- MFN (Most Favored Nation) to amerykańska koncepcja polityki cen leków, którą rozwija administracja prezydenta Donalda Trumpa. Ceny leków w USA mają być powiązane z cenami tych samych leków w innych, zamożnych państwach, gdzie obecnie są one tańsze.
- Do tej pory w USA ceny wielu leków są znacznie wyższe niż w Europie. Administracja prezydenta Trumpa argumentuje, że Amerykanie w ten sposób ponoszą część kosztów finansowania innowacji farmaceutycznych, podczas gdy inne państwa korzystają z niższych cen.
- Na temat znaczenia nowej polityki amerykańskiej i tego, jak na to powinna odpowiedzieć Polska, rozmawialiśmy podczas debaty „Wprost” na Forum Ekonomicznym w Karpaczu: „MFN: globalna zmiana, lokalne konsekwencje. Co może oznaczać dla Polski?”.
- Prof. Marcin Czech, jeden ze współautorów raportu „Globalny rynek farmaceutyczny w fazie strukturalnego przełomu: Polska przed strategicznym wyborem”, twórca pierwszej Polityki Lekowej Państwa, wiceminister zdrowia w latach 2017-2019 mówi o zagrożeniach, a także szansach dla Polski polityki MFN.
Katarzyna Pinkosz, Wprost, NewsMed: Co amerykańska polityka MFN (Most Favourite Nation) zmienia dla Europy, co zmienia dla Polski? Jaka powinna być polska odpowiedź na tę politykę?
Prof. Marcin Czech: Amerykańska idea Most Favourite Nation zmienia w ogóle sytuację geopolityczną, jeśli chodzi o gospodarowanie lekami. Założeniem, który stoi za MFN, jest korekta cen leków dla amerykańskich pacjentów, głównie w programach rządowych jak Medicaid.
Drugim celem jest to, aby inne kraje, poza Stanami Zjednoczonymi, w większym stopniu „dokładały się” do innowacyjności, do płacenia za innowacyjność: za odkrycia, badania i rozwój firm amerykańskich.
W praktyce dla Polski może to oznaczać, że Polska nie będzie takim preferowanym rynkiem, na który szybko będą kierowane innowacje. A co za tym idzie: polscy pacjenci mogą mieć nieco opóźniony dostęp do nowoczesnych terapii.
Wnioskiem z raportu, który opracowaliśmy, jest to, że należy bardzo mocno monitorować to, co dzieje się w koncepcji MFN i tego, jak może ona oddziaływać na Polskę. Dodam tylko, że MFN nie wiąże się z żadnymi nowymi przepisami, a Polska nie jest też „w koszyku” 19 państw, które bezpośrednio oddziałują na pewne decyzje podejmowane przez administrację amerykańską. Niemniej jednak Polska jest „w koszyku” referencyjnym czeskim, w związku ten wpływ na polskie ceny leków może istnieć.
Podstawowym postulatem płynącym z raportu jest to, aby stworzyć interdyscyplinarny, międzyresortowy zespół, który w bardzo elastyczny i sprawny sposób będzie mapował i reagował na zmiany. Chodzi o to, żeby głos z naszego kraju był silny: chodzi zarówno o interes polskiego państwa: ten szerszy, geopolityczny i ten węższy, związany z dostępem do rynku, ale również z promowaniem tego, żeby w Polsce mogły toczyć się nadal badania kliniczne.
Czy jest szansa, że Polska nie straci, a zyska na tej nowej polityce amerykańskiej? I co powinniśmy zrobić, żeby tak się stało?
Przede wszystkim musimy zdawać sobie sprawę z tego, co stoi za tymi mechanizmami, jakie mogą być konsekwencje.
Powinniśmy korzystać ze swoich atutów, z tego, że jesteśmy dużym krajem, mamy wykształcone kadry medyczne, jesteśmy dziewiątym rynkiem badań klinicznych na świecie, staramy się coraz więcej inwestować w badania i rozwój. Atutem jest też to, że jesteśmy sojusznikiem Stanów Zjednoczonych w Europie i jesteśmy częścią rodziny europejskiej. Korzystając z tych atutów powinniśmy zapewnić Polsce jak najsilniejszą pozycję – przede wszystkim dla dobra polskiego pacjenta.
Wkrótce całość relacji z debaty Wprost na Forum Ekonomicznym na temat MFN.
Czytaj też:
Amerykańska polityka MFN zmienia reguły gry
