Dezinformacja medyczna w Polsce. Oto najbardziej szkodliwe mity

Dodano:
Dezinformacja medyczna Źródło: Shutterstock / DenPhotos
W ostatnich miesiącach w polskich mediach przekaz dotyczący szkodliwych treści związanych z medycyną miał niemal 3 mld zasięgu.

Dezinformacja, także medyczna, to coraz poważniejszy problem w polskim Internecie, a także w tradycyjnych mediach. Skala niesprawdzonych, nieprawdziwych i szkodliwych informacji jest dramatyczna. Właśnie pojawił się kolejny raport o tym mówiący. Przygotowały go Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu i Mediaboard.

2,6 mld kontaktów z dezinformacją

Pod koniec maja pojawił się raport NASK „Dezinformacja zdrowotna w 2025 roku w polskiej infosferze”, który wskazywał, że w ubiegłym roku fałszywe narracje dotyczące edukacji zdrowotnej miały 7,45 mld odsłon.

Opracowanie UMW i Mediaboard wskazuje z kolei, że skala dezinformacji medycznej w Polsce w okresie od 1 stycznia 2025 r. do 14 maja 2026 r. to ponad 32 tys. publikacji w mediach tradycyjnych, ponad 347 tys. wpisów w mediach społecznościowych, 2,6 mld kontaktów z przekazem w mediach tradycyjnych i 850 mln kontaktów z przekazem w mediach społecznościowych.

Dezinformacja to problem zdrowia publicznego

Raport powstał z przekonania, że dezinformacja zdrowotna nie jest dziś wyłącznie problemem fact-checkingu ani pojedynczych fałszywych informacji krążących w infosferze. Staje się problemem zdrowia publicznego. Wpływa na decyzje dotyczące szczepień, leczenia, diagnostyki, profilaktyki oraz naszego zaufania do instytucji medycznych. Oddziałuje na relacje społeczne, zwiększa polaryzację i osłabia zaufanie do lekarzy. W skrajnych przypadkach może prowadzić do rezygnacji z terapii, opóźnienia diagnostyki lub podejmowania działań bezpośrednio zagrażających zdrowiu. Dodatkowym wyzwaniem staje się dziś rozwój sztucznej inteligencji, która może wspierać medycynę, ale jednocześnie ułatwiać tworzenie fałszywych autorytetów i wzmacniać chaos informacyjny – piszą autorzy raportu.

„Jako lekarz, ale też jako naukowiec, nie mam wątpliwości, że wiedza to dziś za mało. Kluczowe staje się to, czy umiemy ją przekazać. Im trudniejszym, bardziej hermetycznym językiem będziemy mówić do swoich pacjentów, tym mniejszą mamy szansę, że to do nas zwrócą się po informację” – komentuje prof. Piotr Ponikowski, kardiolog, Rektor Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.

„Powinniśmy powstrzymać się od ocen, to pomoże nam zrozumieć, z czego wynikają pewne decyzje. Rozumiejąc będziemy lepiej przeciwdziałać. Chęć zrozumienia stała za rozpoczęciem w Instytucie Chorób Serca, którym kieruję, badania dotyczącego odmowy zaszczepienia przez chorych z niewydolnością serca czy po zawale. Wskazanie do szczepień jest bezdyskusyjne. Na przełomie 2024/2025 roku odmówiła połowa pacjentów z tej grupy, rok później na 174 zakwalifikowanych odmówiło 100. Osiemnaścioro nie chciało nawet podać przyczyny swojej decyzji. Dezinformacja medyczna faktycznie zagraża życiu, a tym samym uderza w bezpieczeństwo państwa. Trzeba zacząć o tym mówić głośno i wyraźnie” – dodaje.

Jak piszą autorzy, struktura narracji dezinformacyjnych była zdominowana przez trzy główne kategorie: ruchy antyszczepionkowe (54 proc.), teorie żywieniowe i lifestyle (23 proc.) i środowisko (16 proc.).

Wymieniają też najbardziej szkodliwe mity.

Big Pharma wymyśla choroby

W analizowanych treściach Big Pharma była przedstawiana przede wszystkim jako symbol systemu, który ma zarabiać nie na zdrowiu, lecz na podtrzymywaniu chorób – czytamy w raporcie.

Powracało przekonanie, że koncerny farmaceutyczne, lekarze, instytucje zdrowia publicznego i eksperci działają we wspólnym interesie, a pacjent jest traktowany jako źródło zysku. W tej narracji szczepionki, leki, badania profilaktyczne i procedury medyczne nie są przedstawiane jako element ochrony zdrowia, lecz jako narzędzia rynku, który ma produkować popyt na kolejne preparaty.

Jednym z powtarzających się wątków było przekonanie, że Big Pharma wymyśla lub rozszerza choroby, aby tworzyć popyt na nowe leki, szczepionki i suplementy.

Witamina D zastąpi terapię onkologiczną

W kategoriach żywieniowych bardzo często pojawiały się przekazy o „lewoskrętnej witaminie C” jako rzekomo wyjątkowo skutecznej formie leczenia.

W analizowanych treściach pojawiały się wpisy, w których użytkownicy polecali sobie „lewoskrętną witaminę C”, pytali o możliwość zakupu lub przedstawiali ją jako alternatywę dla konwencjonalnego leczenia. Najbardziej ryzykowne były przekazy sugerujące, że wysokie dawki lub wlewy z witaminy C mogą leczyć raka, zastępować terapię onkologiczną albo stanowić „naturalną” alternatywę wobec medycyny opartej na dowodach.

Głodówka wyleczy z choroby

Głodówka lecznicza w mediach pojawiała się jako praktyka przedstawiana z jednej strony jako metoda „resetu organizmu”, detoksu, redukcji stanów zapalnych i poprawy zdrowia, a z drugiej jako potencjalnie ryzykowny trend, który bywa promowany w sposób uproszczony lub niezgodny z aktualną wiedzą medyczną.

Widoczny był konflikt między językiem wellness a przekazami ostrzegawczymi: część materiałów opisywała post jako „regenerację”, „naprawę komórek” czy „operację bez skalpela”, podczas gdy inne wskazywały, że wielodniowe głodówki mogą być obciążeniem dla organizmu, a nie uniwersalnym „detoksem” – piszą autorzy raportu.

Najbardziej problematyczne były treści, w których głodówkę przedstawiano jako metodę leczenia lub samonaprawy organizmu. W przesłanych materiałach pojawiały się przekazy sugerujące, że „organizm zagrożony sam się leczy”, że głodówka jest „najlepsza”, a nawet, że dzięki niej „lekarze nie będą potrzebni”.

Szczepionki to źródło chorób

W analizowanym okresie ruch antyszczepionkowy napędzany był przez dwa wydarzenia: zapowiedź wprowadzenia obowiązkowych szczepień przeciw HPV od 2027 r. oraz trwający spór Polski z firmą Pfizer o nieodebrane dawki szczepionek przeciwko COVID-19. Wątki antyszczepionkowe koncentrowały się również wokół podważania bezpieczeństwa szczepień, szczególnie szczepionek przeciw COVID-19, ale także HPV i szczepień dzieci.

Najczęściej powtarzała się teza, że szczepionki nie są profilaktyką, lecz źródłem chorób, zgonów, nowotworów, zaburzeń neurorozwojowych albo elementem szerszego spisku Big Pharmy. Dezinformacja była szczególnie widoczna w mediach społecznościowych. Głównym tematem stała się kampania przeciwko szczepieniom HPV. Dominowały przekazy, że szczepionka jest niebezpieczna, może powodować niepłodność, choroby autoimmunologiczne i problemy neurologiczne oraz że to „eksperyment na dzieciach”.

Często wracały watki, że szczepionki zawierają toksyczne składniki (aluminium, rtęć), powodują autyzm, osłabiają naturalną odporność i stanowią formę przymusu łamiącego prawa rodziców. Z kolei Ministerstwo Zdrowia, GIS, EMA i WHO to instytucje siedzące „w kieszeni koncernów farmaceutycznych”.

Wirusy nie istnieją

Często pojawiał się wątek negowania teorii zarazków. Widoczny był mechanizm podważania medycznych przyczyn chorób i zastępowania ich wyjaśnieniami opartymi na emocjach, traumach, konfliktach rodzinnych, energii, „programach biologicznych” czy ukrytej wiedzy.

W social mediach pojawiały się wpisy podważające istnienie wirusów. Wirusy są „mitem” albo zostały wymyślone po to, aby ludzie kupowali leki. Narracja była łączona z innymi teoriami spiskowymi dotyczącymi pandemii i szczepień. Skoro, według tej logiki, wirusy nie istnieją, to COVID-19 również miał być fikcją, a szczepionki nie mogły chronić przed realnym patogenem.

Dezinformacja polegała na całkowitym odrzuceniu podstaw wiedzy o chorobach zakaźnych i zastąpieniu jej teorią spiskową: choroby nie mają wynikać z zakażeń, tylko z działań laboratoriów, firm farmaceutycznych, szczepień albo „systemu”.

Źródło: Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...