Ekspert: Ta terapia to nowy filar onkologii. Świetne efekty w leczeniu raka u mężczyzn
Terapia radioligandowa może stać się kolejnym filarem onkologii. Jak wyjaśnia Narodowy Instytut Onkologii, ta terapia wyrosła z idei teranostyki, a więc podejścia, które łączy terapię i diagnostykę w jednym spójnym procesie.
Terapia radioligandowa
Początki tej metody związane są z zastosowaniem jodu promieniotwórczego w leczeniu chorób tarczycy. Obecnie stosowana terapia radioligandowa polega na celowanym i precyzyjnym niszczeniu komórek nowotworowych poprzez swoiste związanie się znakowanego radioizotopowo ligandu z odpowiednim receptorem na komórce nowotworowej. Jej podstawą jest radioaktywna substancja biochemiczna – radioligand.
Terapia radioligandowa jest stosowana z dobrymi efektami w zaawansowanym raku prostaty. Co sprawia, że jest tak skuteczna w tym przypadku?
– Większość nowotworów „ukrywa się” w organizmie, imitując komórki zdrowe. Rak prostaty jest jednak inny – na powierzchni jego komórek udało się zidentyfikować charakterystyczny antygen (PSMA), który można namierzyć i wykorzystać do celowanego leczenia – wyjaśnia w rozmowie z NewsMedem prof. Marek Dedecjus, kierownik Kliniki Endokrynologii Onkologicznej i Medycyny Nuklearnej Narodowego Instytutu Onkologii.
– Dzięki połączeniu ligandu z PSMA możemy nie tylko zobrazować zmiany nowotworowe, ale także je zniszczyć. To leczenie jest wyjątkowo precyzyjne i selektywne – dodaje.
W przeciwieństwie do tradycyjnej chemioterapii czy radioterapii, które oddziałują na cały organizm, radioligandy trafiają dokładnie tam, gdzie powinny.
To nowy filar onkologii
Zdaniem prof. Dedecjusa, terapia radioligandowa będzie wykorzystywana na coraz wcześniejszych etapach leczenia raka prostaty, a z czasem również w innych nowotworach. Zaznacza, że na świecie toczy się dziś blisko 200 badań klinicznych nad różnymi rodzajami terapii radioligandowych – m.in. w raku piersi, nerki, oponiakach i guzach neuroendokrynnych.
– To bez wątpienia nowy filar onkologii. Mamy w Polsce ogromny potencjał i tradycję w dziedzinie badań nad promieniotwórczością – sięgającą czasów Marii Skłodowskiej-Curie. Byłoby wręcz niezręcznie nie wykorzystać tego dziedzictwa w rozwoju nowoczesnej onkologii – podkreśla.
W Polsce ta terapia dostępna jest jedynie w ramach RDTL. Jeśli lek jest zarejestrowany w Unii Europejskiej, polski pacjent może go otrzymać jeszcze przed refundacją – pod warunkiem że wyczerpano inne możliwości terapeutyczne.
– Liczymy na to, że wkrótce powstanie program lekowy, dzięki któremu radioligandy będą mogły być stosowane również wcześniej, nie tylko w stadium zaawansowanym – zaznacza onkolog.