Katarzyna Pinkosz: Nawrót szpiczaka pozostaje wciąż jednym z największych wyzwań w leczeniu tej choroby. Czy medycyna potrafi sobie z tym poradzić?
Prof. Dominik Dytfeld, prezes Polskiego Konsorcjum Szpiczakowego: Szpiczak z definicji jest chorobą nawrotową, co oznacza, że jakiekolwiek leczenie zastosujemy na samym początku, nawet najskuteczniejsze, to choroba zawsze wraca.
W przypadku nawrotu mamy dwa problemy. Po pierwsze – choroba niejako „nauczyła się” naszego wcześniejszego leczenia, a więc można powiedzieć, że jest silniejsza. Po drugie: pacjent ma już więcej lat, często doświadczył działań niepożądanych wynikających z terapii, a więc jest słabszy. A więc: silniejsza choroba, a pacjent słabszy. Musimy zastosować terapię, która tę oporność pokona.
Odpowiedź na leczenie drugiej linii zwykle jest krótsza, płytsza i nie występuje u wszystkich pacjentów. W trzeciej i kolejnych liniach problem pogłębia się. Dlatego najważniejsze jest, żeby terapia, jaką mamy do zaproponowania, była jak najskuteczniejsza i jak najbezpieczniejsza. Bardzo ważne jest, żeby zastosować silną linię pierwszą, bo być może ta pierwsza linia będzie jedyną, a potem – optymalizować terapię drugiej, trzeciej i kolejnej linii.
Dzięki poprawie leczenia w pierwszej i drugiej linii zmniejszymy liczbę nawrotów z kilku a nawet kilkunastu. Niedawno mieliśmy pacjentkę, która jest leczona piętnastą linią leczenia! Dzięki optymalizacji terapii pierwszych linii może tych terapii będzie nie 10-15 tylko dwie lub trzy.
Dla pacjenta, który jest pierwszy raz leczony z powodu szpiczaka bardzo ważna jest informacja, że jeśli szpiczak nawróci, to będzie szansa na bardzo dobre leczenie w drugiej linii. Na jakie leki w tej chwili czekamy, jeśli chodzi o pierwszą wznowę szpiczaka?
Terapia pierwszej linii jest najważniejsza, ona w Polsce może nie jest jeszcze optymalna, ale jest nienajgorsza, bo mamy nowoczesne leki. Chcielibyśmy jeden z nich zmienić na nowocześniejszy, a u pacjentów starszych dołączyć czwarty lek, ale są to swego rodzaju niuanse.
Dziś pacjent od linii drugiej ma mocno ograniczony dostęp do terapii. To właśnie ta druga linia jest kluczowa w odpowiednim planowaniu strategii leczenia. Nie mamy obecnie dostępnej terapii anty BCMA w drugiej linii: nie mamy belantamabu w skojarzeniu z bortezobimem i deksametanozem oraz belantamabu w skojarzeniu z pomalidomidem i deksametazonem. Są to terapie już zarejestrowane kilka miesięcy temu na podstawie badań DREAMM-7 i DREAMM-8.
Belantamab w porównaniu do innej terapii stosowanej w drugiej linii okazał się trzykrotnie skuteczniejszy, czyli czas odpowiedzi na leczenie wynosił nie 13 miesięcy, a 36 miesięcy. To jest coś fenomenalnego i bardzo pożądanego w kontekście planowania terapii drugiej linii.
W linii drugiej brakuje również terapii CAR-T; dwie terapie CAR-T od drugiej i trzeciej linii to też ultra nowoczesne terapie. Chciałbym żeby te terapie były również dostępne dla naszych pacjentów
To są swego rodzaju terapie konkurencyjne, ale konkurencja zawsze jest pożądana. Wychodzę z założenia, że lekarze i pacjenci powinni mieć do dyspozycji każdą zarejestrowaną terapię, bo dla jednego pacjenta lepiej będzie zastosować jedną terapię, a dla innego – inną. Nie jest to dodatkowe obciążenie dla systemu, bo pacjent dostanie albo jedną terapię albo drugą. To są alternatywy. Obie te terapie są terapiami skutecznymi, pożądanymi, obie powinniśmy mieć możliwość stosowania.
O terapii CAR-T już sporo wiemy. Belantamab mafadotyny: co to jest za lek?
Belantamab jest unikalną cząsteczką, to przeciwciało monoklonalne, czyli cząsteczka nakierowana na antygen BCMA, który jest obecny na powierzchni komórek szpiczaka plazmocytowego. Przeciwciała monoklonalne już stosujemy w leczeniu szpiczaka; nowością jest to, że w cząsteczce belantamabu znajduje się również toksyna komórkowa, czyli trucizna, która jak gdyby zwiększa efektywność leku. Jest to więc nie tylko efekt immunologiczny, ale też toksyczny, przez to właśnie skuteczność belantamabu jest o niebo większa niż daratumumabu, co wykazano w badaniu DREAMM- 7.
Miałby Pan pacjentów, których można zakwalifikować w drugiej linii zarówno do terapii CAR-T jak do balantamamabu?
Tak, i nie chodzi tylko o skuteczność, ale też o dostępność, szybkość zastosowania, biologię choroby, sytuację pacjenta, bo belantamab podajemy od razu. Polski pacjent powinien mieć dostęp do wszystkich zarejestrowanych terapii.
Skuteczne leczenie w drugiej linii oznacza brak konieczności leczenia w kolejnych liniach?
Oczywiście, że tak. Program leczenia szpiczaka jest jednym z najbardziej złożonych w onkologii. Terapie, które obecnie są w programie, w wielu aspektach nie będą wykorzystywane, np. z racji oporności na lenalidomid stosowany w pierwszej linii. Podobnie coraz rzadziej będą wykorzystywane terapie z daratumumabem, bo jest on stosowany w pierwszej linii. Dlatego to obciążenie systemu ochrony zdrowia będzie mniejsze.
Czytaj też:
Konsultant krajowa: Na te leki czekamy w 2026 roku. „Pracujemy nad listą TOP 10 Hemato”
