Ten ból potrafi zostać na całe życie. Dr Kocot-Kępska: półpasiec to coś więcej niż wysypka

Ten ból potrafi zostać na całe życie. Dr Kocot-Kępska: półpasiec to coś więcej niż wysypka

Dodano: 
Dr Małgorzata Kocot-Kępska
Dr Małgorzata Kocot-Kępska Źródło: Archiwum prywatne
Półpasiec to nie tylko wysypka. U części chorych pozostawia przewlekły ból neuropatyczny, który może trwać latami i jest trudny w leczeniu. Dr Magdalena Kocot-Kępska wyjaśnia, czym jest neuralgia popółpaścowa, kto jest najbardziej zagrożony i dlaczego szczepienie może zapobiec cierpieniu.

Anna Kopras-Fijołek, NewsMed, Wprost: Czym jest ból półpaścowy?

Dr n. med. Magdalena Kocot-Kępska, specjalista anestezjologii i intensywnej terapii, prezes Polskiego Towarzystwa Badania Bólu: W przypadku półpaśca możemy mówić o dwóch rodzajach bólu. Po pierwsze, będzie to ból ostry w momencie, jeżeli chorujemy na półpasiec i mamy wykwity skórne. Ten ból jest zwykle bardzo silny. Doświadcza go, tej ostrej fazy, większość pacjentów, którzy mają półpasiec. Jest to ból złożony, ma w sobie komponent zapalny, neuropatyczny i receptorowy. Istotne jest, żeby ten ból leczyć skutecznie.

Drugim rodzajem bólu, którego może doświadczać pacjent, jest ból, który nie ustąpi po ustąpieniu zmian skórnych. Zmiany skórne wygoją się, natomiast ból albo się pojawia, albo pozostaje, zmienia swój charakter i jest inny niż w tej ostrej fazie półpaśca. Ten późny ból nazywamy neuralgią popółpaścową. To jest ból, neuropatyczny, wynikający z uszkodzenia układu nerwowego. Jest to rodzaj bólu, który się bardzo trudno leczy.. Skuteczność leczenia farmakologicznego jest na poziomie jednego na czterech pacjentów. Jesteśmy w stanie uzyskać jakąś ulgę w bólu stosując różnorodne leki.

Jedyną metodą zapobiegania chorobie są szczepienia...

W przypadku zarówno tej ostrej fazy, jak i neuralgii popółpaścowej mamy obecnie możliwość zapobiegania tym dwóm chorobom – poprzez szczepienia. W mojej ocenie, jako prezesa Polskiego Towarzystwa Badania Bólu, nie subiektywnej, tylko opartej o dane naukowe, profilaktyka absolutnie zmienia medycynę bólu, jest czymś, o co walczymy i o co będziemy walczyć, żeby było jeszcze bardziej dostępne dla pacjentów i żeby społeczeństwo było świadome, że tej ciężkiej chorobie bólowej można zapobiegać.

Dla kogo jest szczepionka?

Szczepionka, którą mamy w Polsce w tej chwili jest przeznaczona dla pacjentów powyżej 50. roku życia, ponieważ to jest ten wiek, kiedy ryzyko zachorowania na półpasiec gwałtownie rośnie. Rośnie od tego wieku też ryzyko przejścia ostrej fazy w neuralgię popółpaścową.

Jest również przeznaczona dla pacjentów dorosłych powyżej 18. roku życia o zwiększonym ryzyku zachorowania na półpasiec. Generalnie są to pacjenci z obniżoną funkcją układu immunologicznego, np. po przeszczepach, chorzy reumatologiczni, w trakcie i po przebyciu choroby nowotworowej. Szczepionka jest przeznaczona dla tych dwóch grup pacjentów.

Dlaczego półpasiec tak często występuje?

Choroba polega na tym, że wirus – drzemiący w naszym organizmie od dziecięcych lat po przechorowaniu czy po kontakcie z ospą wietrzną – nagle się ujawnia. Dochodzi do jego reaktywacji. Nosimy w sobie takiego „obcego” w zwojach nerwowych. Nasz układ immunologiczny trzyma go pod kontrolą, ale kiedy jest niewydolny, „zajęty” infekcją czy stresem, wtedy wirusy ospy wietrznej, czyli wirusy półpaśca, aktywują się.

Półpasiec nie jest chorobą, którą się można zarazić. To jest choroba, którą mamy w sobie, nosimy w sobie od dzieciństwa, od wczesnej młodości.

Z prywatnych obserwacji wiem, że półpasiec bardzo potrafi uprzykrzyć życie, dokuczyć w codziennym funkcjonowaniu. Ból jest praktycznie ponad wszystkim...

Tak, to jest bardzo celna uwaga. Ja też to widzę wśród moich pacjentów. Choruje cała rodzina. Najczęściej neuralgia popółpaścowa dotyka starsze osoby. Ryzyko przejścia od tej fazy półpaśca w neuralgię sięga nawet 70 proc., jeżeli pacjent jest powyżej 80. roku życia. Wtedy trzeba zażywać leki przeciwbólowe, leki adiuwantowe, czyli przeciwpadaczkowe, przeciwdepresyjne. Czasem trzeba jechać do poradni leczenia bólu. Poradnia leczenia bólu jest daleko. My przyjmujemy pacjentów z całej Polski południowej. Trudno jest mi sobie wyobrazić, że raz na miesiąc czy raz na dwa miesiące muszę się zwolnić z pracy, wziąć mamę, babcię, ciocię, dziadka do samochodu i zawieźć do poradni leczenia bólu, gdzie ma wykonaną blokadę czy inne bardziej specjalistyczne zabiegi. Wielkie szczęście, że są takie poradnie. Natomiast wiadomo, że jesli tylko bylibyśmy w stanie uniknąć konieczności przechorowania półpaśca, właśnie – szczepiąc się, naprawdę jest o co walczyć.

Tym bardziej, że osoby starsze najczęściej mają tych chorób więcej...

Oczywiście. Wielochorobowość powoduje, że mamy ogromny problem w doborze leków przeciwbólowych. Również neurologię popółpaścową leczymy za pomocą tzw. leków adjuwantowych, przeciwpadaczkowych lub przeciwdepresyjnych. One, niestety, u pacjentów w wieku podeszłym, czyli powyżej 65. roku życia, bo taką granicę przyjmujemy, charakteryzują się znacznie wyższym ryzykiem powikłań ogólnoustrojowych. Są to najczęściej zawroty głowy, senność, nudności. Niestety, bardzo często osoby starsze tych leków po prostu nie tolerują, więc w pewnym momencie nie mamy już czym leczyć pacjenta. Stosujemy wtedy inne metody – blokady, wlewy lidokainy. Mamy już bardzo duży zasób tych metod, natomiast nie ma takiej, która byłaby w 100 proc. skuteczna.

Widzimy, że im szybciej, im bardziej intensywnie zaczniemy leczyć ból, wtedy, kiedy jest ostra faza półpaśca, a potem – nawet jeżeli już rozwinie się neuralgia popółpaścowa – jeżeli pacjent szybko trafi do poradni leczenia bólu, będzie miał leczoną tę neuralgię chociażby blokadami, udaje nam się szybciej te dolegliwości zmniejszyć do poziomu akceptowalnego przez pacjenta. Nie jest tak, że ten ból zniknie, on może pozostać do końca życia, ale będzie miał akceptowalne natężenie. Może ono się zwiększać w momencie brzydkiej pogody, stresu, choroby, przeziębienia. Pacjenci mówią, że przez cały czas mają ten ból pod kontrolą, natomiast kiedy przechodzą przeziębienie, bardziej ich swędzi, bardziej boli.

Półpasiec wraca?

Tak, niestety może nawracać. Dane amerykańskie mówią, że nawet 10 proc. pacjentów po przebyciu półpaśca może ponownie mieć półpasiec, czasem w tym samym miejscu, a czasem w innym. Nie jest tak, że jak raz przechorujemy półpasiec, to już jesteśmy na niego odporni. Niestety, nie. Ja też mam pod opieką pacjentów, u których półpasiec był dwu-, trzykrotnie. To częste zjawisko.

Pacjenci, opisując ból neuropatyczny, mówią, że czują jakby ktoś przykładał im żelazko do ciała...

Mówią też, że czują jakby ktoś ich rozrywał, jakby kłuł nożem między żebrami. Skarżą się: „Nie mogę nosić ubrania, nie mogę nosić bielizny. Ubranie uraża, ubranie mnie boli.

Jak pani doktor zachęciłaby do szczepienia się, do szczepienia osób starszych, które mamy w swoim otoczeniu, w domu?

Przede wszystkim szczepienie przeciwko półpaścowi to jest w tej chwili jedyna, naprawdę jedyna, możliwość zapobiegania bólowi przewlekłemu. Jeżeli popatrzymy na cierpienie związane z samym półpaścem czy z samą neuralgią popółpaścową, redukcja poprzez szczepienie tego ryzyka o 90 proc. i to niezależnie od wieku, to ogromna skuteczność tej szczepionki. Ta skuteczność również potwierdza się u osób w wieku podeszłym. Oczywiście, możemy mieć takie myślenie magiczne: „Przecież mnie półpasiec nie dotyczy, bo jestem zdrowy, bo już miałem półpasiec”. To błędne myślenie. Jeżeli tylko mamy możliwości zaszczepienia na chorobę, która jest chorobą zakaźną, jeżeli jesteśmy w stanie ograniczyć ryzyko na przykład dla naszych wnuków – bo ktoś, kto nie miał ospy wietrznej, zarazi się od chorego z półpaścem i będzie miał ospę wietrzną – róbmy wszystko, żeby ochronić najbliższych, ale również i siebie, bo to jest ogromne cierpienie.