„Dobre leki trafiają do kosza”. Farmaceuci alarmują o miliardowych stratach

„Dobre leki trafiają do kosza”. Farmaceuci alarmują o miliardowych stratach

Dodano: 
Marek Tomków: ”Dobre leki lecą do kosza”
Marek Tomków: ”Dobre leki lecą do kosza” Źródło: NewsMed
Setki ton niewykorzystanych leków, brak przeglądów lekowych i rozwiązania, o które farmaceuci bezskutecznie zabiegają od lat. Podczas Okrągłego Stołu dla Ochrony Zdrowia prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej Marek Tomków przekonywał, że system traci ogromne pieniądze, choć część strat można ograniczyć bez szkody dla pacjentów.

Setki ton niewykorzystanych preparatów oddawanych do utylizacji, nadmierne zapasy w domach pacjentów, brak powszechnych przeglądów lekowych i niewykorzystany potencjał farmaceutów klinicznych. Takie źródła strat wskazywał Marek Tomków, prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej, podczas Okrągłego Stołu dla Ochrony Zdrowia zorganizowanego w Sejmie. Jak podkreślał – zanim do systemu zostaną dołożone kolejne miliardy złotych, trzeba sprawdzić, ile pieniędzy już dziś tracimy przez błędne rozwiązania organizacyjne, niewłaściwe stosowanie leków i brak koordynacji farmakoterapii.

– Dzisiaj wszystkie partie będą mówiły o tym, w jaki sposób dokładać pieniędzy. My mówimy o tym, żeby nie marnować tych, które tam są – podkreślał Marek Tomków.

„Znowu nie usłyszałem niczego o farmaceutach”

Prezes NRA zwrócił uwagę, że farmaceuci wciąż mają niewielki wpływ na decyzje dotyczące systemu ochrony zdrowia. Jak mówił, reprezentuje grupę około 40 tys. osób pracujących na rynku wartym około 70 mld zł.

– Wysłuchałem propozycji ze strony Ministerstwa Zdrowia i chciałem powiedzieć, że znowu nie usłyszałem niczego na temat farmaceutów – stwierdził.

Przypomniał, że apteki wielokrotnie w krótkim czasie wdrażały rozwiązania wymagane przez państwo, ponosząc związane z tym koszty organizacyjne i technologiczne. Jako przykład wskazał wdrożenie e-recepty, a także szybkie włączenie aptek do wykonywania szczepień. Jego zdaniem system chętnie korzysta ze sprawności organizacyjnej aptek, ale znacznie wolniej rozwija świadczenia, w których farmaceuci mogliby bezpośrednio poprawiać bezpieczeństwo pacjentów i ograniczać niepotrzebne wydatki.

Setki ton leków przeznaczonych do utylizacji

Marek Tomków przedstawił też dane dotyczące preparatów oddawanych do zniszczenia.

– 700 ton – tyle leków trafiło do utylizacji tylko z 3 tys. aptek. W Polsce mamy 12 tys. aptek – mówił prezes NRA.

Jak zaznaczał, wśród zbieranych produktów znajdują się także opakowania, których termin ważności jeszcze nie upłynął. Do tej liczby nie są przy tym wliczane preparaty wyrzucane przez pacjentów do zwykłych śmieci lub usuwane w inny, niekontrolowany sposób.

– To są dobre leki. Te leki lecą do kosza – podkreślał Marek Tomków.

Nie oznacza to, że preparaty zwrócone przez pacjentów można ponownie wprowadzić do obrotu. Po opuszczeniu legalnego łańcucha dystrybucji nie ma pewności, w jakich warunkach były przechowywane i czy zachowały odpowiednią jakość. Skala zwrotów pokazuje jednak, jak wiele produktów jest kupowanych lub wydawanych, lecz ostatecznie nie zostaje wykorzystanych.

Roczne recepty mogą sprzyjać gromadzeniu zapasów

Prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej zwrócił szczególną uwagę na recepty wystawiane na długi okres. Jego zdaniem pacjenci otrzymujący kilka leków mogą zgromadzić w domu bardzo duże zapasy, zwłaszcza gdy preparaty są bezpłatne.

– Pacjent potrafi mieć do 100 opakowań darmowego leku – mówił.

Takie zapasy mogą powstawać m.in. wtedy, gdy terapia zostaje zmieniona, pacjent przestaje przyjmować preparat, trafia do szpitala albo lekarz zaleca inne dawkowanie. Niewykorzystane opakowania pozostają w domu, a następnie trafiają do utylizacji.

Tomków przekonywał, że potrzebna jest recepta kontynuowana i większa kontrola nad dalszym przebiegiem farmakoterapii. Pozwoliłoby to lepiej dostosowywać ilość wydawanych leków do aktualnego stanu pacjenta, zamiast przekazywać z góry zapas obejmujący wiele miesięcy.

Program bezpłatnych leków wymaga monitorowania

Prezes NRA zaznaczył, że program bezpłatnych leków dla seniorów jest potrzebny i korzystny dla pacjentów. Jednocześnie ocenił, że przy rosnących wydatkach wymaga dokładniejszej analizy i kontroli.

– Program 65 Plus jest bardzo dobrym programem, ale przy kwocie, która jest obecnie na niego przeznaczona, musi zostać mocno przejrzany i zweryfikowany – mówił. Według niego głównym zagrożeniem nie jest wyłącznie wzrost kosztów. Problemem może stać się również dostępność preparatów, jeśli leki będą wydawane w zbyt dużych ilościach i gromadzone na zapas przez część pacjentów. Nie chodzi o ograniczenie leczenia osobom uprawnionym, lecz o takie prowadzenie farmakoterapii, by preparaty trafiały do chorych w ilości odpowiadającej ich rzeczywistym potrzebom.

Przeglądy lekowe od lat nie mogą wejść do systemu

Jednym z rozwiązań ograniczających marnowanie leków i ryzyko błędów są przeglądy lekowe. Farmaceuta analizuje wówczas wszystkie preparaty przyjmowane przez pacjenta, sprawdza możliwe interakcje, dublowanie substancji, nieprawidłowe dawkowanie oraz problemy z przestrzeganiem zaleceń. Takie świadczenie ma szczególne znaczenie u seniorów i pacjentów z wielochorobowością, którzy przyjmują wiele produktów przepisanych przez różnych lekarzy.

– Na całym świecie przy dużych wydatkach na leki robi się przeglądy lekowe. W Polsce nie udaje się ich wprowadzić od 30 lat – mówił Marek Tomków.

Jego zdaniem właściwie zorganizowana opieka farmaceutyczna pozwalałaby nie tylko ograniczyć koszty, ale też zmniejszyć liczbę działań niepożądanych, hospitalizacji i problemów wynikających z niewłaściwego stosowania leków.

Farmaceuta kliniczny potrzebny na oddziale

Kolejnym postulatem było szersze zatrudnianie farmaceutów klinicznych w szpitalach. Ich zadaniem byłaby m.in. analiza farmakoterapii, wykrywanie interakcji, wsparcie lekarzy w doborze leków i dawek oraz monitorowanie bezpieczeństwa leczenia.

– Wypuśćcie na oddziały farmaceutów klinicznych. Tam leżą miliardy, które możemy przynieść bez straty dla pacjenta – apelował prezes NRA.

Nadmiary technologiczne także oznaczają straty

Marek Tomków mówił również o tzw. nadmiarach technologicznych powstających podczas przygotowywania określonych leków. Według środowiska aptekarskiego brak odpowiedniego mechanizmu ich rozliczania powoduje, że część preparatów i pieniędzy jest tracona. Jak szacował, uporządkowanie tej kwestii mogłoby przynieść oszczędności wynoszące co najmniej około 150 mln zł rocznie, a być może znacznie więcej.

Prezes NRA podkreślał, że farmaceuci od lat zgłaszają ten problem Narodowemu Funduszowi Zdrowia, ale nie udało się dotąd stworzyć prostego świadczenia, które pozwalałoby rozliczać rzeczywiście wykorzystane ilości produktów.

Apteki mogą prowadzić badania przesiewowe

Farmaceuci chcą również odgrywać większą rolę w profilaktyce. Doświadczenia ze szczepieniami pokazały, że apteki potrafią szybko uruchamiać nowe świadczenia i docierać do dużej liczby osób.

– Za kilka procent pieniędzy przeznaczanych na program „Moje Zdrowie” jesteśmy w stanie zrobić największe badania screeningowe cukrzycy, nadciśnienia i wielu innych chorób – przekonywał Marek Tomków.

Apteki są często łatwiej dostępne niż przychodnie, nie wymagają wielotygodniowego oczekiwania i odwiedzają je również osoby, które rzadko zgłaszają się do lekarza. Proste pomiary i testy mogłyby więc pomóc wykryć pacjentów z nierozpoznanym nadciśnieniem, podwyższoną glikemią lub innymi czynnikami ryzyka. Takie świadczenia wymagałyby jednak jasnych zasad finansowania, dokumentowania wyników oraz kierowania pacjentów do dalszej diagnostyki.

Farmaceuci chcą być częścią reformy

Wystąpienie prezesa NRA było apelem o włączenie farmaceutów do głównego nurtu zmian w ochronie zdrowia. Tomków przekonywał, że środowisko nie oczekuje wyłącznie dodatkowych pieniędzy, ale możliwości wykonywania świadczeń, które mogą zwiększyć bezpieczeństwo leczenia i ograniczyć straty.

– Dajcie szansę farmaceutom. Dajcie państwu szansę opiece farmaceutycznej – mówił.

Jego zdaniem system nadal nie korzysta z kompetencji dużej grupy medycznej, mimo że farmaceuci mają bezpośredni kontakt z pacjentami, znają ich farmakoterapię i mogliby wcześniej wychwytywać problemy związane z przyjmowaniem leków.

Najpierw ograniczyć straty, potem dokładać pieniądze

Okrągły Stół dla Ochrony Zdrowia miał służyć rozmowie o finansowaniu i organizacji systemu. Farmaceuci wnieśli do tej debaty pytanie, które często pozostaje na dalszym planie: nie tylko ile pieniędzy potrzeba, ale także co dzieje się ze środkami, które już przeznaczamy na leczenie.

Dane o lekach trafiających do utylizacji, brak powszechnych przeglądów lekowych, niewykorzystanie farmaceutów klinicznych oraz wieloletnie odkładanie zmian nie dowodzą, że system nie potrzebuje dodatkowego finansowania. Pokazują jednak, że samo zwiększanie nakładów nie wystarczy, jeśli równocześnie nie zostaną ograniczone możliwe do uniknięcia straty.

– My wiemy, jak to zrobić – podsumował Marek Tomków.

Czytaj też:
Apteczka na wakacje. O tym wiele osób zapomina
Czytaj też:
Leki bez recepty to nie cukierki. Jeden błąd może mieć poważne skutki
Czytaj też:
Tabletka jak pączek. Naukowcy drukują leki na miarę