Podczas jednego z paneli IX Konferencji Wprost i NewsMed „Wizjonerzy – Liderzy zmian w zdrowiu 2026” eksperci rozmawiali o poważnych chorobach, które przez długi czas były niezauważane przez polski system ochrony zdrowia, ale w ostatnim czasie nastąpiła wyraźna zmiana. Pojawiły się m.in. nowoczesne terapie i lepsze opcje diagnostyczne.
Wciąż jest jednak wiele rzeczy do poprawy, jak choćby ograniczona dostępność do programów lekowych. Dotyczy to chociażby chorób reumatycznych. Mówiła o tym prof. Brygida Kwiatkowska, krajowy konsultant w dziedzinie reumatologii.
Coraz więcej chorób reumatologicznych
Prof. Kwiatkowska zaznaczyła na wstępie, że wbrew pozorom te schorzenia dotyczą również ludzi młodych i aktywnych zawodowo. Przykładem takiej choroby jest reumatoidalne zapalenie stawów.
– W chorobach reumatologicznych, podobnie jak przy innych chorobach autoimmunologicznych, podłożem jest autoagresja i proces zapalny. Te schorzenia dotyczą populacji osób młodych i generują duże koszty zdrowotne. Wg danych NFZ z 2021 r. w Polsce było 270 tys. osób z rozpoznaniem RZS – mówiła prof. Brygida Kwiatkowska, krajowy konsultant w dziedzinie reumatologii.
Moim zdaniem to zaniżona liczba, bo część pacjentów na pewno leczy się prywatnie i nie są widziani w systemie – dodała.
Podkreśliła, że w Polsce będzie coraz więcej chorób autoimmunologicznych, ale jeszcze większym problemem będzie poliautoimmunizacja. – Przybywa chorych, a dodatkowo ich choroby się pakietują, to znaczy, że pacjent może mieć nawet pięć chorób z różnego zakresu, które wymagają leczenia interdyscyplinarnego. Pierwsze objawy mogą zaczynać się w jednej dziedzinie, a kończyć na zupełnie innej dziedzinie medycyny – zaznaczyła.
Problemem zbyt późna diagnoza
Jak wyjaśniła, to wszystko powoduje duże opóźnienia diagnostyczne. Dlatego kluczowe jest przyspieszenie diagnostyki, pacjent powinien trafić w tzw. okno szczęścia, czyli mieć rozpoznanie choroby w ciągu 12 tygodni od pierwszych objawów.
– Bardzo poważnym problemem są koszty zdrowotne. Proces zapalny powoduje rozwój chorób współistniejących dotyczących wielu narządów – podkreśliła. Wyjaśniła, że z punktu widzenia ekonomicznego wczesne rozpoznanie jest kluczowe, bo wtedy koszty się zredukują, bo „pacjent nie rozwinie choroby nowotworowej, depresji, czy innej choroby autoimmunologicznej, jeżeli wcześniej wyhamujemy tą pierwszą”.
A także ograniczona dostępność
Pochwaliła Ministerstwo Zdrowia za to, że wiele leków jest w refundacji, jednak problemem jest ograniczona dostępność. – Zgodnie z rekomendacjami europejskimi powinno być leczonych 20-30 proc. chorych, w Polsce jest to mniej niż 6 proc. – powiedziała i wyjaśniała, że w wielu ośrodkach reumatologicznych wstrzymano kwalifikacje nowych chorych do terapii z obawy przed przekroczeniem limitów na leczenie biologiczne w danym województwie.
– Pacjenci muszą wędrować po różnych ośrodkach i pokonywać duże odległości. Czekają w kolejce, będąc zakwalifikowanymi i spełniając kryteria, na ten cudowny moment, kiedy będą mogli mieć włączoną terapię – powiedziała.
RZS to choroba przewlekła, wymagająca leczenia, podobnie jak cukrzyca, w której nie można przerwać terapii – wyjaśniła.
Dodała, że im wcześniej zostanie włączone leczenie, gdy układ immunologiczny jest jeszcze mało rozchwiany, tym opanowanie stanu chorobowego jest łatwiejsze, nawet najtańszymi metodami terapeutycznymi.
Prof. Kwiatkowska podkreśliła na koniec, że leczenie w ramach programów lekowych to inwestycja w zdrowie, która pozwala na oszczędności z racji mniejszej liczby rent, inwalidztwa czy zwolnień lekarskich. – To farmakoekonomika, czyli oszacowanie pod każdym względem, co się bardziej dla danego kraju zdrowotno-ekonomicznie opłaca – wskazała.
Czytaj też:
„Niewidzialne" choroby, które stały się priorytetem zdrowia publicznego. Potrzebna większa dostępność do nowoczesnego leczeniaCzytaj też:
Za młodzi na tak poważną chorobę. Prof. Kwiatkowska: Opóźnienia w diagnozie to kilka lat
