Anna Kopras-Fijołek, Wprost/NewsMed: 2026 rok jest dla Eli Lilly szczególny – firma obchodzi 150-lecie, a wcześniej jako pierwsza firma farmaceutyczna przekroczyła bilion dolarów kapitalizacji. Co taki moment oznacza z perspektywy medycznej, a nie biznesowej?
Martyna Jastrzębska*, dyrektor medyczna Eli Lilly Polska: Dla mnie najważniejsze jest to, co skala firmy pozwala zrobić w obszarze badań i rozwoju. Jeżeli firma osiąga dobre wyniki, może dużą część środków ponownie inwestować w naukę, badania kliniczne i rozwijanie nowych cząsteczek.
Pracuję w branży farmaceutycznej od około 25 lat i bardzo cenię podejście, w którym inwestycje zaczynają się od pytania o niezaspokojoną potrzebę medyczną: gdzie lekarz nadal nie ma wystarczających narzędzi, gdzie pacjent nie otrzymuje takiej pomocy, jakiej potrzebuje i gdzie możemy rzeczywiście zmienić przebieg choroby. Innowacja nie może być celem samym w sobie. Powinna realnie poprawiać opiekę nad pacjentem.
Lilly od ponad 30 lat prowadzi badania nad chorobą Alzheimera – obszarem, w którym przemysł farmaceutyczny doświadczył wielu niepowodzeń. Dlaczego warto było prowadzić te badania tak długo?
Choroby otępienne pozostają jednym z najtrudniejszych tematów w neurologii. Przez wiele lat możliwości leczenia były bardzo ograniczone i koncentrowały się przede wszystkim na objawach. W takich obszarach trzeba mieć ogromną cierpliwość.
Dziś pojawiły się terapie, które u odpowiednio zakwalifikowanych pacjentów z wczesną chorobą Alzheimera mogą wpływać na jej mechanizm i spowalniać progresję choroby. To nie oznacza wyleczenia choroby. Jest to jednak zasadnicza zmiana wobec sytuacji, w której mogliśmy przede wszystkim łagodzić jej objawy. Myślę, że jesteśmy u progu ważnej zmiany w neurologii.
Jednym z głównych obszarów rozwoju Lilly jest także choroba otyłościowa. Dlaczego właśnie ona jest dziś tak dużym wyzwaniem medycznym?
Przede wszystkim musimy cały czas przypominać, że otyłość jest chorobą. Nie wynika po prostu z tego, że komuś „nie chce się” schudnąć albo brakuje mu silnej woli. Jest przewlekłą, złożoną chorobą, na której rozwój wpływają czynniki biologiczne, genetyczne, środowiskowe i behawioralne.
Skala problemu jest ogromna. W Polsce z chorobą otyłościową żyje około 9 mln dorosłych osób, a nadmierna masa ciała dotyczy znacznie większej części społeczeństwa. Otyłość wiąże się ze zwiększonym ryzykiem wielu chorób i powikłań – m. in. cukrzycy typu 2, chorób sercowo-naczyniowych, zaburzeń metabolicznych czy niektórych nowotworów. Z perspektywy zdrowia publicznego otyłość jest istotnym problemem i zdecydowanie potrzebujemy narodowego programu jej profilaktyki i leczenia.
Problem dotyczy zarówno dorosłych, jak i dzieci. Polskie dzieci należą do najszybciej tyjących w Europie, a nadwagę lub otyłość ma około jednej trzeciej dzieci w wieku 7-9 lat. To pokazuje, że działać musimy bardzo wcześnie. Nie możemy czekać, aż choroba otyłościowa i jej powikłania pojawią się w dorosłości.
Dorośli pacjenci, u których choroba już się rozwinęła, potrzebują zarówno edukacji w zakresie odpowiedniego żywienia, aktywności fizycznej i wsparcia behawioralnego, jak i – u właściwie zakwalifikowanych pacjentów – dostępu do farmakoterapii. Najważniejsze jest rozpoczęcie działania, zanim pojawią się kolejne konsekwencje choroby.
Nowe leki stosowane w otyłości wywołały ogromne zainteresowanie. Jednak często mówi się o nich po prostu jako o „lekach na odchudzanie”. Czy taka narracja może być szkodliwa?
Tak, bo w ten sposób znowu sprowadzamy chorobę do wyglądu i kilogramów. Jeżeli otyłość jest chorobą przewlekłą, to leki stosowane w jej leczeniu są elementem terapii określonej choroby, a nie medycyny estetycznej. Nie leczymy wyłącznie liczby na wadze. Chodzi o zdrowie całego pacjenta, jakość życia i zmniejszanie ryzyka powikłań. Pacjent powinien zostać właściwie zdiagnozowany, oceniony pod kątem ryzyka i otrzymać postępowanie dopasowane do swojej sytuacji klinicznej. Farmakoterapia może być jednym z jego elementów, ale nie zastępuje całościowej opieki.
Jakiego kolejnego przełomu możemy się spodziewać w leczeniu otyłości?
Jednym z ważnych kierunków są terapie doustne. Wiele współczesnych leków stosowanych w chorobie otyłościowej jest podawanych podskórnie, natomiast skuteczne terapie doustne mogą w przyszłości uprościć leczenie i ułatwić korzystanie z niego części pacjentów.
Jeszcze ważniejsza jest jednak zmiana filozofii leczenia. Chcemy działać wcześniej – zanim rozwiną się liczne konsekwencje choroby. W chorobach przewlekłych coraz częściej przechodzimy od leczenia skutków do wpływania na przebieg choroby i ograniczania ryzyka powikłań.
Wracając jeszcze do choroby Alzheimera – w Polsce są już dostępne terapie modyfikujące przebieg choroby Alzheimera, choć nie są obecnie objęte refundacją. Co to zmienia dla pacjentów i ich rodzin?
Najważniejsza jest sama zmiana celu leczenia. Mówimy o terapii dla odpowiednio zakwalifikowanych osób we wczesnej, objawowej fazie choroby, której zadaniem jest spowolnienie jej progresji. W chorobie Alzheimera możliwie długie zachowanie samodzielności ma ogromne znaczenie dla pacjenta i jego bliskich. Nowe leczenie stawia jednak przed systemem inne wymagania: pacjenta trzeba zdiagnozować odpowiednio wcześnie. Potrzebna jest sprawna ścieżka od pierwszych objawów i wstępnej oceny funkcji poznawczych, poprzez lekarza POZ, do pogłębionej diagnostyki specjalistycznej i kwalifikacji do leczenia.
Czy polski system jest na taką wcześniejszą diagnostykę przygotowany?
Dużo się zmienia i widzę dużą otwartość środowiska medycznego. Dobrym przykładem jest program „Moje Zdrowie”, który może wzmacniać rolę podstawowej opieki zdrowotnej w profilaktyce i wcześniejszym wychwytywaniu pacjentów wymagających pogłębionej diagnostyki. Samo badanie przesiewowe jednak nie wystarczy. Jeżeli wychwycimy niepokojący wynik, musi istnieć dalsza, sprawna ścieżka diagnostyczna. Podobnie jest z chorobą otyłościową: za rozpoznaniem musi pójść realna możliwość dalszej opieki. Najważniejsze jest połączenie poszczególnych etapów w jedną ścieżkę pacjenta.
Nowe terapie pojawiają się coraz szybciej, ale innowacja nie zawsze równie szybko dociera do pacjenta. Czy Polska traci dziś zbyt dużo czasu na drodze pacjenta do leczenia?
Tak, właśnie czas uważam za jeden z najważniejszych problemów. Możemy patrzeć na niego z dwóch stron: czasu od stworzenia i rejestracji terapii do jej realnego udostępnienia pacjentom oraz czasu od postawienia diagnozy do rozpoczęcia właściwego leczenia.
W wielu chorobach potrzebujemy szybkich ścieżek. Mamy w Polsce bardzo dobrych lekarzy i świetne ośrodki, ale pacjent po postawieniu diagnozy nie powinien utknąć pomiędzy kolejnymi etapami systemu. Z „cito” trzeba przejść na „supercito”. Im szybciej właściwy pacjent otrzyma właściwe leczenie, tym większa może być korzyść zdrowotna.
Polska zajmuje ważne miejsce w badaniach klinicznych Lilly. Co to oznacza dla pacjentów i dla polskich ośrodków?
Polskie ośrodki i lekarze są bardzo zaangażowani w badania kliniczne. To duży atut naszego kraju. Badanie kliniczne służy przede wszystkim odpowiedzi na pytanie o skuteczność i bezpieczeństwo badanego leczenia. Dla pacjentów spełniających kryteria może jednocześnie oznaczać możliwość udziału w badaniu nowej terapii jeszcze przed jej wejściem do rutynowej praktyki medycznej.
Z perspektywy kraju obecność badań klinicznych buduje doświadczenie ośrodków, pozwala lekarzom uczestniczyć w międzynarodowych projektach i sprawia, że polscy pacjenci są uwzględniani w rozwoju nowych terapii.
Gdyby mogła pani wskazać jedną zmianę systemową, która najbardziej pomogłaby dziś polskim pacjentom, jaka by to była?
Skrócenie drogi od diagnozy do leczenia. Możemy mieć bardzo dobre narzędzia diagnostyczne, świetnych lekarzy i nowoczesne terapie, ale jeśli pacjent przez wiele miesięcy przechodzi od jednego etapu systemu do drugiego, nie wykorzystujemy w pełni możliwości współczesnej medycyny.
Przyszłość leczenia chorób przewlekłych widzę w coraz wcześniejszym rozpoznawaniu ryzyka, precyzyjniejszej diagnostyce i leczeniu, które nie tylko łagodzi objawy, ale wpływa na przebieg choroby i zapobiega jej konsekwencjom. Kluczowe jest jednak to, żeby ten postęp rzeczywiście trafiał do pacjentów.
*Martyna Jastrzębska – dyrektor medyczna Eli Lilly Polska, od około 25 lat związana z sektorem farmaceutycznym. Odpowiada za obszar medyczny firmy w Polsce.
Eli Lilly w liczbach:
- 150 lat – działalności obchodzi Eli Lilly w 2026 r.
- ponad 1 bilion USD – to wartość kapitalizacji rynkowej Eli Lilly
- 24,4 proc. przychodów – to wydatki Eli Lilly na badania i rozwój w 2024 roku
- Ok. 9 mln – szacowana liczba dorosłych osób żyjących z chorobą otyłościową w Polsce
- Ponad 30 lat – od tylu lat Lilly prowadzi badania nad chorobą Alzheimera.
Czytaj też:
Otyłość nie czeka. „Nie wystarczy mniej jeść i więcej się ruszać” Czytaj też:
Dr Gałązka-Sobotka: polskie dzieci tyją najszybciej w Europie. Winne nie są geny Czytaj też:
Coraz więcej chorych na otępienie. Powstał pierwszy krajowy program wsparcia Czytaj też:
Dokąd zmierza polska ochrona zdrowia? Nowe „Wprost o Zdrowiu”
