Na POChP (przewlekłą obturacyjną chorobę płuc) w Polsce choruje 2 mln osób.
– W rejestrach NFZ mamy 1,3 mln chorych, co oznacza, że co najmniej 700 tys. osób pozostaje niezdiagnozowanych. Prawie 8 proc. chorych ma przewlekłą niewydolność oddychania, czyli bardzo zaawansowaną chorobę. Z powodu zaostrzenia POChP co roku dochodzi do 56 tys. hospitalizacji. POChP jest trzecią główną przyczyną zgonów na świecie – mówi dr n. med. Małgorzata Czajkowska-Malinowska, konsultant krajowa w dziedzinie chorób płuc. Mimo to świadomość choroby jest bardzo niska.
W badaniu Kantar tylko 25 proc. osób wiedziało, co to jest POChP, a spośród osób z grupy ryzyka (w wieku powyżej 40 lat, palących papierosy, mających objawy ze strony układu oddechowego), tylko 15 procent! Nie wiedzą, że są w grupie ryzyka choroby, która może prowadzić do inwalidztwa oddechowego i zgonu – mówi dr n. med. Małgorzata Farnik z Katedry i Kliniki Pneumonologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego.
Diagnoza jest najczęściej stawiana w momencie znacznego zaawansowania schorzenia. Przyczyna to brak wiedzy na temat POChP oraz niezwracanie uwagi na takie objawy, jak duszność i przewlekły kaszel.
– Kaszel z odksztuszaniem: taki objaw u osoby, która pali papierosy, jest traktowany jako coś naturalnego, „oczyszczanie się płuc” – wyjaśnia dr n. med. Czajkowska-Malinowska. I podkreśla: – Jeśli kaszel utrzymuje się powyżej 8 tygodni, to konieczne jest wykonanie badań, ponieważ przyczyną przewlekłego kaszlu może być rak płuca lub inne choroby płuc, w tym POChP.
Drugim sygnałem ostrzegawczym jest duszność wysiłkowa: początkowo po większym, potem po coraz mniejszym wysiłku. Wiele osób ją bagatelizuje, mówiąc, że to „tylko” zadyszka związana z wiekiem. W przypadku duszności i przewlekłego kaszlu trzeba wykonać badania obrazowe (wykluczające m.in. raka płuca) oraz spirometrię.
– Jeśli badanie spirometryczne wskazuje na obturację (czyli ograniczenie przepływu przez drogi oddechowe), podaje się lek rozszerzający oskrzela i powtarza badanie, aby sprawdzić czy ta obturacja jest utrwalona. Jeśli po podaniu leku rozszerzającego oskrzela nadal utrzymuje się obturacja, to znaczy, że jest ona nieodwracalna i daje podstawę do rozpoznania przewlekłej obturacyjnej choroby płuc. Konieczne jest też wykonanie badań obrazowych klatki piersiowej (RTG klatki piersiowej, tomografii płuc), aby wykluczyć inne choroby płuc, w tym raka płuca – dodaje dr n. med. Czajkowska-Malinowska.
Najpoważniejszym czynnikiem ryzyka POChP jest palenie papierosów. – Typowy chory na POChP kiedyś to był mężczyzna po 50-60. roku życia. Dziś coraz częściej chorują kobiety, ponieważ ich płuca są bardziej narażone na czynniki drażniące, a coraz więcej kobiet pali. 25% dziewcząt do 15. roku życia pali elektroniczne papierosy, a jest to również szkodliwe dla płuc – zaznacza dr hab. Piotr Dąbrowiecki z Kliniki Chorób Wewnętrznych, Infekcyjnych i Alergologii WIM-PIB.
Niebezpieczne jest też zanieczyszczenie powietrza. – Nie czujemy go nosem, nie widzimy, a przewlekle bodźcuje ono błonę śluzową układu oddechowego. Często mówię, że to „palenie papierosa bez papierosa”. Są miejsca w Polsce, gdzie „palą” wszyscy, gdyż poziom benzopirenu (związek chemiczny wywołujący zmiany nowotworowe) jest wielokrotnie przekroczony. Z kolei częste infekcje w dzieciństwie powodują ubytek rezerw wentylacyjnych płuc. Jeśli na to nałożą się kolejne czynniki, to ryzyko zachorowania na POChP bardzo mocno rośnie – zaznacza doktor Dąbrowiecki.
Im szybciej POChP zostanie rozpoznane i im szybciej wdrożone zostanie leczenie, tym większa szansa na zahamowanie rozwoju choroby.
Groźne zaostrzenia POChP
POChP to choroba postępująca. – Dochodzi do zwężenia oskrzeli, przez co przepływ powietrza przez drogi oddechowe jest ograniczony. Pojawia się też przewlekły stan zapalny. Duszność nasila się. Z czasem pacjent męczy się podczas wejścia na pierwsze piętro, mycia, ubierania się. Leczenie jest konieczne, ale choroby nie cofniemy. Możemy tylko złagodzić objawy – zaznacza doktor Czajkowska-Malinowska.
Szczególnie niebezpieczne są zaostrzenia, których konsekwencje eksperci porównują z udarem mózgu i zawałem serca. – Ciężkie zaostrzenie, kiedy pacjent musi być leczony w szpitalu, to stan bezpośredniego zagrożenia życia. 30 proc. chorych umiera w ciągu roku od zaostrzenia połączonego z hospitalizacją. Ciężkie zaostrzenie zwiększa 10-krotnie ryzyko zawału serca, udaru mózgu w okresie 30 dni– dodaje dr hab. Piotr Dąbrowiecki.
W Polsce możliwości leczenia POChP generalnie są dobre, jednak w przypadku pacjentów z ciężkim przebiegiem choroby, zaostrzeniami, standardem powinna być terapia trójlekowa lekami wziewnymi. Mała świadomość tego, czym jest POChP powoduje, że duża część pacjentów nie jest w taki sposób leczona. Problemem jest też niewłaściwe przyjmowanie leków wziewnych. – Nie wystarczy pacjentowi wypisać leki, trzeba jeszcze nauczyć go je przyjmować, bo podane nieprawidłowo nie działają, a jest to choroba, która skraca życie. Chorzy umierają 10-15 lat wcześniej niż osoby zdrowe – zaznacza dr hab. Piotr Dąbrowiecki.
Czytaj też:
Większość pacjentów bierze leki byle jak. Ta choroba jest trzecią przyczyną zgonów w Polsce
Leczenie biologiczne: przełom w leczeniu dla najciężej chorych
Pulmonolodzy podkreślają, że POChP nie jest jednolitą chorobą. Część pacjentów ma tzw. fenotyp zapalny (zapalenie typu 2), powodujący szybszy przebieg i częstsze zaostrzenia choroby. W ich przypadku nawet optymalne stosowanie terapii trójlekowej nie przynosi stabilizacji choroby.
Przełomem dla nich mogą stać się leki biologiczne. W Europie są już zarejestrowane dwa: dupilumab i mepolizumab. Obydwa już znalazły się w najnowszych zaleceniach GOLD (Global Initiative for Chronic Obstructive Lung Disease). – Nie sądziłam, że doczekam takiego przełomu. Te leki zapoczątkowują erę leczenia biologicznego w POChP. Ich stosowanie powoduje zmniejszenie liczby zaostrzeń i hospitalizacji, złagodzenie objawów, poprawę tolerancji wysiłku, spowolnienie przebiegu choroby, zmniejszenie śmiertelności i poprawę jakości życia. Leki biologiczne to unikalna szansa dla pacjentów mających podtyp zapalny POChP i ciężkie zaostrzenia – podkreśla dr n. med. Czajkowska-Malinowska.
Leczenie biologiczne może spowodować zmniejszenie objawów stanu zapalnego, redukcję kaszlu, duszności, chroni też przed zaostrzeniami. – Leczenie biologiczne już stało się przełomem w astmie. POChP jest inną chorobą, jednak wyniki badań klinicznych pokazują, że i w tej chorobie możemy uzyskać spektakularne wyniki. Powinniśmy zrobić wszystko, by ta grupa chorych miała dostęp do tych nowoczesnych terapii. To unikalna szansa dla pacjentów mających ciężką chorobę i zaostrzenia – dodaje doktor Czajkowska-Malinowska.
Pacjenci z POChP: zagubieni w systemie, którego brakuje
W marcu 2026 opublikowany został raport „Moje życie z POChP”, na podstawie analizy wpisów z jednej spośród grup wsparcia zrzeszających pacjentów z POChP i ich bliskich oraz pogłębionych rozmów z chorymi. Raport pierwszy raz oddaje głos pacjentom chorującym na POChP.
Chorzy opisują, jak postępuje choroba, odbierając oddech, a wraz z nim samodzielność. – Na początkowym etapie łączą objawy z infekcją, z wiekiem, z „kaszlem palacza”. Często również lekarze nie wyprowadzają ich z tego błędnego przekonania. Dopiero na końcowym etapie pacjenci dowiadują się, z jaką chorobą przychodzi im się mierzyć, gdy widzą, jak odbiera im ona kolejne elementy życia: energię, plany, marzenia, ludzi, nadzieję. Wszystko to pacjenci tracą wraz z upływem czasu – mówi dr n. hum. Dominika Łęcka z Pracowni Pedagogiczno-Socjologicznej „Alternatywa”, współautorka (wraz z dr hab. Piotrem Dąbrowieckim) raportu.
Pacjenci – gdy już są świadomi choroby – walczą o siebie. – Przypadkowo dowiedziałem się o tym, że mam POChP, gdy po niewielkim podbiegnięciu nie mogłem złapać oddechu. „Pan się dusi, to POChP!”: usłyszałem od lekarza. Życie z tą chorobą jest trudne, ale nie daję się: mimo że jestem już na emeryturze, nadal pracuję, uczę młodych ludzi. Najgorszy jest dla mnie okres między 15 listopada a końcem marca; wtedy prawie nie wychodzę z domu, bo trudno mi oddychać. Unikam w zimie wyjazdów do małych miast i miasteczek, bo tam palą „kopciuchami” i nie jestem w stanie oddychać. Po płaskim mogę chodzić, ale jeśli chodnik idzie nawet tylko lekko w górę, dostaję zadyszki – opowiada Zbigniew, około 30 lat po diagnozie.
– Co mi zabrała choroba? Samodzielność, wyjazdy na działkę, co kochałam. Gdy sprzątam, muszę to robić trzy dni, bo bardzo się męczę. Na zakupy zawsze biorę wózek, ale też ciężko mi go ciągnąć – opowiada pani Jola, która od 30 lat choruje na POChP. 20 lat temu rzuciła palenie papierosów, ale mimo to choroba nadal postępuje. Nie wystarczają już leki wziewne, liczy na to, że być może pomoże jej terapia biologiczna. Niedawno miała kolejne zaostrzenie choroby. – Każde zaostrzenie to krok w dół, chory już nie wraca po nim do wcześniejszego stadium, dlatego tak bardzo zależy nam na tym, żeby pacjentów chronić przed zaostrzeniami. Liczymy na to, że będziemy mieć możliwość leczenia biologicznego u tych chorych, u których terapia trójlekowa nie działa, a mają podtyp zapalny – dodaje dr hab. Piotr Dąbrowiecki.
17 rekomendacji raportu: od diagnozy do skuteczniejszego leczenia i rehabilitacji
Autorzy raportu „Moje życie z POChP” przedstawili 17 rekomendacji, które mogą przyczynić się do poprawy systemu opieki nad pacjentami z POChP w Polsce. Znalazły się wśród nich m.in.: szybsze diagnozowanie, częstsze wykonywanie spirometrii, nauka stosowania leków wziewnych, rehabilitacja pulmonologiczna, edukacja chorych i promowanie aktywności fizycznej oraz szczepień ochronnych (chronią przed chorobami, które mogą powodować zaostrzenie), wsparcie w rzucaniu palenia, szersze stosowanie terapii trójlekowej u pacjentów z zaostrzeniami, terapia biologiczna dla osób z ciężkim przebiegiem choroby i fenotypem zapalnym. – Niezbędne jest też wsparcie psychologiczne, a żaden z pacjentów, z którymi rozmawiałam, nie miał takiego systemowego wsparcia na żadnym etapie choroby. Bardzo ważne jest też to, żeby lekarze przekazywali pacjentom już na początku informację, że jest to choroba postępująca, z którą muszą się mierzyć – zaznacza doktor Łęcka. Cały raport można znaleźć na stronie www.astma-alergia-pochp.pl.
Marzeniem pana Zbigniewa jest pokazanie, że POChP nie musi być wyrokiem, i aktywizowanie chorych. Chciałby, żeby udało się zorganizować „ćwierć maraton”, w którym pójdą chorzy na POChP. – Wolnym krokiem, nawet bardzo wolnym, pod hasłem „PeOChaPowcy idą”. Chodzi o to, żeby nie zamykać się w domu, a przy okazji byłaby to promocja badań spirometrycznych i szerzenie wiedzy o chorobie – zaznacza. – Nie dla każdego taki „ćwierć maraton” jest możliwy; mogłoby to też być przejście z dużego pokoju do kuchni i z powrotem, jeśli ktoś jest na domowym leczeniu tlenem. Albo wykonanie takich ćwiczeń, jakie są możliwe. Ruch jest jak lek dla chorych na POChP. Musimy wcześniej diagnozować, a potem wspierać pacjentów. Gdy to się uda, nasze efekty leczenia będą lepsze. Średni czas rozpoznawania POChP w Polsce to 7 lat; średnia europejska – 3,5 roku. Idźmy w stronę Europy, by nasi pacjenci nie umierali 10-15 lat wcześniej – dodaje dr hab. Piotr Dąbrowiecki.
Czytaj też:
Jest przełom w leczeniu groźnej choroby płuc. Pulmonolog: Ale nie mówmy nigdy o „kaszlu palacza”
