ASCO 2026. Prof. Kowalski: „Magiczne! Takich wyników się nie spodziewaliśmy”

ASCO 2026. Prof. Kowalski: „Magiczne! Takich wyników się nie spodziewaliśmy”

Dodano: 
Prof. Dariusz Kowalski
Prof. Dariusz Kowalski Źródło: Archiwum prywatne
Wyniki niektórych badań są wręcz magiczne, nawet się nie tego nie spodziewaliśmy – nie kryje entuzjazmu po największej na świecie konferencji onkologicznej ASCO 2026 prof. Dariusz M. Kowalski, kierownik Oddziału Zachowawczego Kliniki Nowotworów Płuca i Klatki Piersiowej Narodowego Instytutu Onkologii.

Katarzyna Pinkosz: Niedawno zakończył się kongres ASCO (American Society of Clinical Oncology): jedno z najważniejszych wydarzeń w światowej onkologii. Czy tegoroczne ASCO czymś Pana zaskoczyło, zmieniło naszą wiedzę o raku płuca, wciąż największym nowotworowym zabójcy?

Prof. Dariusz M. Kowalski, kierownik Oddziału Zachowawczego Kliniki Nowotworów Płuca i Klatki Piersiowej Narodowego Instytutu Onkologii, sekretarz generalny Polskiej Grupy Raka Płuca: ASCO przynosi zawsze dużo nowości – a czasami nieco rozczarowań – jednak zawsze dużo się dzieje, prezentowane są nowe wyniki badań. Nowotwory płuca od wielu lat są topową lokalizacją narządową, w przypadku której jest pokazywanych bardzo dużo nowych wyników badań.

Najważniejszą sesją podczas kongresu ASCO jest sesja plenarna. Podczas tegorocznej sesji plenarnej na pięć najważniejszych prezentacji wybranych przez Komitet Naukowy ASCO dwie dotyczyły raka płuca. Już to pokazuje, jak wiele dzieje się, jeśli chodzi o leczenie raka płuca.

Szykują się kolejne przełomy w leczeniu?

Tak. Kongres ASCO pokazał kolejny już raz, że przyszłość leczenia raka płuca należy do immunoterapii oraz do terapii precyzyjnych, leków celowanych oraz do coraz bardziej zaawansowanej diagnostyki molekularnej, która pozwala dobrać leczenie do biologii nowotworu konkretnego pacjenta.

Bardzo ważne było badanie pokazywane w sesji plenarnej – a jednocześnie opublikowane w NEJM (New England Journal of Medicine), czyli najwyżej impaktowanym czasopiśmie, jeśli chodzi o medycynę. Dotyczyło ono badania klinicznego trzeciej fazy – zastosowania leczenia uzupełniającego selperkatynibem u chorych leczonych radykalnie (operacyjnie albo radiochemioterapią; z tym, że 90 proc. to byli chorzy operowani), u których stwierdzono rearanżację w genie RET.

Wyniki badań są imponujące i mogą zmienić praktykę kliniczną. Różnica w grupie chorych otrzymujących selperkatynib w stosunku do grupy otrzymującej placebo była ogromna: redukcja ryzyka progresji choroby wyniosła 84 proc. Mediana czasu przeżycia nie została osiągnięta dla pacjentów otrzymujących selperkatynib, podczas gdy w przypadku pacjentów przyjmujących placebo wyniosła ona niecałe 32 miesiące. Redukcja ryzyka progresji choroby albo nawrotu wynosząca 84 proc. jest czymś niesamowitym.

Wyniki tych badań znakomicie wpisują się w koncepcję leczenia uzupełniającego lekami ukierunkowanymi molekularnie. Podobne leczenie już stosujemy: ozymertynib u chorych z wariantem patogennym w genie EGFR (w leczeniu uzupełniającym po operacji oraz u chorych po radiochemioterapii), a także alektynib u chorych z rearanżacją w genie ALK (w leczeniu pooperacyjnym). To będzie kolejne wskazanie z lekiem ukierunkowanym molekularnie.

Szkoda jednak że selperkatynib, który był już wcześniej zarejestrowany u chorych w stadium rozsiewu, nadal nie jest dostępny dla pacjentów w Polsce. Mam nadzieję, że firma zgłosi akces do programu lekowego i uda się zrobić tak, żeby od razu pojawiła się możliwość stosowania leczenia w dwóch wskazaniach – w stadium rozsiewu oraz jako terapia uzupełniająca leczenia radykalnego.

Podczas ASCO spodziewane były wyniki badania CROWN: 7-letniej analizy przeżycia całkowitego chorych z rearanżacją w genie ALK. Czy faktycznie potwierdziły efektywność stosowania u nich leczenia lorlatynibem?

Warto przypomnieć, że w przypadku niedrobnokomórkowego raka płuca w stadium rozsiewu wtedy, gdy mogliśmy stosować samą chemioterapię, odsetek przeżyć jednorocznych wynosił ok. 20 proc., a przeżyć trzy- czteroletnich w ogóle nie było. Podczas ASCO była prezentowana aktualizacja badania i odsetek przeżyć siedmioletnich, co w erze chemioterapii w ogóle nie byłoby możliwe. Tak więc rzeczy dzieją się wręcz magiczne!

Badanie CROWN zostało przeprowadzone u chorych z niedrobnokomórkowym rakiem płuca z rearanżacją w genie ALK. Pacjentom podawano lorlatynib – inhibitor trzeciej generacji – a w ramieniu kontrolnym kryzotynib (inhibitor pierwszej generacji). Mamy już siedmioletnią obserwację w tym badaniu – a proszę zauważyć, że mówimy o czasie wolnym od progresji choroby, a nie o czasie całkowitego przeżycia. Mediana czasu wolnego od progresji w przypadku pacjentów przyjmujących lorlatynib nie została osiągnięta (w przypadku pacjentów otrzymujących kryzotynib wyniosła 9,1 miesięcy). Odsetek przeżyć 7-letnich w aspekcie czasu wolnego od progresji wyniósł – dla lorlatynibu 55 proc., a w przypadku kryzotynibu – tylko 3 proc. Bardzo znaczące jest też to, że jeśli chorzy byli leczeni przez dwa lata i w tym czasie nie doszło do progresji choroby, to w tej grupie przez kolejnych pięć lat 85 proc. pacjentów nadal nie będzie miało progresji choroby! To niesamowite wyniki.

Jak wiemy, pacjenci z rearanżacją w genie ALK mają skłonność do rozwoju przerzutów do ośrodkowego układu nerwowego. W przypadku zastosowania lorlatynibu redukcja ryzyka przerzutów do ośrodkowego układu nerwowego wynosi aż 94 proc.!

Wiemy też, że lek działa również u osób, u których już są przerzuty do ośrodkowego układu nerwowego. W przypadku zastosowania lorlatynibu PFS (przeżycie wolne od progresji choroby) wyniósł u nich aż 83 proc., wobec 0 proc. u pacjentów stosujących kryzotynib. Redukcja ryzyka pojawienia się kolejnych przerzutów wyniosła 97 proc.! Takie wyniki rzadko mamy w onkologii.

Jednak – tak jak każdy lek – również lorlatynib ma specyficzne działania niepożądane, głównie ukierunkowane na układ lipidowy: może powodować zaburzenia gospodarki lipidowej: hipercholesterolemię, hipertrójglicerydemię, ale też istnieje ryzyko zwiększania masy ciała, neuropatii obwodowej, a także zaburzeń poznawczych, ze względu na penetrację do ośrodkowego układu nerwowego. O tym wszystkim trzeba również pamiętać.

Czy ASCO 2026 pokazał też przełomy, jeśli chodzi o immunoterapię w raku płuca?

Bardzo interesujące okazało się badanie dotyczące połączenia immunoterapii z immunokoniugatem – to badanie OptiTROP-Lung05, badanie trzeciej fazy porównujące skuteczność sacyituzumabu tirumotekanu (immunokoniugat przeciwciało–lek) w skojarzeniu z pembrolizumabem w stosunku do stosowania samego pembrolizumabu u chorych na zaawansowanego niedrobnokomórkowego raka płuca (NDRP) z ekspresją białka PDL powyżej 1 proc.

Pierwszy raz mamy wyniki badań pokazujące, że dodatek immunokoniugatu do immunoterapii jest skuteczniejszy niż zastosowanie samodzielnej immunoterapii. Redukcja ryzyka nawrotu choroby lub zgonu wyniosła 65 proc. Praca opisująca to badanie jednocześnie ukazała się Lancecie. To jedno z pierwszych badań trzeciej fazy pokazujących, że połączenie immunokoniugatu z immunoterapią może być skuteczniejsze niż sama immunoterapia w pierwszej linii leczenia raka płuca. Wyniki są na tyle mocne, że można mówić o potencjalnej zmianie standardu leczenia dla części chorych.

Tak więc ASCO 2026 jeszcze raz udowodniło, że przyszłość leczenia raka płuca należy do wzmocnienia leczenia radykalnego, a także do terapii precyzyjnych: leków celowanych oraz immunoterapii oraz łączenia tych grup leków.

Czytaj też:
17 nowych terapii na liście refundacyjnej. Przełom dla pacjentów onkologicznych