Anna Kopras-Fijołek, NewsMed, Wprost: Jakie wnioski po czarnym proteście szpitali powiatowych?
Waldemar Malinowski, prezes Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych: Cieszę się, że tak duża ilość naszych członków wzięła udział w proteście. Nasze propozycje, o których cały czas mówimy, są aktualne. Dostałem sygnały o tym, że NFZ wysyła aneksy do szpitali, jeżeli chodzi o zmiany finansowania tomografii, endoskopii, rezonansu. Dziś będziemy mieli spotkanie ogólnopolskie i będziemy rozmawiali – czy to podpisać, czy nie, czy się zgadzamy, czy nie.
Ministerstwo deklaruje chęć rozmów. Wierzy pan w dialog?
Pani minister wyraziła chęć rozmowy w mediach, że wszystkie strony muszą uczestniczyć, więc mamy nadzieję na dialog. Nasza propozycja jest na stole. Absolutnie jednak nie zgodzimy się – ani zarząd, ani związek – na to, że będziemy rozmawiać o samych szpitalach. Albo rozmawiamy o systemie, jego zmianach i prostej drodze pacjenta, albo to nie ma sensu. Rozmawiajmy o zdrowiu, a nie o chorobie. O tym, żeby pacjent wracał do społeczeństwa, pracował, płacił podatki i składki, a nie czekał na diagnostykę czy rehabilitację.
Jak dziś wygląda sytuacja finansowa szpitali powiatowych?
Jest bardzo trudna. Powstał raport na podstawie analizy ponad 200 szpitali – tylko 19 osiągnęło zysk. To znaczy, że ponad 90 procent jest na minusie. Średnia strata to ponad 6 milionów złotych. 125 szpitali ma zobowiązania wymagalne na blisko 1,5 miliarda złotych. Z drugiej strony słyszymy o potrzebie 18 miliardów złotych dla systemu. Tylko że nie ma żadnej deklaracji, że te pieniądze się znajdą. Nie ma. Jest tylko sygnał.
Mówi pan o bardzo poważnym scenariuszu – że szpitale mogą przestać działać...
Tak, bo to jest realne. Szpitale powiatowe stały się bardzo ryzykownym klientem dla dostawców. Jeżeli 40–50 szpitali straci płynność i przestanie płacić, to dostawcy mogą po prostu wstrzymać dostawy. A jak nie ma leków, nie ma sprzętu – szpital nie leczy. Bez leków nie leczymy. Koniec.
To nie jest czarny scenariusz „na wyrost”?
Nie. Dostawcy już dziś kredytują system, a nie państwo. Średni czas oczekiwania na zapłatę to nawet rok. Jeżeli uznają, że to się nie opłaca, przestaną dostarczać. Jeżeli nie będzie dostaw, nie będzie szpitali.
Jak długo system może jeszcze funkcjonować?
Krótko. Maksymalnie – do wakacji.
Co dziś najbardziej nie działa systemowo?
Nie widzimy żadnych sensownych propozycji organizacyjnych. Nie ma współpracy między POZ, AOS i szpitalami. Nie ma zabezpieczenia nocnej i świątecznej opieki. System jest przeregulowany. Jeżeli słyszymy, że nie stać nas na wszystko, to trzeba zmienić koszyki świadczeń. Ale ktoś musi to zrobić i wziąć za to odpowiedzialność.
Jakie są najważniejsze rzeczy do zmiany?
Po pierwsze – strategia. Dziesięć punktów, które będą obowiązywały przez 10 lat, niezależnie od tego, kto wygra wybory.
Po drugie – nowa ustawa o działalności leczniczej, która jasno określi relacje między POZ, AOS i szpitalami.
Po trzecie – wyceny świadczeń. Bez tego nie ruszymy dalej.
W tle są też podwyżki dla personelu...
Tak, i to jest kolejny problem.
Mówi się o podwyżkach dla pracowników na etatach, a co z resztą?
25 procent pielęgniarek pracuje na umowach cywilnoprawnych. Około 90 procent ratowników również. I co – oni mają być wykluczeni? Nie rozumiem tego.
Mówi Pan, że system „dba o chorobę, nie o zdrowie”
Tak, bo tak jest. Nie mamy skutecznej profilaktyki, nie mamy ciągłości leczenia. Pacjent czeka na diagnostykę, potem na leczenie, potem na rehabilitację. I często nie wraca do pracy. ZUS będzie płacił zasiłki.
Co chciałby pan powiedzieć pacjentom?
Że to ich dotyczy bezpośrednio. Wiemy, że 85 procent pacjentów identyfikuje się ze swoim szpitalem powiatowym. Mówią: „To jest nasz szpital”. Nie będą chcieli jechać gdzieś dalej.
Jest jeszcze szansa na zmianę?
Tak, ale tylko jeśli zaczniemy poważnie rozmawiać. My jesteśmy otwarci na zmiany. Ale nie na narzucanie rozwiązań bez konsultacji. Potrzebna jest realna rozmowa o systemie. Inaczej nic się nie zmieni.
Czytaj też:
Szpitale powiatowe: doszliśmy do ściany. „System jest totalnie nieprzewidywalny”
