Jakie są rzeczywiste koszty zatrudnienia w publicznych szpitalach? Ilu lekarzy pracuje jednocześnie w kilku placówkach? Jak duży udział w budżetach szpitali stanowią wynagrodzenia poszczególnych grup zawodowych? To pytania, które pojawiły się podczas posiedzenia sejmowej Komisji Zdrowia.
Polaczek: potrzebna większa przejrzystość
Poseł Jerzy Polaczek wskazywał, że w debacie publicznej regularnie pojawiają się informacje o bardzo wysokich kontraktach zawieranych przez część lekarzy, jednak brakuje wiarygodnych danych pozwalających ocenić skalę zjawiska. Jego zdaniem problemem nie są pojedyncze wysokie wynagrodzenia, lecz brak systemowych informacji o tym, jak wygląda struktura zatrudnienia i kosztów osobowych w publicznych szpitalach.
Według posła opinia publiczna powinna mieć możliwość poznania danych dotyczących liczby zatrudnionych osób, wysokości wynagrodzeń w poszczególnych grupach zawodowych oraz udziału kosztów osobowych w finansowaniu placówek. Jak podkreślał, dopiero takie informacje pozwolą odpowiedzieć na pytanie, czy środki publiczne są wydawane racjonalnie oraz czy obecny model zatrudnienia jest efektywny.
Ministerstwo: dziś takich danych po prostu nie ma
Wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski przyznał, że obecnie Ministerstwo Zdrowia nie posiada narzędzi pozwalających na bieżące monitorowanie zatrudnienia i wynagrodzeń we wszystkich publicznych szpitalach.
Resort nie dysponuje również pełnymi informacjami dotyczącymi liczby miejsc pracy poszczególnych pracowników medycznych ani skali łączenia etatów z kontraktami czy pracy w kilku placówkach jednocześnie.
Powstanie baza danych o zatrudnieniu
Wiceminister zapowiedział, że nowe przepisy – określane jako tzw. ustawa PESEL-owa – umożliwią stworzenie systemu gromadzenia danych o zatrudnieniu personelu medycznego.
Nowe rozwiązania pozwolą analizować nie tylko liczbę zatrudnionych osób, ale również ich aktywność zawodową w różnych podmiotach leczniczych.
Nie chodzi wyłącznie o pensje
Planowane rozwiązania nie mają służyć wyłącznie publikowaniu wysokości wynagrodzeń. Znacznie ważniejsze jest uzyskanie pełnego obrazu sposobu funkcjonowania szpitali – liczby zatrudnionych osób, form zatrudnienia, czasu pracy oraz kosztów ponoszonych przez placówki. Takie dane mogłyby pomóc zarówno w planowaniu polityki kadrowej, jak i w ocenie efektywności wydatkowania środków publicznych.
Ministerstwo przypomina o kompetencjach samorządów
Tomasz Maciejewski zwrócił jednak uwagę, że możliwości działania Ministerstwa Zdrowia są ograniczone. Większość szpitali publicznych prowadzona jest przez samorządy lub inne podmioty tworzące, które odpowiadają za ich działalność i nadzór właścicielski. Resort nie ma możliwości ingerowania w politykę kadrową poszczególnych placówek ani decydować o sposobie kształtowania wynagrodzeń.
Więcej danych ma pomóc w podejmowaniu decyzji
Zapowiadane przez Ministerstwo Zdrowia rozwiązania mają przede wszystkim uporządkować informacje o zatrudnieniu w systemie ochrony zdrowia. Zdaniem resortu dostęp do pełniejszych danych pozwoli lepiej analizować sytuację kadrową, planować działania dotyczące personelu medycznego oraz zwiększyć przejrzystość wydatkowania publicznych pieniędzy.
Czytaj też:
Kolejki rosną mimo większych wydatków. NIK nie zostawia złudzeń Czytaj też:
Miliony na onkologię. Pacjenci pytają, gdzie są efekty Czytaj też:
Pfizer o sporze z Polską. Umowy trzeba dotrzymywać Czytaj też:
Ile powinien zarobić lekarz? Prezes Polskiej Federacji Szpitali: Oddzielmy ciężką pracę od patologii Czytaj też:
NFZ finansuje chorobę. „System trzeba odwrócić”
