Bezpłatne leki dla seniorów zostały wprowadzone we wrześniu 2016 r. Początkowo obejmowały osoby, które ukończyły 75. rok życia. Trzy lata temu granicę wieku obniżono, obejmując darmowymi lekami seniorów od 65. roku życia. Dodatkowo program objął też dzieci i młodzież do lat 18. Koszt programu wyraźnie rośnie w ostatnich latach, stając się coraz poważniejszym obciążeniem dla Narodowego Funduszu Zdrowia.
Coraz więcej na darmowe leki
Jak informuje "Rzeczpospolita", wydatki NFZ rosną, choć w mniejszym stopniu niż liczba pacjentów uprawnionych do bezpłatnych leków. W ubiegłym roku koszt programu – w połączeniu z bezpłatnymi lekami dla osób do 18 lat i kobiet w ciąży – wyniósł 3,7 mld zł. W 2024 r. było to 3 mld zł, a w 2023 r. 1,5 mld zł.
W 2025 r. przepisano 140,9 mln opakowań darmowych leków. Zwiększyła się też średnia wartość refundacji NFZ na jedną pozycję na recepcie – z 54,3 zł w 2024 r. do 64,6 zł w 2025 r. Raport NFZ wskazuje, że w ubiegłym roku z programu bezpłatnych leków dla seniorów skorzystało 7,2 mln osób, o 3,2 proc. więcej niż w 2024 r.
– Program jest dziś bardzo kosztowny i na jego realizację potrzeba coraz więcej pieniędzy z budżetu Narodowego Funduszu Zdrowia – mówi "Rz" Marek Tomków, prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej. Poza liczbą uprawnionych zwiększyła się też lista leków objętych programem – z kilkuset do ok. 3,7 tys. Dodatkowo, recepty na darmowe leki mogą też wypisać lekarze przyjmujący prywatnie.
Problemem jest też to, że NFZ płaci w całości zarówno za najtańszy lek generyczny dostępny na polskim rynku, jak i za najdroższy lek oryginalny. W niektórych przypadkach rozpiętość cen produktów mających to samo działanie to od 65 do 370 zł.
MZ planuje zmiany
Dlatego Ministerstwo Zdrowia opracowało trzy możliwe warianty zmian obecnego stanu.
Pierwszy zakłada, że NFZ refunduje 100 proc. podstawy limitu, czyli finansuje w pełni tyle, ile kosztuje najtańszy lek, a resztę kwoty za droższy odpowiednik pacjent może dopłacić.
Drugi z wariantów zakłada tzw. korytarz cenowy, czyli stopniowe zmniejszanie w czasie poziomu refundacji ze 150 proc. ceny najtańszego leku do 100 proc. po pięciu kwartałach.
Trzeci uwzględnia różne wskaźniki, w tym cenę zbytu netto.
Resort obawia się jednak, że zbyt radykalna opcja mogłaby sprawić, że najtańszego leku generycznego mogłoby zabraknąć dla wszystkich chętnych, co sprawiłoby, że pacjenci utraciliby dostęp do bezpłatnej opcji. Mogłoby to dotyczyć nawet miliona osób w przypadku niektórych leków. A na to rząd nie może sobie pozwolić.
Innym problemem wyrzucanie leków
Oprócz rosnących kosztów programu bezpłatnych leków problemem jest też duża skala ich marnotrawstwa. Mówił o tym Marek Tomków, prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej, podczas Okrągłego Stołu dla Ochrony Zdrowia zorganizowanego w Sejmie.
– 700 ton – tyle leków trafiło do utylizacji tylko z 3 tys. aptek. W Polsce mamy 12 tys. aptek – mówił.
Prezes NRA zwrócił uwagę na recepty wystawiane na długi okres. Jego zdaniem pacjenci otrzymujący kilka leków mogą zgromadzić w domu bardzo duże zapasy, zwłaszcza gdy preparaty są bezpłatne.
– Pacjent potrafi mieć do 100 opakowań darmowego leku – mówił.
Zaznaczył, że program bezpłatnych leków dla seniorów jest potrzebny i korzystny dla pacjentów, ale ocenił, że przy rosnących wydatkach wymaga dokładniejszej analizy i kontroli.
– Program 65 Plus jest bardzo dobrym programem, ale przy kwocie, która jest obecnie na niego przeznaczona, musi zostać mocno przejrzany i zweryfikowany – mówił. Zagrożeniem nie jest wyłącznie wzrost kosztów. Problemem może stać się również dostępność preparatów, jeśli leki będą wydawane w zbyt dużych ilościach i gromadzone na zapas przez część pacjentów.
Czytaj też:
Nowość w aplikacji mojeIKP. Dotyczy recept. „Duże ułatwienie dla zapracowanych osób” Czytaj też:
Słońce i leki to niebezpieczne połączenie. Na te produkty trzeba szczególnie uważać. Lista jest długa
