Historia Emilki Wójcik zaczęła się od objawów, które nie zapowiadały dramatu. Gorączka, ból pleców, zmęczenie. Początkowo lekarze podejrzewali infekcję lub przeciążenie mięśni po wakacyjnym wyjeździe. Jednak stan czteroletniej dziewczynki nie poprawiał się, a kolejne leczenie nie przynosiło efektów. – Czułam, że to nie jest zwykłe naciągnięcie mięśnia – wspomina mama Emilki, pani Iza. Decyzja o wykonaniu dodatkowych badań okazała się przełomowa.
Tomografia komputerowa ujawniła ogromny guz – 10 na 16 centymetrów –-zajmujący połowę klatki piersiowej dziecka. Diagnoza była jednoznaczna: pleuropulmonary blastoma, bardzo rzadki i agresywny nowotwór wieku dziecięcego.
Agresywne leczenie i pierwsza operacja
Leczenie rozpoczęto w Przylądku Nadziei we Wrocławiu. Początkowa chemioterapia nie przyniosła efektu – guz nadal rósł. Dopiero intensywniejszy schemat leczenia pozwolił zmniejszyć zmianę nowotworową na tyle, by możliwa była operacja. Zabieg trwał ponad cztery godziny. Dla rodziców był to czas pełen strachu i niepewności. Gdy Emilka obudziła się po narkozie, rozpoczął się kolejny etap walki – rehabilitacja i dalsza chemioterapia.
Badania PET nie wykazały przerzutów. Po miesiącach leczenia wydawało się, że najgorsze jest za rodziną.
Wznowa w mózgu i kolejna walka
Radość nie trwała długo. Zaledwie miesiąc po powrocie do przedszkola kontrolny rezonans wykazał wznowę nowotworu – tym razem w mózgu. Diagnoza zapadła w październiku, a operację zaplanowano na dzień piątych urodzin Emilki. – Usłyszeliśmy słowo ‘wznowa’ i świat znów się zatrzymał – mówi mama dziewczynki.
Zabieg neurochirurgiczny przeprowadzono w czasie pandemii COVID-19, przy surowych obostrzeniach. Rodzice czekali osobno, bez możliwości bycia razem. Po pięciu godzinach padły słowa, które dały nadzieję: „Udało się”.
To jednak nie był koniec leczenia. Badania wykazały rozsiew komórek nowotworowych do opony mózgowej. Lekarze zdecydowali się na krok bez precedensu w pediatrii onkologicznej w Polsce – zastosowanie leku biologicznego, wcześniej niestosowanego u dzieci w takim wskazaniu. Aby wdrożyć terapię, konieczna była zgoda Komisji Bioetycznej. W międzyczasie Emilka przechodziła kolejne cykle chemio- i radioterapii, zmagając się m.in. z uszkodzeniem mięśnia sercowego.
Leczenie było trudne, ale skuteczne. Kolejne badania nie wykazywały nawrotu choroby. W maju 2025 roku Emilka przyjęła ostatnią dawkę leku.
Dziś jest „czysto” – i to najważniejsze
Dziś Emilka ma dziesięć lat. Chodzi do szkoły, śpiewa w chórze, uwielbia puzzle i gry planszowe. Co trzy miesiące przechodzi kontrolne badania i pozostaje pod opieką wielu specjalistów. Po każdej wizycie pada jedno zdanie, które dla rodziny znaczy wszystko: „Jest czysto”.
„Postanawiam pomagać” – marzenie, które ma ponieść świat
Doświadczenie choroby sprawiło, że Emilka chce dziś pomagać innym. Tak narodziła się inicjatywa „Postanawiam pomagać”, której celem jest zachęcenie jak największej liczby osób do drobnych, codziennych gestów dobra.
Do akcji włączają się znane osoby – są wśród nich aktor Mateusz Damięcki i prof. Jan Miodek – wspierając ideę, że pomoc nie zawsze musi być spektakularna, by miała ogromne znaczenie.
Celem jest zebranie miliona dobrych uczynków i pokazanie, że empatia i solidarność realnie zmieniają świat – zwłaszcza dla tych, którzy mierzą się z chorobą.
Jak dołączyć do akcji Postanawiam pomagać?
Jak włączyć się do wyjątkowej akcji?
- pomóc komuś w potrzebie,
- opowiedzieć o tym w mediach społecznościowych,
- dodać hasztag #pomagam2026,
- zajrzeć na stronę postanawiampomagac.pl i dołożyć swój gest do wspólnego licznika dobra.
Jak wierzy Emilka – dobro naprawdę wraca.
