Katarzyna Pinkosz, NewsMed, Wprost: Pani Profesor, podczas Forum Ekonomicznego rozmawiamy dużo o zdrowiu, ale też o ekonomii. W Polsce jest kilka milionów osób z chorobą otyłościową. Czy można określić, którzy spośród nich nie powinni czekać z leczeniem, powinni być objęci programem lekowym?
Prof. Alina Kuryłowicz, sekretarz Polskiego Towarzystwa Leczenia Otyłości: Decyzja o tym, kogo leczyć, a kogo nie leczyć, to jedna z najtrudniejszych decyzji, którą musi podejmować lekarz. W przypadku chorych z chorobą otyłościową serce każe leczyć wszystkich, natomiast zdrowy rozsądek mówi, że budżet żadnego kraju nie udźwignie refundacji leków dla 9 mln osób, jak to jest w przypadku Polski.
Dlatego, mówiąc o programie lekowym, musimy tę grupę w pewien sposób zawęzić. Myśląc przede wszystkim o pacjentach, którzy mają najwięcej do stracenia i najwięcej na leczeniu tej choroby mogą zyskać.
Mówimy o osobach najmłodszych, o dzieciach od 12. roku życia i o młodych dorosłych między 18. a 26. rokiem życia, zwłaszcza tych, u których otyłość spowodowała już pewne powikłania, jak stan przedcukrzycowy, obturacyjny bezdech senny, choroba układu sercowo-naczyniowego, które to powikłania będą determinować ich przyszłe życie.
Im wcześniej, zaczniemy leczyć chorobę otyłościową, tym lepiej?
Tak, tym większą mamy szansę, że uzyskamy remisję, czyli ustąpienie powikłań, a dzięki temu ci młodzi dorośli będą w pełni sprawnymi, dojrzałymi osobami, żyjącymi bez stygmatu choroby otyłościowej, bez wszystkich powikłań, które ta choroba niesie. A skoro jesteśmy na Forum Ekonomicznym, to mówimy o pełnoprawnych pracownikach, składających się na PKB. U tych osób ta choroba może spowodować najmniej powikłań, bo możemy wcześniej tę chorobę zatrzymać.
Im wcześniej zaczniemy leczyć chorobę otyłościową, tym więcej mamy do zyskania. Optymalna sytuacja jest taka, kiedy leczymy tę chorobę w momencie, kiedy jeszcze nie spowodowała powikłań, albo są one na wczesnym etapie. Wtedy szansa na ich ustąpienie jest największa. Co więcej, mówimy o dzieciach i młodych dorosłych: jest to grupa nieuprzywilejowana ekonomicznie. Są to osoby, które jeszcze nie zarabiają: uczniowie, studenci. Wiemy, że zapewne w przyszłości te osoby będą w stanie pozwolić sobie na sfinansowanie terapii.
Jak długo program lekowy miałby trwać? Jak taki program mógłby wyglądać dla tej grupy osób?
Myślimy o 2 latach leczenia, czyli 24 miesiącach, bazując na wynikach badań klinicznych, które mniej więcej tyle trwały. Oczywiście, zakładamy, że każdy uczestnik programu lekowego będzie prowadzony w odpowiednio wyspecjalizowanym ośrodku, będzie oceniany, ewoluowany, tak jak w przypadku każdego programu lekowego, również z efektów leczenia.
Czy są wyspecjalizowane ośrodki leczenia otyłości, które mogłyby takie leczenie w ramach programu lekowego już prowadzić?
Tak, mamy już sporo ośrodków przygotowanych do prowadzenia programów lekowych. Na pewno takimi ośrodkami mogłyby być wszystkie te, które mają doświadczenie w kompleksowym leczeniu choroby otyłościowej, gdyż prowadziły program KOS BAR, czyli kompleksowej opieki specjalistycznej nad chorym operowanym bariatrycznie. W tych wszystkich ośrodkach są zespoły terapeutyczne przygotowane do takiej kompleksowej opieki nad chorym z otyłością: lekarze, fizjoterapeuci, psycholodzy, dietetycy, którzy wiedzą, jak tych chorych wspierać. Marzy nam się oczywiście, żeby tych ośrodków było więcej. Polskie Towarzystwo Leczenia Otyłości certyfikuje takie ośrodki na terenie całego kraju. Realnie myślimy o tym, żeby tych ośrodków było ponad 30, czyli mniej więcej dwukrotnie tyle, ile było ośrodków prowadzących program KOS BAR.
Pacjent leczony w programie lekowym byłby leczony kompleksowo? To nie tylko farmakoterapia.
Farmakoterapia jest kluczem do przełamania pewnych błędnych kół; mechanizmów, które uniemożliwiają pacjentom chorującym na otyłość skuteczną redukcję masy ciała. Ale farmakoterapia to tylko element procesu terapeutycznego. Leczenie farmakologiczne zawsze musi być wsparte modyfikacją stylu życia, czyli mądrym odżywianiem, odpowiednio dobraną aktywnością ruchową, a często także wsparciem psychologa, psychodietetyka.
Ta grupa chorych nie poradzi sobie bez leczenia farmakologicznego? Sama zmiana stylu życia to za mało?
Jeśli chodzi o osoby, które mogą potencjalnie wziąć udział w programie lekowym, to są osoby młode, ale już z wysokim wskaźnikiem masy ciała (BMI powyżej 35). Często to osoby, które wielokrotnie próbowały różnych metod redukcji masy ciała i doświadczyły nawrotu choroby otyłościowej. Nie świadczy to o ich słabej woli, tylko o tym, że w ich organizmie doszło już do takich poważnych zmian, które nie pozwalają prawidłowo wyrównywać gospodarki energetycznej. Lek jest potrzebny, żeby przywrócić tym osobom prawidłowe odczuwanie głodu i sytości, żeby zobaczyły pierwsze sukcesy w leczeniu tej choroby i nie frustrowały się, tylko były w stanie trwać w tym procesie.
Proces leczenia otyłości będzie procesem trwającym całe ich życie. Będą albo w remisji choroby, albo będą mieć tę chorobę aktywną. Chodzi o to, żeby te osoby miały trwałą remisję dzięki zmianie nawyków, którą umożliwi włączenie leków.
Czytaj też:
Choroby cywilizacyjne odbierają lata życia. Eksperci: Nie czekajmy na powikłania Czytaj też:
Nowe leki zmieniły leczenie otyłości. Prof. Szulińska: potrzebny lepszy dostęp dla pacjentów
