Żyjemy w bańce profilaktyki. Pacjenci wciąż nie wiedzą, że badania ratują życie

Żyjemy w bańce profilaktyki. Pacjenci wciąż nie wiedzą, że badania ratują życie

Dodano: 
„Środki bywały marnowane” – podkreślała Dorota Korycińska
„Środki bywały marnowane” – podkreślała Dorota Korycińska Źródło: NewsMed
Eksperci wiedzą, jak ważna jest profilaktyka – problem w tym, że pacjenci już niekoniecznie. Dorota Korycińska ostrzega, że system działa w informacyjnej bańce, a skuteczność programów profilaktycznych wciąż jest źle mierzona i nierówna w różnych częściach Polski.

W trakcie panelu „Profilaktyka i diagnostyka 2026: Wyprzedzić chorobę” podczas Dnia Zdrowia z Wprost Dorota Korycińska, prezes Ogólnopolskiej Federacji Onkologicznej nie owijała w bawełnę.

– Wszyscy wiemy, jak ważna jest profilaktyka, tylko – to my wiemy. Żyjemy w tej rzeczywistości i wydaje nam się, że dookoła wszyscy też wiedzą. Niestety, tak nie jest – podkreśliła. Jej zdaniem to jedna z podstawowych barier systemu: przekonanie, że wiedza ekspertów automatycznie przekłada się na świadomość społeczeństwa.

Polska pełna nierówności w profilaktyce

Dorota Korycińska zwróciła uwagę na ogromne różnice w zgłaszalności na badania przesiewowe – widoczne w danych NFZ aktualizowanych co miesiąc.

– Mamy miejscowości o bardzo wysokiej zgłaszalności – praktycznie 50 proc. Mamy też takie, gdzie wynosi ona 7–9 proc. – mówiła. To – jak podkreśliła – powinno skłonić do konkretnych analiz.

– Trzeba zadać pytanie: co jest tam, gdzie jest dobrze, a czego nie ma tam, gdzie jest źle? – dodała.

Nie zawsze chodzi o dostępność czy komunikację. – Warszawa jest lekko poniżej średniej krajowej. W dzielnicach są ogromne różnice. Wola – świetnie skomunikowana – ma jedną z najniższych zgłaszalności. Rembertów – bardzo wysoką – zauważyła.

IKP w końcu bliżej pacjenta

Ekspertka pozytywnie oceniła zmiany w Internetowym Koncie Pacjenta.

– Od początku apelowaliśmy, żeby profilaktyka i badania przesiewowe były widoczne. Wcześniej trzeba było się naklikać i naszukać. To była wiedza dla wtajemniczonych – mówiła.

Nowe rozwiązania – osobne sekcje dla mammografii czy cytologii – to krok w dobrą stronę. – Naprawiono błąd, który utrwalał złe skojarzenie, że badania przesiewowe są częścią leczenia, a nie dbania o zdrowie – dodała.

Pieniądze to nie wszystko

Dorota Korycińska zwróciła też uwagę na sposób oceniania programów profilaktycznych.

– Martwię się, jak mierzona jest ich efektywność. Środki bywały marnowane – powiedziała. Jak wyjaśniła, sukces liczono często nie tym, co najważniejsze.

– Mierzono liczbę szkoleń, liczbę uczestników, nawet to, ile wypito kaw. Nie mierzono, ile osób faktycznie poszło na badania – podkreśliła.

Najprostsza bariera: brak czasu

Jednym z najbardziej niedocenianych powodów niskiej zgłaszalności jest… codzienność.

– Kiedy rozmawiam z kobietami o mammografii, słyszę: wiemy, tylko nie mamy kiedy. Dzieci, praca, dom – mówiła.

Dlatego – jej zdaniem – trzeba szukać praktycznych rozwiązań. Przykładem jest akcja „Dzień na U” Fundacji Rak’n’Roll.

– Pracodawcy dają kobietom wolne na badania. Musimy pamiętać, że dla wielu osób tempo życia jest realną barierą – zaznaczyła.

Wnioski: mniej teorii, więcej realnych działań

Wystąpienie Doroty Korycińskiej było mocnym przypomnieniem: profilaktyka nie kończy się na wiedzy ekspertów ani na liczbie kampanii.

Kluczowe jest to, czy pacjent:

  • wie,
  • ma dostęp,
  • i przede wszystkim – ma kiedy z tej profilaktyki skorzystać.

Bez tego nawet najlepsze programy pozostaną tylko dobrze brzmiącą ideą.

Czytaj też:
Profilaktyka ratuje życie, ale Polacy wciąż z niej nie korzystają. „Fake newsy zabijają”
Czytaj też:
Polskie serca biją na alarm. Prof. Banach mówi wprost