– Musimy zapewnić jakość badań genetycznych. Na razie w naszym kraju jest troszeczkę „wolna amerykanka”, z krzywdą dla pacjentów – podkreśla podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia Urszula Demkow.
Żerowanie na ludzkiej niewiedzy
– Ktoś np. głosi, że można napluć na bibułę, z tego można zrobić badanie genomu i powiedzieć pacjentowi, jaką ma stosować dietę albo na co w życiu będzie chorował. To przypomina wróżenie z fusów. To jest żerowanie na ludzkiej niewiedzy, na ludzkiej naiwności. Bardzo chcemy ukrócić te praktyki – zapewnia wiceminister zdrowia.
Przyznaje, że jej marzeniem jest to, by powstało referencyjne laboratorium genetyczne. – Chcemy, żeby praca laboratoriów, które będą wykonywały badania genetyczne, była odpowiedniej jakości, żebyśmy mogli wierzyć w te wyniki. Na podstawie wyniku badania genetycznego podejmuje się bowiem bardzo ważne decyzje – podkreśla Urszula Demkow. – Czasami może to zmienić całe życie, bo genetyka nie dotyczy tylko onkologicznych pacjentów, ale całej grupy pacjentów, dzieci z chorobą rzadką. Jakość tego badania jest bardzo ważna, żebyśmy mogli mu w pełni zaufać, żeby ten wynik był wiarygodny i żeby lekarz, który podejmuje decyzje, mógł się na tym wyniku opierać. Żeby te decyzje były też dobre dla pacjenta, żeby czegoś nie przegapić albo czegoś nie przekłamać.
Czytaj też:
Prof. Demkow: Wiele się zmienia w chorobach rzadkich, chcemy także pokazać polskie osiągnięcia
Dostępne profilowanie genomowe
Wiceminister zdrowia podkreśla też, że w koszyku świadczeń powinno być profilowanie genomowe. – Do tej pory wszystkich chorych na dany nowotwór leczyliśmy taką samą chemioterapią. Chemia czerwona, chemia biała, wszyscy dostawali to samo. Kolejny krok to stosowanie leczenia celowanego, które odpowiada na konkretny nowotwór, na konkretny guz. W genomie nowotworu wyszukuje się słabych punktów, w które można uderzyć lekiem. Takie słabe punkty mogą się różnić u różnych ludzi z różnymi nowotworami. Dlatego tak bardzo ważne jest, żeby dokładnie ten genom obejrzeć.
Szczególnie trzech nowotworów – raka jajnika, raka jajowodu i pierwotnego raka otrzewnej – nie można wykryć za pomocą tradycyjnego badania molekularnego. Trzeba stosować nowy rodzaj diagnostyki – całościowe profilowanie genomowe. Największą grupę pacjentek, których to dotyczy, stanowią chore na raka jajnika – nowotwór o bardzo złym rokowaniu. – Często dotyczy bardzo młodych kobiet. Jest więc ogromna potrzeba, żeby tym kobietom zaoferować coś więcej poza klasyczną terapią. Dlatego staramy się, żeby koszyk świadczeń został poszerzony o całościowe profilowanie genomowe – mówi Urszula Demkow.
Czytaj też:
Jak wydłużyć życie Polaków? Wiceminister Zdrowia Urszula Demkow: Trzeba zmienić to wieloczynnikowo