Pacjenci z niewydolnością serca należą do grupy bardzo wysokiego ryzyka sercowo-naczyniowego. Choroba wymaga stosowania wielu leków jednocześnie, a ich odpowiednie dawkowanie ma kluczowe znaczenie dla poprawy rokowania. Jak podkreśla prof. Agnieszka Pawlak, zastępca kierownika Kliniki Kardiologii Państwowego Instytutu Medycznego MSWiA, jednym z problemów terapii jest hiperkaliemia, czyli podwyższone stężenie potasu we krwi.
– Niektóre z leków powszechnie stosowanych w niewydolności serca mogą podnosić poziom potasu. W takiej sytuacji lekarz często decyduje się zmniejszyć dawkę albo nawet przerwać leczenie, choć są to leki ratujące życie
– tłumaczy ekspertka.
Cztery filary leczenia niewydolności serca
Nowoczesne leczenie niewydolności serca opiera się dziś na czterech podstawowych grupach leków, które – stosowane łącznie – poprawiają rokowanie i jakość życia oraz zmniejszają ryzyko zgonu jak i liczbę hospitalizacji. Do tych filarów należą: beta-blokery, inhibitory SGLT2 (flozyny), antagoniści receptora mineralokortykoidowego (MRA) oraz leki wpływające na układ renina–angiotensyna-aldosteron: ARNI, inhibitory ACE lub sartany.
- Leki z wymienionych wyżej grup lekowych należy stosować jednocześnie w dawkach optymalnych tj maksymalnych tolerowanych przez pacjenta
– podkreśla prof. Pawlak.
Badania kliniczne jednoznacznie pokazują, że optymalna terapia znacząco zmniejsza ryzyko hospitalizacji i zgonu.
Dlaczego hiperkaliemia jest groźna
Problem pojawia się wtedy, gdy leczenie prowadzi do wzrostu stężenia potasu we krwi. Dotyczy to przede wszystkim: antagonistów receptora mineralokortykoidowego oraz inhibitorów ACE, sartanów i ARNI.
Wysoki poziom potasu może prowadzić do poważnych zaburzeń rytmu serca, dlatego lekarze często są zmuszeni ograniczać dawki leków. – Często słyszymy: nie mogę już zwiększyć dawki, ponieważ pacjent ma zbyt wysokie stężenie potasu – mówi kardiolog. To poważny problem, ponieważ ograniczenie terapii oznacza gorsze rokowanie.
Wciąż bardzo wysoka śmiertelność
Mimo ogromnego postępu w leczeniu niewydolności serca wyniki w codziennej praktyce klinicznej nadal nie są satysfakcjonujące. – Pięcioletnia śmiertelność w populacji pacjentów z niewydolnością serca wynosi od około 50 do nawet 75 proc. To bardzo dużo – podkreśla prof. Pawlak. Jedną z przyczyn jest właśnie brak możliwości stosowania pełnych, optymalnych dawek leków.
Bindery potasu – sposób na kontynuację terapii
Nowoczesna medycyna dysponuje dziś rozwiązaniem, które może pomóc w tej sytuacji. Są nim bindery potasu, czyli leki wiążące potas w przewodzie pokarmowym i obniżające jego stężenie we krwi.
– Dzięki nim możemy z jednej strony obniżyć poziom potasu, a z drugiej kontynuować leczenie, które poprawia rokowanie pacjentów z niewydolnością serca
– wyjaśnia ekspertka. Stosowanie takich preparatów pozwala wielu chorym utrzymać optymalną terapię i uniknąć konieczności zmniejszania dawek kluczowych leków.
Czytaj też:
Prof. Artur Mamcarz: Serca nie ratują wyłącznie leki, ale i szczepienia
