Eksperci: Gdyby nie szczepionki, to byśmy się tu nie spotkali. Uratowały 150 mln osób

Dodano:
Europejski Tydzień Szczepień. Profilaktyka chorób zakaźnych 2026: rola szczepień w zdrowiu publicznym Źródło: Materiały prasowe / PAP
Żadna inna interwencja, jak przeszczep serca czy terapia przeciwnotworowa nie jest tak skuteczna jak szczepienia ochronne – mówi dr Paweł Grzesiowski, Główny Inspektor Sanitarny, inaugurując Europejski Tydzień Szczepień.

Rozpoczął się Europejski Tydzień Szczepień 2026. Z tej okazji odbyła się konferencja „Profilaktyka chorób zakaźnych 2026: rola szczepień w zdrowiu publicznym”, w czasie której czołowi polscy specjaliści wielu dziedzin podkreślali korzyści wynikające ze szczepień.

Dr Grzesiowski: Szczepienia uratowały 150 mln osób

– Europejski Tydzień Szczepień odbywa się pod hasłem "Szczepienia chronią, zaufaj nauce". Dlatego, że musimy dzisiaj coraz częściej bronić nauki, bronić wiedzy przed dezinformacją – rozpoczął konferencję dr Paweł Grzesiowski, Główny Inspektor Sanitarny. Zaznaczył, że odporność to nie tylko ta biologiczna, na choroby zakaźne, ale również cyberoporność, odporność na dezinformację.

– Wiele osób rezygnuje ze szczepień właśnie pod wpływem dezinformacji. Nasze wysiłki, żeby szczepionki były coraz bardziej dostępne, mogą zostać zniweczone właśnie przez dezinformację – podkreślił.

Zaznaczył, że Europejski Tydzień Szczepień jest też związany z przypominaniem sukcesów związanych ze szczepieniami. Jednym z nich jest wyliczenie, że w ciągu 50 lat szczepień uratowano 150 milionów istnień ludzkich.

Żadna inna interwencja, jak przeszczep serca, czy terapia przeciwnotworowa, nie jest tak skuteczna w zdrowiu publicznym, jak szczepienia ochronne – powiedział Grzesiowski.

Wyjaśnił, że jeżeli u osoby, która ma już problem zapalny, jak miażdżyca, POChP, astma, cukrzyca (a to wszystko są choroby zapalne,) pojawi się bodziec zapalny w postaci infekcji, to dochodzi do pogorszenia stanu zdrowia. – Mamy burzę cytokinową, która nasila proces zapalny. Mamy problem w naczyniach krwionośnych, w układzie oddechowym. Mamy uszkodzenie mikrookrążenia, co powoduje mikrozakrzepy. To wszystko może odbić się nawet na funkcjonowaniu mózgu i dojść do nieodwracalnego uszkodzenia tego narządu – wyjaśnił.

Analizując dane z kończącego się sezonu infekcyjnego, wskazał, że mieliśmy 5 proc. śmiertelność wśród osób hospitalizowanych z powodu grypy. – To są poważne już dane, co 20 pacjent przyjęty do szpitala z powodu grypy i jej powikłań umiera – podkreślił. Plusem było to, że na grypę zaszczepiło się pół miliona osób więcej niż w poprzednim sezonie.

Dr Grzesiowski zaznaczył, że obok szczepień budowaniu odporności służy także aktywność fizyczna, dostosowana do wieku i możliwości każdej osoby, także starszej. – Każda aktywność fizyczna, powtarzalna, dziesięciominutowa, nawet w domu, jest aktywnością, która pobudza nasze neurohormony, pobudza całą endokrynologię i pobudza naszą odporność – wyjaśniał.

Dr Konstanty: Szczepienia w aptekach przynoszą efekty

Dr Mikołaj Konstynty, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej podkreślał rolę aptek w szczepieniach. – To jest milion dwieście tysięcy dawek podanych w aptekach w ostatnim sezonie – mówi. W sumie w ciągu pięciu lat w aptekach zaszczepiono około siedmiu milionów osób.

– Mamy nadzieję, że ten system, który budujemy od pewnego czasu, będzie się rozwijał i będzie przynosił efekt – zaznaczył.

Podkreślił, że z punktu widzenia systemowego apteka jest wyjątkowym miejscem, do którego codziennie przychodzi bardzo szeroka populacja pacjentów, także ludzie zdrowi. – Wypracowaliśmy tak zwaną szybką ścieżkę, podczas której pacjent w trakcie jednej konsultacji może uzyskać receptę refundowaną na produkt immunologiczny, może uzyskać kwalifikację i podanie szczepionki. Farmaceuta przygotowuje dokumentację medyczną i wpisuje ją w elektroniczną kartę szczepień. Pacjent jest zaopiekowany od A do Z – mówił.

– Nasi pacjenci zaczynają też pytać o immunoprofilaktykę związaną z wakacjami, z wyjazdami, z potrzebą zabezpieczenia, czyli z tą świadomością zadbania o siebie podczas podróży i apteki również ten obowiązek na siebie przyjmują – dodał.

Zaznaczył, że 26 szczepień jest wymienionych jako szczepienia zalecane, natomiast 18 z tych jednostek chorobowych jest objętych refundacją podania, co często sprawia, że mylona jest refundacja samego produktu z refundacją podania szczepionki.

Dr Konstanty zdradził na koniec, że trwają rozmowy na temat tego, aby farmaceuta mógł zaszczepić osoby przebywające w DPSach czy mające trudności z wychodzeniem z domu.

Prof. Kuchar: Odporność nie trwa wiecznie

Prof. Ernest Kuchar, kierownik Kliniki Pediatrii z Oddziałem Obserwacyjnym WUM, prezes Zarządu Polskiego Towarzystwa Wakcynologii, zwrócił na wstępie uwagę na choroby, które były opanowane, a jednak rośnie liczba zakażeń. – Przecież o odrze zapomnieliśmy, o krztuścu też, a wracają – zaznaczył. Dzieje się tak, ponieważ spłacamy kredyt popandemiczny.

– Stan zdrowia Polaków się bardzo w czasie pandemii pogorszył. Z racji COVID, z racji braku ruchu, pozostawania w domu, no i z racji tego, że teleporada to nie to samo, co bezpośrednia porada. Szczepienia teleporadą wykonać się nie da – podkreślił.

Wyjaśnił, że szczepienia obowiązkowe, dotyczące dzieci, mają na celu wytworzenie ochrony populacyjnej, natomiast szczepienia zalecane służą ochronie indywidualnej osób z grup ryzyka.

– Niektóre patogeny cechują się tak nazwaną selektywną chorobotwórczością. RSV jest groźny w pierwszych dwóch latach życia, a później po 65. roku życia. Podobnie grypa. Jak ktoś ma 70 lat, to ta choroba oznaczać może szpital, rozwój powikłań, niesamodzielność, a może i zgon – mówił.

Odporność, którą zyskujemy, nie zawsze trwa wiecznie, w związku z czym trzeba pamiętać o jej odświeżaniu. Szczepienie na różyczkę i świnkę daje dożywotnią odporność, ale krztusiec trzeba odnawiać do 10 lat, a grypę co kilka miesięcy – podkreślał.

Prof. Kuchar wyjaśnił też na czym polega ochrona populacyjna. – Żeby się zarazić, muszą być spełnione dwa warunki. Po pierwsze, człowiek musi być podatny na zakażenie, a po drugie, musi mieć od kogo się zarazić. Jak jeden z tych warunków jest niespełniony, to choroby nie ma – mówił. Dodał, że Im choroba bardziej zaraźliwa, tym trzeba mieć większy odsetek uodpornionych osób, czy to w wyniku szczepienia czy przechorowania.

Na koniec zaznaczył, że priorytetami w 2026 roku będzie odbudowa wysokiego odsetka zaszczepień dzieci, żeby uzyskać ochronę populacyjną, a także dalsza popularyzacja szczepień przeciwko sezonowym zakażeniom układu oddechowego (grypa, COVID-19, RSV, pneumokoki), które mogą zaszkodzić pacjentom i przeciążyć system.

Prof. Paradowska-Stankiewicz: Meningokoki mogą zabić

– Warto wspomnieć o meningokokach, bo jest to cichy wróg, ale działa błyskawicznie. Powikłania mogą być bardzo ciężkie, mogą doprowadzać do niepełnosprawności w najlepszym wypadku, a często także do zgonów – mówiła prof. Iwona Paradowska-Stankiewicz, zastępca kierownika Zakładu Epidemiologii Chorób Zakaźnych i Nadzoru w Państwowym Zakładzie Higieny, konsultantka krajowa w dziedzinie epidemiologii.

Podkreśliła, że pierwsze objawy są bardzo niecharakterystyczne i pod wieloma względami przypominają przeziębienie czy grypę. Dlatego też zarówno kwestia rozpoznania, jak i wdrożenia odpowiedniego leczenia ma kluczowe znaczenie.

Choroba spowodowana zakażeniami meningokoków ma bardzo szybki przebieg, może się rozwinąć w przeciągu kilku, kilkunastu do kilkudziesięciu godzin, a transmisja odbywa się drogą kropelkową, więc wystarczy przebywać z osobą chorą w tym samym pomieszczeniu.

Choroba ta wiąże się z wysoką śmiertelnością i z ciężkimi powikłaniami. Może to być sepsa meningokokowa, zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych, wszelkiego rodzaju dysfunkcje neurologiczne, a nawet amputacje kończyn – wymieniała.

Choroba dotyczy często młodych ludzi, którzy do tej pory byli zdrowi. W największym stopniu narażone są jednak małe dzieci, ale zachorować można w każdym wieku.

– Największym zagrożeniem jest to, że meningokoki przenoszą się od zdrowych ludzi, którzy nawet nie wiedzą, że są zakażeni I to jest bardzo poważny problem epidemiologiczny – podkreślała. Dodała, że rocznie dochodzi w Polsce do około 200 zachorowań.

– Naszą najlepszą bronią jest nasza wiedza, ale także profilaktyka, w tym wypadku skuteczne szczepienia. Są to szczepienia zalecane, mamy szczepionki o różnym składzie. Lekarz może szczepionkę dopasować do konkretnej osoby, w zależności od tego czy występują czynniki ryzyka – mówiła.

Dr Kocot-Kępska: Mamy szczepionkę na przewlekły ból

– Czy jest możliwa szczepionka na przewlekły ból ? Owszem, jest taka – w taki sposób zaczęła swój wykład dr n. med. Magdalena Kocot-Kępska z Zakładu Badania i Leczenia Bólu CM UJ, prezes Polskiego Towarzystwa Badania Bólu.

Chodziło o półpasiec i jego wyjątkowo przykre powikłania. Półpasiec to reaktywacja wirusa ospy wietrznej (VZV), który pozostaje w organizmie po przechorowaniu ospy, a szacuje się, że tę chorobę przeszło 95 proc. populacji dorosłych w Polsce. Rocznie w naszym kraju rejestruje się 130 tys. zachorowań.

– Kto zachoruje na półpasiec? Każdy, kto jest powyżej 50 roku życia, jest w grupie ryzyka. Wiąże się to z tym, że nasz układ immunologiczny się starzeje i jest mniej odporny na walkę z wirusami – wyjaśniała.

Półpasiec nie jest chorobą łagodną, a tak jest postrzegana, że wysypkę posmaruje się maścią i wszystko przejdzie. No niestety nie – mówiła.

Dodała, że w przypadku ostrej postaci choroby trzeba stosować leki przeciwwirusowe, leki przeciwbólowe, leczenie miejscowe, niektóre przypadki wymagają pilnej hospitalizacji.

Natomiast najpoważniejszym powikłaniem jest neuralgia popółpaścowa. To przewlekły ból neuropatyczny, trudny do leczenia, trwający miesiącami lub latami, często do końca życia. Charakteryzuje się nadwrażliwością, pieczeniem, mrowieniem, znacząco obniżając jakość życia.

– W leczeniu neuralgii popółpaścowej nie ma miejsca na ten prosty lek przeciwbólowy, który mamy na każdej stacji benzynowej. Nie ma miejsca dla paracetamolu, dla ketoprofenu, dla pyralginy. Trzeba stosować leki z górnej półki. Leki przeciwpadaczkowe, przeciwdepresyjne, opioidy, blokady, toksynę botulinową. To są leki, które wymagają bardzo często stosowania w poradni leczenia bólu – wyjaśniała. Co ważne, leki są tylko częściowo skuteczne (ból redukują w 30-50 proc.) i wiążą się z licznymi skutkami ubocznymi, szczególnie u osób starszych.

– Co możemy zrobić, żeby to wszystko zatrzymać? Możemy się zaszczepić przeciwko półpaścowi – podkreśliła. Zaznaczyła, że szczepionka jest w stanie zmniejszyć ryzyko zachorowania na półpasiec o 90 proc. i zmniejszyć również ryzyko neuralgii popółpaścowej o 90 proc.

Jest to w tej chwili jedyna możliwość zapobiegania bólowi przewlekłemu i skuteczna w 90 proc. – zaznaczyła.

Prof. Czupryniak: Gdyby nie szczepionki, to dzisiaj byśmy się nie spotkali

Prof. Leszek Czupryniak, kierownik Kliniki Diabetologii i Chorób Wewnętrznych Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego – łączący się zdalnie – podkreślał w swojej prezentacji, jak ważne są szczepienia osób chorujących na cukrzycę.

Zwrócił na wstępie uwagę na kompletnie nieracjonalne podejście do szczepień w naszym kraju. – Mój najprostszy argument jest taki, że gdyby nie szczepionki, to byśmy się tu dzisiaj nie spotkali, bo wszyscy nasi przodkowie by powymierali na przeróżne choroby zakaźne, nawet dokładnie nie wiedząc, na co umierają – powiedział.

Podkreślił, że w czasie pandemii koronawirusa na jego oddziale umierało wielu pacjentów w starszym wieku, ale w momencie gdy pojawiły się szczepionki, to „seria zgonów się skończyła”.

Gdyby różnych szczepionek nie było, to wszystkie nasze dzieci by chorowały, część by umarła, a połowa mężczyzn byłaby po śwince bezpłodna, bo tak ta choroba działa– podkreślał.

Zaznaczył, że mamy możliwość szczepienia w aptekach, co „jest znakomitym rozwiązaniem z dwóch powodów”. – Po pierwsze, wzrasta dostępność szczepień. Po drugie taka możliwość pokazuje, że to musi być bezpieczne. Skoro lekarz nie jest potrzebny do podjęcia decyzji o szczepieniu, to chyba to nie jest groźne i możemy ponad 30 chorobom zapobiegać – wyjaśnił.

A jak ważne są szczepienia w cukrzycy? Prof. Czupryniak zaznaczył, że od ponad pod 20 lat wydawane są zalecenia Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego, a od kilku lat część dotycząca szczepień się rozrasta.

– Jednoznacznie zalecamy szczepienia przeciwko grypie. Mówimy o szczepieniach przeciw WZW, przeciw półpaścowi, co jest zalecane osobom po 50. roku życia. Są też szczepienia stosunkowo nowe, na meningokoki, pneumokoki. One wszystkie przez nas są rekomendowane – mówił diabetolog.

– W diabetologii nie mamy cienia wątpliwości, że trzeba się szczepić, a wynika to z prostego faktu, że pacjent z cukrzycą ma zmniejszoną odporność. Nie ma zmniejszonej odporności tylko wtedy, kiedy jest idealnie wyrównany, kiedy ma cukier jak zdrowy człowiek, ale takich chorych prawie nie ma – zaznaczył.

Wyjaśnił, że w cukrzycy nie chodzi, że pacjent łatwiej zapada na różne choroby, bo takich dowodów nie ma. Ale jak już jest zarażony chorobą zakaźną, to ten przebieg jest często dużo cięższy dlatego, że organizm gorzej się przed zakażeniem broni.

Szczególną uwagę zwrócił na półpasiec. – Jak spada odporność, to wirus się uaktywnia i wywołuje bardzo bolesną wysypkę, do tego dochodzi neurologia popółpaścowa. Dotyczyć może 80 proc. pacjentów i utrzymywać się przez lata. I chodzi o to, żeby tego uniknąć. Bo ból pogarsza wyrównanie cukrzycy. Ból jest stresem, wywołuje wyrzut adrenaliny dla organizmu. Adrenalina bardzo podnosi cukier – mówił.

Zaznaczył też, że można się zaszczepić przeciwko kilku chorobom naraz. – Nie łącznie w jednym zastrzyku, ale jednocześnie przy jednym podaniu jednej można podać drugą. Jak ktoś chce, może wziąć wszystkie naraz. Przeciwko grypie, COVID-owi, pneumokokom, błonicy, tężcowi, krztuścowi i także przeciw półpaścowi – zaznaczył.

Źródło: NewsMed
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...