Młodzi kardiolodzy łączą siły. Tak Klub 30 PTK zmienia polską kardiologię

Młodzi kardiolodzy łączą siły. Tak Klub 30 PTK zmienia polską kardiologię

Dodano: 
Prof. Krzysztof Ozierański – przewodniczący Klubu 30 PTK
Prof. Krzysztof Ozierański – przewodniczący Klubu 30 PTK Źródło: Archiwum prywatne
Około 300 lekarzy i naukowców, granty, zagraniczne staże, mentoring oraz ponad 30 sesji naukowych rocznie. Prof. Krzysztof Ozierański opowiada, jak Klub 30 PTK buduje współpracę między pokoleniami i dlaczego jej efekty odczuwają później pacjenci.

Anna Kopras-Fijołek, NewsMed’Wprost: W jakim celu założony został Klub 30 Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego?

Prof. dr. hab. n. med. i n. o zdr. Krzysztof Ozierański, przewodniczący Klubu 30 PTK: Klub 30 PTK – założony z inicjatywy prof. Leszka Ceremużyńskiego – powstał po to, żeby jednoczyć środowisko młodych kardiologów. Chcemy wspólnie prowadzić działania naukowe, edukować się, spotykać i zawiązywać projekty badawcze. Działamy przede wszystkim dla środowiska kardiologicznego, ale efekty tej działalności odczuwają także pacjenci. Kiedy współpracujemy, razem się uczymy i prowadzimy innowacyjne badania, przekłada się to później na lepszą jakość opieki.

Kto może dołączyć do Klubu?

Jednym z kryteriów jest osiągnięcie – przed ukończeniem 35. roku życia – znaczących osiągnięć naukowych. Chodzi przede wszystkim o publikacje z pierwszym autorstwem. Najczęściej są to prace w czasopismach międzynarodowych. Trzeba więc być młodym, ale jednocześnie mieć już istotny dorobek. Nazwałbym naszą społeczność klubem młodym duchem. Wstępuje się do niej w młodym wieku, ale klubowiczem jest się właściwie przez całe życie. Relacje nawiązane na początku kariery pozostają na wiele lat.

Bardzo ważny jest także wymiar międzypokoleniowy. Bardziej doświadczeni członkowie nadal angażują się w działalność Klubu i stają się mentorami młodszych lekarzy oraz naukowców.

Ile osób skupia obecnie Klub 30 PTK?

Około 300. W tym roku mieliśmy 18 nowych kandydatur i wszystkie zostały przyjęte podczas naszego corocznego spotkania. Mamy bardzo nobilitującą tradycję – nowi członkowie Klubu 30 są przedstawiani podczas kongresu Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, czyli najważniejszego wydarzenia naszego środowiska. Prezentacja odbywa się podczas sesji otwarcia, przed wielką aulą. Żadna inna sekcja ani asocjacja PTK nie ma takiego przywileju. Jesteśmy za to bardzo wdzięczni Zarządowi Głównemu PTK. Dla młodych osób jest to naprawdę powód do dumy.

Klub działa od 1994 roku. Co uważa pan za jego największe osiągnięcie?

To temat rzeka. Klub ma już 32 lata, dlatego w tym roku zmodyfikowaliśmy jego logo, dodając napis „od 1994 roku”. Chcieliśmy podkreślić tradycję i wieloletnią działalność naszej społeczności. Mamy osiągnięcia mierzalne: konkretne projekty, granty, publikacje i inicjatywy edukacyjne. Najważniejsze są jednak relacje. Jeżeli młodzi ludzie spotykają się na początku swojej drogi naukowej, poznają się i zaprzyjaźniają, później znacznie łatwiej jest im współpracować.

Oczywiście między nami również istnieje rywalizacja. Kto pierwszy wdroży nową procedurę? Kto przygotuje najlepszą publikację? Jest to jednak zdrowe, wzajemne napędzanie się, a nie zwalczanie.

Jak Klub pomaga zamieniać pomysły w konkretne projekty?

Jednym z naszych głównych narzędzi jest Platforma Współpracy Naukowej Klubu 30. To internetowa tablica ogłoszeń dotycząca realizowanych badań. Można zgłosić projekt, dołączyć do już prowadzonego przedsięwzięcia albo zaprosić kolejne osoby i ośrodki. Dzięki takiej współpracy powstało wiele projektów wieloośrodkowych. Wyniki części z nich publikowano w czołowych światowych czasopismach kardiologicznych.

Prowadzimy również Grant Młodego Naukowca. Pozwala on sfinansować najciekawszy pomysł wybrany w danym roku przez komisję konkursową. Dzięki temu powstają naprawdę wartościowe badania.

Klub oferuje także staże zagraniczne. Co może dać młodemu lekarzowi taki wyjazd?

Mamy Grant Wyjazdowy Specialized Research Fellowship, dzięki któremu autor najlepszego projektu może pojechać na półroczny staż zagraniczny. Trafia często pod opiekę jednego z najlepszych ekspertów w danej dziedzinie. Korzyścią nie są tylko późniejsze publikacje. Stażysta może zobaczyć, jak pracuje i jak jest zorganizowany czołowy ośrodek, a następnie przywieźć te doświadczenia do Polski. Później korzysta z nich nie tylko jego własna klinika. Dobre rozwiązania są przekazywane dalej, trafiają do kolejnych zespołów i mogą wpływać na rozwój całej polskiej kardiologii.

Do jakich krajów wyjeżdżają członkowie Klubu?

Nie ma tu ograniczeń. Nasi członkowie wyjeżdżali między innymi do Włoch i Holandii. Najważniejsze jest znalezienie ośrodka będącego światowym liderem w konkretnym, często bardzo wąskim obszarze. Może to być zapalenie mięśnia sercowego, kardiomiopatia albo wrodzone wady serca. Nie wybiera się więc samego kraju, ale najlepsze miejsce do zdobywania wiedzy na określony temat.

Jedną z nowych inicjatyw jest program Mentor. Na czym polega?

Program został wprowadzony podczas obecnej kadencji. Jego zadaniem jest budowanie relacji mentor-uczeń. Bardziej doświadczony specjalista zaprasza młodszą osobę do swojego ośrodka. Taki pobyt może trwać jeden dzień albo kilka tygodni, zależnie od indywidualnych potrzeb. Uczeń podpatruje mentora w akcji. Może obserwować zabiegi, pracę w poradni albo inną część działalności klinicznej. Zyskuje możliwość uporządkowanego czerpania z doświadczenia najlepszych osób w Polsce w danej dziedzinie.

Dlaczego taka bezpośrednia relacja jest nadal ważna, skoro wiedza medyczna jest dziś łatwo dostępna?

Nie wszystkiego można nauczyć się z publikacji, podręcznika czy wykładu. Bardzo wiele daje obserwowanie, jak ekspert podejmuje decyzje, organizuje pracę, rozmawia z pacjentem i reaguje w trudnej sytuacji. Mentoring ułatwia też zadawanie pytań, na które młoda osoba mogłaby nie znaleźć odpowiedzi w oficjalnych materiałach. Taka relacja może później trwać znacznie dłużej niż sam pobyt w ośrodku.

Jakie działania edukacyjne prowadzi Klub?

Jedną z nowych aktywności jest Cardio30 Web-Cast. Eksperci rozmawiają o aktualnych i ważnych problemach kardiologicznych. To przyjazny i bardzo praktyczny format.

Mamy również Cardio❤️Flash. Osoby uczestniczące w międzynarodowych kongresach – europejskich i amerykańskich – przygotowują krótkie relacje z najważniejszych badań, publikacji i nowych wytycznych.

Materiały powstają na gorąco, najczęściej w ciągu kilku dni od zakończenia kongresu. Lekarz, który nie mógł w nim uczestniczyć albo nie miał czasu śledzić wszystkich sesji, może szybko poznać najważniejsze doniesienia.

Jak duża jest aktywność Klubu podczas konferencji naukowych?

Ten rok jest rekordowy. Klub 30 miał sesje i wykłady na około 25 konferencjach, co oznacza ponad 30 zorganizowanych sesji naukowych w ciągu jednego roku. Działamy więc naprawdę szeroko: prowadzimy granty, programy edukacyjne, wspieramy badania i organizujemy spotkania. Z każdym rokiem staramy się poszerzać zakres tej aktywności.

Czy trzeba być lekarzem, żeby zostać członkiem Klubu 30?

Nie. Do Klubu mogą dołączać również studenci, pod warunkiem że mają znaczące osiągnięcia naukowe i spełniają pozostałe kryteria. Chcemy pokazywać, że udział w tej społeczności jest atrakcyjny już na bardzo wczesnym etapie rozwoju. Mamy członków przede wszystkim z największych ośrodków akademickich, między innymi z Warszawy, Krakowa, Wrocławia, Katowic, Zabrza i Poznania.

Czy podobne organizacje działają za granicą?

Myślę, że jesteśmy pod tym względem unikalni. Od kilku lat słyszymy, że zagraniczne towarzystwa kardiologiczne są zafascynowane naszą działalnością i chciałyby tworzyć podobne organizacje. Korzyści płynące z takiej współpracy są wielowymiarowe: naukowe, edukacyjne, zawodowe i organizacyjne.

Jak Klub zaznaczy swoją obecność podczas XXX Kongresu PTK?

Dzięki organizatorom i Komitetowi Naukowemu Kongresu przygotowujemy trzy własne sesje. To duże wyróżnienie, ponieważ inne sekcje i asocjacje nie mają tak szerokiej reprezentacji. Nasze sesje cieszą się zazwyczaj dużym zainteresowaniem, co pokazuje frekwencja. Staramy się więc sprostać oczekiwaniom i przygotowywać program dotyczący aktualnych oraz praktycznych problemów kardiologii.

Jakie są kolejne plany?

Przede wszystkim kontynuowanie bieżącej działalności, która jest bardzo intensywna i pochłania dużo czasu. Trzeba podkreślić, że robimy to w czasie wolnym. To nie jest dodatkowy angaż ani etat, tylko potrzeba serca, chęć działania społecznego na rzecz całego środowiska i tego, żeby polska kardiologia stawała się coraz lepsza.

Mamy też kilka nowych projektów, ale jeszcze nie chcę zdradzać szczegółów. W najbliższych miesiącach na pewno będzie można o nich usłyszeć.

Kierowanie Klubem to duże wyzwanie?

To duże obciążenie i trochę stresu. Jesteśmy widoczni, a naszą działalność oceniają doświadczeni eksperci. Staram się więc być dokładny i weryfikować wszystko, co robimy. Jednocześnie daje mi to dużo przyjemności i satysfakcji. Myślę, że mam w sobie trochę społecznika. Bez tego trudno byłoby poświęcać tak wiele własnego czasu, także kosztem rodziny.

Klub 30 ma wpływ na rozwój polskiej kardiologii?

Myślę, że można tak powiedzieć. Współczesna kardiologia opiera się na pracy zespołowej. Nie polega już na poszukiwaniu jednego najmądrzejszego lekarza, który wie wszystko. Ta dziedzina jest zbyt szeroka, a pacjenci mają często wiele chorób współistniejących i bardzo złożone problemy. Kluczowa jest współpraca między pracowniami, ośrodkami i ekspertami. Klub 30 pomaga ją zacieśniać. Wielu naszych członków zostało później profesorami, kierownikami klinik, rektorami uczelni albo objęło odpowiedzialne stanowiska w szpitalach. Zaczynali jako młodzi ludzie w naszej społeczności i jestem przekonany, że Klub pomógł im w rozwoju naukowym, zawodowym i organizacyjnym.

Pokazujemy również, że nie trzeba się nawzajem zwalczać. Można współpracować, a rywalizacja może być zdrowa i konstruktywna. Dzięki temu rozwijają się konkretne osoby, ale na wyższy poziom wchodzi również cała polska kardiologia.

Podczas spotkań Klubu nie nosi się krawatów...

To jeden z elementów przełamywania lodów. Klubowicze nie zakładają krawatów i zwracają się do siebie po imieniu. W polskiej medycynie hierarchiczność nadal odgrywa istotną rolę. U nas najmłodsza osoba może być po imieniu z doświadczonym profesorem. Pokazuje to, że klubowiczem jest się przez całe życie, a młodość ducha pozostaje.

Nie zależy mi jednak, żeby Klub był przedstawiany wyłącznie jako prestiżowa czy elitarna struktura. To przede wszystkim idea. Jesteśmy po to, żeby budować relacje i rozwijać współpracę. Dzięki temu poszczególne osoby stają się lepszymi lekarzami i naukowcami, a ich praca podnosi poziom całej polskiej kardiologii.

Czytaj też:
Prof. Banach alarmuje: system leczy skutki zamiast zapobiegać chorobom
Czytaj też:
Nadciśnienie nie robi wakacji. Latem leków nie odstawiamy