Refundacja inhibitorów kinaz janusowych (JAK) była jednym z ważniejszych kroków w leczeniu nieswoistych chorób zapalnych jelit w Polsce. Jak podkreśla prof. Maciej Gonciarz, kierownik Kliniki Gastroenterologii i Chorób Wewnętrznych WIM-PIB, pojawienie się tej grupy leków zmieniło sposób prowadzenia terapii.
– Każdy nowy lek, który jest skuteczny i ma akceptowalny profil bezpieczeństwa, to oczywiście postęp. Tak jest również w przypadku inhibitorów kinaz janusowych – mówi ekspert.
Małe cząsteczki zamiast wlewów
Dotychczas leczenie wielu pacjentów z nieswoistymi chorobami zapalnymi jelit opierało się głównie na lekach biologicznych – przeciwciałach monoklonalnych podawanych dożylnie lub podskórnie. Inhibitory JAK należą do tzw. małych cząsteczek, czyli leków przyjmowanych doustnie.
– Do tej pory większość chorych otrzymywała leczenie w formie wlewów dożylnych lub zastrzyków. Teraz mamy leki w tabletkach, które pacjent może po prostu przyjmować doustnie
– podkreśla prof. Gonciarz.
To zmienia nie tylko komfort terapii pacjentów, ale także organizację opieki medycznej.
Mniejsze obciążenie systemu ochrony zdrowia
Leczenie doustne oznacza również mniejsze obciążenie dla ośrodków prowadzących programy lekowe.
– Nie potrzeba już łóżka szpitalnego, aparatury do przetoczeń czy wlewów. Pacjent przyjmuje lek w formie tabletki
– wyjaśnia gastroenterolog.
Takie rozwiązanie może być szczególnie korzystne dla pacjentów z ciężkimi zaostrzeniami choroby, np. w przebiegu wrzodziejącego zapalenia jelita grubego, u których wcześniej często konieczne było leczenie dożylne.
Programy lekowe wymagają zmian
Zdaniem ekspertów polski program leczenia nieswoistych chorób zapalnych jelit zapewnia obecnie dostęp do większości potrzebnych terapii. Wyzwaniem pozostaje jednak organizacja opieki.
– Około 60 proc. pacjentów leczonych jest w zaledwie kilku ośrodkach w Polsce. To ogromne obciążenie organizacyjne – zwraca uwagę prof. Gonciarz.
Według specjalisty wielu chorych, którzy dobrze odpowiadają na terapię, mogłoby być monitorowanych bliżej miejsca zamieszkania.
Leczenie bliżej domu
Decentralizacja opieki przyniosłaby korzyści zarówno pacjentom, jak i systemowi ochrony zdrowia.
– Pacjenci często muszą pokonywać nawet kilkaset kilometrów, żeby odebrać lek czy odbyć wizytę kontrolną. To oznacza dzień wolny od pracy, koszty podróży i długie kolejki – mówi ekspert.
Gastroenterolodzy postulują większe włączenie ośrodków regionalnych w monitorowanie terapii oraz umożliwienie odbioru leków bliżej miejsca zamieszkania.
Czytaj też:
Wolni od choroby. Nowe możliwości leczenia nieswoistych chorób zapalnych jelit
