Kraków ma niezwykłą szansę, by na terenie dawnej dzielnicy szpitalnej Wesoła stworzyć nowoczesne Muzeum Medycyny – instytucję opowiadającą nie tylko o wielkich odkryciach i wybitnych lekarzach, lecz również o pacjentach, odpowiedzialności, cierpieniu, nadziei oraz zmieniającym się rozumieniu zdrowia. Jeżeli w historycznych budynkach przy ulicy Kopernika zabraknie miejsca dla pamięci o krakowskiej medycynie, przyszłe pokolenia będą miały prawo zapytać, dlaczego nie wykorzystaliśmy tej niepowtarzalnej szansy.
Ulica, która pamięta: tu leczono chorych
Od 1990 roku jestem związany z Krakowem, Uniwersytetem Jagiellońskim i krakowską medycyną. Tutaj studiowałem, uzyskałem dyplom lekarza i od 1996 roku nieprzerwanie pracuję w Klinice Hematologii Szpitala Uniwersyteckiego. Przez te lata zmieniła się medycyna, zmienił się szpital i zmienił się Kraków. Pozostało jednak przekonanie, że rozwój nie może oznaczać zerwania ciągłości między przeszłością a przyszłością.
Ulica Kopernika nie jest jedynie jednym z adresów w centrum miasta. To szczególna przestrzeń pamięci – krakowska Via Medicorum, Droga Lekarzy. W 1788 roku w dawnym klasztorze karmelitów bosych Akademia Krakowska otworzyła Generalny Szpital św. Łazarza. W następnych dziesięcioleciach powstawały tu kliniki, zakłady naukowe, sale operacyjne, laboratoria i miejsca kształcenia kolejnych pokoleń lekarzy.
Przez ponad dwa stulecia przy ulicy Kopernika leczono chorych, rozwijano nowe metody diagnostyczne i operacyjne oraz prowadzono badania ważne dla polskiej i światowej nauki. Z miejscem tym związani byli między innymi Walery Jaworski, Napoleon Cybulski, Leon Marchlewski, Karol Mayer, Ludwik Rydygier i Maksymilian Rutkowski. Ich dokonania nie powstały w abstrakcyjnej przestrzeni. Powstawały właśnie tutaj – w konkretnych budynkach, salach i laboratoriach, pośród pacjentów, studentów, pielęgniarek i współpracowników.
Wesoła nie jest zatem pustym obszarem inwestycyjnym, który można dowolnie wypełnić nowymi funkcjami. Jest historycznym ważnym punktem Krakowa. Pod kolejnymi warstwami architektury kryją się losy chorych, rozwój uniwersytetu, narodziny specjalności medycznych i doświadczenia ludzi, którzy przez dziesięciolecia przychodzili tutaj po pomoc.
Muzeum już istnieje. Brakuje mu tylko godnego miejsca
Mówiąc o potrzebie stworzenia Muzeum Medycyny, nie proponujemy powołania kolejnej instytucji od podstaw. Muzeum Historii Medycyny Uniwersytetu Jagiellońskiego Collegium Medicum już istnieje. Jest najstarszym muzeum tego rodzaju w Polsce i jednym z najstarszych w Europie.
Jego początki sięgają 27 kwietnia 1900 roku, kiedy Wydział Lekarski Uniwersytetu Jagiellońskiego, z inicjatywy profesora Walerego Jaworskiego, podjął uchwałę o utworzeniu „Muzeum Historycznego dla Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Jagiellońskiego”. Jaworski – wybitny internista i jeden z twórców polskiej gastrologii – rozumiał, że rozwój nauki wymaga nie tylko poszukiwania nowych metod leczenia, ale również zachowania pamięci o drodze, która do nich prowadziła.
Dopiero w 1990 roku muzeum otrzymało kilka pomieszczeń na parterze Domu Towarzystwa Lekarskiego Krakowskiego przy ulicy Radziwiłłowskiej 4. Dwa lata później ekspozycję otworzył ówczesny rektor Akademii Medycznej profesor Andrzej Szczeklik. Był to ważny moment, ale nawet wówczas trudno było uznać, że problem siedziby został rozwiązany w sposób odpowiadający randze zbiorów.
Obecnie muzeum może być zwiedzane przede wszystkim przez wcześniej umówione grupy. Ograniczona powierzchnia nie pozwala na stworzenie nowoczesnej, szeroko dostępnej wystawy ani na właściwe pokazanie kolekcji obejmującej dawne narzędzia lekarskie, instrumentarium chirurgiczne, aparaturę diagnostyczną, dokumenty, fotografie, starodruki, dyplomy, medale oraz wyposażenie historycznych gabinetów. Wśród najcenniejszych obiektów znajduje się XVII-wieczny rozwieracz położniczy, dyplom Józefa Dietla oraz jedna z najważniejszych w Europie kolekcji medali związanych z dziejami medycyny.
Nie mamy więc do czynienia z muzeum, którego dopiero należałoby poszukiwać w wyobraźni. Mamy muzeum z tradycją, dorobkiem, zbiorami i kadrą naukową – ale bez przestrzeni pozwalającej wypełniać jego rzeczywistą misję.
Czas działa przeciwko nam
Przeniesienie znacznej części klinik Szpitala Uniwersyteckiego z Wesołej do nowoczesnej siedziby w Prokocimiu było koniecznym etapem rozwoju krakowskiej medycyny. Współczesne leczenie wymaga infrastruktury, której historyczne budynki przy ulicy Kopernika nie mogły już zapewnić.
Każda wielka przeprowadzka instytucji niesie jednak również ryzyko utraty pamięci. W opuszczanych klinikach pozostawały historyczne urządzenia, dokumenty i przedmioty gromadzone przez kolejne pokolenia kierowników oraz pracowników poszczególnych jednostek. Uniwersytet wskazuje dziś na konieczność zabezpieczenia tysięcy obiektów, dla których brakuje odpowiedniej przestrzeni magazynowej i ekspozycyjnej.
Do muzeum mogłaby również trafić unikatowa kolekcja dokumentująca rozwój polskiej radiologii, zawierająca oryginalne aparaty rentgenowskie i ultrasonograficzne, zgromadzona przez profesora Andrzeja Urbanika. Takie kolekcje nie mogą czekać w nieskończoność. Bez właściwego inwentarza, konserwacji, magazynów i decyzji dotyczącej przyszłej siedziby istnieje ryzyko ich rozproszenia, degradacji albo bezpowrotnej utraty.
W tej sprawie czas nie jest neutralny. Każdy kolejny rok bez rozstrzygnięcia zmniejsza szansę na zachowanie integralności zbiorów i ich powiązania z miejscem, z którego pochodzą.
Wesoła otrzymuje nową przyszłość
Władze Krakowa podjęły odważną i dalekowzroczną decyzję, kupując w 2019 roku od Szpitala Uniwersyteckiego ponad dziewięć hektarów terenów Wesołej. Miasto zapłaciło za nieruchomości ponad 283 miliony złotych. Ponad 40 procent obszaru zajmują tereny zielone, a cały zespół posiada wyjątkową wartość historyczną i znajduje się pod ochroną konserwatorską.
Przygotowany plan zakłada stworzenie otwartej, wielofunkcyjnej dzielnicy kreatywnej. Mają tu znaleźć swoje miejsce między innymi Mediateka Biblioteki Kraków, Ośrodek Praktyk Teatralnych Groteska, Dom Literatury, Małopolski Instytut Kultury, Krakowskie Biuro Festiwalowe, Urban Forum, Apteka Designu, przestrzenie edukacyjne i innowacyjne, tereny rekreacyjne oraz rozbudowana infrastruktura zielona.
Koncepcja zasługuje na uznanie. Chroni historyczną zabudowę, przywraca mieszkańcom niedostępny dotąd fragment miasta, respektuje zieleń i pozwala wprowadzić do dawnych obiektów klinicznych nowe życie. Przewidziane inwestycje mają być realizowane etapami przez kilka kolejnych lat, a ich łączny koszt szacowany jest na ponad 1,2 miliarda złotych.
Jednocześnie w opublikowanych materiałach przyszłego planu Muzeum Historii Medycyny nie zostało wyraźnie wskazane jako samodzielna, strategiczna funkcja Wesołej. Na mapie przyszłych instytucji znalazły się literatura, teatr, design, innowacje, działalność społeczna i edukacyjna – nie znalazło się natomiast muzeum opowiadające o dziedzictwie, które w największym stopniu ukształtowało to miejsce.
Nie formułuję tego jako zarzutu wobec twórców planu dla Wesołej. Przeciwnie – wizja tego miejsca jest wystarczająco ambitna i elastyczna, aby można ją było uzupełnić. Nie potrzeba burzenia przyjętej koncepcji. Potrzeba jej logicznego dopełnienia.
Muzeum, które nie byłoby magazynem przeszłości
Nowoczesne Muzeum Medycyny nie może być jedynie zbiorem gablot wypełnionych dawnymi narzędziami. Powinno opowiadać historię medycyny jako historię człowieka – jego lęku przed chorobą, poszukiwania pomocy, zaufania do lekarza i nadziei związanej z rozwojem nauki.
Można w nim pokazywać drogę od medycyny opartej na intuicji do medycyny opartej na dowodach, od prostych mikroskopów do diagnostyki molekularnej, od pierwszych aparatów rentgenowskich do obrazowania cyfrowego, od kilku leków cytostatycznych do terapii celowanych i immunoterapii.
Jednak opowieść o postępie nie powinna być bezkrytyczną historią sukcesów. Dojrzałe muzeum musi mówić również o błędach, ograniczeniach wiedzy, nieudanych terapiach, epidemiach, nierównym dostępie do leczenia i dylematach etycznych. Powinno przypominać, że każda innowacja medyczna wymaga odpowiedzialności, a granice możliwości technicznych nie zawsze są tożsame z granicami tego, co należy czynić.
Nie może być to wyłącznie muzeum lekarzy. Należy w nim znaleźć miejsce dla pielęgniarek, położnych, diagnostów laboratoryjnych, farmaceutów, ratowników, techników, badaczy i wszystkich pozostałych grup tworzących system ochrony zdrowia. Przede wszystkim zaś musi być w nim obecny pacjent – nie jako anonimowy przypadek kliniczny, ale jako człowiek, którego doświadczenie nadaje medycynie sens.
Tak rozumiane muzeum mogłoby prowadzić zajęcia dla studentów, lekcje dla szkół, wystawy czasowe, debaty o zdrowiu publicznym i etyce oraz programy popularyzujące naukę. Mogłoby rozmawiać z mieszkańcami o szczepieniach, antybiotykooporności, profilaktyce nowotworów, zdrowiu psychicznym, transplantologii, starzeniu się społeczeństwa czy zastosowaniu sztucznej inteligencji w diagnostyce.
Byłoby nie tylko muzeum przeszłości, lecz również forum rozmowy o przyszłości medycyny.
Serce szlaku Via Medicorum
W 2022 roku Uniwersytet Jagielloński Collegium Medicum oraz Agencja Rozwoju Miasta Krakowa podpisały list intencyjny dotyczący utworzenia szlaku historyczno-kulturowego Via Medicorum. Jego osią ma być ulica Kopernika, a celem – pokazanie budynków, ludzi i wydarzeń składających się na ponad dwustuletnią historię krakowskiej medycyny.
Szlak jest pomysłem znakomitym, ale sam szlak nie wystarczy. Potrzebuje miejsca, które stanie się jego początkiem, centrum dokumentacyjnym i interpretacyjnym. Tablice umieszczone przy budynkach mogą wskazać, gdzie wydarzyło się coś ważnego. Dopiero muzeum potrafi jednak połączyć poszczególne punkty w spójną opowieść.
Muzeum powinno być sercem Via Medicorum: miejscem, z którego zwiedzający wyrusza na ulicę Kopernika i do którego powraca, aby zrozumieć znaczenie obejrzanych obiektów. Mogłoby również tworzyć sieć współpracy z Muzeum Farmacji, Muzeum Anatomii, Ogrodem Botanicznym oraz innymi krakowskimi kolekcjami uczelnianymi.
Dzięki temu Wesoła mogłaby stać się jednym z najciekawszych europejskich miejsc łączących dziedzictwo medyczne, naukę, kulturę i edukację.
Nie musimy budować kolejnego monumentalnego gmachu
Utworzenie Muzeum Medycyny nie musi oznaczać wznoszenia kosztownego, przeskalowanego budynku. Najbardziej naturalnym rozwiązaniem byłoby przeznaczenie na jego siedzibę jednego z historycznych obiektów klinicznych przy ulicy Kopernika.
Autentyczność miejsca stanowiłaby największy walor muzeum. Dawna sala chorych, gabinet lub przestrzeń kliniczna przemawia do wyobraźni silniej niż najlepsza scenografia zbudowana w przypadkowej lokalizacji. W tym przypadku budynek nie byłby jedynie opakowaniem dla ekspozycji. Sam stałby się jednym z najważniejszych eksponatów.
Pierwszym krokiem powinno być formalne wskazanie i zabezpieczenie odpowiedniego obiektu. Następnie należałoby zawrzeć porozumienie między Miastem Kraków, Uniwersytetem Jagiellońskim Collegium Medicum, Szpitalem Uniwersyteckim, samorządem województwa oraz środowiskiem lekarskim.
Konieczne byłoby przeprowadzenie pełnej inwentaryzacji zbiorów, przygotowanie programu funkcjonalnego oraz powołanie rady programowej z udziałem historyków medycyny, muzealników, lekarzy, pielęgniarek, architektów, etyków, specjalistów zdrowia publicznego i przedstawicieli organizacji pacjenckich.
Projekt można realizować etapami. Najpierw zabezpieczyć magazyny i otworzyć wystawę czasową, następnie uruchomić centrum edukacyjne, a dopiero w kolejnym etapie przygotować pełną ekspozycję stałą. Masterplan Wesołej przewiduje możliwość wykorzystywania funduszy europejskich, środków miejskich i krajowych oraz różnych form partnerstwa. Muzeum Medycyny doskonale wpisuje się w cele związane z kulturą, edukacją, dziedzictwem, nauką i zrównoważoną turystyką.
Pamięć jest formą odpowiedzialności
W dyskusji o przyszłości Wesołej nie chodzi o zachowanie każdego dawnego gabinetu ani o zamrożenie całej dzielnicy w jej historycznym kształcie. Miasto musi się rozwijać, budynki muszą otrzymywać nowe funkcje, a mieszkańcy mają prawo oczekiwać otwartych, zielonych i dostępnych przestrzeni.
Nie możemy jednak dopuścić, aby odnowione mury zostały oddzielone od sensu, dla którego powstały. Wesoła może stać się dzielnicą literatury, teatru, designu i innowacji. Powinna jednak pozostać również dzielnicą medycyny. Nie jako czynny kompleks szpitalny, lecz jako miejsce pamięci, edukacji i refleksji nad jednym z najważniejszych obszarów ludzkiej działalności.
Kraków umie troszczyć się o swoje dziedzictwo. Potrafił zachować pamięć o królach, artystach, uczonych, wojnach i przemianach społecznych. Powinien więc również opowiedzieć historię ludzi, którzy przez ponad dwieście lat przy ulicy Kopernika ratowali zdrowie i życie pacjentów – oraz historię samych pacjentów, bez których nie byłoby medycyny.
Zdanie, że „historia nam nie wybaczy”, nie jest oskarżeniem. Jest wezwaniem do odpowiedzialności. Dziś mamy jeszcze wybór. Możemy stworzyć muzeum w miejscu autentycznym, wśród zachowanych budynków i żywej pamięci środowiska medycznego. Za kilkanaście lat, gdy obiekty otrzymają inne przeznaczenie, a zbiory ulegną rozproszeniu, takiej możliwości może już nie być.
Kraków nie powinien zmarnować tej szansy.
Muzeum Medycyny przy ulicy Kopernika nie byłoby pomnikiem wystawionym przeszłości. Byłoby zobowiązaniem wobec przyszłości.
Prof. dr hab. n. med. ARTUR JURCZYSZYN, kierownik Ośrodka Leczenia Dyskrazji Plazmocytowych Katedry i Kliniki Hematologii UJ CM, Prezes Fundacji Centrum Leczenia Szpiczaka
Czytaj też:
Prof. Artur Jurczyszyn: 30 lat przy chorym. Odpowiedzialność nie kończy się z wypisaniem recepty
