Adrian Dąbek, NewsMed: Czym są testy wielogenowe w raku piersi?
Anna Kupiecka: Testy wielogenowe to narzędzie, które pomaga lekarzowi, oczywiście wspólnie z pacjentką, podjąć decyzję, czy chemioterapia u danej pacjentki może być zastosowana, czy jednak nie przyniesie korzyści klinicznej. Niektóre pacjentki z hormonozależnym HER2-ujemnym rakiem piersi muszą dostać chemioterapię, lekarz wie o tym na podstawie różnych parametrów.
Natomiast jest grupa pacjentek, u których te parametry są takie, że lekarz może nie mieć pewności, czy jest konieczność tej chemioterapii, czy nie.
To okazja, żeby móc oszczędzić dużo zdrowia, dużo skutków ubocznych, wiele niedogodności w momencie, gdy pojawia się badanie, które jednoznacznie pokazuje, że nie ma zasadności zastosowania chemioterapii
W jakiej grupie pacjentek powinny być stosowane te testy?
Testy powinny być stosowane u pacjentek HER2-ujemnych, hormonozależnych, tych, u których parametry nie wskazują jednoznacznie, że pacjentka ma wysokie ryzyko wznowy, czyli że w krótkim lub dłuższym czasie może nastąpić wznowa lub przerzuty.
A która dokładnie grupa pacjentek powinna mieć zastosowane te testy już refundowane, to same chciałybyśmy wiedzieć. Teraz czas, żeby eksperci, lekarze, wraz z Ministerstwem Zdrowia i konsultantem krajowym, usiedli i pomyśleli nad tym, co teraz możemy zrobić.
Opinia Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji jest wprawdzie negatywna, ale daje duże światełko w tunelu, bo nie jest jednoznacznie negatywna. Pokazuje, że warto byłoby wdrożyć pilotaż dla zastosowania tego produktu, ponieważ zauważono ogromny potencjał, który może dać oszczędności i lepsze układanie procesu leczenia.
Jeśli wskażemy dzięki testowi grupę pacjentek, która nie musi dostawać chemii, to pojawi się mnóstwo korzyści.
Pacjentka nie idzie do placówki, czyli nie absorbuje czasu lekarza, czasu pozostałego personelu, nie zajmuje miejsca w korytarzu, nie generuje kolejnych kosztów, oprócz kosztów samych cytostatyków. Wiemy, jak wielu jest pacjentów w placówkach onkologicznych.
Lekarze mówią, że trzeba wprowadzić rozwiązania choćby dotyczące follow-upu pacjentów po leczeniu, bo pacjenci się już w tych placówkach nie mieszczą. Wydolność w onkologii się kończy. Dlatego każdy element, jak na przykład testy Oncotype DX, daje nam możliwość ograniczenia grupy pacjentek, bez strat, a wręcz z korzyściami.
Mam nadzieję, że w najbliższym czasie eksperci razem z przedstawicielami resortu, przeanalizują, jakie oszczędności za tym płyną i wdrożą takie rozwiązanie, aby testy wielogenowe były w Polsce dostępne jak najszybciej.
Jakie mogą być konsekwencje braku refundacji w dłuższej perspektywie?
Konsekwencje braku refundacji testów wielogenowych w dalszej perspektywie spowodują... no właśnie nic. A my na to nic nie możemy sobie pozwolić, nie nastąpi pozytywna zmiana, czyli liczba pacjentek będzie narastała.
Liczba podanych niepotrzebnych chemioterapii, czyli tych, które nie przynoszą korzyści klinicznej, a powodują stratę, będzie taka sama. Będą się pojawiały kolejne pacjentki, bo odkrywamy coraz więcej nowotworów.
Będą marnowane pieniądze, bo to na pewno są zmarnowane pieniądze. Pieniądze, które idą bezpośrednio w leczenie, w obsługę, w procedury medyczne, cytostatyki, ale też te pieniądze, które ze strony pacjenta są bardzo wymierne.
Czyli nie poszłam do pracy, wypadły mi włosy, nie mogłam iść z dzieckiem na wystąpienie, nie mogłam być babcią, nie mogłam być nianią. Musiałam brać różnego rodzaju leki na skutki uboczne chemioterapii.
Przecież te skutki uboczne są podłe, często długoterminowo obciążające pacjentkę. To, że ja miałam chemioterapię 15 lat temu, to nie znaczy, że ja do dziś nie ponoszę konsekwencji. I tak będzie z kolejnymi pacjentkami. I jeśli chemioterapia ratuje i wydłuża życie, pomaga, to tak. Ale jeśli chemioterapia ma tylko zaszkodzić, nie wnieść korzyści klinicznej, to absolutnie głośne nie! Musimy mieć te testy.
Czytaj też:
Onkolog: Od 1 października mamy kolejną cegiełkę, która sprawi, że rak nie wróciCzytaj też:
W wielu krajach to standard, ale nie w Polsce. Prof. Jarząb: Czuję się niezręcznie, mówiąc pacjentce, że musi zapłacić za test
