Prof. Robert Kyle: ojciec współczesnej wiedzy o szpiczaku. Pożegnanie z lekarzem i gentlemanem

Prof. Robert Kyle: ojciec współczesnej wiedzy o szpiczaku. Pożegnanie z lekarzem i gentlemanem

Dodano: 
Prof. Jurczyszyn i prof. Bob Kyle
Prof. Jurczyszyn i prof. Bob Kyle Źródło: Archiwum prywatne / Prof. Artur Jurczyszyn
Dla świata był „Father of Myeloma”, jednym z najwybitniejszych hematologów ostatnich dziesięcioleci, człowiekiem, który stworzył pojęcia i definicje, z których korzystamy każdego dnia.

Dla mnie był również Bobem: niezwykle życzliwym, skromnym człowiekiem, którego spotykałem podczas kongresów American Society of Hematology (ASH) i International Myeloma Society (IMS), a także w Krakowie. Kilka dni temu odszedł w wieku 98 lat. W sobotę, podczas naszej corocznej XIV Międzynarodowej Konferencji „Complex Treatment of Plasma Cell Dyscrasias in 2026” w Krakowie, uczciliśmy Jego pamięć minutą ciszy.

4 września International Myeloma Foundation poinformowała o śmierci profesora Roberta A. Kyle’a. W komunikacie nazwano go „Father of Myeloma”. To określenie nie jest przesadą. Jego nazwisko pozostanie trwale wpisane w historię hematologii, ponieważ bardzo duża część sposobu, w jaki dzisiaj rozumiemy gammapatie monoklonalne, szpiczaka plazmocytowego i stany poprzedzające rozwój tej choroby, wyrasta właśnie z Jego obserwacji.

Kiedy jednak myślę dzisiaj o Bobie Kyle’u, nie widzę przede wszystkim listy publikacji, nagród ani funkcji. Widzę człowieka. Jego charakterystyczny uśmiech. Spokój, z jakim rozmawiał. Zainteresowanie drugim człowiekiem. I tę niezwykłą cechę ludzi naprawdę wielkich: nie musiał nikomu udowadniać swojej wielkości. Był prawdziwym gentlemanem.

Człowiek, który stworzył język, którym dziś posługują się hematolodzy

Robert A. Kyle urodził się 17 marca 1928 roku w Bottineau w Dakocie Północnej. Dorastał na farmie, uczył się najpierw w niewielkiej wiejskiej szkole, a następnie ukończył University of North Dakota i Northwestern University Medical School. Do Mayo Clinic trafił jako młody lekarz. W 1961 roku dołączył do zespołu konsultantów Mayo – i właśnie tam przez następne dziesięciolecia stworzył dorobek, który trudno porównać z osiągnięciami kogokolwiek innego w tej dziedzinie.

W 1978 roku to on wprowadził termin monoclonal gammopathy of undetermined significance – MGUS. Zrozumiał, że określenie „łagodna gammapatia monoklonalna” może być mylące, ponieważ u części pozornie zdrowych osób z białkiem monoklonalnym po latach rozwija się szpiczak, makroglobulinemia Waldenströma albo amyloidoza. Pierwotna obserwacja obejmowała 241 pacjentów – potem obserwowanych przez kolejne dekady. Dwa lata później, wspólnie z Philipem Greippem, stworzył pojęcie smoldering multiple myeloma – tlącego się szpiczaka mnogiego. Opisali chorych spełniających laboratoryjne kryteria szpiczaka, ale bez postępu choroby wymagającego leczenia. Dzisiaj to podstawowa jednostka kliniczna, wokół której toczy się jedna z najważniejszych debat współczesnej hematologii: kogo jedynie obserwować, a u kogo już na etapie choroby tlącej się rozpocząć terapię. Mayo Clinic przypomina wprost, że termin SMM został wprowadzony przez Kyle’a i Greippa w 1980 roku. Dziś skróty MGUS i SMM zapisujemy rutynowo w dokumentacji medycznej. Są elementem codziennego języka hematologii. Łatwo zapomnieć, że za tymi kilkoma literami stoi konkretny człowiek i dziesiątki lat niezwykle cierpliwych obserwacji pacjentów.

Na tym polegała jedna z największych cech Boba jako naukowca. Potrafił patrzeć długo. Nie tylko na wynik jednego badania czy odpowiedź po jednym cyklu leczenia, ale na naturalną historię choroby liczoną w dziesięcioleciach. Sam powtarzał, że to pacjenci nauczyli go wszystkiego, co wie. To zdanie dobrze opisuje jego medycynę.

Kraków, marzec 2010 roku

Jedno z moich najważniejszych osobistych wspomnień związanych z profesorem Kyle’em pochodzi z marca 2010 roku. Przyjechał wtedy do Polski na zaproszenie Katedry i Kliniki Hematologii Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz Fundacji Centrum Leczenia Szpiczaka. 15 marca w siedzibie Towarzystwa Lekarskiego Krakowskiego przy ulicy Radziwiłłowskiej 4 wygłosił wykład „Risk factors and management of multiple myeloma”. Następnego dnia pojechaliśmy razem z Krakowa do Gliwic. W tamtejszym Centrum Onkologii, którego gospodarzami był profesor Jerzy Hołowiecki i prof. Sebastian Giebel, Bob mówił o MGUS i smoldering myeloma jako kluczu do rozumienia nowotworzenia. Dokumentacja tamtej wizyty zachowała nawet dokładny program obu spotkań. Mam zdjęcia z tamtych dni. Patrzę na nie dzisiaj zupełnie inaczej niż jeszcze kilka tygodni temu. Wtedy przede wszystkim cieszyłem się, że udało się zaprosić do Krakowa jednego z największych światowych autorytetów w dziedzinie szpiczaka. Dziś najbardziej pamiętam nie światowego profesora, lecz człowieka, który po prostu był z nami – bez dystansu, bez pozy wielkiego uczonego, bez tworzenia wokół siebie bariery. To było dla niego charakterystyczne. Można było mieć świadomość, że rozmawia się z człowiekiem, którego publikacje zmieniły całą dziedzinę medycyny, a jednocześnie po kilku minutach rozmowy zapominało się o wszystkich tytułach.

Kraków i Rochester połączyła nie tylko nauka

Nasza relacja nie skończyła się na tamtej wizycie. Profesor Kyle został członkiem Rady Naukowo-Programowej Fundacji Centrum Leczenia Szpiczaka. W pierwszej przygotowanej przez nas w Krakowie monografii „Szpiczak mnogi – kompleksowa diagnostyka i terapia”, wydanej w 2010 roku, zgodził się napisać słowo wprowadzające. Później wielokrotnie wspierał nasze inicjatywy. Pisał do nas. Przesyłał słowa skierowane do uczestników kolejnych konferencji. Odpowiadał na wiadomości. Interesował się tym, co robimy w Krakowie. Spotykaliśmy się wielokrotnie podczas kongresów American Society of Hematology oraz spotkań International Myeloma Society – organizacji, której był pierwszym prezydentem. Był jednym z tych ludzi, których obecność na wielkich międzynarodowych kongresach wydawała się czymś oczywistym. Zawsze był gdzieś wśród nas. Rozmawiał z lekarzami kilku pokoleń. Słuchał. Pytał. Pamiętał ludzi. Mayo Clinic pisała o nim, że mimo ogromnej pozycji naukowej nadal odpowiadał na e-maile i telefony pacjentów oraz lekarzy szukających jego opinii. To bardzo dużo mówi o człowieku. Można mieć ponad tysiąc publikacji, kierować zespołami, otrzymywać najważniejsze nagrody świata medycznego – a mimo to znaleźć czas, aby odpowiedzieć komuś, kto właśnie potrzebuje pomocy.

List Boba na konferencję w 2026 roku

Jest w tej historii jeszcze jeden szczegół, który dzisiaj nabiera szczególnego znaczenia. Bob regularnie przesyłał listy na organizowane przez nas w Krakowie konferencje. Zrobił to również w tym roku. W swoim piśmie dotyczącym XIV Międzynarodowej Konferencji „Complex Treatment of Plasma Cell Dyscrasias in 2026” dokładnie opisał nasz program, wymienił wykładowców i zaznaczył, że konferencja organizowana jest w Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie.

Kończył ten dokument podpisem: Robert A. Kyle, MD, MACP, Professor of Medicine, Emeritus, Retired – 2023, Mayo Clinic Rochester, MN.

Formalnie był już od 2023 roku na emeryturze. Ale nadal był z nami. Nadal interesowało go, o czym będziemy dyskutować. Nadal wspierał konferencję odbywającą się tysiące kilometrów od Rochester. Nadal znajdował czas, by napisać. Tego typu gesty mogą wydawać się niewielkie. Dla organizatora spotkania naukowego mają jednak ogromne znaczenie. Były znakiem pamięci i więzi.

„Dear Artur and Family…”

Dwa lata temu otrzymałem od Boba jeszcze jeden niezwykle osobisty prezent. Przesłał mi swoją książkę „A Physician’s Journey: The Memoir of Robert A. Kyle, M.D”., wydaną w 2023 roku przez University of North Dakota.

Na pierwszej stronie napisał odręcznie: „Dear Artur and Family, I hope all of you enjoy my Memoir. Sincerely, Bob” i dopisał: April 18, 2024, Mayo Clinic, Rochester, MN.

Ta dedykacja jest dziś dla mnie czymś znacznie więcej niż autografem wybitnego profesora. Zwracam uwagę na jedno słowo: Family. To również był Bob Kyle. W medycynie akademickiej, w której tak łatwo mierzyć ludzi liczbą publikacji, cytowań, grantów i wykładów, on nigdy nie przestał dostrzegać człowieka po drugiej stronie. Międzynarodowa Fundacja Szpiczaka podaje, że opublikował ponad 1050 artykułów z zakresu hematologii i onkologii oraz ponad 1350 abstraktów. Kierował strukturami naukowymi, był przewodniczącym Myeloma Committee w Eastern Cooperative Oncology Group, pierwszym prezydentem International Society of Amyloidosis i International Myeloma Society. Otrzymał najwyższe wyróżnienia ASH i ASCO, a od 2003 roku International Myeloma Foundation przyznaje nagrodę jego imienia – Robert A. Kyle Lifetime Achievement Award. Wszystko to jest ważne. Ale kiedy trzyma się w ręku książkę z krótką odręczną dedykacją, liczby schodzą na dalszy plan.

Minuta ciszy w Krakowie

Los sprawił, że wiadomość o śmierci Boba dotarła do nas właśnie w czasie przygotowanej przez wiele miesięcy XIV Międzynarodowej Konferencji „Complex Treatment of Plasma Cell Dyscrasias in 2026”. Spotkanie odbywało się 4 i 5 września w murach Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie i zgromadziło ekspertów zajmujących się dyskrazjami plazmocytowymi z wielu ośrodków świata. W sobotę, 5 września, uczciliśmy profesora Roberta Kyle’a minutą ciszy. Była to dla mnie chwila bardzo szczególna. Konferencja trwała dalej. Mówiliśmy o historii leczenia szpiczaka, CAR-T cells, przeciwciałach bispecyficznych, amyloidozie, smoldering myeloma, chorobie wysokiego ryzyka i leczeniu wspomagającym. A przecież w pewnym sensie Bob był obecny w niemal każdym z tych tematów. Tego dnia szczególnie wyraźnie zdałem sobie sprawę, jak działa dziedzictwo wielkiego lekarza i naukowca. Człowieka może już nie być na sali, ale jego pytania, obserwacje, pojęcia i sposób myślenia pozostają w pracy tysięcy innych lekarzy.

Pozostaje coś więcej niż publikacje

Robert Kyle przeżył 98 lat. Jego kariera objęła czas niewiarygodnej transformacji hematologii – od epoki, w której dla większości pacjentów ze szpiczakiem praktycznie nie było skutecznego leczenia, do czasów immunoterapii, przeciwciał bispecyficznych i CAR-T. Gdy w 1961 roku wracał do Mayo Clinic, chorzy ze szpiczakiem żyli często zaledwie rok lub dwa. Pod koniec jego życia sytuacja pacjentów była zupełnie inna. Sam profesor Kyle w opublikowanym w 2014 roku przeglądzie historii leczenia szpiczaka opisywał drogę od melfalanu poprzez talidomid, bortezomib i lenalidomid do kolejnych generacji nowych terapii. Kończył przekonaniem, że postęp biologii i rozwój nowych metod leczenia doprowadzą w przyszłości do wyleczenia tej choroby. Nie doczekał chwili, w której będziemy mogli powiedzieć, że szpiczak jest chorobą w pełni uleczalną. Ale bez niego droga do tego celu byłaby znacznie dłuższa. Dla mnie pozostanie jednak nie tylko jednym z ojców współczesnej hematologii.

Pozostanie Bobem.

Człowiekiem, z którym jechaliśmy z Krakowa do Gliwic. Profesorem spotykanym przez lata na ASH i IMS. Autorem listów przychodzących z Rochester na nasze krakowskie konferencje. Człowiekiem, który jeszcze niedawno pamiętał o naszej tegorocznej konferencji. I autorem kilku odręcznych zdań w książce, którą dziś przechowuję już jako szczególną pamiątkę.

Wielki naukowiec. Wielki lekarz. Prawdziwy gentleman.

Żegnaj, Bob.


Prof. dr hab. n. med. Artur Jurczyszyn, Uniwersytet Jagielloński Collegium Medicum, Ośrodek Leczenia Dyskrazji Plazmocytowych Fundacja Centrum Leczenia Szpiczaka