Pierwsza szczepionka na przewlekły ból. Lekarz medycyny bólu: Przełom

Pierwsza szczepionka na przewlekły ból. Lekarz medycyny bólu: Przełom

Dodano: 
Dr Magdalena Kocot-Kępska
Dr Magdalena Kocot-Kępska Źródło: Archiwum prywatne
Szczepionka na przewlekły ból: tak o szczepieniu przeciw półpaścowi mówi dr Magdalena Kocot-Kępska, prezes Polskiego Towarzystwa Badania Bólu. Chroni nie tylko przed zachorowaniem, ale też przed przewlekłym bólem, który może utrzymywać się przez miesiące, a nawet lata. Jedna z pacjentek jest leczona z powodu bólu po półpaścu od 30 lat.
  • Półpasiec to choroba, którą nie można się zarazić, nosimy ją w sobie. Wirus przez lata może pozostawać uśpiony w układzie nerwowym. Reaktywuje się w momencie spadku odporności.
  • U ok. 1/3 więcej pacjentów może dojść do neuralgii popółpaścowej.
  • Ból neuropatyczny jest niezwykle trudny w leczeniu. – Nie wyleczymy go tabletką z supermarketu ani lekiem przeciwbólowym kupionym na stacji benzynowej. Szczepionka przeciw półpaścowi jest zalecana wszystkim powyżej 50. roku życia, a także pacjentom dorosłym, powyżej 18. roku życia, którzy znajdują się w grupie podwyższonego ryzyka – mówi dr n med. Magdalena Kocot-Kępska, prezes Polskiego Towarzystwa Badania Bólu.

Katarzyna Pinkosz, Wprost, NewsMed: Kieruje Pani Poradnią Leczenia Bólu, a dziś rozmawiamy o szczególnym rodzaju bólu, który może utrzymywać się przez wiele miesięcy, a nawet lat. Ból po półpaścu: bardzo ciężki, jedna z przyczyn prób samobójczych. Zanim zapytam o leczenie bólu, proszę powiedzieć, jaką chorobą jest półpasiec? Nie można się nim zarazić – w odróżnieniu np. od grypy, COVID-19 czy infekcji pneumokokami...

Dr n med. Magdalena Kocot-Kępska: Półpaścem nie możemy się zarazić. To jest choroba, którą nosimy w sobie. Jeżeli jednak w dzieciństwie czy w młodości chorowaliśmy na ospę wietrzną, to wirus ospy pozostaje w naszym układzie nerwowym i tam drzemie, nawet przez wiele lat.

W pewnych momentach – które są dogodne dla wirusa, ale niedogodne dla nas, np. gdy mamy obniżoną odporność: po infekcji, zabiegu operacyjnym, przy przewlekłym stresie – wirus ospy wietrznej potrafi wymknąć się spod kontroli układu immunologicznego, dochodzi do reaktywacji wirusa i rozwoju półpaśca.

Półpasiec to zakaźna wysypka, z pęcherzykami, znajdująca się po jednej stronie ciała, zazwyczaj w okolicy pasa – stąd nazwa choroby. To nie jest choroba, którą się zarazimy; nosimy ją w sobie. Nie ma więc możliwości izolacji, tak jak w przypadku grypy. Całe życie (po przechorowaniu ospy wietrznej lub kontakcie z osobą, która miała ospę wietrzną) nosimy w sobie tego wirusa. To taki „obcy” żyjący w nas. 95 proc. spośród dorosłych w Polsce ma tego wirusa w sobie.

Czyli jest to choroba, która czai się w organizmie, ale możemy jednak na nią nigdy nie zachorować?

To prawda, możemy nigdy nie zachorować. Większe ryzyko reaktywacji wirusa, czyli wystąpienie półpaśca, zachodzi, gdy kończymy 50. rok życia. To jest taka magiczna cyfra, kiedy nasza odporność nieco się pogarsza, a wtedy wirus może się łatwo uaktywnić. Szczególnie, jeżeli mamy jakąś inną chorobę, np. cukrzycę, choroby reumatyczne, chorobę nowotworową. Duża część społeczeństwa – nawet 2/3 z nas, ma tego wirusa, ale nie zachoruje. Co jednak zrobić, jeśli jesteśmy w tej 1/3 populacji, która zachoruje? Nie wiemy, czy jesteśmy w tej grupie „szczęśliwej”, czy w grupie, która „wylosuje” półpaśca.

Wirus półpaśca niszczy układ nerwowy

Co dzieje się w układzie nerwowym w momencie, kiedy atakuje go wirus półpaśca?

Wirus cały czas „mieszka” w obrębie układu nerwowego i w nim reaktywuje. Jeżeli zaczyna się namnażać, to wywołuje odpowiedź zapalną, czyli nasz układ nerwowy staje się miejscem bardzo intensywnego zapalenia. Skóra boli, swędzi, piecze, jest mocno zaczerwieniona. Nie możemy dotknąć miejsca, gdzie mamy wysypkę półpaścową, a na dodatek ten wirus – na skutek stanu zapalnego – uszkadza nasze nerwy.

Obrazowo mówiąc, robi „dziury” w naszych nerwach, a zwłaszcza w osłonkach, które stanowią izolację dla naszych nerwów. Jak nerw – czyli nasz „kabelek” przewodzący prąd elektryczny – nie ma izolacji, to zachodzą w nim wyładowania, dokładnie takie same jak w nieizolowanym przewodzie elektrycznym. Wirus półpaśca w ostrej fazie „wyżera” te dziury w tych izolacjach naszych nerwów.

Oczywiście, u większości z nas ta ostra faza minie, wszystko się zagoi. Ale u pewnej grupy osób zmiany będą się utrzymywały – najczęściej w postaci tak zwanej neuralgii popółpaścowej, czyli typowego bólu neuropatycznego.

Organizm pokona chorobę, wyzdrowiejemy, a ból może się utrzymywać?

Część populacji jest w pewien sposób podatna genetycznie na to, żeby utrzymywało się takie uszkodzenie układu nerwowego. Mają na to wpływ także inne choroby, na które chorujemy, np. cukrzyca, czy niektóre leki, które przyjmujemy. Jeśli wirus półpaśca rozwinie się w takich uszkodzonych nerwach, to dodatkowo je uszkodzi, i wtedy rośnie ryzyko neuralgii popółpaścowej. Generalnie nasz organizm potrafi wyciszać takie „dziury”, uszkodzenia układu nerwowego, jednak w niektórych momentach wymyka się to spod kontroli. U ok. 1/3 więcej pacjentów może dojść do neuralgii popółpaśćcowej.

Mechanizmy powstania neuralgii popółpaścowej nie są jeszcze do końca poznane. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć, u którego z pacjentów rozwinie się neuralgia popółpaścowa. Wiemy, że mogą temu sprzyjać pewne mutacje genów kodujących kanały sodowe, podobnie jak choroby współistniejące, jednak nie mamy jednego wskaźnika, który może podpowiedzieć, u kogo rozwinie się neuralgia popółpaścowa.

Ból popółpaścowy różni się od innych rodzajów bólu

Od wielu lat leczy Pani pacjentów z różnymi rodzajami bólów. Czym ból popółpaśćowy różni się od innych rodzajów bólu?

To jest ból neuropatyczny, który wynika z uszkodzenia układu nerwowego.

Nie zawsze jest to ból; może być to przeczulica – np. na zimno, na dotyk – bardzo często pacjenci mówią, że nie mogą nosić ubrania, bielizny, przykładają sobie miękkie bawełniane ściereczki, żeby ochronić to miejsce. Czasami występuje niedoczulica, czyli mrowienie, drętwienie, uczucie cierpnięcia. Nie zawsze pacjent opisze to jako ból, jednak te objawy mogą być bardzo nieprzyjemne – zarówno przeczulica, jak niedoczulica.

To są objawy charakterystyczne dla tak zwanego bólu neuropatycznego.

Co więcej, ten rodzaj bólu niezwykle trudno się leczy. Jego nie wyleczymy tabletką z supermarketu ani lekiem przeciwbólowym kupionym na stacji benzynowej. Te leki nie pomogą – ani paracetamol, ani pyralgina, ani żaden z niesteroidowych leków przeciwzapalnych. Musimy wkroczyć z bardzo wyszukanymi, skomplikowanymi lekami, a nawet wtedy nie zawsze udaje się nam być skutecznym w 100 procentach.

Czy to prawda, że ten ból często towarzyszy pacjentowi miesiącami, a nawet latami?

Niestety tak, nawet w przypadku pacjentów, którzy szybko trafiają do nas do poradni leczenia bólu z neuralgią po półpaścu. Nawet, gdy zastosujemy bardzo intensywne leczenie: leki przeciwpadaczkowe, przeciwdepresyjne, blokady, wlewy lidokainy, to nie udaje nam się zwalczyć szybko bólu. Natomiast im później rozpoczniemy leczenie, zwłaszcza jeśli pacjent jest starszy, to niestety dolegliwości mogą trwać dłużej, nawet przez całe życie.

Mam pacjentkę, która ma obecnie prawie 90 lat, a leczę ją już od 30 lat. Kiedyś chorowała na ziarnicę złośliwą, chorobę nowotworową, którą przechodziła ciężko. W czasie tej choroby doznała bardzo nasilonego półpaśca. Potem pojawiła się neuralgia popółpaścowa. U tej pacjentki próbowaliśmy wszystkie możliwe leki, jakie tylko są, łącznie z zabiegami interwencyjnymi, z wlewami lidokainy, z tak zwaną marihuaną medyczną. Wszystko to powodowało tylko bardzo częściową ulgę w bólu, mniej więcej 30 proc.

Patrząc na tę pacjentkę, to na pewno zrobiłabym wszystko, żeby zapobiec temu bólowi.

Ból popółpaścowy jest często tak dotkliwy, że w Stanach Zjednoczonych jest jedną z częstszych przyczyn prób samobójczych osób starszych. Czy to jest taki rodzaj bólu którego po prostu nie daje się wytrzymać?

Ogromnym problemem jest to, że ból utrzymuje się przez lata. Gdy przez tydzień boli nas ząb, stajemy się niecierpliwi, szukamy pomocy, a tutaj bóle trwają przez lata.

Czytaj też:
Dwa lata leczy ból po zachorowaniu na półpasiec: „Bez leków nie mógłbym funkcjonować”

Musimy również pamiętać, że w Stanach Zjednoczonych dostęp do nowoczesnej medycyny bólu dla całego społeczeństwa jest bardzo ograniczony. Praktycznie tam taka medycyna bólu – jak u nas – nie istnieje. Dlatego badania ze Stanów Zjednoczonych pokazały, że brak leczenia tego bólu albo jego złe leczenie może prowadzić pacjentów do samobójstw. Na szczęście w Polsce ten system opieki zdrowotnej – powiedziałabym – jest dużo lepszy niż w Stanach Zjednoczonych.

Szczepienia przeciw półpaścowi: kto powinien się zaszczepić

Wspomniała Pani, że bólowi po półpaścu można zapobiec, a tak naprawdę – można zapobiec samej chorobie. Czy rzeczywiście szczepienia przeciw półpaścowi są skuteczne i dla jakiej grupy osób są one szczególnie wskazane?

Ta szczepionka jest przełomem, jeżeli chodzi o medycynę bólu. Dla mnie jest to szczepionka na ból przewlekły. Tak ją nazywam i tak o niej mówię pacjentom i ich rodzinom.

Szczepionka potrafi o 90 proc. zmniejszyć ryzyko zachorowania na półpasiec, i to niezależnie od grupy wiekowej, czy jest to pacjent w wieku 50-70 lat, czy starszy, powyżej 70. roku życia. Tak więc o 90 proc. zmniejszamy ryzyko zachorowania. A nawet, jeśli wystąpi zachorowanie mimo szczepienia, to półpasiec jest dużo mniej nasilony i z mniejszym bólem. Ryzyko neuralgii popółpaścowej jest dużo mniejsze.

Zalecamy ją wszystkim osobom powyżej 50. roku życia, ponieważ wraz z wiekiem nasz układ immunologiczny już tak dobrze nie radzi sobie wirusami; także tymi, które są w naszym organizmie. Poza tym zalecamy ją pacjentom dorosłym, powyżej 18. roku życia, którzy znajdują się w tak zwanej grupie podwyższonego ryzyka albo mają obniżoną aktywność układu immunologicznego. Chodzi o pacjentów z tak zwaną immunosupresją; chorzy na nowotwory, leczeni z powodu nowotworu, pacjenci po przeszczepach, w trakcie infekcji wirusem HIV. Zalecamy szczepienie w grupach, w których ryzyko zachorowania jest wyższe.

Szczepionka chroni nie tylko przed półpaścem, ale też przeciw jego powikłaniami, a przede wszystkim przed neuralgią popółpaśćcową. Są badania, które pokazują, że ryzyko neuralgii popółpaścowej spada o 90 proc. Nawet jeśli pacjent jest starszy, ma wiele chorób współistniejących, ta szczepionka utrzymuje swoją skuteczność.

Czyli rzeczywiście możemy mówić, że jest to szczepionka na ból przewlekły. Jedyna, absolutnie unikalna. Na żaden inny przewlekły ból nie mamy szczepionki.

To oznacza, że każda osoba, która skończy 50 lat, nawet jeżeli nie ma żadnych chorób współistniejących, powinna się zaszczepić?

Dokładnie tak. Powiem o innym, spektakularnym przykładzie jednego z moich pacjentów.

Młody człowiek, 53 lata, w sile wieku, na szczycie swoich możliwości intelektualnych, prowadzący pracownię architektoniczną, pracujący wzrokiem, prowadzący wiele różnych projektów, dbający o siebie, niemający żadnych chorób współistniejących, prowadzący zdrowy tryb życia. A jednak wydarzyło się coś takiego, co zaburzyło jego układ immunologiczny. Nagle wystąpił u niego półpasiec oczny, który absolutnie uniemożliwił mu pracę wzrokiem. Przyszedł do mnie w ciemnych okularach, mówiąc: „Pani Doktor, nie mogę pracować przy komputerze! Co mam zrobić, ile to będzie trwało?”

Tak więc problem półpaśca nie dotyczy osób, które mają 90 lat, są u schyłku życia. Nie. To dotyczy każdej osoby po 50. roku życia, i osób młodszych, z chorobami współistniejącymi. Uważam, że każda osoba powyżej 50. roku życia powinna się zaszczepić, jeśli nie ma przeciwwskazań. Ja się zaszczepiłam.

Szczepionka jest obecnie w Polsce bezpłatna, ale tylko dla części osób powyżej 65. roku i z chorobami współistniejącymi. Nie można jednak uważać, że tylko te osoby, dla których dziś ta szczepionka jest bezpłatna, mają wskazania do szczepienia?

Oczywiście, że nie. Sukcesem towarzystw naukowych, które przyczyniły się do powstania zaleceń, jest wpisanie szczepionki na tzw. listę senioralną.

Jeżeli pacjent ma wskazania do refundacji, to otrzymuje szczepionkę za darmo.

Natomiast walczymy o wpisanie tej szczepionki na listę 65+, niezależnie od jakichkolwiek chorób współistniejących. Osoba dbająca o siebie, niemająca żadnych chorób współistniejących jest niejako „karana”; jest „za zdrowa”, żeby otrzymać szczepionkę za darmo. System ochrony zdrowia nie powinien „karać” pacjentów, a raczej promować osoby, które zdrowo się odżywiają, prowadzą zdrowy tryb życia, nie mają chorób współistniejących.

Szczepienie to zapobieganie kolejnym chorobom...

Tak, jest to zapobieganie kolejnym chorobom. Policzyliśmy koszt leczenia pacjentów z neuralgią popółpaścową w naszej poradni. Jest on ok. dwa razy większy niż „zwykłego” pacjenta z bólem przewlekłym. Podobne badania wykonano w Niemczech. Oceniono, że koszt leczenia półpaśca i neuralgii popółpaścowej to ok. 400 euro, czyli znacznie więcej niż koszt szczepionki.

Oczywiście, można powiedzieć, że nie każdy zachoruje na półpaśca, jednak każdy grosz wydany na profilaktykę to zysk dla całego systemu ochrony zdrowia Co do tego chyba nikt nie ma wątpliwości.

Bardzo często jednak myślimy, że „może nie zachorujemy”.

Często tak myślimy, to nasze myślenie życzeniowe, że nie wpadniemy pod samochód, nie zachorujemy. Los jednak czasem bywa przewrotny i robi nam niespodzianki – choćby w postaci półpaśca.

Leczy Pani wielu pacjentów w poradni leczenia bólu. Czy łatwo dostać się do poradni leczenia bólu? Są kolejki, a – tak jak Pani wspomniała – osoby z neuralgią popółpaścową nie powinny czekać, leczenie powinno rozpocząć się jak najszybciej?

Zaproponowaliśmy, żeby stworzyć taką szybką ścieżkę dla zarówno dla pacjentów z ostrym półpaścem – taki pacjent powinien mieć możliwość trafienia do poradni leczenia bólu, która zaproponuje odpowiednie leki, ale również zrobi tak zwaną blokadę – jak również z neuralgią popółpaścową. Im szybciej pacjent trafi do poradni i rozpocznie leczenie, tym lepszy będzie jego efekt. Zaproponowaliśmy takie rozwiązanie w ramach opieki koordynowanej; zobaczymy czy płatnik podejmie taką decyzję.

Pacjenci z poradni, z neuralgią popółpaśćcową – gdyby wcześniej wiedzieli o szczepieniu przeciw półpaścowi, zaszczepiliby się? Mają dziś świadomość, że warto się zaszczepić?

Wszyscy pacjenci, którzy są w naszej poradni i przebyli półpasiec, szczepią się, gdyż wiedzą, że jeśli drugi raz zachorowaliby, to wiedzą, z czym to się wiąże. Na dodatek ich rodziny zaszczepione. Cała rodzina, widząc cierpiącą osobę, wie, że warto się szczepić. Tak, pacjenci mówią: „Gdybym ja wcześniej wiedział”.... Mam też pacjentów, którzy nie zdążyli się zaszczepić.

Czytaj też:
Ból niszczy mózg. Lekarz medycyny bólu: „Widzę ludzkie dramaty”

To też ważna informacja że pacjenci którzy chorowali na półpaśca też powinni się zaszczepić, bo przechorowanie półpaśca nie chroni przed powtórnym zachorowaniem? Nie nabywa się trwałej odporności?

Niestety nie nabywa się trwałej odporności. Przyjmuje się, że nawrót półpaśca dotyczy ok. 10 proc. pacjentów, jednak w grupie wiekowej powyżej 80. roku życia częstość nawrotów może być większa. Zalecenia towarzystw naukowych mówią jasno, że pacjent po przechorowaniu półpaśca, po wygojeniu zmian skórnych, kiedy już ustąpi ostra faza, to powinien się zaszczepić.

I mitem jest takie stwierdzenie, które jeszcze czasem można usłyszeć, że półpasiec to taka „błaha choroba”, trochę wysypki, trochę bólu i minie...

Faktycznie, zdarza się, że u niektórych osób jest to choroba, która szybko mija. Znam osoby w wieku 90 lat, które zażyły dwa razy lek przeciwbólowy i rzeczywiście półpasiec minął. Natomiast jednak u większości pacjentów jest to ciężka choroba.

Poza tym bardzo ważne jest to, że w przypadku zachorowania na półpasiec, często konieczne jest przerwanie leczenia, np. reumatologicznego, onkologicznego, przesuwają się zabiegi planowe. To nie jest więc „błaha” choroba, a najgorsze są jej powikłania.

Od kiedy szczepionka znalazła się na liście bezpłatnych leków, to rzeczywiście liczba osób szczepiących się bardzo mocno wzrosła. Wciąż jednak w społeczeństwie istnieją obawy co do szczepienia. Jak Pani zachęciłaby do zaszczepienia się?

To jest jedyna szczepionka na ból przewlekły, jedyna możliwość zapobiegania bólowi przewlekłemu.

Jeżeli chcemy żyć długo, w dobrym zdrowiu, spędzić lata życia nie jeżdżąc po lekarzach, tylko z rodziną, jeżdżąc na wakacje i uczestnicząc w życiu socjalnym, to zaszczepmy się przeciw półpaścowi. Jeśli natomiast lubimy spędzać czas w kolejkach do lekarzy, czekając na wizyty, stosować leki przeciwbólowe, opioidowe, przeciwpadaczkowe, przeciwdepresyjne – to się nie szczepmy.

Myślę jednak, że każdy wybierze tę opcję, gdzie nie trzeba stosować leków i spędzać wolnego czasu w kolejkach do lekarza.

Czytaj też:
To taki ból, jakby ktoś przykładał żelazko do ciała. Dr Kocot-Kępska: „Apelujemy o szerszą dostępność do szczepień”