Limit 240 zł dla medyków. Dyrektor Kopiec: W naszym szpitalu koszty mogą wzrosnąć o ok. 7 mln zł

Dodano:
Dr Tomasz Kopiec Źródło: Archiwum prywatne
Planowana maksymalna stawka 240 zł za godzinę nie musi oznaczać spadku kosztów we wszystkich placówkach. Dr Tomasz Kopiec, dyrektor szpitala im. prof. W. Orłowskiego, wskazuje, że roczne koszty wynagrodzeń mogą tu wzrosnąć o około 7 mln zł.

Planowane ograniczenie wysokości stawek godzinowych może mieć różne skutki finansowe w zależności od sytuacji konkretnej placówki. Dr Tomasz Kopiec, dyrektor Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego im. prof. W. Orłowskiego CMKP, zwraca uwagę na możliwy efekt uboczny nowych regulacji: w szpitalach, które obecnie płacą części personelu mniej niż 240 zł za godzinę, proponowana stawka może stać się punktem odniesienia w negocjacjach. W przypadku kierowanej przez niego placówki oznaczałoby to – według wewnętrznych szacunków – możliwość wzrostu, a nie spadku kosztów wynagrodzeń.

Limit 240 zł. Szpital wyliczył możliwe skutki

Dyrekcja SPSK im. prof. W. Orłowskiego CMKP przeanalizowała potencjalny wpływ proponowanej stawki na budżet placówki. Z przedstawionych przez dyrekcję wyliczeń wynika, że gdyby pracownicy otrzymujący obecnie niższe stawki dążyli do osiągnięcia poziomu 240 zł za godzinę, dodatkowe koszty mogłyby wynieść około 500-600 tys. zł miesięcznie, czyli rocznie około 7 mln zł.

– Jeśli lekarze, którzy dzisiaj otrzymują niższe stawki, rozpoczną proces negocjacji i będą chcieli osiągnąć to wyższe wynagrodzenie godzinowe, należy założyć, że będzie nas to więcej kosztowało

– mówi dr Tomasz Kopiec.

Dyrektor podkreśla, że jest to szacunek odnoszący się do określonego scenariusza negocjacyjnego, a ostateczny wpływ nowych zasad na budżet placówki będzie zależał m.in. od szczegółowych przepisów oraz sposobu ich wdrożenia.

Dyrektor zwraca również uwagę, że regulacja nie dotyczy wyłącznie lekarzy, ale szerzej zawodów medycznych. Może się więc pojawić się presja na wzrost wynagrodzeń również w innych grupach zawodowych, w tym wśród personelu pielęgniarskiego.

„Dla nas nie jest to najszczęśliwsze rozwiązanie”

Dr Kopiec zwraca uwagę, że skutki proponowanych zmian mogą być odmienne w poszczególnych placówkach. W szpitalach, w których występują bardzo wysokie stawki, ograniczenie wynagrodzeń może prowadzić do zmniejszenia wydatków. W placówkach, w których stawki są obecnie niższe, efekt może być inny.

– Z perspektywy mojego szpitala, w którym nie występowały tak patologicznie wysokie stawki, będzie to dla nas z pewnością skutkować, tak jak wspomniałem, zwiększeniem kosztów. Z perspektywy szpitali, w których występowały bardzo wysokie wynagrodzenia, może to być rozwiązanie ograniczające wydatki

– ocenia dyrektor.

Jednocześnie podkreśla, że jego uwagi dotyczą przede wszystkim potencjalnych skutków finansowych dla konkretnej placówki, a nie oceny samego celu zmian. System ochrony zdrowia wymaga reform, a regulacja wynagrodzeń jest tylko jednym z obszarów wymagających zmian.

Jeśli państwo reguluje płace, co z innymi kosztami?

Dr Kopiec zwraca uwagę również na szerszy problem kosztów funkcjonowania szpitali. Jeśli państwo określa maksymalne poziomy wynagrodzeń personelu medycznego, warto jednocześnie przyjrzeć się zasadom kształtowania innych kosztów ponoszonych przez placówki. Wymienia m. in. diagnostykę obrazową, transport medyczny, sterylizację, pranie czy żywienie – czyli usługi, które część szpitali zleca podmiotom zewnętrznym.

– Albo przyjmujemy gospodarkę wolnorynkową, w której to rynek określa pewne stawki, które funkcjonują w nim w zakresie profesjonalistów medycznych i dostaw, albo też reglamentujemy czy wprowadzamy rynek ręcznie sterowany. Jeśli wprowadzamy rynek ręcznie sterowany, to powinno dotyczyć w sposób sprawiedliwy wszystkich obszarów

– mówi.

Czy 240 zł stanie się stawką odniesienia?

Zdaniem dyrektora do oceny rzeczywistych skutków finansowych proponowanych zmian potrzebne są dane pokazujące sytuację w większej liczbie placówek. Kluczowe jest bowiem ustalenie, w ilu szpitalach nowe rozwiązania rzeczywiście ograniczą najwyższe wynagrodzenia, a w ilu mogą zwiększyć presję na podnoszenie niższych stawek.

– Tego, czego mi brakuje, to pokazania, czy w skali kraju na przykład mój szpital jest wyjątkowy i czy tylko u mnie wzrosną wynagrodzenia, a w pozostałych szpitalach spadną. Czy jednak będzie tak, że ograniczy się bardzo wysokie wynagrodzenia części osób, a jednocześnie w większości przypadków budżet wynagrodzeń wzrośnie. Tego nie wiem i zdaje się, że nikt tej odpowiedzi nie ma i nie potrafi udzielić

– mówi dr Kopiec.

To właśnie potencjalny efekt negocjacyjny jest jednym z elementów, które – zdaniem dyrektora – powinny zostać uwzględnione przy ocenie wpływu nowych zasad na finanse szpitali.

Dlaczego zgadzają się na wysokie kontrakty?

Dr Kopiec zwraca uwagę, że poziom wynagrodzenia lekarza powinien być analizowany również w kontekście sytuacji kadrowej konkretnego szpitala.

– Trzeba się za każdym razem zastanowić, dlaczego ten lekarz tyle zarabiał. Prawdopodobnie zarabiał dlatego tyle, że niespecjalnie szpital mógł mieć alternatywę. Gdyby miał, pewnie nie dochodziłoby do zawarcia kontraktu na takich warunkach

– wskazuje.

Na decyzje dyrektorów mogą wpływać również wymagania dotyczące utrzymania określonych oddziałów i zapewnienia ciągłości udzielania świadczeń. Dr Kopiec wskazuje w tym kontekście m. in. na szpitale powiatowe, w których istotne znaczenie mogą mieć oczekiwania lokalnej społeczności oraz decyzje podmiotu tworzącego.

– Nie zrzucajmy winy na samych dyrektorów, bo dyrektorzy zazwyczaj w takich wypadkach po prostu wykonują polecenia podmiotu tworzącego czy poszczególnych zarządzających

– mówi.

„System ochrony zdrowia wymaga zmian”

Mimo zastrzeżeń dotyczących potencjalnych skutków finansowych nowych zasad dr Kopiec pozytywnie ocenia sam kierunek zmian.

– Niewątpliwie system ochrony zdrowia wymaga zmian i niewątpliwie dobrze, że ministerstwo ich dokonuje. Z pewnością te regulacje, traktując je jako początek zmian, są dobre

– ocenia.

Jednocześnie zwraca uwagę, że ostateczny efekt finansowy nowych zasad będzie zależał od szczegółowych rozwiązań oraz ich wpływu na negocjacje wynagrodzeń w poszczególnych placówkach. Rząd, przyjmując pakiet zmian, wskazał m. in. na maksymalną stawkę 240 zł za godzinę oraz rozwiązania dotyczące zarówno umów o pracę, jak i kontraktów B2B.

Przykład SPSK im. prof. W. Orłowskiego CMKP pokazuje jeden z możliwych scenariuszy: w placówce, w której część stawek jest obecnie niższa od proponowanego limitu, dostosowanie wynagrodzeń do poziomu 240 zł mogłoby – według szacunków dyrekcji – zwiększyć koszty o około 7 mln zł rocznie. Czy podobny efekt wystąpi w innych szpitalach, będzie można ocenić dopiero na podstawie danych dotyczących całego systemu.

Źródło: NewsMed
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...