Nie żyje gen. Mirosław Różański. O swojej chorobie mówił: Nigdy nie myślałem, że mnie to dotknie

Nie żyje gen. Mirosław Różański. O swojej chorobie mówił: Nigdy nie myślałem, że mnie to dotknie

Dodano: 
Gen. Mirosław Różański
Gen. Mirosław Różański Źródło: PAP / Leszek Szymański
Gen. Mirosław Różański nie żyje. Od kilku lat chorował na szpiczaka. – Pamiętajmy, że to nie jest koniec świata. Wiele zależy od tego, jak do tego podejdziemy – mówił o swojej diagnozie.

Gen. Mirosław Różański miał 64 lata. Był był jednym z najbardziej znanych polskich oficerów wojskowych. W latach 2015-27 był dowódcą generalnym rodzajów sił zbrojnych. Od 2023 r. był senatorem z ramienia Trzeciej Drogi. W lutym opuścił Polskę 2050 i klub TD, wraz z kilkoma senatorami utworzył klub senacki Nowa Polska – Centrum.

Diagnoza to nie wyrok

Od 2021 chorował na szpiczaka plazmocytowego. O swojej chorobie mówił niedawno w rozmowie z NewsMedem. Diagnoza była dla niego szokiem.

– Osoby mocno aktywne, zarówno zawodowo, jak i poza pracą – a taką byłem osobą – zwykle nie myślą o takich chorobach. Uważałem, że jestem wręcz nieśmiertelny – choroby mnie się nie imały, nigdy nie zwracałem na to uwagi – mówił.

Gdy pojawiła się diagnoza, świat zadrżał – w mojej wyobraźni. Pamiętam to do dziś..

Gen. Różański początkowo nie mówił publicznie o swojej chorobie. Z czasem jednak zaczął podkreślać, że choroba to nie wyrok, można wciąż być aktywnym.

– Za pośrednictwem mediów chciałbym się zwrócić do tych, którzy być może niedawno dowiedzieli się, że mają nowotwór krwi. Ważne, żeby pamiętali, że to nie jest koniec świata. Wiele zależy od tego, jak do tego podejdziemy – mówił

Nie wolno zaprzestać swojej aktywności, choć oczywiście trzeba mieć na uwadze pewne ograniczenia. Aktywność – fizyczna, zawodowa, pozwala pokonywać problemy, które są związane ze szpiczakiem – podkreślał.

Potrzeby pacjentów onkologicznych

Bazując na swoim doświadczeniu wskazywał, jak ważna jest świadomość chorób nowotworowych i profilaktyka.

– Najważniejsze jest, żeby nie bać się badać. Jeśli ktoś ma dolegliwości bólowe, nie bójmy się badań, podejmijmy to wyzwanie. Każda choroba wykryta na wcześniejszym etapie jest łatwiejsza do wyleczenia – podkreślał.

Zwracał uwagę na potrzeby pacjentów, głośno mówił o potrzebie wsparcia osób zmagających się z chorobą.

– Na pewno dużo do zrobienia jest, jeśli chodzi o dostępność oddziałów onkologicznych – nie tylko dla pacjentów ze szpiczakiem, ale też z białaczkami i innymi chorobami onkologicznymi. Ja nie mam z tym problemu, jednak my, chorzy, jesteśmy obywatelami całej Rzeczypospolitej, mieszkamy w całej Polsce – od Szczecina do Przemyśla, od Wrocławia do Suwałk. Dla niektórych osób dotarcie do szpitala to wyzwanie logistyczne. Uważam, że trzeba zrobić daleko idące kroki, jeśli chodzi o opiekę nad pacjentami – nie tylko związane z pozyskiwaniem kolejnych terapii – wyliczał.

Szpiczak – coraz więcej terapii

Szpiczak plazmocytowy (szpiczak mnogi) to złośliwy nowotwór układu krwiotwórczego. Co roku jest diagnozowany u ok. 2,1 tys. osób w Polsce. Obecnie szacuje się, że w Polsce żyje ok. 10 tys. osób z taką diagnozą.

To choroba nowotworowa, w której pojawia się najwięcej nowych leków i schematów leczenia.

– W przypadku większości pacjentów szpiczak jest to już dziś choroba przewlekła. Nowe terapie, których jest bardzo wiele, przyczyniają się do istotnego wydłużenia życia. Bardzo byśmy chcieli móc wyleczyć szpiczaka; na razie jest to choroba nieuleczalna, ale czas przeżycia znacznie się wydłużył – mówiła dla NewsMed prof. Iwona Hus, kierująca Kliniką Hematologii Państwowego Instytutu Medycznego MSWiA w Warszawie.

W ostatnich kilkunastu latach pojawiło się 18 nowych leków w leczeniu szpiczaka plazmocytowego – to więcej niż w jakiejkolwiek innej chorobie hematoonkologicznej. W leczeniu najczęściej stosuje się schematy składające się z kilku leków, o możliwie najwyższej skuteczności wobec różnorodnych klonów szpiczaka. Dzięki nowym lekom i nowym schematom znacznie wydłużyło się życie pacjentów, jednak mimo to szpiczak nadal pozostaje chorobą nieuleczalną i nawrotową, u wielu pacjentów przebiega bardzo ciężko.

– Choroba się zmienia, dlatego potrzebne są nowe leki, żeby pacjent mógł na nie odpowiedzieć i znowu osiągnąć remisję. Bo ta choroba obecnie to niekończący się cykl nawrotów i remisji. Potrzebujemy nowych leków w szpiczaku, ponieważ choroba uodparnia się na dotychczas stosowane leczenie. Mówimy o nowych terapiach. Chociaż potęp jest ogromny w ostatnich latach, to jeszcze nie koniec tej drogi – mówiła Barbara Leonardi, prezes Myeloma Patients Europe.

W Polsce leczenie szpiczaka odbywa się w ramach programu lekowego B.54.

Czytaj też:
„Życie ze szpiczakiem jest jak maraton bez wytyczonej trasy”. Pacjenci szczerze o lękach i wyzwaniach
Czytaj też:
Tak dziś leczy się szpiczaka. Prof. Jurczyszyn: Kiedyś jeździliśmy małym fiatem, dziś mercedesem