Otępienie dotyczy już setek tysięcy Polaków. Eksperci alarmują: system musi przyspieszyć

Otępienie dotyczy już setek tysięcy Polaków. Eksperci alarmują: system musi przyspieszyć

Dodano: 
Otępienie dotyczy już setek tysięcy Polaków
Otępienie dotyczy już setek tysięcy Polaków Źródło: freepik
W Polsce z chorobami otępiennymi żyje już około 600 tys. osób, a wraz ze starzeniem się społeczeństwa liczba pacjentów będzie szybko rosła. Eksperci podkreślają, że bez lepszej diagnostyki, szerszego dostępu do badań i wyspecjalizowanych poradni system ochrony zdrowia nie poradzi sobie z nadchodzącym wyzwaniem.

W Polsce z chorobami otępiennymi żyje obecnie około 600 tys. osób. To liczba, która w kolejnych latach będzie rosła wraz ze starzeniem się społeczeństwa. Zdaniem neurologów wyzwaniem staje się już nie tylko leczenie, ale przede wszystkim szybkie rozpoznawanie chorób otępiennych oraz stworzenie sprawnej ścieżki diagnostycznej dla pacjentów.

O problemach związanych z diagnostyką i leczeniem chorób otępiennych mówiła podczas posiedzenia parlamentarnego Zespołu ds. Leczenia Chorób Neurologicznych prof. Halina Sienkiewicz-Jarosz, neurolog, prorektor ds. naukowych i współpracy międzynarodowej Uczelni Medycznej im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie.

Polska szybko się starzeje

Jak podkreśliła ekspertka, najważniejszym czynnikiem ryzyka rozwoju chorób otępiennych pozostaje wiek. Tymczasem prognozy demograficzne są jednoznaczne.

– Chorobowość w tej chwili, jeżeli chodzi o choroby otępienne w Polsce, to jest około 600 tysięcy pacjentów. Perspektywa na rok 2050 wygląda zdecydowanie gorzej. Liczba osób w wieku 65 lat i więcej wzrośnie z 19 proc. do ponad 30 proc. populacji

– wskazała prof. Sienkiewicz-Jarosz.

Ekspertka zwróciła uwagę, że wzrost liczby chorych nie będzie przebiegał równomiernie we wszystkich regionach kraju. Poszczególne województwa starzeją się w różnym tempie, co powinno być uwzględnione przy planowaniu opieki neurologicznej.

– Będziemy się starzeć w różny sposób w różnych województwach i tak samo zapadalność oraz chorobowość będą różne. Na to w planowaniu opieki specjalistycznej należałoby zwrócić uwagę

– zaznaczyła.

Nie wszyscy pacjenci trafiają do specjalisty

Dane przedstawione podczas posiedzenia pokazują, że większość pacjentów z rozpoznaniem otępienia trafia pod opiekę neurologa, znacznie rzadziej psychiatry. Zdaniem prof. Sienkiewicz-Jarosz jest to właściwy kierunek, ponieważ nowoczesna diagnostyka chorób otępiennych opiera się przede wszystkim na procedurach dostępnych w neurologii. Jednocześnie niepokojący pozostaje odsetek pacjentów, którzy pozostają wyłącznie pod opieką lekarza podstawowej opieki zdrowotnej i nie trafiają do dalszej diagnostyki specjalistycznej.

– Nadal liczba pacjentów, którzy nie wychodzą z podopieki lekarza POZ i nie mają nawet jednej konsultacji neurologicznej czy psychiatrycznej, jest dosyć niepokojąca

– oceniła ekspertka.

Problemem pozostaje m.in. ograniczony dostęp do badań obrazowych na poziomie podstawowej opieki zdrowotnej.

Leczona jest mniej niż połowa chorych

Według szacunków około 60-70 proc. przypadków otępienia stanowi choroba Alzheimera. Tymczasem dane dotyczące przepisywanych leków wskazują, że leczenie otrzymuje mniej niż połowa potencjalnych pacjentów.

– Biorąc pod uwagę szacunkową liczbę pacjentów z rozpoznaniem chorób otępiennych, tak naprawdę mniej niż połowa z nich jest leczona, przynajmniej tymi lekami, które są obecnie dostępne

– podkreśliła prof. Sienkiewicz-Jarosz.

POZ może odegrać kluczową rolę

Eksperci zwracają uwagę, że jednym z najważniejszych elementów walki z chorobami otępiennymi powinno być wcześniejsze wykrywanie pierwszych objawów. Szczególną rolę mogą odegrać lekarze podstawowej opieki zdrowotnej, którzy mają kontakt z największą grupą seniorów.

Prof. Sienkiewicz-Jarosz wskazała, że warto wykorzystać potencjał programu „Moje Zdrowie” oraz bilansów zdrowotnych dla osób po 60. roku życia. Już dziś w ramach takich wizyt możliwe jest stosowanie prostych pytań przesiewowych i testów oceniających funkcje poznawcze.

– To jest ogromny potencjał, jeżeli chodzi o screening i podstawową diagnostykę różnicową otępień, zwłaszcza w kontekście odwracalnych przyczyn zaburzeń poznawczych

– podkreśliła.

Potrzebne biomarkery i wyspecjalizowane centra

Zdaniem neurologów przyszłość diagnostyki chorób otępiennych będzie opierać się na szerszym wykorzystaniu biomarkerów oraz bardziej precyzyjnej kwalifikacji pacjentów do leczenia.

Obecnie w Polsce możliwe jest wykonywanie badań biomarkerów w płynie mózgowo-rdzeniowym w ramach hospitalizacji, jednak dostęp do takich badań nadal pozostaje ograniczony.

– Podstawowym zadaniem jest szerszy dostęp do badań biomarkerów, bo są one jeszcze niefinansowane w trybie ambulatoryjnym, a zdecydowanie ułatwiłyby diagnostykę pacjentów z różnymi chorobami otępiennymi, nie tylko z chorobą Alzheimera

– wskazała ekspertka.

Według proponowanego modelu część pacjentów mogłaby być prowadzona w poradniach neurologicznych, natomiast osoby wymagające pogłębionej diagnostyki lub kwalifikacji do nowoczesnych terapii trafiałyby do wyspecjalizowanych centrów referencyjnych.

– Powinno być co najmniej kilka poradni chorób otępiennych, do których pacjent będzie wiedział, że może się zgłosić. Ośrodki o najwyższej referencyjności powinny działać w każdym województwie

– oceniła prof. Sienkiewicz-Jarosz.

Krajowy program ma uporządkować system

Eksperci wiążą duże nadzieje z Krajowym Programem Działań Wobec Chorób Otępiennych oraz planowanym rozwojem sieci neurologicznej. Uporządkowanie ścieżki diagnostycznej, zwiększenie dostępności badań i stworzenie wyspecjalizowanych ośrodków może skrócić drogę pacjenta do rozpoznania choroby oraz ograniczyć zjawisko tzw. odysei diagnostycznej.

Liczba osób z zaburzeniami poznawczymi stale rośnie. Nowoczesna diagnostyka i pojawiające się nowe możliwości terapeutyczne sprawiają, że szybkie rozpoznanie choroby staje się coraz ważniejsze dla dalszego leczenia i jakości życia pacjentów.

Czytaj też:
Alzheimer niszczy pamięć, ale nie emocje. Eksperci: wsparcie jest kluczowe dla chorych i rodzin
Czytaj też:
„To już maksimum”? To nieprawda. Pacjenci wracają do sprawności mimo prognoz