Choć w ostatnich latach dostęp do nowoczesnych terapii onkologicznych w Polsce uległ poprawie, system nadal zawodzi w najważniejszym momencie – na etapie diagnostyki. Z najnowszego raportu „Dogonić Europę – zdrowie kobiet w Polsce, perspektywa onkologiczna” wynika jasno: bez precyzyjnego rozpoznania biologii choroby trudno mówić o skutecznym leczeniu.
Eksperci podkreślają, że to właśnie diagnostyka powinna stanowić fundament całego procesu terapeutycznego. Tymczasem w praktyce wciąż zdarzają się sytuacje, w których decyzje o leczeniu podejmowane są bez pełnych badań molekularnych czy immunohistochemicznych – w tym oznaczeń kluczowych markerów, takich jak PD-L1. To oznacza, że pacjentki nie zawsze otrzymują terapię najlepiej dopasowaną do ich nowotworu.
Systemowe słabości widać w statystykach
Jednym z najbardziej niepokojących przykładów jest rak trzonu macicy. W 2022 roku w Polsce odnotowano niemal 6 tys. nowych przypadków i ponad 1700 zgonów. Jednocześnie kraj osiągnął najwyższy w Unii Europejskiej wskaźnik umieralności – znacznie przekraczający średnią unijną.
Co istotne, liczba zgonów rośnie od lat, mimo dostępności leczenia operacyjnego. To sugeruje, że problem nie dotyczy wyłącznie terapii, ale także jakości i organizacji opieki – w tym niedostatecznego wykorzystania diagnostyki.
Jeszcze wyraźniej znaczenie badań widać w przypadku raka płuca. To obecnie najczęstsza przyczyna zgonów onkologicznych kobiet w Polsce, odpowiadająca za około 17 proc. wszystkich zgonów z powodu nowotworów, wyprzedzając raka piersi. Eksperci mówią wręcz o zjawisku „feminizacji raka płuca”.
Diagnostyka decyduje o życiu
W nowoczesnej onkologii czas i jakość diagnostyki mają kluczowe znaczenie. To od nich zależy możliwość zastosowania terapii celowanych i immunoterapii – często bardziej skutecznych i mniej obciążających dla pacjenta.
Problem polega na tym, że w Polsce proces diagnostyczny bywa:
- rozciągnięty w czasie,
- rozproszony między różnymi ośrodkami,
- niepełny pod względem zakresu badań.
W wielu placówkach nadal stosuje się model etapowego testowania pojedynczych markerów, zamiast kompleksowego podejścia. Oznacza to, że zakres diagnostyki często zależy od miejsca leczenia, a nie od potrzeb klinicznych pacjentki.
Dane Narodowego Funduszu Zdrowia pokazują skalę problemu – jedynie około jedna trzecia pacjentów onkologicznych w Polsce ma wykonane badania molekularne, a zaawansowaną diagnostykę przeprowadza się u zaledwie 8-12 proc. chorych.
Brak dostępu do nowoczesnych badań
Jednym z kluczowych ograniczeń pozostaje brak refundacji zaawansowanych technologii diagnostycznych, takich jak sekwencjonowanie nowej generacji (NGS) czy kompleksowe profilowanie genomowe (CGP).
Badania te umożliwiają analizę setek genów jednocześnie oraz ocenę parametrów istotnych dla wyboru terapii, takich jak:
- niestabilność mikrosatelitarna (MSI),
- obciążenie mutacyjne guza (TMB).
Brak dostępu do takich metod oznacza, że część pacjentek traci szansę na leczenie najlepiej dopasowane do biologii ich choroby.
System refundacyjny nie obejmuje także m.in. płynnej biopsji czy analizy krążącego DNA nowotworowego (ctDNA), które w wielu krajach europejskich stanowią standard.
Diagnostyka to inwestycja, nie koszt
Eksperci zwracają uwagę na fundamentalny problem – brak spójności między wytycznymi klinicznymi a systemem finansowania świadczeń. Nowoczesna diagnostyka, choć rekomendowana, nie zawsze jest dostępna w praktyce.
Tymczasem niedopasowane leczenie oznacza:
- gorsze wyniki kliniczne,
- konieczność stosowania kolejnych linii terapii,
- wyższe koszty dla systemu ochrony zdrowia.
W efekcie oszczędności na diagnostyce mogą prowadzić do większych wydatków w przyszłości.
Potrzebna zmiana systemowa
Eksperci wskazują, że poprawa sytuacji wymaga kompleksowego podejścia. Kluczowe są:
- pełna integracja diagnostyki z procesem leczenia,
- rozwój wyspecjalizowanych ośrodków,
- zapewnienie równego dostępu do badań niezależnie od miejsca leczenia,
- traktowanie diagnostyki jako elementu inwestycji w skuteczność terapii.
Brak takich zmian oznacza nie tylko wydłużoną ścieżkę pacjentki, ale także niższą efektywność całego systemu.
Szerszy problem zdrowia kobiet
Nowotwory pozostają jedną z głównych przyczyn przedwczesnych zgonów kobiet w Polsce. Odpowiadają za 42 proc. zgonów w grupie wiekowej 45-64 lata oraz 27 proc. wśród kobiet w wieku 25-44 lata.
Jednocześnie długość życia Polek pozostaje o około 2-2,5 roku krótsza niż średnia unijna.
Eksperci podkreślają, że skuteczność leczenia zależy od całego procesu – od profilaktyki, przez diagnostykę, aż po opiekę po terapii. W Polsce nadal zbyt niski jest udział w badaniach przesiewowych, a konsekwencje leczenia – np. menopauza indukowana terapią – często nie są uwzględniane w opiece nad pacjentką.
„Polki nie mogą dłużej czekać”
- Nie możemy mówić o nowoczesnym leczeniu onkologicznym bez nowoczesnej diagnostyki
– podkreśla Anna Kupiecka, prezes Fundacji OnkoCafe.
- W Polsce wciąż zdarza się, że decyzje terapeutyczne podejmowane są bez pełnego obrazu biologii choroby. Tymczasem w wielu krajach Europy takie podejście jest standardem od lat.
Poprawa diagnostyki to jeden z najważniejszych kroków, które mogą realnie zwiększyć skuteczność leczenia nowotworów u kobiet w Polsce. Bez niej nawet najlepsze terapie mogą nie przynieść oczekiwanych efektów.
Czytaj też:
Anna Kupiecka: Diagnostyka i leczenie onkologiczne w Polsce przypominają ruletkęCzytaj też:
Anna Kupiecka: Chcielibyśmy, aby ta terapia mogła być stosowana w Polsce
