Zatkany nos może być objawem nowotworu. Chirurg: Nie bagatelizujmy tego
Nowotwory głowy i szyi to coraz większy problem zdrowotny w Polsce. Choć łączna liczba zachorowań na wszystkie rodzaje nie jest bardzo wysoka (mowa o 13 tys. przypadkach rocznie), to jednak zdaniem onkologów alarmujący jest przede wszystkim trend wzrostowy. W ciągu ostatniej dekady liczba wykrytych przypadków zwiększyła się o jedną czwartą.
Zatkany nos może być sygnałem alarmowym
Martwi także wysoka śmiertelność. W Polsce umiera z tego powodu 50 proc. chorych, co lokuje nas w europejskiej czołówce w tej niechlubnej statystyce. Dzieje się tak, ponieważ niemal 60 proc. tych nowotworów wykrywanych jest w późnym stadium. A w przypadku wykrycia choroby w jej najwcześniejszym stadium szanse na pięcioletnie przeżycie ma 82 -100 proc. leczonych chorych.
Dlatego trzeba zwracać uwagę na sygnały, które mogą być brane za infekcje górnych oddechowych. Może to się okazać objawem rozwijającego się nowotworu nosa.
Zwraca na to uwagę jeden z najlepszych specjalistów w Polsce, prof. Wojciech Golusiński, prezes Polskiego Towarzystwa Nowotworów Głowy i Szyi, były prezydent Europejskiego Towarzystwa Nowotworów Głowy i Szyi, kierownik Katedry i Kliniki Chirurgii Głowy, Szyi i Onkologii Laryngologicznej Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu działającej w Wielkopolskim Centrum Onkologii.
„Zatkany nos to dolegliwość, która dotyczy nas wszystkich. Może wystąpić w różnych porach roku. Jest jeden objaw, którego nie możemy nigdy bagatelizować. Jeżeli zatkany nos dotyczy tylko jednej strony. Jeżeli nie przechodzi mimo leczenia przeciwzapalnego, mimo stosowania kropli, należy się bezwzględnie zgłosić do lekarza” – mówi prof. Golusiński w nagraniu na facebookowym profilu PTNGiS.
„Objawy nowotworów nosa i zatok przynosowych są niecharakterystyczne. Często podobne do przewlekłej alergii lub przewlekłego zapalenia zatok przynosowych. Dlatego bądźmy czujni i zgłaszajmy się szybko do lekarza” – dodaje.
Prof. Golusiński wyjaśnia, że nowotwory nosa i zatok przynosowych to nowotwory dotyczące jam nosa, zatok szczękowych, zatok sitowych, zatok czołowych oraz głęboko położonej zatoki klinowej.
To bardzo trudny obszar
Prof. Wojciech Golusiński był laureatem Nagrody Specjalnej podczas konferencji „Wizjonerzy – Liderzy zmian w zdrowiu 2026” zorganizowanej przez Wprost i NewsMed.
To dla mnie ogromne wyróżnienie i jednocześnie podsumowanie działań, które prowadzę od wielu lat – mówił wtedy.
Podkreślał, że chirurgia głowy i szyi należy do najbardziej wymagających obszarów medycyny. Nowotwory w tej okolicy dotyczą niezwykle złożonego anatomicznie obszaru. – Tu znajdują się narządy odpowiedzialne za oddychanie, połykanie, mowę oraz kilka narządów zmysłów – wyjaśniał.
Problem nie tylko medyczny
Prof. Golusiński zwracał też uwagę, że nowotwory głowy i szyi to jednocześnie poważny problem społeczny. Z racji umiejscowienia choroba znacząco wpływa na jakość życia, wyklucza nierzadko z życia społecznego i zawodowego, a leczenie powoduje okaleczenia w widocznych miejscach.
Nowotwory głowy i szyi to te znajdujące się od obojczyka w górę, z wyjątkiem ośrodkowego układu nerwowego, czyli mózgu i gałki ocznej.
– Są to więc nowotwory tarczycy, węzłów chłonnych, krtani, gardła, jamy ustnej, języka, nosa, zatok przynosowych, podstawy czaszki, ucha, ślinianek, skóry głowy i szyi. Niestety, przez to, że są słabo kojarzone, to również późno rozpoznawalne. Przez to ich leczenie jest bardzo trudne – mówił.