ten temat dość szeroko i myślę, że zarówno jako pacjenci, jak i pracownicy ochrony zdrowia w Polsce nie powinniśmy się jej obawiać. Powinniśmy ją – jest takie ładne określenie w języku angielskim – embrace. Powinniśmy ją przyjąć z pełną otwartością, ponieważ może nam w niedalekiej przyszłości, odpowiednio ukierunkowana, pomóc w opiece nad pacjentami w trybach zdalnych, szczególnie w sytuacji, kiedy polskie szpitale są bardzo obciążone, a miejsc nie przybywa.

Już dzisiaj mamy przykłady tego, jak lekarze i naukowcy są w stanie wykorzystywać sztuczną inteligencję do poprawy zarówno standardów leczenia, jaki i przestrzegania zaleceń u pacjentów. Wszelakie formy wykorzystania sztucznej inteligencji przy diagnozowaniu pacjentów, analizie wyników badań, szczególnie badań obrazowych – tutaj dzieje się gigantyczny skok.

Podczas zbierania zgłoszeń do konkursu grantowego, o którym pan wspomniał, obserwowaliśmy mnogość projektów oscylujących wokół tematu obrazowania czy diagnozowania badań obrazowych w medycynie z wykorzystaniem sztucznej inteligencji, poszukiwanie korelacji pomiędzy wynikami badań a tym, co widać w obrazie z tomografu czy rezonansu.

Jest to niesamowite. Sztuczna inteligencja, dobrze zaimplementowana, może wznieść medycynę i korzyść płynącą z leczenia pacjenta na jeszcze wyższy, do tej pory nieosiągalny poziom. Nie możemy się bać, musimy przyjąć sztuczną inteligencję, bo to się już po prostu dzieje. Naszym zadaniem jest zadbanie to, żeby była ona jak najlepiej zaprogramowana do tego, żeby wesprzeć naszych medyków w dostarczeniu najlepszych możliwych rozwiązań dla pacjenta.

Jak udało się Państwu zgromadzić wokół Fundacji tak wybitnych ekspertów z różnych dziedzin medycyny i w jaki sposób ich obecność wpływa na realizację nowych, innowacyjnych projektów, takich jak ostatni konkurs poświęcony zdrowiu psychicznemu i technologiom?

Jesteśmy niezwykle dumni z tego, jaką radę naukową udało nam się wokół Fundacji zgromadzić. Są to liderzy opinii z bardzo wielu dziedzin medycyny, konsultanci krajowi, szefowie wielkich oddziałów, osoby uznane w środowisku naukowym i medycznym. Dla nas to wielki honor i zaszczyt, że ci eksperci przyjęli nasze zaproszenie i razem z nami pracują na to, żeby fundacja odpowiadała potrzebom rynkowym i żeby wartość merytoryczna płynąca z naszych działań była jak najwyższa. Co więcej, fakt, że udało nam się zebrać tak liczne grono wybitnych specjalistów, traktujemy jako najlepszą recenzję oraz potwierdzenie jakości naszej dotychczasowej pracy i zaufania, którym jesteśmy obdarzani w środowisku medycznym.

Medycyna w ostatnich latach zmienia się niebywale dynamicznie, jak nigdy wcześniej. Fundacja z pewnością te zmiany śledzi, podąża za nimi. Jakie jeszcze cele Fundacja widzi do zrealizowania? Jakieś obszary do zagospodarowania?

W naszych ostatnich działaniach skupiliśmy się także wokół baz danych. To jest kolejny problem, który w czasie rozmów społecznych i rozmów z ekspertami udało nam się wychwycić i wziąć na warsztat. W Polsce jest ogromny problem z bazami danych, zgłaszanie działań niepożądanych po lekach, czy prowadzenie baz danych związanych z konkretnymi dziedzinami medycyny bardzo często odbywa się chaotycznie, bazy są prowadzone w różnym stylu, w różnym przekazie, w różnej formie. Nie ma żadnego ustrukturyzowania tych danych, które mogłyby w znaczącym stopniu wesprzeć naukowców i być taką wartością dodaną.

Jest mnogość rejestrów, które zostały pootwierane, a ich prowadzenie zostało zawieszone, w których nie są aktualizowane plany. Fundacja pochyliła się nad tym problemem, konsultowała się z UODO oraz z wiodącymi ekspertami na krajowym rynku na temat usprawnienia tego procesu, stworzenia bazy, która byłaby odnośnikiem do wszystkich baz danych dla lekarzy i dla badaczy.

Właśnie przygotowujemy raport dotyczący tego tematu, przy wsparciu towarzystw naukowych. Fundacja jest głównym sponsorem tego raportu. Mamy nadzieję, że zostanie upubliczniony do końca stycznia 2026 roku. Zakładamy, że – wsparty zarówno opiniami ekspertów, jak i twardymi danymi – pomoże polskim lekarzom i badaczom w pozyskiwaniu niezbędnych do swoich projektów informacji.

Jakie działania podjęła Fundacja w zakresie edukacji i wsparcia pacjentów oraz walki z dezinformacją medyczną w internecie, szczególnie w kontekście fobii społecznych i obaw dotyczących terapii?

Media społecznościowe, internet, to w tej chwili miejsca, gdzie pacjent szuka informacji o swoim stanie zdrowia. Sprawdza i weryfikuje to, jakie leki przepisał mu lekarz. Sprawdza opinię innych pacjentów na temat stosowania danej terapii. A ponieważ pacjenci w większości nie mają niezbędnej wiedzy medycznej, mają też obawy i to wszystko zaburza przestrzeganie zaleceń medycznych. W odpowiedzi na ten problem Fundacja stworzyła program spotkań ekspertów z dziennikarzami zajmującymi się tematyką zdrowia w Polsce.

Pierwsze spotkanie poświęcone było antybiotykoterapii – eksperci omawiali prawidłowe stosowanie antybiotyków oraz sposoby walki z narastającą antybiotykoopornością bakterii. Drugie spotkanie dotyczyło sterydoterapii – skupiono się na lękach pacjentów związanych ze stosowaniem sterydów, a także na korzyściach i potencjalnych zagrożeniach wynikających z tej formy terapii. Trzecie spotkanie zostało poświęcone statynom – eksperci analizowali niepokojący trend tzw. „statynofobii”, czyli obawy pacjentów przed przyjmowaniem statyn, często wynikającej z dezinformacji i nieprawdziwych informacji rozpowszechnianych w internecie.

To były tematy dość ogólne w swoim zarysie, ale w dyskusji ukierunkowane stricte na wątpliwości i obawy, którymi w internecie dzielą się pacjenci. Zapraszaliśmy na te spotkania szerokie grono dziennikarzy, żeby możliwie jak najlepiej nagłośnić ten temat i dotrzeć do odbiorców ze środowiska pacjenckiego.

Jeszcze wrócę do czynnika ludzkiego w działaniach fundacji. Polscy medycy w wielu dziedzinach to światowa czołówka. Czy tak samo można powiedzieć o polskich naukowcach?

Absolutnie tak. W naszych ostatnich konkursach grantowych średnio na jedną edycję otrzymujemy kilkadziesiąt wniosków o udzielenie grantu. My te wszystkie wnioski czytamy. I widać, że koncepcje, które mają polscy naukowcy, działania, które chcą przeprowadzić, są niesamowite.

Już teraz możemy obserwować na arenie międzynarodowej dokonania naszych naukowców. Znajdują się w zagranicznych grupach roboczych, pracują w najlepszych laboratoriach na świecie, otrzymują angaże czy też staże wyjazdowe w wiodących ośrodkach badawczych na całym świecie. I to, co cieszy nas podwójnie, to fakt, że coraz większa liczba tych badaczy, która kiedyś opuściła Polskę, teraz wraca. I to, czego nauczyli się za granicą, to, co zobaczyli w zagranicznych ośrodkach, teraz implementują tutaj. Wnioski zarówno nasze, jak i tych powracających do kraju badaczy są takie, że my naprawdę nie odbiegamy od światowej czołówki, jeżeli chodzi o wiedzę zespołów, o przygotowanie, o poziom merytoryczny.

To, czego nam wciąż brakuje, to tylko większe finansowanie. To jest ten wyróżnik, który powoduje, że nie możemy jeszcze ustawić polskiej nauki w jednym szeregu z tymi wiodącymi na całym świecie, ale w tej kwestii Naukowa Fundacja Polpharmy stara się dołożyć swoją cegiełkę i mieć choćby nieduże przełożenie na pozytywny proces zmian.

No właśnie, bo to skłania do pytania nawiązującego do tego, co powiedział pan na początku, że w latach 90. nie było zbyt dużych nakładów na naukę. A czy teraz polskie państwo zaniedbuje naukę? Bo takie głosy też można usłyszeć.

Na pewno trzeba podkreślić, że sytuacja, która dotyczy finansowania polskiej nauki, poprawia się z roku na rok. Zarówno Agencja Badań Medycznych, jak i NCBiR w poprzednich latach i obecnie zwiększyły poziom finansowania nauki w Polsce. Stały się bardziej przystępne dla naukowców. Rozpoczął się też pewien dialog.

Pracując w tej branży od 15 lat, obserwuję gigantyczną zmianę w ABM, odkąd sprawowanie władzy objął prof. Fendler. To jest zupełnie inna organizacja niż była w poprzednich latach, jeżeli chodzi o rozmowę, o dostępność, o stworzenie warunków, w których te projekty faktycznie mają szansę zostać zrealizowane. Odejście od zbędnych, czasami przeszkadzających naukowcom procedur, jest naprawdę widoczne.

Jeżeli utrzymamy jako państwo tę dynamikę, ten poziom poprawy, to za jakiś czas będzie można powiedzieć z pełną odpowiedzialnością, że poziom finansowania polskiej nauki jest naprawdę na bardzo dobrym poziomie.

Ale jest jeszcze wiele do zrobienia. Naukowa Fundacja Polpharmy jest największą w Polsce, i co ciekawe – trzecią największą w Europie fundacją wspierającą naukę finansowaną z prywatnych środków. To też nam pokazuje, że jest to rynek, w którym jest jeszcze sporo miejsca dla innych uczestników. Biorąc pod uwagę, ilu mamy naukowców, ile mamy osób, które realnie w Polsce chcą się nauką zajmować i mają bardzo ciekawe pomysły, które tylko czekają na finansowanie, to rozumiem skąd biorą się głosy, że dalej to finansowanie nie jest na wysokim poziomie. Ale myślę, że musimy też spojrzeć troszkę z drugiej strony. Jeżeli mamy trend zwyżkowy, to ciężko jest narzekać, że rośnie on zbyt wolno.

To na koniec jeszcze pytanie, trochę pół żartem, pół serio, ale może jednak całkowicie na serio. Na polskiego Nobla w dziedzinach naukowych czekamy już ponad 100 lat. Czy trzeba będzie jeszcze długo czekać?

To jest takie moje troszeczkę prywatne marzenie, ale myślę, że powiem to również i za moich kolegów i koleżanki z Fundacji. Mamy takie marzenie, żeby ten kolejny polski Nobel przypadł któremuś z grantobiorców Naukowej Fundacji Polpharmy.

Natomiast odpowiadając zupełnie serio, myślę, że nie. Patrząc na to, jak kształcimy w Polsce medyków, farmaceutów, biotechnologów czy chemików, jest to tylko kwestią czasu. Ci ludzie, którzy już są na rynku pracy, jak i ci, którzy dopiero na niego wchodzą, to są naprawdę niezwykle wykwalifikowane jednostki, świetnie przygotowane do swojego zawodu, o wielkiej wiedzy. Mam nadzieję, że będzie to jeszcze za mojej kadencji jako członka zarządu fundacji.

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...